niedziela, 20 grudnia 2015

Rozdział IV

                                                                 
 
 
 

Co się ze mną dzieje. To nie jest normalne. Właśnie pocałowałem obcą dziewczynę, której nazwiska nawet nie znam. Ona jest młodsza. Jezu, Charlie, człowieku, co się z Tobą dzieje ?! Czy ty właśnie pocałowałeś dziewczynę, którą znasz od paru chwil ? Co miało znaczyć,że złapałeś ją za rękę ?Czy to z litości, poczucia winy ? Ale co oznacza ten strach, że ją zraniłem ? Co oznaczają moje drżące ręce i te dziwne bicie serca ? Charlie, człowieku, pocałowałeś  wolną dziewczynę. I to nie była fanka ani twoja siostra. I ... podobało Ci się. Cholera, chyba nie wiem już, co się ze mną dzieje ...

- Charlie, stary, wyglądasz jak kupka nieszczęścia. - Leo bezkrytycznie ocenił stan przyjaciela. - Weź lepiej prysznic, odpocznij. Sylwia pewnie nie będzie zadowolona, jeśli przyśniesz podczas waszej "rozmowy". - Leo zachichotał, kiedy rzucił się na łóżko i westchnął rozdzierająco. Na wspomnienie o wysokiej, ślicznej brunetce Charlie poczuł dziwne ... zniechęcenie?. Co się dzieje, pomyślał, nie mogąc dojść, co się z nim wyrabia. Jakby ktoś spytał go jakiś czas temu czy podoba mu się Sylwia, odpowiedziałbym, że tak, ale teraz ... Nie wiedział, co się dzieje i czuł, że traci kontrolę nad życiem jak przed paroma latami, dopóki nie znał Leo. Ale teraz przeczuwał, że ta zmiana wyjdzie mu na dobre ...

- Potem pójdziemy do Angie. - Charlie zamarł z dłonią na klamce do drzwi łazienki, kiedy Leo wpatrywał się ekran swojego telefonu i mruczał coś pod nosem.

- Nie myślisz, że wolałaby pobyć sama ? - Charlie bał się tej dziewczyny. Nie miał pojęcia, czemu. Albo lepiej powiedzieć - bał się tego, co się z nim działo. I nie chciał, aby ktokolwiek to odkrył.

- Stary, jeśli dziewczyny chcą być same, to zazwyczaj znaczy, że jeszcze bardziej potrzebują bohaterów. - Leo puścił oko do przyjaciela, który zniknął w łazience z mętlikiem w głowie.

"Co się z Tobą dzieje. Angie, do cholery, nie możesz płakać. Jesteś silna. I na pewno nie zakochana w chłopakach, którzy są piętro niżej od Ciebie. I wcale nie potrzebujesz kogoś, kto Cię pocieszy teraz. I wcale nie potrzebujesz pomocy.

Co ten dotyk miał znaczyć ? Czy zrobili to z litości, poczucia winy, żalu ? Czy to mogło coś dla nich znaczyć ? Oczywiście, że nie, nie okłamuj się. Jesteś zwykłą dziewczyną, a ta cała świecąca trójka to gwiazdorzy. Dla nich pocałowanie biednej sierotki to nie problem. I na pewno nic . znaczącego.Cholernej małej sierotki  "

Angie  westchnęła i spojrzała po pokoju, sterylnie czystym, eleganckim, niezbyt bogato zdobionym pokoju.  Białe ściany, białe meble, białe kafelki w łazience, biała pościel z błękitnymi elementami jak guziki.Wszystko kurwa białe. Tak radośnie.  Szara walizka stała w kącie, nierozpakowana, kiedy Angie wpatrywała się tępo w migoczący ekran komputera, który trzymała na kolanach, próbując zapomnieć o tym, co się wokół niej dzieje, skupić się na pracy  i .... Nie dawała rady. Z wściekłością zagryzła policzek od środka, wiedząc, że jej twarda maska, nad którą  pracowała tyle czasu, może w jednej chwili runąć. Dlaczego ? Bo jej idole są tuż obok niej i dwójka z nich pocałowała ją w czoło, co NIC NIE ZNACZYŁO.

- Jesteś stuknięta. - warknęła sama do siebie ze złością,kiedy usłyszała ciche pukanie do drzwi i bez czekania do pomieszczenia wsunęli się Leo i Charlie, oboje ubrani w ciemne ubrania, na których widok Angie wywróciła oczami i z powrotem skupiła wzrok na ekranie laptopa, ignorując nowo przybyłych. Nie chciała pokazywać, jak bardzo zdziwiła ją ta wizyta i to że chłopcy zapamiętali, który jest jej pokój. Durna, spytali się kogoś po prostu, warknęła do siebie w myślach. To nie jest bajka i żadna zasrana historia godna Szekspira. Jesteś tu, bo jesteś dobra w tym, co kochasz i masz uszczęśliwić setki ludzi, pomagając przy rozmowie z chłopcami. To wszystko. Oni są kimś, kim ty nie jesteś i musisz się z tym pogodzić. Jesteś od nich niżej w drabince społecznej i czas przestać próbować to ukrywać.

Leo bez skrępowania przysiadł na łóżku, a Charlie stanął we framudze pokoju i rozglądał się z zaciekawieniem, kiedy zauważył dwa łóżka. Jego brwi powędrowały do góry, co nie uległo uwadze Angie, która przymknęła okno wyszukiwarki, przeczuwając, że nic więcej teraz nie zrobi. Nic nie zrobiła, a powinna, ale nie potrafiła odzyskać spokoju. Nie teraz kiedy ta dwójka stoi tutaj i wpatruje się w nią.

- Spodziewali się mnie i mojego asystenta, ale na razie musi załatwić sprawy na miejscu, żebym mogła wrócić do domu. - założyła ręce na piersi i nogę na nogę. Musiała udawać, grać. Nie potrafiła długo się patrzeć na żadnego z nich, więc zazwyczaj skupiała wzrok na ścianie, sprzętach, detalach. Byle nie na tej dwójce. Byle nie na artystach.

- Asystenta ? - dopytał się Leo, a dziewczyna kiwnęła głową.

- Tak. Znamy się odkąd nauczyliśmy się chodzić, jesteśmy bardzo ze sobą zżyci. - powiedziała nie kłamiając, bo tak było.  Chłopcy kiwnęli głową i zapanowała cisza.

- Naprawdę chcesz pojechać ? - Leo przywołał dziewczynę dłonią do siebie, a ona wywracając oczami, usiadła na łóżku koło niego, ale tak aby się nie dotykali.  Nie dotykaj go. Nigdy. On jest kimś, dla kogo jesteś nikim. Jesteś zwykła, szara. I nie zmieniaj ich myślenia. Bądź szorstka i do cholery przestań zachowywać się jak wariatka. I niech to cholerne uczucie zniknie !

Charlie obserwował chwilę kumpla i dziewczynę, zanim usiadł blisko niej po jej drugiej stronie. Chcę ją przytulić, dotknąć. Chcę się dowiedzieć,kim naprawdę jest. Czemu chowa smutek . Dlaczego ma tak smutne spojrzenie. Chcę ją poznać.

Angie skupiła wzrok na Leo. Mniej ją onieśmielał, pasowali w pewnym sensie charakterem.

- Tak. Naprawdę do tego się nie nadaję. - westchnęła i zaczesała palcami włosy do tyłu. Dobrze, graj dalej biedną sierotkę. Chwilka, ty nie grasz, idiotko. Ty naprawdę taka jesteś.  

- Ja ... nie wiem, co sobie myślałam, kiedy przyjęłam tę "pracę". - dziewczyna opadła na łóżko, a jej włosy rozłożyły się w nieładzie. Obaj chłopcy patrzyli na nią z dawką zaciekawienia i sympatii. Czemu się tak patrzą ? Jezu, zaraz umrę, jeśli nie przestaną. Obaj. Dwa skupione spojrzenia ludzi, którzy ratują mnie, gdy chcę upaść.

- Naprawdę tak myślisz ? - Leo uśmiechnął się , widząc jej zmarszczone brwi. Była taka poważna. I tak ... skryta.

- Co masz na myśli ?

- Możesz po prostu się oszukujesz ? Może wcale tak nie jest ? - powiedział ze śmiechem.

