Co się ze mną dzieje. To nie jest normalne. Właśnie
pocałowałem obcą dziewczynę, której nazwiska nawet nie znam. Ona jest młodsza.
Jezu, Charlie, człowieku, co się z Tobą dzieje ?! Czy ty właśnie pocałowałeś
dziewczynę, którą znasz od paru chwil ? Co miało znaczyć,że złapałeś ją za rękę
?Czy to z litości, poczucia winy ? Ale co oznacza ten strach, że ją zraniłem ?
Co oznaczają moje drżące ręce i te dziwne bicie serca ? Charlie, człowieku,
pocałowałeś wolną dziewczynę. I to nie
była fanka ani twoja siostra. I ... podobało Ci się. Cholera, chyba nie wiem
już, co się ze mną dzieje ...
- Charlie, stary,
wyglądasz jak kupka nieszczęścia. - Leo bezkrytycznie ocenił stan przyjaciela.
- Weź lepiej prysznic, odpocznij. Sylwia pewnie nie będzie zadowolona, jeśli
przyśniesz podczas waszej "rozmowy". - Leo zachichotał, kiedy rzucił
się na łóżko i westchnął rozdzierająco. Na wspomnienie o wysokiej, ślicznej
brunetce Charlie poczuł dziwne ... zniechęcenie?. Co się dzieje, pomyślał, nie mogąc dojść, co się z nim wyrabia.
Jakby ktoś spytał go jakiś czas temu czy podoba mu się Sylwia, odpowiedziałbym,
że tak, ale teraz ... Nie wiedział, co się dzieje i czuł, że traci kontrolę nad
życiem jak przed paroma latami, dopóki nie znał Leo. Ale teraz przeczuwał, że
ta zmiana wyjdzie mu na dobre ...
- Potem pójdziemy do
Angie. - Charlie zamarł z dłonią na klamce do drzwi łazienki, kiedy Leo
wpatrywał się ekran swojego telefonu i mruczał coś pod nosem.
- Nie myślisz, że
wolałaby pobyć sama ? - Charlie bał się tej dziewczyny. Nie miał pojęcia,
czemu. Albo lepiej powiedzieć - bał się tego, co się z nim działo. I nie
chciał, aby ktokolwiek to odkrył.
- Stary, jeśli
dziewczyny chcą być same, to zazwyczaj znaczy, że jeszcze bardziej potrzebują
bohaterów. - Leo puścił oko do przyjaciela, który zniknął w łazience z
mętlikiem w głowie.
"Co się z Tobą dzieje. Angie, do cholery, nie możesz
płakać. Jesteś silna. I na pewno nie zakochana w chłopakach, którzy są piętro
niżej od Ciebie. I wcale nie potrzebujesz kogoś, kto Cię pocieszy teraz. I
wcale nie potrzebujesz pomocy.
Co ten dotyk miał znaczyć ? Czy zrobili to z litości,
poczucia winy, żalu ? Czy to mogło coś dla nich znaczyć ? Oczywiście, że nie,
nie okłamuj się. Jesteś zwykłą dziewczyną, a ta cała świecąca trójka to
gwiazdorzy. Dla nich pocałowanie biednej sierotki to nie problem. I na pewno
nic . znaczącego.Cholernej małej sierotki "
Angie westchnęła i spojrzała po pokoju, sterylnie
czystym, eleganckim, niezbyt bogato zdobionym pokoju. Białe ściany, białe meble, białe kafelki w
łazience, biała pościel z błękitnymi elementami jak guziki.Wszystko kurwa białe. Tak radośnie.
Szara walizka stała w kącie, nierozpakowana, kiedy Angie wpatrywała się
tępo w migoczący ekran komputera, który trzymała na kolanach, próbując
zapomnieć o tym, co się wokół niej dzieje, skupić się na pracy i .... Nie dawała rady. Z wściekłością
zagryzła policzek od środka, wiedząc, że jej twarda maska, nad którą pracowała tyle czasu, może w jednej chwili
runąć. Dlaczego ? Bo jej idole są tuż obok niej i dwójka z nich pocałowała ją w
czoło, co NIC NIE ZNACZYŁO.
