Jakiś czas potem ...
Angie skierowała swoje
kroki ku jadalni, aby dostać cokolwiek do picia. Artur podążał za nią, aż w
końcu nie chwycił jej za ramię. Ciemne oczy wlepiły się w niego z zaskoczeniem.
Co on teraz chce ? Nie wystarczy tamta
dwójka, jeszcze dochodzi do tego Arcie ? Dzięki Boże. Chcesz chyba, żeby umarła
w któregoś ramionach.
- Przepraszam. - wydawał
się naprawdę skruszony, spuścił wzrok i niepewnie szurał stopą. No po prostu tylko wyściskać.
- Ja nie wiedziałem, że
może Cię to tak urazić. Kiedyś odbrazisz się za to ? - spytał, czarując
uśmiechem, a Angie roześmiała się i zupełnie niespodziewanie dla siebie
przytuliła szybko ciemnowłosego, który był dość zdziwiony. Co tu wyprawiasz, wariatko, spytała sama siebie. Spełniasz marzenia, podpowiedział cichy
głosik w jej głowie.
- Nie gniewam się. Ale
nie paplaj tyle. Szczególnie co widziałeś w pokoju. - w jej oczach czaiła się
prawdziwa prośba. - Ja i tak zaraz wyjeżdżam.
- Nie możesz! - Artur
chwycił ją za ramiona. O matko. To chyba
będzie Artur. To w jego ramionach umrę ze szczęścia.
- Nie pozwolę na to.
Choćby miał Cię nosić na rękach, nie pozwolę, abyś sobie wyjechała ! - Angie
założyła ręce na piersi, coraz bardziej dziwiąc się w duchu, całą tą sytuacją.
Nigdy żaden facet nie proponował jej noszenia na rękach, no chyba, że ojciec.
Lub Filip. Ale oni się nie liczyli.
- Nie zabraniam, jeśli
chcesz, możesz zacząć od teraz. - ku jej zdziwieniu Artur zaśmiał się i chwycił
ją za nogi i zamiast się zorientowała się, niósł ją w ramionach, co pewien czas
śmiejąc się głośno. A ona mu wtórowała. No
po prostu świetnie, Angie. Podbijasz świat w ramionach Sikorskiego.
- No,no, braciszku . -
powiedział Jeremi, patrząc jak Artur wnosi na rękach tą dziwną szatynkę, która
teraz śmiała się cicho, a jego brat jej wtórował ! Jeremi pokręcił głową,
dziwiąc się całej tej sytuacji, kiedy kątem oka zauważył zdziwione miny
chłopaków z Bars and Melody. O co tu
chodzi.
- Dziękuję, książę. -
Angie udawała, że kłania się Arturowi, który roześmiał się. Ten śmiech. Umieram. I ten uśmiech. Asawawaggwgwa.
- Dla Ciebie zawsze,
smutasie. - dostał kuksańca od dziewczyny, która wydawała się zupełnie inną
osobą niż parę godzin temu. Z szarego, cichego zwierzątka, Jeremi zaczął
zauważać odwrotność tego - wybuchową i ciekawą osóbkę, która teraz z lekkim
uśmiechem na ustach przysiadła się do niego. Czas chyba trochę pokazać prawdziwą mnie, bo tak to odejdę w
zapomnienie szybciej niż zeszłoroczny śnieg. A tego nie chcemy. Nie teraz,
kiedy ... coś się dzieje. I Boże, czuję, że to będzie wspaniała przygoda, jeśli
tylko zaufać mojemu pokręconemu przeczuciu.
- Więc, wyjaśniłaś tę
sprawę z tym całym sądem ? - zagadał, a szatynka kiwnęła głową.
- Tak. Naprawdę głupia,
błaha sprawa, ale cóż zrobić, jeśli jest .... - dziewczyna chciała coś
powiedzieć, ale ugryzła się w język. Bracia jednak to zauważyli.