- Nie,nie, nie, jestem tego pewna. Jestem beznadziejna. - dziewczyna ukrywała twarz w dłoniach i westchnęła głośno. No świetnie, nareszcie przyznałaś się do tego, nawet przy świadkach. 

- Przepraszam, po prostu ciągle kogoś męczę . Wybaczcie. - chłopcy porozumieli się spojrzeniami, kiedy oboje położyli się koło szatynki, tak że ciała całej trójki stykały się. Co oni wyprawiają ? Czemu oni muszą mnie dotykać ? Czy Bóg chce mnie sprawdzić ? Na ile da się złamać Angie . Świetnie, super gra, Panie Boże.

Charlie trącił trampkiem bosą stopę dziewczyny, a potem powtórzył to Leo. Oboje roześmieli się, widząc zdziwioną minę dziewczyny. No co oni do cholery wyprawiają. Dzieciaki. Głupiutkie słodkie dzieciaki, którzy leżą obok mnie, a ja czuję, że coraz bardziej się w tym wszystkim gubię. Co to ma znaczyć ? Po co tu tak naprawdę przyszli ?  Z litości ? Ze współczucia ? Bo myślą, że tak powinni ? Nie powinni. Wrócę do domu ze złamanym sercem, bo będę musiała patrzeć jak odjeżdżają, a wcześniej - jak jeden z nich coraz mocniej zakochuje się w Sylwii Przybysz. A ty będziesz musiała się uśmiechać i cieszyć się ...

- Mam pomysł. - Angie odwróciła się w stronę Leo.

- Na razie nie napiszesz, gdzie miałaś napisać. - Angie otworzyła już usta, ale chłopak uniósł dłoń, aby nic nie mówiła. Co on ode mnie chce. Ja nie chcę tu być. Nie tak blisko nich. To katusze. Nie wytrzymuję, a ty mi zakazuje odwołać się z tej roboty ?!

- Zobaczy jak Ci będzie szło. Jeśli naprawdę jesteś taka zła, pojedziesz i adios. Ale na razie, - Leo uśmiechnął się szeroko - nasza mała księżniczko smutku chcę Cię poznać.-  Że co, proszę ? Właśnie mój idol powiedział mi, że jestem jego księżniczką smutku i że chce mnie poznać. Zmyśla ? Robi to dla tego, że chce, abym potem powiedziała o tym w telewizji, radiu ? Nie, to nie jest Leo ani Charlie. Więc do cholery dlaczego tak bardzo zależy mu, abym została ? Co się dzieje ?

- Tak samo jak ja. - Charlie przyłożył swoją głowę do głowy dziewczyny. - Chcemy dowiedzieć się kim jest dziewczyna, która leży tuż obok nas. - i zapadła cisza, nie przerwana nawet świszeniem wentylatora. No nie. Angie, miałaś rację - ten wyjazd zakończy się katastrofą, bo nie przeżyjesz. Nie wytrzymam tych wszystkich słów, gestów, które nic dla nich nie znaczą. Ale dla mnie znaczą wszystko.
 
 

 
- Każdej tak mówicie ? - Angie zaśmiała się, ale czuła się mile pochłeptana i była lekko zarumieniona, a oczy lśniały z zaciekawienia. - Dziwię się, że nie wozicie połowy autokaru dziewczyn. - Bo idiotko, ta połowa dziewczyn wydłubałaby sobie oczy, walcząc o nich.
- Angie, nie myśl, że jesteś kimś zwykłym. - Leo z powagą spoglądał w sufit. - Jesteś naszą tłumaczką i czuję, że już świetnie się dogadujemy, a dopiero się poznajemy. Mówimy wiele miłych rzeczy, to prawda. Ale .... - Ale co ? Jesteś taka, że boję się zostawić samą sobie, że zaraz wyskoczysz przez balkon i połamiesz sobie kark ? Albo że potniesz się ? Albo że załamiesz się, a ja na to będę musiał patrzeć, jak tracisz sens w życiu ? Albo to że sprawiasz wrażenie, że gorączkowo potrzebujesz przyjaciół. Którzy Cię przytulą, potrzymają za dłoń...
- Ale żadnej z dziewczyn nie pocałowaliśmy w czoło, za to, że jeden z nas jej przywalił. Albo żadnej z nich nie walczyliśmy, że została przy nas. - Charlie bawił się krótkimi kosmykami ciemno blond włosów Angie, która modliła się, aby nie była czerwona niczym burak. Przestań mnie dotykać. Proszę. Dotykaj mnie. Nie dotykaj mnie. Jezu, czemu mi to się zawsze musi przytrafić, że cierpię ?!
Była taka spięta. Widziałem w jej oczach rodzaj strachu. Boi się mnie. Czemu akurat mnie ? Widzę, że bardziej ufa Leo. Dlaczego tak ? Czy to dlatego, że jestem starszy ? Że miałem dziewczynę ? Że ...
- Po prostu żadna z nich nie miała takiego szczęścia jak ja, że musiała was zwrócić waszą uwagę swoją sierowatością. - szczęście Angie zaakcentowała z ironią, a chłopcy pokręcili głową. Jasne, jasne, kłamcie, ile chcecie, ja zawsze mam rację.
- Nie zwróciłaś naszej uwagi swoją sierowatością. - Leo pokręcił głową. - Nie wiem czym. Ale niedługo się dowiem. I wiedz, że będziesz pierwsza księżniczko, która się o  tym dowie. - chłopak uścisnął blondynkę, która zaśmiała się, czując oddech Charliego na swojej szyi. I wtedy do pokoju wparował ....
 
- Angie. - Artur zaskoczony zauważył dwie jasne głowy, jedna z krótszymi włosami i męskimi ubraniami, inna z bosymi stopami, a trzecia z ciemną grzywką. O nie, teraz to Angie jesteś niżej niż Rów Mariański.
Chłopak zmarszczył brwi, kiedy z uścisku wysunęła się głowa tłumaczki, która była zażenowana zaszłą sytuacją, którą widział jeden z wykonawców. Wzięła głęboki oddech, próbując zapomnieć o wstydzie.
- Tak ? - spytała, a Artur otrząsnął się z szoku i kiwnął głową w zamyśleniu. Co tu się dzieje ?
- Ryszard chciał Cię widzieć. Powiedział, że cytuję " Jakaś wariatka z francuskim akcentem zadzwoniła do niego, twierdząc, że jest brutalem i nieczułym gburem i jeśli zaraz nie wypłaci Ci kupy kasy, to będzie sądzony przez sąd we Francji". Wiesz może o co chodzi ? - mina Angie dobitnie świadczyła o tym, że wie, kiedy zsunęła się z łóżka i stanęła przy bratu Sikorskiemu. W sumie teraz pojawiło się wybawienie. Nareszcie. Nie zniosłabym dłużej. Nie kiedy któryś z nich by mnie dotykał. Umarłabym.
- Prowadź. - wskazała dłonią na drzwi. - Muszę to jak najszybciej załatwić. I odciąć się od tego całego bałaganu.
- Coś się stało ? - Leo poderwał się, a Charlie za nim. - Angie, czy wszystko w porządku ? - blondynka uśmiechnęła się kącikami ust i pokręciła głową. Boże, jacy uroczy.
- Jeszcze nie. Muszę tylko porozmawiać z Ryszardem. A wam przydałby się odpoczynek. - rzuciła, zanim na bosaka wyszła za Arthurem. Leo i Charlie chwilę wpatrywali się w drzwi, zanim oboje nie westchnęli.
 Jakiś czas potem ...
* słowa oznaczone kursywą są to myśli bohaterów
*Wiem, wiem, trochę to nie do wyobrażenia, że chłopcy tak się zachowują, ale cóż wydaje mi się, że chcę ich pokazać w trochę innym świetle niż zazwyczaj ich przedstawiają inni blogerzy.
* Ten cały Ryszard, btw, to jakiś jeden z ważniejszych organizatorów, pomaga przy wszystkim, ale nie jest zbyt rozgarnięty.
* Charakterek Angie będzie się diametralnie zmieniał, podobnie jak jej relacje z uczestnikami YSoT.
Kc mordki za to, że czytacie ! ♥
 
 
 
 
 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz