środa, 23 marca 2016

Rozdział XXV

 
 
JEZUSKU KOCHANY.
LICZBA WYŚWIETLEŃ PRZERAŻA MNIE.
MIAŁAM JUŻ OCHOTĘ PRZESTAĆ WSTAWIAĆ ROZDZIAŁY.
ALE CHYBA LEPIEJ NIE.
NIE CHCĘ UMIERAĆ.
 
ALE JEST WARUNECZEK MALUTKI
KOLEJNY ROZDZIAŁ MOŻE BYĆ NAWET JUTRO/POJUTRZE, JEŚLI
POD MOIM DRUGIM OPOWIADANIEM BĘDZIE PONAD 100 WYŚWIETLEŃ.
CHYBA TO NIE TRUDNE, NIE ? :D
 
 
 
KOCHAM WAS.
PAMIETAJCIE O TYM.
I SORRY, ALE TEN ROZDZIAŁ JEST TAKI SPOKOJNY ... ALE SPOKOJNA GŁOWA.
 
BO NIEDŁUGO BĘDZIE TAKA AKCJA, ŻE W GACIE POPUŚCIE.
DAJĘ WAM SWOJE SŁOWO.
 

 
 
- O, Angie, świetnie, że Cię widzę ! Chodź, proszę, bo po kolacji koniecznie chce z wami rozmawiać jedna stacja radiowa. - Remo westchnął. - Wiem, jesteście pewnie zmęczeni - tutaj zamrugał znacząco brwiami, a ona wywróciła oczami- ale nie mogę się od nich odczepić.
- Nie ma sprawy. - uśmiechnęła się. - Chodźcie, zgłodziłam. - uśmiechnęła się, gdy zeskakiwała co drugi stopień ze śmiechem.
 
- To jest Angie, która żywi się samym powietrzem. - dziewczyna zaśmiała się, gdy wsadziła sobie do ust kawałek pomarańczy.
Powietrze jest smaczne. Bardzo.
- Kłamie. - zaśmiali się oboje z Arturem, gdy nagrywał na snapie, jak je posiłek. - Weź, nie  lubię jak się ludzie na mnie patrzą. - mruknęła, zakładając ręce na piersi, kiedy dosiadł się do nich Charlie, który cmoknął ją na powitanie w policzek.
No świetnie. Ten nagrywa, ten całuje … Obu uwielbiam, ale naprawdę ani nie lubię nagrywania ani pocałunków na widoku. Wiem, że mu zależy na mnie, dlatego to robi, ale wciąż mam wrażenie, że każdy patrzy na nas, aby potem zniszczyć mnie do końca. Jestem paranoiczką pod tym względem.
- O czym dysktujecie ? - uśmiechnął się Charlie, kiedy Leo siedział niedaleko i zachwycał się pomidorową, którą specjalnie dla niego ugotowano.
Temu to nie potrzeba wiele do szczęścia. Jedzenie, scena, tłumy fanek i Leo jest szczęśliwy.
- Że nic nie jem. - prychnęła, jedząc kolejny kawałek owocu. - A prawda jest taka, że jem znacznie więcej niż ten mądrala. - wstawiła język jak  małe dziecko, po czym roześmieli się wszyscy.
- To jedz jeszcze więcej. - burknęła coś ze śmiechem.
Kolejny mądraliński. Jezu, chłopcy potrafią być denerwujący.
- Mam Cię nakarmić ? - zaśmiali się wszyscy.
- Dam sobie jeszcze radę. - przyznała ze śmiechem, gdy Remo dyskretnie dał im znak i podniosła się  z krzesła. - Chodź, Lenehan, czas na pogadanki. - pokiwał głową, kiedy uśmiechnęli się do Artura, który podebrał pomarańczę z talerza Angie, która ze śmiechem trzepnęła go po łapie.
- Pogadamy o twoim zachowaniu, Sikorski. - zaśmiała się, gdy Charlie objął ją ramieniem, gdy lawirowali pomiędzy stolikami …
 
Jakiś czas potem …
- Facet, jesteś stuknięty czy jak ?! - odwróciła się od  balkonu i uśmiechnęła się, a jej siostra wywróciła oczami, kiedy minął ją w drzwiach i podszedł do swojej dziewczyny.
No nie mogę. Czy ten chłop naprawdę jest tak napalony, że bez niej umrze ?! Wrrr. Po nocy. Naprawdę ?! Kupię mu misia przytulankę jak nie ma kogo przytulać i odwali się choć na noc od Angie.
- Nie śpisz ? - pokręciła głową, gdy stanął przy niej. Jego ramię owinęło się wokół  jej talii, a ona uśmiechnęła się lekko, przymykając oczy, gdy letni wietrzyk podrywał jej włosy.
Co on tu robi ? Powinnen spać. Powinnen myśleć o swojej przyszłości. Której zapewne nie będę częścią. Ale cieszę się, że choć chwilę mogę być w jego życiu.
- A ty, co, napaleńcu, nie możesz beze mnie przeżyć ? - zaśmiała się, kiedy pocałował ją delikatnie w skroń.
Oczywiście. Zbyt Cię uwielbiam.
Dobrze, że jestem w ubraniu, a  nie w ręczniku. Naprawdę, Lenehan, zadziwiasz. Nigdy nie pomyślałam, że będziesz tak tęsknił do mnie, że po ciszy nocnej będziesz przychodził do mojej sypialni.
Ciekawa jestem czy kiedyś ktoś we mnie tak się zakocha …. Co ty pierdolisz, Martyna ?! Po co ci do cholerki chłopak ?! To tylko łazi, bywa zazdrosne i gada jak najęte. Nic, co jest Ci potrzebne.
- Tak. - potarł delikatnie jej ramiona, kiedy miała gęsią skórkę. - Zimno Ci ? - pokręciła głową, gdy zaczął muskać wargami jej szyję, ucho, podbródek …
To ty to powodujesz. Ten dreszcz.
Nie wiem jak na innych działa miłość, ale mi odbiera zdolność racjonalnego myślenia. Kocham ją. Mocno. I nie potrzebuję to tego szczególnych powodów. Po prostu za to, że jest i że powoduje,  że wiem, że jestem komuś potrzebny. I czuję się wyjątkowy. Ten jeden.
- Lenehan, ja widzę. - zaśmiali się szczerze oboje, a ich śmiech poniósł się echem po podwórku.
-  Kto się tam tak śmieje ?! - wybuchnęli znów śmiechem, kiedy z balkonu obok wychyliła się zaspana twarz Thora. - No, no, kochaniutcy, niektórzy już chcą spać ! - oni chichotali jednak jak szaleni, aż YouTuber zrezygnował i machnął na nich dłonią.
Nie da się z niektórymi gadać, w szczególności z tą dwójką. Poza tym, co on u niej robi w pokoju o tej porze ?! Oj, Lenehan, Lenehan … Nie ładnie.
- Idźcie do cholery, gdzie indziej. - Thor zniknął w swoim pokoju, a para westchnęła, patrząc na księżyc i gwiazdy.
- Powinnieś iść odpocząć. - nie ruszył się jednak, wsłuchując się w bicie jej serca podobnie jak ona w jego, gdy Martyna kręciła się po pokoju, rozchlapując wodę z włosów na wszystko, co się da, gdy Jillan mruczała coś pod nosem, ściskając pod brodą kołdrę.
Biedna Jillan. Naszymi śmiechami zapewne jej przeszkodziliśmy w słodkich snach. Może w ramionach Davida ...
Ten wariat długo zamierza tu być ?! Chciałabym położyć się spać, a boję się, że ten drugi, jeszcze bardziej stuknięty, Devries, tu wpadnie. Nienawidzę go. Wrrr. Jest zbyt ... seksowny. Wkurzający. Seksowny. Wkurzający. Seksowny. Wkurzający. Wrrrr.
Jest już późno. Powinniem się zbierać. Ale nie potrafię jej zostawić. Po prostu chcę ją mieć przy sobie. Żeby wiedzieć, że jest bezpieczna i nic jej nie grozi. Boję się o nią. Naprawdę mocno.
- Jak to jest, gdy każdy Cię obserwuje ? - spytał cicho, a ona spojrzała na niego zaskoczona.
-  Nie wiesz ? Przecież jesteś bardziej znany ode mnie.
- Ale to nie ja tyle wycierpiałem w życiu. - uśmiechnął się łagodnie. - Żałuję, że nie mogłem być przy Tobie wcześniej.
Jezu. On ... jest taki ... zachwycający. Boże. I mówi takie rzeczy, że ... o mamuniu. Roztapiam się w środku. Ze wzruszenia. Gdyby tylko pamiętał ...
- Zawsze byłeś w moim sercu. - nie miał pojęcia, ile prawdy jest w jej słowach, gdy stali cicho, nie chcąc przerywać tej chwili.
 
W tym samym czasie ....
- Artur czy ty coś do niej czujesz ? - ciemnowłosy piętnastolatek zastygł w bezruchu, gdy jego brat wpatrywał się w jego posłanie dziwnym wzrokiem.
A jemu co ? Naprawdę najpierw Przybysz, potem Lipka, potem YouTuberzy, a teraz dołączył do nich mój brat ?! Ile można ?! Naprawdę, nie mają swojego życia ?
Nie. Artur, oni po prostu widzą. Że zależy Ci na niej. Ale mylą to z miłością, zakochaniem. A może ty sam nie wiesz, co się wyrabia.
- Do kogo ? - oparł się niefrasobliwym gestem o ścianę, gdy Jeremi westchnął.
Dobrze wiesz do kogo. Nie udawaj. Artur, chcę tylko Ci pomóc.
- Do Angie. - spojrzał na brata. - Widzę jak śledzisz ją wzrokiem. I że zależy Ci na niej. Powiedz mi. - w jego głosie była prawdziwa troska. - Wiesz, że jeśli nie powstrzymasz tego uczucia, to potem będziesz cierpiał, bo ona nigdy go nie odwzajemni. - Artur zniknął w łazience, a Jeremi westchnął i stanął w drzwiach pomieszczenia, kiedy jego brat układał mokre włosy w lustrze.
Doskonale to wiem. Ale nie jestem w niej zakochany tak jak Charlie jest. Zależy mi na niej, bo uratowałem jej życie. Ale nie mogę Ci tego powiedzieć. Jeszcze nie teraz. Nie dzisiaj.
- Artur. - ciemnowłosy westchnął, po czym spojrzał się na brata.
- ... Kocham ją jako swoją najlepszą przyjaciółkę. - powiedział szczerze. - Nic poza tym. - odwrócił się do lustra, a Jeremi westchnął.
Możesz ją uważać za najlepszą przyjaciółkę i pragnąc czegoś więcej. Jedno drugiego nie wyklucza, a ja chcę, abyś był szczęśliwy.
- Jesteś pewien ? - Artur wywrócił oczami, odkręcając kran z wodą i delikatnie spryskując twarz kroplami zimnej cieczy.
- Tak. - przetarł twarz ręcznikiem, który wziął z haczyka. - A ty powinnieś się skupić na sobie, na pewno na lepsze Ci to wyjdzie niż na mnie. - wyminął zaskoczonego Jeremiego, kiedy usiadł na łóżku, aby wystukać esemesa.
- Chcę dla Ciebie jak najlepiej. Wiesz o tym , prawda ? - Artur westchnął i pokiwał głową.
Tak. Przepraszam. Czasami nie potrafię przestać.
- Wiem i dziękuję za troskę. - bracia uśmiechnęli się delikatnie. - A teraz, chyba pora iść spać. - Artur ziewnął, kiedy zakopał się w kołdrę i sapnął. - Dobranoc, Jeremi.
- Dobranoc, młody. - Jeremi pstryknął wyłącznikiem i zapanowała ciemność.
 
Następnego dnia ...
- Jak się spało ? - przytuliła go delikatnie. Pachniała swoimi perfumami pomieszanymi z wodą kolońską Charliego. Uśmiechnął się, czując tą dziwną mieszankę dwóch zapachów, gdy ona uśmiechnęła się do niego pogodnie. Była ubrana w ciemne dżinsy i  białą żakardową bluzkę na ramiączka, kiedy narzuciła na to marynarkę. Była teraz jego wzrostu, kiedy popatrzył na jej kremowe szpilki.
- Oj no nie dziw się, jak chodzi się trochę na łyżwiarstwo, to też umie się chodzić na szpilkach. - mruknęła, a on uśmiechnął się lekko, gdy wsiedli do autokaru, gdzie nie było za wiele osób. Lipka uniosła dłoń w geście powitania, kiedy ziewnęła, zmęczona po nocnej wizycie chłopaków w ich pokoju.
- Rozmawiałaś z menadżerem ? - westchnęła cicho i pokręciła głową, a on zauważył nacięcie na jej ręce.
Chciałabym, ale jest na urlopie. A tego cholerne wydawnictwo nie daje mi spokoju.
- Czy ty ... - pokręciła szybko głową, kładąc mu uspakajająco rękę na ramieniu.
Skądże.
- Nie tnę się. - w jej głosie była niezachwiana pewność. - Skaleczyłam się jak głupia.
- Dobrze. - wierzył w jej słowa, kiedy westchnęła cicho. - Angie, nie martw się. Na pewno wszystko się ułoży. - uniosła delikatnie kąciki ust, a on w jej oczach zauważył coś na kształt zaufania, przestrachu, niepewności, przyjaźni ... Pomieszanie skrajnych emocji.
- Hej wszystkim ! - Leo wszedł do autokaru tanecznym krokiem i zaśmiał się, kiedy Martyna podstawiła mu nogę i zatrzymał się w przejściu.
- Martynko jak miło Cię widzieć. - poczochrał delikatnie jej włosy, a ona trzepnęła go po łapie.
- Idź sobie, Devries. - w jej głosie był cień sympatii, kiedy ciemnowłosy opadł na siedzenia z tyłu, a Artur i Angie odwrócili się ku niemu.
- Jak się wam spało ? - ziewnął szeroko, a przyjaciele roześmieli się, kiedy był trochę zaspany. - Charlie do cholery pierdolił coś całą noc pod nosem, nie dało się spać ! - wzniósł ręce do góry w geście rozczarowania, kiedy blondyn wepchnął się na siedzenie obok niego, po czym obdarzył uśmiechem dziewczynę i jej przyjaciela.
- Kłamie. Po prostu tęsknił za Martynką. - siostra Angie rzuciła mu ostrzegawcze spojrzenie.
- Lenehan, nie pozwalaj sobie. - zaśmiali się wszyscy, gdy autokar ruszył pod klub ...
 
Jakiś czas potem ...
- O tak drodzy państwo ! Tak, tak, to jest właśnie zajebista laska Charlsa ! - Angie wywróciła oczami, słysząc określenie, kiedy chłopcy szybko witali się z fanami przed klubem.
- Putin. - rzuciła na powitanie szatynka, a dziewczyna uścisnęła ją przez barierki.
- Skąd wy do cholery ... - jakaś ciemnowłosa patrzyła się z rozdziawionymi ustami na tę scenę.
- Długa historia związana z blondyn  aniołem śmierci i dwie pustymi laskami. - zaśmiały się Angie i Nikola, kiedy ta druga wyglądała jakby była gwiazdka.
- Boże, Angie, powiedz mi, że on mnie pamięta. - jęknęła teatralnie, a Angie roześmiała się.
- Z pewnością. - Leo gwizdnął, że musi już iść, kiedy Angie odsunęła się od Nikoli, po czym podeszła do chłopaków, ktorzy objęli ją ramionami i zniknęli w klubie.
 
- Nikola ? - Charlie roześmiał się, kiedy dziewczyna zawisła mu na szyi. - Miło Cię widzieć. - inne fanki aż jęknęły, widząc, że ich idol najwyraźniej skądś zna blondynkę, która o mały włos nie przewróciła Leo, kiedy udusiła ich obu w uścisku. Angie z uśmiechem fotografowała całą scenę.
Mi Ciebie też, durny Angliku ! Dzisas, pachniesz tak .... O dzisas. Będę zachwycać się tym chyba całe życie. Aww. Awww.
A oni skąd się znają, co ? Charls, wyrywasz laskę za laską. Chociaż i tak ta najważniejsza, stoi niedaleko i uśmiecha się delikatnie. Właśnie, ciekawe, gdzie jej zabójcza siostra ...
- To my się powinniśmy znać, tak ? - Leo jęknął. - Mate, wszystko mnie omija ! - roześmieli się, kiedy ochroniarz chwycił dziewczynę za ramię, że musi już iść, że kolej na innych.
EJ KOLEŚ, BO CI OBIJĘ TĘ ŚLICZNĄ MORDKĘ! JA TU WITAM SIĘ ZE STARYMI ZIOMKAMI, STARY. EJ NO, MOJE RAMIĘ DO CHOLERKI!
Żałuję, że nie możemy porozmawiać dłużej, ale niestety czas nagli. Mam nadzieję jednak, że zdążymy się pożegnać przed wyjazdem.
- Jak to jest - Angie odwróciła się, aby napotkać zaciekawione spojrzenie ciemnych oczu - kiedy zakochuje się w tobie taki chłopak jak on ? - wskazała podbródkiem na blondyna.
Bardzo dziwnie. Cholernie dziwne. Jakbyś była na jawie.
- Chyba tak jakby zakochał się normalny chłopak. - przyznała ze śmiechem Angie. - A czemu pytasz ?
- Zastanawiam się nad tym. - przyznała postać, której twarz była w cieniu świateł. - Ok, ja lecę. - i zanim Angie coś powiedziała, zniknęła.
Dziwne ... Czemu się mnie spytała ? Akurat o to ? Kim była ? Nieważne. Mam pracę. Muszę wrócić do swoich obowiązków.
 
Jakiś czas potem ...
- No pierdolę, żal, czemu już jedziecie ?! - Nikola mechanicznie chciała sięgnąć do kieszeni fartucha, ale zrezygnowała, kiedy zawisła na szyi Leo.
- Uwierz, że z chęcią byśmy zostali tu dłużej. - przyznał ciemnowłosy, kiedy kierowca wkładał walizki artystów do autokaru.
- Charlie ... - Nikola ze łzami w oczach uścisnęła blondyna, który pogłaskał ją po włosach.
- Putin. - zaśmiali się, kiedy chłopcy pstryknęli swoimi telefonami zdjęcie z dziewczyną podobnie jak ona swoim, gdy kierowca gwizdnął, że mają się zbierać.
- Angie, pilnuj ich. - szatynka zaśmiała się, kiedy Leo objął ją ramieniem i o mały włos  nie przewrócił, kiedy ktoś mruknął coś.
- Dupku, postój sobie jeszcze tu chwilkę to pojedziemy bez Ciebie. - ciemnowłosy zachichotał, kiedy brew Nikoli powędrowała do góry, widząc postać za Angie i Barsem ...
- To moja siostra bliźniaczka, Martyna. - Nikola pokiwała głową, jak przez mgłę pamiętając występ dziewczyny na scenie Young Stars, która wywróciła oczami.
- Serio, musimy się zbierać, bo reszta nie będzie na nas czekać. - chłopcy jeszcze raz uścisnęli blondynkę, po czym ruszyli do autokaru razem z siostrami Errikson, a Nikola patrzyła jak autokar odjeżdża powoli z podjazdu ...
- Nikola, szybko do gara, ziemnioki obierać ! - dziewczyna wywróciła oczami.
- Jasne ! - śledziła wzrokiem znikający w oddali pojazd, zanim z westchnieniem nie ruszyła do szarej rzeczywistości.
 
- Leo, z kim ty tak esemesujesz, co ? - Lipka próbowała zajrzeć przez ramię ciemnowłosemu. - Oj, no powiedz ! - potarła mu włosy, a on coś mruknął, nieprzerwanie klikając w ekran.
- Z narzeczoną. - Charlie zaśmiał się, a ciemnowłosy wywrócił oczami, chowając telefon do kieszeni.
- Powiedział pan zakochany. - blondyn zarumienił się lekko podobnie jak szatynka, która siedziała kawałek dalej i wszystko słuchała, kiedy w między czasie dysktuowała o czymś z Arturem i Jeremim, a po chwili do konwersacji dołączył się Thor i jeszcze jeden YouTuber.
- Więc jak myślicie, od czego zależał was sukces ? - przechyliła z ciekawością głową, kiedy jej dłonie leżały na białej klawiaturze laptopa. Jeremi z namysłem postukał się palcem w brodę, kiedy Thor rzucił:
- Laska, wymęczasz mnie. Nie mogę myśleć po pracy. - jęknął rozbawiony i wrócił do wcześniejszego zajęcia, czyli denerwowania Olciiak z resztą ekipy.
- A wy ? Też nie potraficie ruszyć szarymi komórkami ? - bracia zaśmiali się, kiedy popatrzyli na siebie z namysłem.
- Chyba od tego wsparcia ze strony rodziców i reszty rodziny. - przyznał Jeremi. - Gdyby oni od najmłodszych lat nie zachęcali nas do rozwijania pasji, pewnie dalej gralibyśmy i śpiewalibyśmy tylko w domowym zaciszu.
- Oczywiście, to też zasługa naszego kochanego Remo ! - Artur specjalnie podniósł głos, kiedy Remo zaśmiał się, siedząc z przodu. - I chyba ludzi po trosze, co Jeremi ? - bracia objęli się ramionami, a Angie parsknęła śmiechem.
- Jasne, bro. I chyba wiara w samych siebie.
- O tak, z  pewnością, chwalipnięty. - zaśmieli się oboje, kiedy szybko stukała w klawisze.
- Zawsze jesteś taka zajęta ? - spytał z ciekawością starszy brat. - Zanczy, no wiesz, masz jakieś życie oprócz komputera ? - prychnęła jak kotka, przez co bardzo przypominała im dziewczynę, którą poznali na samym początku.
- Jasne, śledzę każdy twój ruch. - zażartowała, kiedy reszta ekipy zaśmiała się szczerze, gdy autokar mknął do Łodzi ...

5 komentarzy:

  1. Pierwsza? Chyba tak :D
    ~miejsce~♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha jednak pierwsza!
      Miałaś rację, rozdział spokojny, ale to nie znaczy, że gorszy ;) Boski jak zwykle <3
      Charlie i Angie... Słodziaki ;**
      Leo, Leo...Na ciebie szkoda słów :')
      Idealnie to ujęłas 'jedzenie, scena, tłumy fanek i Leo jest szczęśliwy'.
      Arturek <3 mówiłam juz, ze go uwielbiam? Jak nie to mówię teraz xd
      Coś mało Przybysz... Proszę nadrób to w nn.
      Pozwalam ci na wszystko ale jednego ci musze zabronić. MASZ ZAKAZ ROZDZILANIA ANGIE I CHARLSA!!! Rozumiemy się? Wiem gdzie mieszkasz... (a tak rly to nie wiem...)
      To już tyle mojego zbędnego pitolenia :')
      Dziękuję ci za to ff <3
      Pozdrawiam xoxo

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja chcę kolejny rozdział. Martynkę i Leo trochę więcej, oraz Anglie i Charliego - ale oni to są zawszę.

      Usuń
  3. Mega <3 nie mogę się doczekać next'a! Mam nadzieję że będzie trochę więcej Leo i Martyny :D
    Uwielbiam twoje ff xx

    OdpowiedzUsuń