- Kim jesteś ? -
spytali, a dziewczyna udała zajętą swoją herbatą. Nikim ważnym. Znów jestem szarą, nieciekawą osóbką.
- Angie. - Artur
szturchnął szatynkę, kiedy odstawiła filiżankę. - Powiedz nam. -
jasnoniebieskie oczy wpatrywały się w dziewczynę, która zaśmiała się tylko. Jak dalej się tak będzie na mnie patrzył, to
zemdlę. Najlepiej udawać głupią. A tobie, Angie, świetnie to wychodzi.
- Kiedyś wam to
wytłumaczę. Naprawdę . - dodała pod niepewnym spojrzeniem braci. - A teraz,
wybaczcie, ale mam masę pracy i jestem dość zmęczona. Dobranoc. - uśmiechnęła
się, kiedy Artur poderwał się z miejsca i podążył, żeby ją odprowadzić.
- To miło z twojej
strony, że mnie odprowadzasz. - Angie spojrzała na chłopaka, kiedy wchodzili po
schodach. Cóż za dżeltelmen. Artur uśmiechnął się do niej i nic nie
odpowiedział, kiedy stanęli w końcu przed drzwiami pokoju dziewczyny.
- Jeśli chcesz, mogę Ci
w czymś pomóc. - zaoferował Artur, ale Angie pokręciła głową. Jeszcze by tego brakowało. Już i tak umieram
na zawał serca ze szczęścia, nie potrzebuję jeszcze drugiego, ale teraz z szoku.
- Nie, to nic ważnego aż
tak, żebym musiała Cię zmuszać do pracy. Ale dziękuję i dobranoc. - pchnęła
drzwi, a Artur uśmiechnął się do niej, zanim drzwi nie zatrzasnęły się za niską
szatynką.
KOlejny dzień ...
Angie przeciągnęła się,
zanim poczuła, że jej telefon wibruje od jakiegoś czasu na jej uchem. Zmęczona,
przetarła oczy, zanim zobaczyła numer przyjaciółki.Jillan, kopo, oddzwonię.
Odrzuciła połączenie i powlokła się do łazienki, gdzie zobaczyła
nierówno ułożone włosy, pogniecioną piżamę, wychudzoną twarz i wory pod oczami.Po prostu zabójczo piękna, jak co dzień. Westchnęła i powędrowała z powrotem do łóżka,
gdzie miała nadzieję wspać się przez następne trzy godziny, ale potem
przypomniała sobie, że dzisiaj pierwszy dzień trasy, pierwsze wywiady, rozmowy
.... Jezu, westchnęła, wiedząc, że gdzieś w tym tłumie ludzi, znajdzie się
grupa osób, które będą wiedziały, kim naprawdę jest ....
To był naprawdę dobry
sen, ale trzeba było wstać, ubrać się, zjeść. Charlie i Leo powędrowali do
jadalni, gdzie wszyscy powitali ich z podobnymi zaspanymi minami. Chłopacy
pogrzebali w jedzeniu, zanim wrócili z powrotem na górę, gdzie ....
- Kim jesteś ? - zaspany
Leo potarł oczy, kiedy ciemne oczy wlepiły się w nich z zaciekawieniem, zanim
ktoś ponownie nie zaczął układać pościeli w idealny stan. Charlie uśmiechnął
się zaspanie, a postać zaśmiała się, kiedy obaj chłopcy rzucili się na łóżka,
niszcząc jej ciężką pracę. Była zupełnie
inna niż wczoraj. Mniej zdenerwowana.
Bardziej promienna. Jeszcze bardziej zachwycająca.
- Kocham Cię, Angie, ale
daj jeszcze gdzieś godzinę się wyspać. - wymamrotał w poduszkę Leo, a
dziewczyna zaśmiała się i usiadła na podłodze pomiędzy oba łóżkami. Jej oczy
lśniały, a uśmiech zdobył całą twarz. Kochasz
mnie powiadasz ? To mój drogi, pokaż to.