- Jesteś stuknięta. -
warknęła sama do siebie ze złością,kiedy usłyszała ciche pukanie do drzwi i bez
czekania do pomieszczenia wsunęli się Leo i Charlie, oboje ubrani w ciemne
ubrania, na których widok Angie wywróciła oczami i z powrotem skupiła wzrok na
ekranie laptopa, ignorując nowo przybyłych. Nie chciała pokazywać, jak bardzo
zdziwiła ją ta wizyta i to że chłopcy zapamiętali, który jest jej pokój. Durna, spytali się kogoś po prostu,
warknęła do siebie w myślach. To nie jest
bajka i żadna zasrana historia godna Szekspira. Jesteś tu, bo jesteś dobra w
tym, co kochasz i masz uszczęśliwić setki ludzi, pomagając przy rozmowie z
chłopcami. To wszystko. Oni są kimś, kim ty nie jesteś i musisz się z tym
pogodzić. Jesteś od nich niżej w drabince społecznej i czas przestać próbować
to ukrywać.
Leo bez skrępowania
przysiadł na łóżku, a Charlie stanął we framudze pokoju i rozglądał się z
zaciekawieniem, kiedy zauważył dwa łóżka. Jego brwi powędrowały do góry, co nie
uległo uwadze Angie, która przymknęła okno wyszukiwarki, przeczuwając, że nic
więcej teraz nie zrobi. Nic nie zrobiła, a powinna, ale nie potrafiła odzyskać
spokoju. Nie teraz kiedy ta dwójka stoi tutaj i wpatruje się w nią.
- Spodziewali się mnie i
mojego asystenta, ale na razie musi załatwić sprawy na miejscu, żebym mogła
wrócić do domu. - założyła ręce na piersi i nogę na nogę. Musiała udawać, grać.
Nie potrafiła długo się patrzeć na żadnego z nich, więc zazwyczaj skupiała
wzrok na ścianie, sprzętach, detalach. Byle nie na tej dwójce. Byle nie na
artystach.
- Asystenta ? - dopytał
się Leo, a dziewczyna kiwnęła głową.
- Tak. Znamy się odkąd
nauczyliśmy się chodzić, jesteśmy bardzo ze sobą zżyci. - powiedziała nie
kłamiając, bo tak było. Chłopcy kiwnęli
głową i zapanowała cisza.
- Naprawdę chcesz
pojechać ? - Leo przywołał dziewczynę dłonią do siebie, a ona wywracając
oczami, usiadła na łóżku koło niego, ale tak aby się nie dotykali. Nie
dotykaj go. Nigdy. On jest kimś, dla kogo jesteś nikim. Jesteś zwykła, szara. I
nie zmieniaj ich myślenia. Bądź szorstka i do cholery przestań zachowywać się
jak wariatka. I niech to cholerne uczucie zniknie !
Charlie obserwował
chwilę kumpla i dziewczynę, zanim usiadł blisko niej po jej drugiej stronie. Chcę ją przytulić, dotknąć. Chcę się dowiedzieć,kim
naprawdę jest. Czemu chowa smutek . Dlaczego ma tak smutne spojrzenie. Chcę ją
poznać.
Angie skupiła wzrok na
Leo. Mniej ją onieśmielał, pasowali w pewnym sensie charakterem.
- Tak. Naprawdę do tego
się nie nadaję. - westchnęła i zaczesała palcami włosy do tyłu. Dobrze, graj dalej biedną sierotkę. Chwilka,
ty nie grasz, idiotko. Ty naprawdę taka jesteś.
- Ja ... nie wiem, co
sobie myślałam, kiedy przyjęłam tę "pracę". - dziewczyna opadła na
łóżko, a jej włosy rozłożyły się w nieładzie. Obaj chłopcy patrzyli na nią z
dawką zaciekawienia i sympatii. Czemu się
tak patrzą ? Jezu, zaraz umrę, jeśli nie przestaną. Obaj. Dwa skupione
spojrzenia ludzi, którzy ratują mnie, gdy chcę upaść.
