- Gdzie
byliście ? - reszta grupy spojrzała zaskoczona na Sylwię i chłopaków, którzy
usiedli zanim autokar z chrzęstem kół nie ruszył w trasę. Angie zniknęła na
przodzie razem z laptopem, gdzie z dziką furią wciskała klawisze klawiatury.
Ryszard i Remo nie irytowali jej, dopóki
nie nastąpił postój, a wszyscy wyszli, oprócz niewielkiej postaci, która wciąż
tkwiła przy ekranie.
- Ehmm
, Angie .... - zaczął Remo, a ona machnęła dłonią, aby jej nie przeszkadzać.
-
Jeszcze trzy godziny jazdy. - gwizdnęła z lekka zdziwiona, ale nie odkleiła
oczu od ekranu.
- Co
tam ciekawego robisz ? - kiedy Ryszard próbował zajrzeć, dziewczyna trzasnęła
ekranem sprzętu, aż mało się nie oberwał.
- Nie
wasz biznes. Ja pracuję, wy płacicie. Nie musimy się zaprzyjaźniać. - rzuciła
chłodno, a mężczyźni podnieśli w obronnym geście ręce.
-
Jasne, ale może potrzebujesz pomocy .... - spojrzenie dziewczyny jednoznacznie
znaczyło, że nie potrzebuje, kiedy niczym burza wybiegła z autokaru z laptopem
pod pachą.
- Skąd
ten krasnal się wziął ? - Olciiak zaśmiała się, widząc niewielką blondynkę z
laptopem pod pachą, kręcącą się z telefonem przy uchu i krzyczącą coś do
słuchawki. Jeremi i Arthur spojrzeli w tamtą stronę i wychwycili z hałasu
pojedyncze słowa : polskie przekleństwa.
-
Jillian, wierz mi jest gorzej niż źle. Jestem z bandą wariatów, którzy
uwielbiają śpiewać, mają mnie za dzieciaka i są kasiaści. - Angie zagryzła
wargę słysząc rady przyjaciółki. - NO tak, jasne, jasne mądralo. Ale to nie
jest problem. Mam setki pomysłów, zbyt mało czasu, żeby wszystko zapisać,
jeszcze ten hałas .... Jezu, zwariuję i nie załatwię tej sprawy z .... - dziewczyna zauważyła, że bracia Sikorscy
zbliżają się do niej, więc czym prędzej rzuciła do słuchawki : - Idą tu. Nara
Jillian. Pracuj za mnie !
- Co
chcecie ? - próbowała założyć ręce na piersi, ale laptop mało jej nie spadł,
więc zrezygnowała. Zamiast tego z jej twarzy zniknął uśmiech, w przeciwieństwie
na twarzach chłopaków.
- Och,
Angie, nie złość się na nas. - Jeremi uśmiechnął się jeszcze szerzej, kiedy
dziewczyna mruknęła coś w odpowiedzi, spuszczając wzrok. Nie potrafiła patrzeć
zbyt długo na przystojnych braci, których od jakiegoś czasu podziwiała.
-
Właśnie. - poparł go Arthur. - Chodź porozmawiasz z resztą ....
- Nie,
nie , nie. - dziewczyna cofnęła się, a w jej oczach był strach. - Ja ....
jestem zajęta. - pokazała laptop. - Mam masę roboty do ... szkoły. - wymyśliła
na poczekaniu, ale przeliczyła się, że chłopcy jej nie słuchają. Ich brwi
powędrowały do góry.
- Do
szkoły ? - spytał Jeremi. - Przecież niedawno było zakończenie roku. - zaśmiał
się z bratem, a dziewczyna w duchu obiecała sobie kupić mózg.
- No
tak, ale idę do liceum. Muszę złożyć papiery i takie tam . - machnęła dłonią. -
Albo może się już uczę na zapas, nie
wiecie. - powiedziała .
- Oj,
przestań. Wszyscy zastanawiają się skąd się tu wzięłaś . Nie chcesz przecież
być legendą. Poza tym, - Jeremi wskazał dyskretnie na chłopaków z UK- powinniaś
zabrać się do roboty. - w odpowiedzi usłyszał siarczyste przekleństwo,
śmiesznie brzmiące w ustach dziewczyny z niecałym metrem sześćdziesiąt parę.
-
Jesteście upierdliwi, wiecie ? - powiedziała, wzdychając. - Mam robotę, a wy
przeszkadzacie mi. - chłopcy otoczyli ją ramieniem i delikatnie popchnęli w
kierunku reszty, a Angie starała się zachować resztki godności ....
- Hej,
to .... - Angie odsunęła się od Sikorskich i popatrzyła mankiet marynarki, z
lekka wygnięcionej.
- Angie
Białogłowska. - powiedziała, a wszyscy skometowali jej powitanie kiwnięcia
głowy, a parę osób rzuciło cześć. Jeremi trącił ramieniem dziewczynę, której
laptop mało nie wypadł. Rzuciła mu chłodne spojrzenie.
- Może
powiesz coś jeszcze , hmmm ? - spytał słodkim głosem, a równie słodkim Angie
odpowiedziała :
-
Jesteś dupkiem. - niektórzy roześmieli się, słysząc te słowa i widząc
zaskoczoną minę Jeremiego, którego wyminęła Angie i ruszyła ku autokarowi, przy
okazji odbierając kolejny telefon. Ludzie idący za nią usłyszeli :
- Tak,
oczywiście, że mogę. To zaszczyt. Na prawdę ? Boże, nie wiem, co powiedzieć. -
dziewczyna pokręciła głową. - To naprawdę wielkie wyróżnienie i nie jestem
pewna .... Cóż, skoro państwo tak uważają. - uśmiechnęła się lekko. - Więc
umówieni jesteśmy na czwartek, 17 lipca ? Dobrze, dziękuję. - dziewczyna
ścisnęła telefon mocniej, czując przyjemne podniecenie, kiedy Arthur klepnął ją
w ramię.
-
Księżniczko, coś się stało ? - słysząc przezwisko, Angie próbowała zmrozić
chłopaka spojrzeniem, ale on roześmiał się w odpowiedzi.
-
Dostałam Nobla w kategorii Jak wytrzymać z braćmi Sikorskimi. - wywróciła
oczami, a Arthur objął ją po bratersku ramieniem.
- Och,
Angie, Angie, znamy się niecałe - sprawdził na zegarku godzinę - 5 i pół
godziny, a wydaje się jakby wieczność. - Angie przemknęła na swoje miejsce, ale
Arthur wciąż nie odstąpił jej boku, kiedy usiadła na swoim miejscu i zaczęła
uderzać z prędkością światła w białą klawiaturę, co pewien czas zatrzymując
palce w powietrzu, żeby z nową energią i pomysłami kilkać w klawisze. Arthur
chwilę siedział cicho, ale kiedy autokar ruszył i znów pomknęli w stronę
Kołobrzegu, zaczął coraz bardziej ciekawić się tym, co Angie robi na laptopie i
co pewien czas próbował zajrzeć jej przez ramię. Szatynka starała się zasłonić
ekran laptopa i odsuwała się od namolnego Sikorskiego, ale w końcu była
dociśnięta do szyby, a chłopak uśmiechał się i wciąż próbował dowiedzieć się.
- Oj,
Angie, pokaż. - zajęczał, coraz bardziej zaintrygowany niewielką dziewczyną,
która pokręciła głową, a jej krótkie włosy koloru ciepłego brązu uderzyły ją w
twarz.
-
Arthur, idź sobie. - powiedziała naburmuszona, choć w jej głosie nie było wiele
złości. W sumie, cieszyła się, że choć jedna osoba się nią interesuje w
niewielkim stopniu. Westchnęła, przypominając sobie, kto siedzi na tyle
autokaru i natychmiast do jej uszu dobiegły roześmiane głosy reszty. Artur
musiał zauważyć, że coś w jej zachowaniu się zmieniło, bo dotknął jej ramienia,
a ona drgnęła.
- Coś
się stało ? - najwyraźniej jej wyraz twarzy musiał chłopaka tylko utwierdzić w
przekonaniu, bo przesunął się delikatnie, a mięśnie nastolatki napięły się.
-
Wszystko w porządku. - skłamała Angie i przetarła dłonią oczy. - Po prostu
słabo spałam przez ostatnie parę dni. - wyjaśniła, a Artur kiwnął głową.
- To
przez to, co robisz tutaj ? - wskazał na laptop, a szatynka kiwnęła głową, a z
tyłu autokaru rozległ się okrzyk i skruszony Artur wrócił do reszty
towarzystwa, zostawiając Angie samą z jej laptopem.
Bars
& Melody
Jechali
już parę godzin. Dodać do tego kilkugodzinny lot samolotem = masakra. Tak
właśnie czuli się Charlie i Leo, którzy jednym uchem słuchali, co mówili
przeplatanym angielskim i polskim inne młode gwiazdy, a drugim wylatywały
słowa. Starszy z chłopaków westchnął, po czym przymknął oczy, aby je za chwilę
otworzyć, żeby zobaczyć jak młodszy z Sikorskich dosiada się do brata i jego
kumpli.
- Co
królewiczu, jak udała się randka ? - zaśmiał się jeden z wykonawców, a na
twarzy chłopaka pojawił się grymas, jakby niezadowolenia ?
- Zejdź
ze mnie, stary. Po prostu staram się być miły. - Artur rozłożył ramiona. - Ale
ta dziewczyna jest serio dziwna.
- Czemu
tak myślisz ? - Sylwia wygłupiała się z resztą ekipy do kamery. Leo załapał się
w kadr, ale potem uważnie patrzył na Artura, bo słów nie potrafił zrozumieć.
-
Siedzi na laptopie cały dzień. Pisze coś, tylko za cholerę nie mogę odgadnąć, o
co chodzi. Co pewien czas gada sama do siebie, a potem znów skrobie. - Artur
pokręcił głową. - Jest naprawdę dziwna.
- O czym
mówicie ? - spytał Leo, a Sylwia i reszta przekrzykując się, wytłumaczyła mu
słowa Artura.
- Jaka
dziewczyna ? - Charlie westchnął. - Nikogo nie widziałem ....
- Masz
sklerozę ? - spytał jeden z chłopaków żartobliwie. - Ten krasnal mały, co
nazwał Jeremiego dupkiem .
- Ah,
no tak. - mruknął blondyn, czując, że wyszedł na głupca.
- Kim
ona tak wogóle jest ? - Leo próbował dostrzec dziewczynę, która wcisnęła się w
fotel i jedynie w szybie odbijała się srebna poświata obudowy laptopa.
- No
jak to kim ? - wszyscy jednocześnie zwrócili się do chłopaków. - Waszą
tłumaczką. - i wtedy w ich stronę poleciało ostre spojrzenie ciemnych oczu.
Angie
Angie
wszystko słyszała, ale nie odzywała się. Wolała się skupić na pracy, pisaniu, a
nie na pierdołach, które wygadywał zupełnie obcy jej człowiek . Ale że nie
potrafili trzymać jęzora za zębami nawet przy obcokrajowcach ! Westchnęła,
czując, że ten wyjazd to jej jedna wielka porażka i znów zabrała się do
pisania, ale nie mogła już się skupić.
-
Chwilka .... my mamy tłumaczkę, nie tłumacza, tak ? - Leo przeczesał palcami
włosy zupełnie pogubiony, kiedy Polacy chichotali pod nosem. - Jakim cudem ? -
spytał dość zdziwiony, a krew zabuzowała w żyłach Angie, która ostatkiem sił
powstrzymała się, żeby nie nawrzeszczeć na chłopaka. Seksizm, mruknęła i
przełknęła cisnące się jej na usta przekleństwa.
- Nie
słyszeliście tej historii ?! - zakwilił jeden z chłopaków, a Jeremi szturchnął
go w bok, ale za późno. Angie ponownie spojrzała w ich stronę, teraz w jej
spojrzeniu kryło się więcej smutku i żalu niż prawdziwej złości. Jeremi
westchnął, wiedząc, że brytyjczycy zaczną się wypytywać, ale oni woleli
dowiedzieć się ważniejszych informacji.
- Jakim
cudem nikt nam nie powiedział tego wcześniej ? - spytał Charlie.
- Czemu
nasz tłumacz jest dziewczyną ?! - zawołał Leo, ale zaraz potem przypomniał
sobie, że przecież Polka najwyraźniej umie angielski, skoro jest tłumaczem.
Zarumenił się lekko, widząc w szybie ciemne oczy, w których czaiły się łzy i
chciał już coś powiedzieć, ale dziewczyna odwróciła głowę.
- Nie
mamy pojęcia. - Sylwia wzruszyła ramionami. - Podobno jest bardzo, bardzo dobra
i że nie będziecie mieli problemu z komunikacją z nią.
- Czy
ja wiem .... Nie wygląda na szczególnie szczęśliwą, że tu jest .... - rzucił
ktoś z namysłem, kiedy przerwał mu Charlie.
-
Wiedzieliście wcześniej, kim jest ? - kiedy wszyscy kiwnęli głowami, westchnął
tylko i spojrzał na kumpla, który kiwnął głową i poderwał się z miejsca.
- Czas
chyba porozmawiać sobie z naszym tłumaczem. - i
ruszyli w kierunku niewysokiej dziewczyny.
Angie
To nie
było tak, że było jej smutno. Nie. Była wściekła. Na Agencję, za to, że ją
wybrali. Na matkę, że jej pozwoliła jechać, choć na początku tego samego
chciała. Na siebie, że jest taka głupia.
-
Kurwa, jesteś pojebana ! - uderzyła dłonią w laptopa, kiedy dwie osoby zamarły
w bezruchu przy jej fotelach i natychmiast dziewczyna podniosła na nich wzrok.
- Hej,
Leo jestem . - ciemnowłosy uśmiechnął się, ale widząc niemrawą i raczej
wkurwioną dziewczynę, która odwróciła wzrok od niego i skierowała na szybę,
szybko spoważniał.
- Te
słowa to .... było coś do nas ? - spytał dość cicho, a dziewczyna westchnęła
tylko.
- Nie.
- powiedziała w końcu, ale nic nie dodała. Leo porozumiał się spojrzeniem z
Charlim, który zaczynał być zaintrygowany dziwną tłumaczką. Leo przysiadł na
rogu jednego z siedzień, a dziewczyna
wcisnęła się głębiej w szybę, przykładając policzek do szkła.
- Boisz
się nas ? - spytał cicho Leo, a huki z tyłu skutecznie zagłuszyły reszcie
usłyszenie pytania. Dziewczyna wzruszyła ramionami i przyciągnęła pod brodę
kolana i laptop, a Leo zauważył, że jej oczy dziwnie lśnią. Popatrzył na
Charliego, który wcisnął się na siedzenie obok niego, tak że Leo wylądował tuż
obok ramienia szatynki, której mięśnie wciąż były napięte. Dotyk materiału
bluzki na ramieniu dziewczyny musiał coś w niej poruszyć, bo spojrzała się na
chłopaków i wtedy oboje już byli pewni, że dziewczyna powstrzymuje łzy.
Położyła laptop do torby, po czym ponownie skupiła wzrok na krajobrazie, który
migał jej przed oczami. Leo poczuł niewiarygodne poczucie winy, że tak
zareagował na wiadomość, że ta niewielka osoba będzie wszystko tłumaczyć, ale
był zmęczony, śpiący .... Charliemu również wcześniej przymykały się oczy, ale
teraz był rozbudzony i z zaciekawieniem wpatrywał się w lewy profil dziewczyny.
- Co tu
robicie ? - Angie wydusiła nie chcąc wyjść na zupełną wariatkę za jaką ją
mieli. W szybie zobaczyła jak Leo delikatnie się uśmiecha, jakby wiedział, że
na niego patrzy.
-
Musieliśmy Ciebie poznać. - dziewczyna prychnęła, słysząc entuzjazm w jego
głosie.
- Nie
było takiej potrzeby. I tak będziecie mieli innego tłumacza. Już skontaktowałam
się moją agencją, powiedzieli, że w Kołobrzegu spotkacie się z Rupertem, moim
przyjacielem. Jest starszy ode mnie o dwa lata i zapewne będzie lepszy niż ja.
- dziewczyna zamilkła, a Leo delikatnie dotknął jej ramienia. Nie drgnęła, choć
kosztowało ją to wiele wysiłku.
- Czemu
rezygnujesz ? Czy to przez to, co powiedziałem ? - w jego głosie było słuchać
skruchę i smutek, a Angie nigdy nie potrafiła chować długo urazy. Zamiast
odpowiadać, pokręciła głową, czując, że ma coraz bardziej mokre oczy, ale nie
potrafiła na to poradzić. Ten dzień to kompletna katastrofa, pomyślała, kiedy
poczuła jak jakaś wkurzająca łza kapie jej po policzku. Westchnęła, czując
szloch, który chciał wyrwać jej się z ust, ale wtedy poczuła, że Leo delikatnie
obejmuje ją ramieniem. Zupełnie tak po prostu. Znali się parę minut, a on
chciał ją pocieszyć. O ironio, dziewczyna pomyślała wtedy o swoim przyjacielu i
przyjaciółce, których chciała by mieć przy sobie.
- Nie
lubię jak dziewczyny płaczą. - Angie roześmiała się lekko, a jeszcze jedna łza spadła
z rzęs i popłynęła po policzku, kiedy ktoś ją delikatnie starł szorstkimi
palcami. Angie podniosła wzrok, aby napotkać spojrzenie Charliego, który
wzruszył ramionami, jakby to nie było nic wielkiego. Bo nie było, Angie fuknęła na siebie.
- A ja
nie lubię kiedy jakaś dziewczyna jest smutna. - dziewczyna poczuła jak Leo
delikatnie ją przytula, tak żeby nie poczuła, że to jakiś nacisk, tylko po
prostu zwykłe koleżeńskie pocieszenie. Zwykłe
przytulenie. Nic więcej.
- Nie
jest smutna, raczej wściekła na samą siebie. - Angie po raz pierwszy odważyła
się powiedzieć parę dłuższych wyrazów.
- Czemu
? - Charlie dotknął jej dłoni, a ona zarumieniła się. - Nie możesz się złościć
na siebie. To my byliśmy niemili, wybacz. I przepraszam za to, że wpadłem na
Ciebie. - uśmiechnął się przepraszająco i
zakłopotaniem potarł jej kciuk swoim, nie zwracając uwagi na to, co
robi.
- Nie,
nie, nie chodzi tylko o to. Myślałam .... Jezu nie wiem, co myślałam . -
dziewczyna westchnęła. - Wiem tylko, że to nie jest moje miejsce. I muszę
wracać do domu. - Leo przyciągnął ją do siebie, tak aby ich głowy się stykały.
- Nie
możesz się poddać. Nie teraz . I nie dzisiaj. - jego oczy z uwagą śledziły jak
dziewczyna rumieni się. - Jesteś naszą tłumaczką i musisz nam pomóc. Nie
poradzimy sobie bez Ciebie.
- Ale,
mówiłam przecież .... - zaczęła, kiedy Charlie odezwał się :
- Nie
chcemy nikogo innego. Chcemy dziewczynę, która wpadła na mnie, nakrzyczała na
naszego menadżera, później mało nie uciekła. - Leo pokiwał głową, przy okazji
uderzając dziewczynę w czoło. Angie jęknęła cicho, a chłopak zaskoczony począł
ją przepraszać, a kiedy zbyła go ręką, pocałował ją delikatnie w bolące
miejsce. Angie od mały włos nie odskoczyła od niego, ale pamiętała, że zaraz za
nią jest szyba, więc zrezygnowała z tego. Zamiast tego zarumieniła się jak
piwonia i odgarnęła włosy z twarzy, starając się wyglądać dość pewnie, choć
czuła się niemniej dziwnie.
- Czy jeśli jemu też
przywalisz, też go całujesz ? - wskazała na Charliego, a obaj chłopcy
roześmieli się. Charlie również nachylił się i delikatnie musnął wargami czoło
dziewczyny.
- Nie, ale zawsze tak
robimy, jeśli zawiniliśmy coś księżniczce. - powiedział z pół- uśmiechem, kiedy autokar nareszcie się
zatrzymał i wszyscy mogli udać się do pokoi hotelowych .
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńAlee boskie. Mega!!! Kurde, nie mogę przestać czytać :D <3!!!
OdpowiedzUsuń