- Ale wtedy sami
będziecie po sobie sprzątać. - ostrzegła, a Leo wysłał jej buziaka. Czy on musi być tak denerwująco słodki ? !
Czemu tak mnie unika ? Co ze mną jest nie tak ? Widzę,
jak się patrzy na Leo. Już mu zaufała, mają te same rozbawione błyski w oczach.
Ale czemu tak się mnie boi ? Czy może kiedyś ją zraniłem ? Ale jak, skoro nigdy
się wcześniej nie spotkaliśmy ?
Charlie zauważył, że
dziewczyna z zaciekawieniem przykrzywiła głowę, patrząc jak Leo rzeczywiście
chwilę później spokojnie śpi, co pewien czas mamrocząc coś pod nosem.
Dziewczyna uśmiechnęła się i naciągnęła na chłopaka kołdrę, po czym delikatnie
pogłaskała go po policzku, po czym westchnęła i wstała z kolan i zaczęła
zbierać rzeczy rozrzucone po całym pokoju. Była
taka spokojna. Uśmiechała się. Prawdziwie. Jakby wizyta tutaj była czymś
wyjątkowym.
- A ja ? - Angie tak się
przestraszyła, aż wypuściła rzeczy w rąk, po czym pogroziła palcem Charliemu,
który patrzył jak dziewczyna zbiera jego dżinsy, bluzę Leo i składa to w
idealne kupki, które kładzie na walizkach, zanim ponownie kuca na podłodze, ale
Charlie przesunął nogi i zaproponował, żeby usiadła w nogach łóżka. Dziewczyna
wywróciła oczami, ale posłusznie tak zrobiła. Charlie uśmiechnął się kącikami
ust, widząc jak dziewczyna naciąga mu kołdrę aż pod samą brodę, po czym wstaje,
żeby odejść i dalej sprzątać. Boże, co
się ze mną dzieje. Znów pragnę ją przytulić, porozmawiać w cztery oczy.
Oszalałem. Ona jest ... kimś, nie dla mnie. Nie pasujemy do siebie. Nie
jesteśmy z tych samych światów.
- Zapomniałaś o czymś. -
wywróciła oczami i ponownie opadła na materac, po czym nasunęła mu kołdrę na
głowę. Jej dotyk. Nie wiem, co się ze mną
dzieje. Ale chcę, żeby ta chwila trwała wiecznie.
- O tym ? - spytała
cicho słodki głosem, aby nie obudzić śpiącego Leo. Spod kołodry wyłoniła się
poczochrana głowa Charliego, a Angie zachichotała, po czym przygładziła mu delikatnie
dłonią włosy.
- Idź spać, jak on. Nie
dacie dobrego show, jeśli będziesz śpiący. - powiedziała już poważnie, wodząc
palcem po kołdrze. Charlie uśmiechnął się i posłusznie kiwnął głową, a
niesforny kosmyk włosów opadł mu na czoło. Angie uśmiechnęła się delikatnie, po
czym musnęła policzek chłopaka palcami, po czym delikatnie uścisnęła go za
dłoń, którą położył na kołdrze, zanim wstała i ruszyła do ponownego sprzątania.
Jezu, ona jest taka .... zachwycająca.
Tak, to dobre słowo. Nieważne, że nie
jest nikim znanym i że spotkaliśmy się wczoraj. Jestem nią zauroczony i
cierpliwie będę zdobywał jej zaufanie, przyjaźń.
Pierwsze parę minut
Charlie udawał, że spał, ale później patrzył, jak dziewczyna wygładza
niewidzialne fałdy na ich ubraniach, jak delikatnie rozsuwa żaluzje i patrzy
przez okno, jak z pół-uśmiechem wpatruje się w śpiącego Leo, po czym znów
przenosi wzrok na horyzont. Charlie czuł nieoparte wrażenie, że jeśli zaraz nie
podejdzie, nie pocałuje tej dziewczyny, to oszaleje. Dosłownie. I znów nie miał
pojęcia, czemu .

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz