niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział III



- Gdzie byliście ? - reszta grupy spojrzała zaskoczona na Sylwię i chłopaków, którzy usiedli zanim autokar z chrzęstem kół nie ruszył w trasę. Angie zniknęła na przodzie razem z laptopem, gdzie z dziką furią wciskała klawisze klawiatury. Ryszard i Remo  nie irytowali jej, dopóki nie nastąpił postój, a wszyscy wyszli, oprócz niewielkiej postaci, która wciąż tkwiła przy ekranie.

- Ehmm , Angie .... - zaczął Remo, a ona machnęła dłonią, aby jej nie przeszkadzać.

- Jeszcze trzy godziny jazdy. - gwizdnęła z lekka zdziwiona, ale nie odkleiła oczu od ekranu.

- Co tam ciekawego robisz ? - kiedy Ryszard próbował zajrzeć, dziewczyna trzasnęła ekranem sprzętu, aż mało się nie oberwał.

- Nie wasz biznes. Ja pracuję, wy płacicie. Nie musimy się zaprzyjaźniać. - rzuciła chłodno, a mężczyźni podnieśli w obronnym geście ręce.

- Jasne, ale może potrzebujesz pomocy .... - spojrzenie dziewczyny jednoznacznie znaczyło, że nie potrzebuje, kiedy niczym burza wybiegła z autokaru z laptopem pod pachą.

 

 

- Skąd ten krasnal się wziął ? - Olciiak zaśmiała się, widząc niewielką blondynkę z laptopem pod pachą, kręcącą się z telefonem przy uchu i krzyczącą coś do słuchawki. Jeremi i Arthur spojrzeli w tamtą stronę i wychwycili z hałasu pojedyncze słowa : polskie przekleństwa.

- Jillian, wierz mi jest gorzej niż źle. Jestem z bandą wariatów, którzy uwielbiają śpiewać, mają mnie za dzieciaka i są kasiaści. - Angie zagryzła wargę słysząc rady przyjaciółki. - NO tak, jasne, jasne mądralo. Ale to nie jest problem. Mam setki pomysłów, zbyt mało czasu, żeby wszystko zapisać, jeszcze ten hałas .... Jezu, zwariuję i nie załatwię tej sprawy z ....  - dziewczyna zauważyła, że bracia Sikorscy zbliżają się do niej, więc czym prędzej rzuciła do słuchawki : - Idą tu. Nara Jillian. Pracuj za mnie !

- Co chcecie ? - próbowała założyć ręce na piersi, ale laptop mało jej nie spadł, więc zrezygnowała. Zamiast tego z jej twarzy zniknął uśmiech, w przeciwieństwie na twarzach chłopaków.

- Och, Angie, nie złość się na nas. - Jeremi uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy dziewczyna mruknęła coś w odpowiedzi, spuszczając wzrok. Nie potrafiła patrzeć zbyt długo na przystojnych braci, których od jakiegoś czasu podziwiała.

- Właśnie. - poparł go Arthur. - Chodź porozmawiasz z resztą ....

- Nie, nie , nie. - dziewczyna cofnęła się, a w jej oczach był strach. - Ja .... jestem zajęta. - pokazała laptop. - Mam masę roboty do ... szkoły. - wymyśliła na poczekaniu, ale przeliczyła się, że chłopcy jej nie słuchają. Ich brwi powędrowały do góry.

- Do szkoły ? - spytał Jeremi. - Przecież niedawno było zakończenie roku. - zaśmiał się z bratem, a dziewczyna w duchu obiecała sobie kupić mózg.

- No tak, ale idę do liceum. Muszę złożyć papiery i takie tam . - machnęła dłonią. - Albo może się już uczę na zapas,  nie wiecie. - powiedziała .

- Oj, przestań. Wszyscy zastanawiają się skąd się tu wzięłaś . Nie chcesz przecież być legendą. Poza tym, - Jeremi wskazał dyskretnie na chłopaków z UK- powinniaś zabrać się do roboty. - w odpowiedzi usłyszał siarczyste przekleństwo, śmiesznie brzmiące w ustach dziewczyny z niecałym metrem sześćdziesiąt parę.

- Jesteście upierdliwi, wiecie ? - powiedziała, wzdychając. - Mam robotę, a wy przeszkadzacie mi. - chłopcy otoczyli ją ramieniem i delikatnie popchnęli w kierunku reszty, a Angie starała się zachować resztki godności ....

 

- Hej, to .... - Angie odsunęła się od Sikorskich i popatrzyła mankiet marynarki, z lekka wygnięcionej.

- Angie Białogłowska. - powiedziała, a wszyscy skometowali jej powitanie kiwnięcia głowy, a parę osób rzuciło cześć. Jeremi trącił ramieniem dziewczynę, której laptop mało nie wypadł. Rzuciła mu chłodne spojrzenie.

- Może powiesz coś jeszcze , hmmm ? - spytał słodkim głosem, a równie słodkim Angie odpowiedziała :

- Jesteś dupkiem. - niektórzy roześmieli się, słysząc te słowa i widząc zaskoczoną minę Jeremiego, którego wyminęła Angie i ruszyła ku autokarowi, przy okazji odbierając kolejny telefon. Ludzie idący za nią usłyszeli :

- Tak, oczywiście, że mogę. To zaszczyt. Na prawdę ? Boże, nie wiem, co powiedzieć. - dziewczyna pokręciła głową. - To naprawdę wielkie wyróżnienie i nie jestem pewna .... Cóż, skoro państwo tak uważają. - uśmiechnęła się lekko. - Więc umówieni jesteśmy na czwartek, 17 lipca ? Dobrze, dziękuję. - dziewczyna ścisnęła telefon mocniej, czując przyjemne podniecenie, kiedy Arthur klepnął ją w ramię.

- Księżniczko, coś się stało ? - słysząc przezwisko, Angie próbowała zmrozić chłopaka spojrzeniem, ale on roześmiał się w odpowiedzi.

- Dostałam Nobla w kategorii Jak wytrzymać z braćmi Sikorskimi. - wywróciła oczami, a Arthur objął ją po bratersku ramieniem.

- Och, Angie, Angie, znamy się niecałe - sprawdził na zegarku godzinę - 5 i pół godziny, a wydaje się jakby wieczność. - Angie przemknęła na swoje miejsce, ale Arthur wciąż nie odstąpił jej boku, kiedy usiadła na swoim miejscu i zaczęła uderzać z prędkością światła w białą klawiaturę, co pewien czas zatrzymując palce w powietrzu, żeby z nową energią i pomysłami kilkać w klawisze. Arthur chwilę siedział cicho, ale kiedy autokar ruszył i znów pomknęli w stronę Kołobrzegu, zaczął coraz bardziej ciekawić się tym, co Angie robi na laptopie i co pewien czas próbował zajrzeć jej przez ramię. Szatynka starała się zasłonić ekran laptopa i odsuwała się od namolnego Sikorskiego, ale w końcu była dociśnięta do szyby, a chłopak uśmiechał się i wciąż próbował dowiedzieć się.

- Oj, Angie, pokaż. - zajęczał, coraz bardziej zaintrygowany niewielką dziewczyną, która pokręciła głową, a jej krótkie włosy koloru ciepłego brązu uderzyły ją w twarz.

- Arthur, idź sobie. - powiedziała naburmuszona, choć w jej głosie nie było wiele złości. W sumie, cieszyła się, że choć jedna osoba się nią interesuje w niewielkim stopniu. Westchnęła, przypominając sobie, kto siedzi na tyle autokaru i natychmiast do jej uszu dobiegły roześmiane głosy reszty. Artur musiał zauważyć, że coś w jej zachowaniu się zmieniło, bo dotknął jej ramienia, a ona drgnęła.

- Coś się stało ? - najwyraźniej jej wyraz twarzy musiał chłopaka tylko utwierdzić w przekonaniu, bo przesunął się delikatnie, a mięśnie nastolatki napięły się.

- Wszystko w porządku. - skłamała Angie i przetarła dłonią oczy. - Po prostu słabo spałam przez ostatnie parę dni. - wyjaśniła, a Artur kiwnął głową.

- To przez to, co robisz tutaj ? - wskazał na laptop, a szatynka kiwnęła głową, a z tyłu autokaru rozległ się okrzyk i skruszony Artur wrócił do reszty towarzystwa, zostawiając Angie samą z jej laptopem.

 

 

Bars & Melody

Jechali już parę godzin. Dodać do tego kilkugodzinny lot samolotem = masakra. Tak właśnie czuli się Charlie i Leo, którzy jednym uchem słuchali, co mówili przeplatanym angielskim i polskim inne młode gwiazdy, a drugim wylatywały słowa. Starszy z chłopaków westchnął, po czym przymknął oczy, aby je za chwilę otworzyć, żeby zobaczyć jak młodszy z Sikorskich dosiada się do brata i jego kumpli.

- Co królewiczu, jak udała się randka ? - zaśmiał się jeden z wykonawców, a na twarzy chłopaka pojawił się grymas, jakby niezadowolenia ?

- Zejdź ze mnie, stary. Po prostu staram się być miły. - Artur rozłożył ramiona. - Ale ta dziewczyna jest serio dziwna.

- Czemu tak myślisz ? - Sylwia wygłupiała się z resztą ekipy do kamery. Leo załapał się w kadr, ale potem uważnie patrzył na Artura, bo słów nie potrafił zrozumieć.

- Siedzi na laptopie cały dzień. Pisze coś, tylko za cholerę nie mogę odgadnąć, o co chodzi. Co pewien czas gada sama do siebie, a potem znów skrobie. - Artur pokręcił głową. - Jest naprawdę dziwna.

- O czym mówicie ? - spytał Leo, a Sylwia i reszta przekrzykując się, wytłumaczyła mu słowa Artura.

- Jaka dziewczyna ? - Charlie westchnął. - Nikogo nie widziałem ....

- Masz sklerozę ? - spytał jeden z chłopaków żartobliwie. - Ten krasnal mały, co nazwał Jeremiego dupkiem .

- Ah, no tak. - mruknął blondyn, czując, że wyszedł na głupca.

- Kim ona tak wogóle jest ? - Leo próbował dostrzec dziewczynę, która wcisnęła się w fotel i jedynie w szybie odbijała się srebna poświata obudowy laptopa.

- No jak to kim ? - wszyscy jednocześnie zwrócili się do chłopaków. - Waszą tłumaczką. - i wtedy w ich stronę poleciało ostre spojrzenie ciemnych oczu.

 

Angie

Angie wszystko słyszała, ale nie odzywała się. Wolała się skupić na pracy, pisaniu, a nie na pierdołach, które wygadywał zupełnie obcy jej człowiek . Ale że nie potrafili trzymać jęzora za zębami nawet przy obcokrajowcach ! Westchnęła, czując, że ten wyjazd to jej jedna wielka porażka i znów zabrała się do pisania, ale nie mogła już się skupić.

- Chwilka .... my mamy tłumaczkę, nie tłumacza, tak ? - Leo przeczesał palcami włosy zupełnie pogubiony, kiedy Polacy chichotali pod nosem. - Jakim cudem ? - spytał dość zdziwiony, a krew zabuzowała w żyłach Angie, która ostatkiem sił powstrzymała się, żeby nie nawrzeszczeć na chłopaka. Seksizm, mruknęła i przełknęła cisnące się jej na usta przekleństwa.

- Nie słyszeliście tej historii ?! - zakwilił jeden z chłopaków, a Jeremi szturchnął go w bok, ale za późno. Angie ponownie spojrzała w ich stronę, teraz w jej spojrzeniu kryło się więcej smutku i żalu niż prawdziwej złości. Jeremi westchnął, wiedząc, że brytyjczycy zaczną się wypytywać, ale oni woleli dowiedzieć się ważniejszych informacji.

- Jakim cudem nikt nam nie powiedział tego wcześniej ? - spytał Charlie.

- Czemu nasz tłumacz jest dziewczyną ?! - zawołał Leo, ale zaraz potem przypomniał sobie, że przecież Polka najwyraźniej umie angielski, skoro jest tłumaczem. Zarumenił się lekko, widząc w szybie ciemne oczy, w których czaiły się łzy i chciał już coś powiedzieć, ale dziewczyna odwróciła głowę.

- Nie mamy pojęcia. - Sylwia wzruszyła ramionami. - Podobno jest bardzo, bardzo dobra i że nie będziecie mieli problemu z komunikacją z nią.

- Czy ja wiem .... Nie wygląda na szczególnie szczęśliwą, że tu jest .... - rzucił ktoś z namysłem, kiedy przerwał mu Charlie.

- Wiedzieliście wcześniej, kim jest ? - kiedy wszyscy kiwnęli głowami, westchnął tylko i spojrzał na kumpla, który kiwnął głową i poderwał się z miejsca.

- Czas chyba porozmawiać sobie z naszym tłumaczem. - i  ruszyli w kierunku niewysokiej dziewczyny.

 

Angie

To nie było tak, że było jej smutno. Nie. Była wściekła. Na Agencję, za to, że ją wybrali. Na matkę, że jej pozwoliła jechać, choć na początku tego samego chciała. Na siebie, że jest taka głupia.

- Kurwa, jesteś pojebana ! - uderzyła dłonią w laptopa, kiedy dwie osoby zamarły w bezruchu przy jej fotelach i natychmiast dziewczyna podniosła na nich wzrok.

- Hej, Leo jestem . - ciemnowłosy uśmiechnął się, ale widząc niemrawą i raczej wkurwioną dziewczynę, która odwróciła wzrok od niego i skierowała na szybę, szybko spoważniał.

- Te słowa to .... było coś do nas ? - spytał dość cicho, a dziewczyna westchnęła tylko.

- Nie. - powiedziała w końcu, ale nic nie dodała. Leo porozumiał się spojrzeniem z Charlim, który zaczynał być zaintrygowany dziwną tłumaczką. Leo przysiadł na rogu jednego  z siedzień, a dziewczyna wcisnęła się głębiej w szybę, przykładając policzek do szkła.

- Boisz się nas ? - spytał cicho Leo, a huki z tyłu skutecznie zagłuszyły reszcie usłyszenie pytania. Dziewczyna wzruszyła ramionami i przyciągnęła pod brodę kolana i laptop, a Leo zauważył, że jej oczy dziwnie lśnią. Popatrzył na Charliego, który wcisnął się na siedzenie obok niego, tak że Leo wylądował tuż obok ramienia szatynki, której mięśnie wciąż były napięte. Dotyk materiału bluzki na ramieniu dziewczyny musiał coś w niej poruszyć, bo spojrzała się na chłopaków i wtedy oboje już byli pewni, że dziewczyna powstrzymuje łzy. Położyła laptop do torby, po czym ponownie skupiła wzrok na krajobrazie, który migał jej przed oczami. Leo poczuł niewiarygodne poczucie winy, że tak zareagował na wiadomość, że ta niewielka osoba będzie wszystko tłumaczyć, ale był zmęczony, śpiący .... Charliemu również wcześniej przymykały się oczy, ale teraz był rozbudzony i z zaciekawieniem wpatrywał się w lewy profil dziewczyny.

- Co tu robicie ? - Angie wydusiła nie chcąc wyjść na zupełną wariatkę za jaką ją mieli. W szybie zobaczyła jak Leo delikatnie się uśmiecha, jakby wiedział, że na niego patrzy.

- Musieliśmy Ciebie poznać. - dziewczyna prychnęła, słysząc entuzjazm w jego głosie.

- Nie było takiej potrzeby. I tak będziecie mieli innego tłumacza. Już skontaktowałam się moją agencją, powiedzieli, że w Kołobrzegu spotkacie się z Rupertem, moim przyjacielem. Jest starszy ode mnie o dwa lata i zapewne będzie lepszy niż ja. - dziewczyna zamilkła, a Leo delikatnie dotknął jej ramienia. Nie drgnęła, choć kosztowało ją to wiele wysiłku.

- Czemu rezygnujesz ? Czy to przez to, co powiedziałem ? - w jego głosie było słuchać skruchę i smutek, a Angie nigdy nie potrafiła chować długo urazy. Zamiast odpowiadać, pokręciła głową, czując, że ma coraz bardziej mokre oczy, ale nie potrafiła na to poradzić. Ten dzień to kompletna katastrofa, pomyślała, kiedy poczuła jak jakaś wkurzająca łza kapie jej po policzku. Westchnęła, czując szloch, który chciał wyrwać jej się z ust, ale wtedy poczuła, że Leo delikatnie obejmuje ją ramieniem. Zupełnie tak po prostu. Znali się parę minut, a on chciał ją pocieszyć. O ironio, dziewczyna pomyślała wtedy o swoim przyjacielu i przyjaciółce, których chciała by mieć przy sobie.

- Nie lubię jak dziewczyny płaczą. - Angie roześmiała się lekko, a jeszcze jedna łza spadła z rzęs i popłynęła po policzku, kiedy ktoś ją delikatnie starł szorstkimi palcami. Angie podniosła wzrok, aby napotkać spojrzenie Charliego, który wzruszył ramionami, jakby to nie było nic wielkiego. Bo nie było, Angie fuknęła na siebie.

- A ja nie lubię kiedy jakaś dziewczyna jest smutna. - dziewczyna poczuła jak Leo delikatnie ją przytula, tak żeby nie poczuła, że to jakiś nacisk, tylko po prostu zwykłe koleżeńskie pocieszenie. Zwykłe przytulenie. Nic więcej.

- Nie jest smutna, raczej wściekła na samą siebie. - Angie po raz pierwszy odważyła się powiedzieć parę dłuższych wyrazów.

- Czemu ? - Charlie dotknął jej dłoni, a ona zarumieniła się. - Nie możesz się złościć na siebie. To my byliśmy niemili, wybacz. I przepraszam za to, że wpadłem na Ciebie. - uśmiechnął się przepraszająco i  zakłopotaniem potarł jej kciuk swoim, nie zwracając uwagi na to, co robi.

- Nie, nie, nie chodzi tylko o to. Myślałam .... Jezu nie wiem, co myślałam . - dziewczyna westchnęła. - Wiem tylko, że to nie jest moje miejsce. I muszę wracać do domu. - Leo przyciągnął ją do siebie, tak aby ich głowy się stykały.

- Nie możesz się poddać. Nie teraz . I nie dzisiaj. - jego oczy z uwagą śledziły jak dziewczyna rumieni się. - Jesteś naszą tłumaczką i musisz nam pomóc. Nie poradzimy sobie bez Ciebie.

- Ale, mówiłam przecież .... - zaczęła, kiedy Charlie odezwał się :

- Nie chcemy nikogo innego. Chcemy dziewczynę, która wpadła na mnie, nakrzyczała na naszego menadżera, później mało nie uciekła. - Leo pokiwał głową, przy okazji uderzając dziewczynę w czoło. Angie jęknęła cicho, a chłopak zaskoczony począł ją przepraszać, a kiedy zbyła go ręką, pocałował ją delikatnie w bolące miejsce. Angie od mały włos nie odskoczyła od niego, ale pamiętała, że zaraz za nią jest szyba, więc zrezygnowała z tego. Zamiast tego zarumieniła się jak piwonia i odgarnęła włosy z twarzy, starając się wyglądać dość pewnie, choć czuła się niemniej dziwnie.

- Czy jeśli jemu też przywalisz, też go całujesz ? - wskazała na Charliego, a obaj chłopcy roześmieli się. Charlie również nachylił się i delikatnie musnął wargami czoło dziewczyny.

- Nie, ale zawsze tak robimy, jeśli zawiniliśmy coś księżniczce. - powiedział z   pół- uśmiechem, kiedy autokar nareszcie się zatrzymał i wszyscy mogli udać się do pokoi hotelowych .

 

2 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Alee boskie. Mega!!! Kurde, nie mogę przestać czytać :D <3!!!

    OdpowiedzUsuń