- Naprawdę tak myślisz ?
- Leo uśmiechnął się , widząc jej zmarszczone brwi. Była taka poważna. I tak
... skryta.
- Co masz na myśli ?
- Możesz po prostu się
oszukujesz ? Może wcale tak nie jest ? - powiedział ze śmiechem.
- Nie,nie, nie, jestem
tego pewna. Jestem beznadziejna. - dziewczyna ukrywała twarz w dłoniach i
westchnęła głośno. No świetnie, nareszcie
przyznałaś się do tego, nawet przy świadkach.
- Przepraszam, po prostu
ciągle kogoś męczę . Wybaczcie. - chłopcy porozumieli się spojrzeniami, kiedy
oboje położyli się koło szatynki, tak że ciała całej trójki stykały się. Co oni wyprawiają ? Czemu oni muszą mnie
dotykać ? Czy Bóg chce mnie sprawdzić ? Na ile da się złamać Angie . Świetnie,
super gra, Panie Boże.
Charlie trącił trampkiem
bosą stopę dziewczyny, a potem powtórzył to Leo. Oboje roześmieli się, widząc
zdziwioną minę dziewczyny. No co oni do
cholery wyprawiają. Dzieciaki. Głupiutkie słodkie dzieciaki, którzy leżą obok
mnie, a ja czuję, że coraz bardziej się w tym wszystkim gubię. Co to ma znaczyć
? Po co tu tak naprawdę przyszli ? Z
litości ? Ze współczucia ? Bo myślą, że tak powinni ? Nie powinni. Wrócę do domu
ze złamanym sercem, bo będę musiała patrzeć jak odjeżdżają, a wcześniej - jak
jeden z nich coraz mocniej zakochuje się w Sylwii Przybysz. A ty będziesz
musiała się uśmiechać i cieszyć się ...
- Mam pomysł. - Angie
odwróciła się w stronę Leo.
- Na razie nie
napiszesz, gdzie miałaś napisać. - Angie otworzyła już usta, ale chłopak uniósł
dłoń, aby nic nie mówiła. Co on ode mnie
chce. Ja nie chcę tu być. Nie tak blisko nich. To katusze. Nie wytrzymuję, a ty
mi zakazuje odwołać się z tej roboty ?!
- Zobaczy jak Ci będzie
szło. Jeśli naprawdę jesteś taka zła, pojedziesz i adios. Ale na razie, - Leo
uśmiechnął się szeroko - nasza mała księżniczko smutku chcę Cię poznać.- Że co,
proszę ? Właśnie mój idol powiedział mi, że jestem jego księżniczką smutku i że
chce mnie poznać. Zmyśla ? Robi to dla tego, że chce, abym potem powiedziała o
tym w telewizji, radiu ? Nie, to nie jest Leo ani Charlie. Więc do cholery
dlaczego tak bardzo zależy mu, abym została ? Co się dzieje ?
- Tak samo jak ja. -
Charlie przyłożył swoją głowę do głowy dziewczyny. - Chcemy dowiedzieć się kim
jest dziewczyna, która leży tuż obok nas. - i zapadła cisza, nie przerwana
nawet świszeniem wentylatora. No nie.
Angie, miałaś rację - ten wyjazd zakończy się katastrofą, bo nie przeżyjesz.
Nie wytrzymam tych wszystkich słów, gestów, które nic dla nich nie znaczą. Ale
dla mnie znaczą wszystko.
- Każdej tak mówicie ? -
Angie zaśmiała się, ale czuła się mile pochłeptana i była lekko zarumieniona, a
oczy lśniały z zaciekawienia. - Dziwię się, że nie wozicie połowy autokaru
dziewczyn. - Bo idiotko, ta połowa dziewczyn
wydłubałaby sobie oczy, walcząc o nich.
- Angie, nie myśl, że
jesteś kimś zwykłym. - Leo z powagą spoglądał w sufit. - Jesteś naszą tłumaczką
i czuję, że już świetnie się dogadujemy, a dopiero się poznajemy. Mówimy wiele
miłych rzeczy, to prawda. Ale .... - Ale
co ? Jesteś taka, że boję się zostawić samą sobie, że zaraz wyskoczysz przez
balkon i połamiesz sobie kark ? Albo że potniesz się ? Albo że załamiesz się, a
ja na to będę musiał patrzeć, jak tracisz sens w życiu ? Albo to że sprawiasz
wrażenie, że gorączkowo potrzebujesz przyjaciół. Którzy Cię przytulą,
potrzymają za dłoń...
- Ale żadnej z dziewczyn
nie pocałowaliśmy w czoło, za to, że jeden z nas jej przywalił. Albo żadnej z
nich nie walczyliśmy, że została przy nas. - Charlie bawił się krótkimi
kosmykami ciemno blond włosów Angie, która modliła się, aby nie była czerwona
niczym burak. Przestań mnie
dotykać. Proszę. Dotykaj mnie. Nie dotykaj mnie. Jezu, czemu mi to się
zawsze musi przytrafić, że cierpię ?!
Była taka spięta. Widziałem w jej oczach rodzaj strachu.
Boi się mnie. Czemu akurat mnie ? Widzę, że bardziej ufa Leo. Dlaczego tak ?
Czy to dlatego, że jestem starszy ? Że miałem dziewczynę ? Że ...
- Po prostu żadna z nich
nie miała takiego szczęścia jak ja, że musiała was zwrócić waszą uwagę swoją
sierowatością. - szczęście Angie zaakcentowała z ironią, a chłopcy pokręcili
głową. Jasne, jasne, kłamcie, ile
chcecie, ja zawsze mam rację.
- Nie zwróciłaś naszej
uwagi swoją sierowatością. - Leo pokręcił głową. - Nie wiem czym. Ale niedługo
się dowiem. I wiedz, że będziesz pierwsza księżniczko, która się o tym dowie. - chłopak uścisnął blondynkę,
która zaśmiała się, czując oddech Charliego na swojej szyi. I wtedy do pokoju
wparował ....
- Angie. - Artur
zaskoczony zauważył dwie jasne głowy, jedna z krótszymi włosami i męskimi
ubraniami, inna z bosymi stopami, a trzecia z ciemną grzywką. O nie, teraz to Angie jesteś niżej niż Rów
Mariański.
Chłopak zmarszczył brwi,
kiedy z uścisku wysunęła się głowa tłumaczki, która była zażenowana zaszłą
sytuacją, którą widział jeden z wykonawców. Wzięła głęboki oddech, próbując
zapomnieć o wstydzie.
- Tak ? - spytała, a
Artur otrząsnął się z szoku i kiwnął głową w zamyśleniu. Co tu się dzieje ?
- Ryszard chciał Cię
widzieć. Powiedział, że cytuję " Jakaś wariatka z francuskim akcentem
zadzwoniła do niego, twierdząc, że jest brutalem i nieczułym gburem i jeśli
zaraz nie wypłaci Ci kupy kasy, to będzie sądzony przez sąd we Francji".
Wiesz może o co chodzi ? - mina Angie dobitnie świadczyła o tym, że wie, kiedy
zsunęła się z łóżka i stanęła przy bratu Sikorskiemu. W sumie teraz pojawiło się wybawienie. Nareszcie. Nie zniosłabym dłużej. Nie kiedy któryś z nich by mnie
dotykał. Umarłabym.
- Prowadź. - wskazała
dłonią na drzwi. - Muszę to jak najszybciej załatwić. I odciąć się od tego całego bałaganu.
- Coś się stało ? - Leo
poderwał się, a Charlie za nim. - Angie, czy wszystko w porządku ? - blondynka
uśmiechnęła się kącikami ust i pokręciła głową. Boże, jacy uroczy.
- Jeszcze nie. Muszę
tylko porozmawiać z Ryszardem. A wam przydałby się odpoczynek. - rzuciła, zanim
na bosaka wyszła za Arthurem. Leo i Charlie chwilę wpatrywali się w drzwi,
zanim oboje nie westchnęli.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz