czwartek, 10 marca 2016

Rozdział XXI

 
- Chciałam tylko powiedzieć, że powoli powinniście się pakować, za pół godziny wyjeżdżamy. - Sysia poprawiła włosy i uśmiechnęła się kącikami ust do blondyna, który stał oparty w drzwiach. Jest taki przystojny. I taki ... niedostępny. Cieszę się z jego szczęścia, z tego jak się uśmiecha. Martwiłam się, kiedy rozstał się Chloe i pojawiły się hejty. Ale myślałam przez chwilę, że to ja będę tą dziewczyną, która zajmie jego serce.

- Dziękuję, zaraz poszukam Leo. - powiedział z  pół-uśmiechem. - Czy lepiej się czujesz ? Wyglądasz na strasznie bladą. - dziewczyna kiwnęła głową i starała się robić dobrą minę do złej gry. Troskliwy. Opiekuńczy. Idealny, choć nie pozbawiony wad.
- Jasne, po prostu jestem zmęczona, dzisiaj był szalony dzień. - machnęła dłonią. - Dla Ciebie w szczególności. ... Cieszę się z twojego szczęścia. - była zdumiona jak szczere to było wyzwanie. Charlie uśmiechnął się do niej.
- Bałem się, że powiesz jak Jeremi, że to chore, że znamy się parę dni blablabla. - wywrócił oczami. - Ale  czy miałaś kiedyś takie uczucie, że zobaczyłaś jakąś osobę po raz pierwszy, ale pomyślałaś : " O matko. Szukałam właśnie takiego człowieka" ?  - dziewczyna pokiwała  z namysłem głową.
- Zdarzyło się parę razy. - przyznała, a on odetchnął z ulgą.  To byłeś ty. Wtedy, w listopadzie. A teraz oddalasz się ode mnie.
- Dobrze w takim razie, że nie tylko mi. Bałem  się, że to dziwne, ale ja ... od pierwszej chwili kiedy ją zobaczyłem wiedziałem, że muszę zdobyć jej serce. - Charlie ze zmieszaniem przeczesał palcami włosy. Czemu jej to mówię ? Chyba po prostu musiałem wygadać się obcej osobie, a Sylwia jest taka miła. - To trochę dziwne wiem. Myślisz, że to możliwe ? Żeby zakochać się w kimś, znając go parę dni? - Sysia wzruszyła ramionami i dotknęła ramienia chłopaka.
- Nie mam pojęcia, ale kiedy sama odnajdę tego, co szukam, dam Ci znać. - uśmiechnęła się. - A teraz, wybacz, muszę jeszcze się spakować. - uniosła dłoń w geście pożegnania, zanim nie zeszła po schodach do swojego pokoju.
 
- Angie, zabiję Cię ! - Charlie przeczesał palcami włosy, kiedy oczywiście nie zobaczył dziewczyny na swoim balkonie. Rozległ się chichot, a chłopak uniósł głowę do góry. No po prostu świetnie. Mogłaś złamać kark, głupolu. Boję się, co jeszcze potrafisz, skoro bez takiego trudu wspięłaś się na górę.
- Jesteś niemożliwa. - powiedział, patrząc jak dziewczyna wychyla się przez barierkę swojego balkonu. - Jak wogóle tam wlazłaś ?! - spytał, a ona wzruszyła ramionami ze śmiechem.
- Stanęłam na balustradzie twojego balkonu, złapałam się prętów mojego, podskoczyłam i przełożyłam nogę przez barierkę. Nic trudnego, skarbie. - powiedziała ze śmiechem, a on dziękował Bogu, że nie spadła i nie połamała sobie karku. Skarbie ? Jezu, Angie, szalejesz, dziewczyno. Spodobało mu się, widzę, że się szczerzy.
- Widziałaś Leo ? - spytał, a dziewczyna wskazała palcem na dwie sylwetki stojące przed bramą do hotelu.
- Zrobiłam im zdjęcia. - zaśmiała się uroczo, kiedy obok niej zjawiła się Martyna. A tej dalej romanse w głowie. Jezu, nie wiem, jak możemy być siostrami.
- Zboczeńcu, za parę minut wyjeżdżamy, więc lepiej bierz dupę w troki ! - Angie i Charlie roześmieli się, a Martyna wywróciła oczami. No taka prawda. Nic w tym zabawnego. No jak dzieci.
- Swoją drogą - Lenehan do cholery nie macie drzwi w pokoju, że moja siostra musi wychodzić przez balkon ?! - spytała, a para ponownie zaśmiała się. No, śmiejcie się, śmiejcie, potem jak telewizja pokaże jak Angie wychodzi przez wasz balkon, to sobie pomyślą, niewiadomo co ... Jezu, co mi chodzi go głowie. Wrrr, to wszystko wina tego przystojnego bruneta ... Chwilka, ty myślisz o Devriesie?! Martyna, oszalałaś ! Wrrr, wrrr, wrr !
- Kazałem jej czekać, nie moja wina, że nie słucha się mnie. - powiedział, a Martyna uśmiechnęła się szeroko. Ha, myślałeś, że się Ciebie posłucha ? Niedoczekanie !
- Nareszcie jakaś mądra decyzja, siostryczko. Że nie pozwolisz sobie, żeby się rządził. - Angie zachichotała, kiedy siostra pociągnęła ją za ramię. - A teraz chodź, musimy się spakować, a nie romansować. - wywróciła oczami, kiedy Angie kazała jej poczekać chwilę. Poczekaj, muszę jeszcze pośmiać z nim.
- Chyba powinniśmy zawołać Leo. - zauważyła trzeźwo Angie, wychylając się przez barierkę. Wypadniesz i wylądujesz w moich ramionach. Taki masz plan, śliczna ?
- A co jeśli to jego randka, a my mu ją przeszkodzimy ? - spytał z zastanowieniem Charlie, kiedy Martyna wrzasnęła :
- Devries, masz pięć minut zanim wyjedziemy i zostawimy Cię samego ! - ciemnowłosy z zaskoczeniem przerwał rozmowę z blondyneczkę i rozejrzał się wokół, ale nigdzie nie zobaczył klona Angie.
- Jasne, Martyna, możesz powiedzieć, że chcesz, żeby do Ciebie przyszedł ! Nie musisz wymawiać się wyjazdem ! - Angie i Charlie o mały włos nie pokładali się ze śmiechu, słysząc entuzjazm w głosie Leo i widząc wściekłą Martynę. Pasują do siebie. Idealnie.
- A spieprzaj zboczeńcu ! Cholerni Anglicy ! - warknęła i zniknęła w swoim pokoju, dziwnie zirytowana tym, że ciemnowłosy trzymał za rękę tę całą Klaudię ...
 
W czasie kiedy Angie była u Charliego (i kiedy on był napalony na jej szyję) ...
- Słucham ? - Leo o mały włos nie pisnął, kiedy usłyszał cichy głosik w słuchawce telefonu. Dziewczyna po drugiej stronie chciała już się rozłączyć, kiedy usłyszała ciepły, męski głos :
- Hej, piękna. - po angielsku tylko jedna lub dwie osoby mogły do niej tak powiedzieć ...
- Leonardo ? - chłopak zaśmiał się szczerze, kiedy rozejrzał się wokół, ale nigdzie nie zauważył ani ochrony ani swojego menadżera, więc wymknął się przez bramkę hotelu na wolność. Jego kroki zadudniły na chodniku, gdzie nie było wiele osób. Zbliżała się dwudziesta, było dość ciepło, więc większość siedziała w kawiarniach bądź na rynku, gdzie odbywały się  różnego  typu wydarzenia kulturalne.
Jest idealnie. Charlie jest szczęśliwy, koncerty idą po naszej myśli, a ja co chwilę spełniam marzenia setek osób i spotykam wspaniałe osoby. I nie potrzebuję niczego innego do szczęścia.
- Rozmawiam z Klaudią, prawda ? Słońce, jesteś może w domu ? - dziewczyna przyłożyła dłoń do ust, nie wierząc, że właśnie rozmawia z idolem. Jej komputer huczał od powiadomień, ibff dopytywała się o szczegóły tego dziwnego dnia, kiedy dziewczyna zatrzasnęła klapę laptopa. Jej rodzeństwo wpadło roześmiane do praktycznie pustego pokoju, gdzie stało zaledwie łóżko i setki kartonów.
No nie wierzę. Ten sen ... Chyba zaraz się rozpłaczę.
- Klaudia, wyjdziemy na plac zabaw ? - niewysoka dziewczynka z mysimi ogonkami uśmiechnęła się, ukazując mleczaki. Siostra zaśmiała się, kiedy mała pociągnęła ją za dłoń. - Kasiu, poczekaj, rozmawiam przez telefon ... - powiedziała. Młoda, daj mi chociaż sekundę więcej, abym mogła nacieszyć się w śnie, że rozmawiam z idolem.
- Nie zrozumiałem, co powiedziałaś. - skwitowała słowa Leo ze śmiechem.
- Tak, jestem w domu. Czemu pytasz ? - starała brzmieć naturalnie. Leo uśmiechnął się i wsadził dłoń do kieszeni spodni.
Świetnie się składa. Chcę się przespacerować, poza tym zaciekawiła mnie jak mało kto.
- Bo chciałbym się jeszcze z Tobą zobaczyć. - dziewczyna o mały włos nie spadła ze schodów z szoku, gdzie nie było barierki. Jej siostra była zdziwiona niezdarnością Klaudii, która pośpiesznie na migi wskazała młodej, by ubrała buty.
O matko. No nie mogę. Umieram z radości. Chyba będę całować po nogach Angie. To wszystko dzięki niej.
- Idę na spacer  z siostrą. Jeśli chcesz, możesz dołączyć. - powiedziała z dawką ciekawości. Leo uśmiechnął się na myśl o tym.
- Jeśli tylko podejdziesz po mnie, bo mam obawy czy się nie zgubię ... - zaśmiali się oboje ...
 
- Masz uroczą siostryczkę. - Kasia wspinała się po murku, a Klaudia trzymała ją z dołu za rękę, aby nie spadła. Słowa Leo blondynka przywitała śmiechem, kiedy chłopak wpatrywał się w jej lewy profil. Miała mocno zarysowane kości policzkowe i  praktycznie niewidoczny makijaż. Leo zawsze zadziwiało to, jak Polki i Angielki się różnią. Polki wyglądały ... bardziej naturalnie.
- Dziękuję, mamy jeszcze czwórkę rodzeństwa. - Leo gwizdnął ze zdumieniem. Sam wychowywał się w dużej rodzinie, ale szóstka ? Było ich wiele.
- Starsze czy młodsze ? - spytał, a ona uśmiechnęła się.
- Mam starszego brata - Igora, idzie teraz na studia. I rok starsza - Mia, jest strasznie irytująca, kiedy kłócimy się o laptopa. - wywróciła ze śmiechem oczami. - Potem jest Martin, ma dziesięć lat i uwielbia Ciebie. - zaśmiała się.  Miło mi to słyszeć. - Potem jest Kasia, a na sam koniec - Pola. Duża rodzina. - zaśmiała się szczerze, kiedy siostra zeskoczyła z murka, który się skończył. Byli na rynku, ludzie wpatrywali się w nich z ciekawością, ale chyba nikt nie rozpoznał w chłopaku gwiazdora. I dobrze. Chcę chwili spokoju. Zwyczajnego życia, jak jej.
- Twoja mama ma pewnie wiele pracy. - Leo powiedział, a ona kiwnęła głową.
- O tak w szczególności kiedy ... - zawahała się, a Leo to zauważył.
- Kiedy co ? - spytał łagodnie, a ona westchnęła i spojrzała na niego spod gęstych rzęs.
- Nie jesteśmy do końca tak rodzeństwem. - wyjaśniła niechętnie. - Wszyscy jesteśmy adoptowani. - chłopak zatrzymał się zszokowany, nie wierząc w to, co słyszy.
- Czyli ta kobieta ... - dziewczyna kiwnęła głową.
- Nie jest moją biologiczną matką. - powiedziała. - Tamta miała na mnie wywalone. - wzięła siostrę za rękę. - Podobnie jak ich rodzice. Wszyscy byli w różnych ośrodkach opiekuńczych. Na przykład Mia jest aż z Berlina. Adopotowani ją zaraz po mnie. - westchnęła i uśmiechnęła się delikatnie. - Ale to nie jest ważne, ważne, że wyrwałam się z tego popierdolonego domu dziecka.
- Ile tam siedziałaś ? - chłopak współczuł dziewczynie, która nie miała prawdopodobnie normalnego dzieciństwa.
- Rok temu adoptowani mnie, a teraz przeprowadziliśmy się do większego domu. Dobrze się opiekują nami, tylko Pola jest ich normalnym dzieckiem. - Klaudia uśmiechnęła się, jak jej siostra pobiegła i przegoniła stado gołębi, które poderwało się do lotu.
Czemu mu to opowiadam ? Przecież nie znamy się. Nie będzie mnie za chwilę pamiętał. Jestem naiwna.
- ... Wybacz, muszę to odebrać. - chłopak wyciągnął telefon z kieszeni, kiedy przycisnął guzik rozmowy.
- Hej, brzydalu. - na słowa Martyny uśmiechnął się szeroko. - Masz zaraz być gotowy do odjazdu.
- Hej, Martyna. Mam pytanie.  - dziewczyna powtrzymała się przed warknięciem.
- Tak ? - spytała słodkim głosem, kiedy Leo wskazał na migi Klaudii, że musi wracać. Dziewczyna pokiwała głową i zaczęła szybkim krokiem prowadzić ich na skróty do hotelu. - Czy Angie jest u siebie? - Martyna prychnęła jak kotka.
- Czyli Ciebie nie ma z nimi .... No zabiję go, zaraz tam pójdę i ...
- Nie, proszę, nie rób tego ! - krzyknął, a dziewczyna wywróciła oczami.
- Bo co ? - rzuciła.
- Bo mnie zabiją, zaraz po tym, jak ty zabijesz ich. Proszę, Emma, nie gadaj nic.
- Spadaj, zboczeńcu. -rozłączyła się ze śmiechem.
 
- Musimy się niestety rozstać. - Leo trzymał Klaudię za dłoń. Polubił jej towarzystwo, nie była jakaś szalona, wybuchowa. Zwykła dziewczyna.
- Cóż, mam nadzieję, że trasa się uda. - powiedziała z uśmiechem, trzymając siostrę drugą ręką. W oddali słychać było kolejne wrzaski Martyny, śmiechy Charliego i Angie. Dziewczyna posmutniała wiedząc, że jej sen się kończy. Że zaraz otworzy oczy, a chłopak zniknie. I spotka kolejne dziewczyny. Takie jak Angie. A nie takie szare myszki jak ona.
Klaudia, takie jest życie. Do kitu. Dziękuj losowi, że wogóle mogłaś z nim porozmawiać. Niektórzy nie mieli nigdy takiej okazji.
- Hej, coś się stało, bo posmutniałaś ?  - spytał łagodnie, a ona pokręciła głową, siląc się na uśmiech.
Skądże, po prostu czuję, że jestem dla ciebie jedną z miliona. Prawie niewidoczną. A ty dla mnie jesteś najważniejszy. Ale nie powiem Ci tego.
Chciałbym jeszcze kiedyś z nią porozmawiać. Jest przemiłą i sympatyczną osobą.
- Nic, po prostu żałuję, że się więcej nie zobaczymy. - chłopak uśmiechnął się i zamknął ją w uścisku.
- Kto wie, czas pokaże, może kiedyś znów się zobaczymy, nigdy mów nigdy. - chłopak wyszeptał jej do ucha. - Osobiście bardzo Cię polubiłem i chciałbym Cię bliżej poznać. Dlatego właśnie mam twój numer. Zadzwonię do Ciebie wieczorem, dobrze ? - dziewczyna kiwnęła głową i otarła łzę z policzka, kiedy chłopak uśmiechał się do niej.
- Klaudia, jesteś naprawdę cudowną dziewczyną, nie zapominaj o tym. - uścisnął ją. - A myślę, że jeszcze się zobaczymy. Mam takie dziwne przeczucie. - popatrzył na przyjaciół, którzy wychylali się do siebie przez balkony. - Ta dwójka jest niemożliwa. - powiedział, zanim nie zauważył, jak powoli niektórzy z wykonawców wysypują się parking, więc uścisnął ostatni raz Klaudię, musnął wargami jej policzek i pobiegł. A ona została zaskoczona i ... szczęśliwa.
 
- Widzę, że się szerzysz. - Angie rzuciła, kiedy z werwą pisała coś w grubym zeszycie, który trzymała na kolanach. Jak zwykle była jako jedna z pierwszych w autokarze. Jeremi zaśmiał się szczerze, dziwiąc się wciąż jakim cudem tak szybko rozkochała w sobie sztywnego Anglika. Miała urok to pewne. W końcu jej bratu też wpadła w oko ...
Czemu on się tak gapi ? Naprawdę, wiem, nie zachwycam urodą jak Sylwia czy Chloe, ale czy to główny powód dlaczego jesteś tak zszokowany, że mogę z nim być ? Czy po prostu może gdzieś któreś z naszej dwójki popełniło błąd ?
- Ale powiedz sama, czy to nie zabawne ? - podniosła na niego oczy. Co ma być zabawne ?  - Ty - taka niewielka, a on ... - zaśmiał się, kiedy wywróciła oczami i mruknęła coś.
Spadaj, Sikorski. Na eukaliptusa.
- Hejka wszystkim. - Sylwia klapnęła na siedzenie i odwróciła się do Jeremiego i Angie.
- No nie kolejna ! - Angie jęknęła, a  arystyści zachichotali. - Zamierzacie się we mnie wpatrywać całą drogę ?!  Nie wytrzymam nerwowo z wami.
Ktoś mówił, że będę za nimi tęsknił? Zmieniam zdanie. Z pewnością nie będę.
Jak potrafi wszystko tak ukrywać ? Czy to czas ją nauczył jak skutecznie chować rany ?
- Jasne, piękności. - Thor zaśmiał się, kiedy wszyscy zaczęli pakować się do autokaru. Chłopak usiadł na swoim miejscu i zachichotał, a szatynka próbowała go zmrozić spojrzeniem.
- No nie mogę, nie wierzę. - Thor chichotał jak szalony.
- To uwierz. - Martyna wywróciła oczami, kiedy usiadła miejsce przed siostrą. - Ja mam wciąż nadzieję, że za dzień, dwa zerwą. - zaśmiali się wszyscy, wiedząc, że dziewczyna droczy się z siostrą.
- Jesteście zupełnie niepodobne. - powiedziała ze śmiechem Sylwia, kiedy w końcu autokar ruszył.
- Kiedyś  ludzie nie rozpoznawali ich. - Jillan ze śmiechem pokręciła głową. - Często zaczepiali jedną, myląc z drugą.
- To było irytujące. - siostry wywróciły oczami, kiedy Angie poczuła tak znany zapach, który uwielbiała.
- Hej. - Charlie udawał, że nie była dosłownie przed chwilą u niego i uśmiechał się szeroko. Leo wyglądał zaś jakby zastanawiał się nad czymś. Angie  z zaciekawieniem przechyliła głowę. Reszta towarzystwa, wyłączając Martynę, która sprawdzała coś na laptopie, wpatrywała się z ciekawością, oczekiwaniem w parę, która miała wzrok skupiony na kartkach papieru na kolanach Angie, kiedy zapisała je nieczytelnym, szybkim pismem.
Niech przestaną się gapić. Błagam. Wszystko, ale nie te spojrzenia. I te najważniejsze. Artura. Zależy mi na nim. Był przy mnie, nie mając nawet pojęcia o tym. A teraz go tracę. Jak wszystko.
Nie potrafię patrzeć na nią bez tego cholernego uczucia. Że chciałbym, aby nigdy już się nie powtórzył jej dawny koszmar.
- Wiecie, że to wszystko pójdzie do mojej magisterki, jeśli kiedyś taką będę pisać. - rzuciła w pewnym momencie i zaśmiała się, nie podnosząc wzroku. - Jestem ciekawa za ile minut ktoś z was wyłamie się i znajdzie sobie ciekawsze zajęcia niż patrzenie się na nas ...
- No dobra, nie udawajcie. - parę minut później Thor jęknął, a Angie zachichotała, kiedy podniosła na niego ciemne oczy.
Wiedziałam, że to będzie on. Byłam pewna.
- Wytrzymaliście około siedem minut czterdzieści pięć sekund bez gadania. Cóż, zobaczymy jak zachowują się ludzie, którzy nas nie znajdą. - obróciła w palcach ołówek. - A czy my coś udajemy ? - zwróciła się po angielsku do Charliego, a ten pokręcił głową ze śmiechem. - No widzisz. - ponownie spojrzała na Thora, który wyglądał jak dzieciak czekający na prezenty.
- Oj prosimy... - Jeremi zrobił podobną minę, a Charlie zaśmiał się, choć nie wiedział, co brunet powiedział.
- Chyba są zazdrośni. - założył Angie włosy za ucho ze śmiechem, wpatrując się w nią dużymi oczami, a Sylwia westchnęła rozmarzona.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo. - Jeremi udawał, że ma złamane serce i wszyscy roześmieli się głośno. - Och, Angie, nie udawajcie ... Widzę, że robisz to specjalnie, aby potem rozpisać o tym na setki stron, że gnębiłaś pięknego Sikorskiego ...
- Z tym pięknym to się nie zgodzę. - wytrąciła ze śmiechem. - Przynajmniej jeśli chodzi o Ciebie. - uśmiechnęła się ciepło do Artura, który uniósł delikatnie kąciki ust.
Pragnę abyśmy byli przyjaciółmi. Wystarczy mi ta bliskość. Nie chcę niczego więcej. Chcę po prostu przy niej stać, gdy będzie upadać.
Artur, proszę, nie odejdź ode mnie. Potrzebuję Cię. Jak dawniej.
- I że nie dałaś nam nawet trochę atrakcji w trakcie jazdy. - jęknęli Jeremi z Thorem i resztą chłopaków, a Sysia i Sylwia wywróciły oczami. Olciiak zajęta była sobą, więc nie zwracała uwagi na nikogo.
- Atrakcją dla was ma być jak się całuję ?! - spytała ze śmiechem po angielsku, tak aby Charls zrozumiał. Chłopcy pokiwali energicznie głowami, a Angie zaśmiała się.
- Jesteście durni. - powiedziała szczerze, kiedy uwaga Thora przeniosła się na chwilę na Leo.
- Hej, a ty co taki poważny ? - szturchnął chłopaka w stopę, a ten podniósł na niego wzrok znad ekranu smartphone'a.
- Coś mówiłeś ? - spytał nieprzytomnym głosem, a uwaga wszystkich skupiła się na Leo, kiedy próbowali dowiedzieć się, z kim tak esemesuje ...
 
- Czemu ludzie są tak ciekawscy ? - spytała cicho samą siebie Angie, a Charlie uśmiechnął się.
Ma takie śmieszne pismo. Nieporządne, nieczytelne. Ale jednocześnie jest w nim jakiś urok. To trochę jak zapis nut. Momentami niezrozumiały, ale to, co się z niego odczyta - piękne.
- Nie mam pojęcia, co powiedziałaś. - przyznał szczerze i splotł swoją dłoń z jej, a ona przełożyła ołówek do drugiej. Nie wiedział czy irytuje ją to, że okazuje jej uczucia publicznie czy wręcz przeciwnie. Ale chyba to drugie, bo spojrzała na niego roziskrzonymi oczami.
- Nauczę Cię polskiego. Obiecuję Ci. - powiedziała, a on pokiwał głową i pogłaskał ją po policzku z uśmiechem ...
 
- Nie mogę! - Sylwia wyszeptała, nie mogąc usiedzieć w spokoju, kiedy nagrywała jak blondyn delikatnie gładzi szatynkę po policzku, a ona przymyka oczy. Tak pięknie razem wyglądali. Delikatnie, słodko, uroczo - po prostu zachwycająco. Dziewczyna była przebrana w zwykłe dżinsy i koszulkę, podobnie jak on, ale to nie psuło tego całego ich uroku. Sylwia pisnęła, a jej przyjaciółka uśmiechnęła się, widząc to samo, co ona.
- Pasują do siebie. - szepnęła, a Sylwia pokiwała głową, przyznając jej rację ...
 
- Chyba nikt się na nas nie patrzy. - szepnął Charlie. - A ja tak bardzo chciałbym Cię pocałować. - uśmiechał się uroczo.
- A jeśli jednak ktoś się patrzy ? - spytała cicho ze śmiechem, kiedy chłopak zetknął z nią czoła. Ich usta były milimetry od siebie. Przyjaciółka Sylwii musiała przytkać jej usta, bo by pisnęła i zepsuła wszystko. Obie nagrywały to z ukrycia i cieszyły się jak głupie.
- To myślę, że będzie zazdrosny. - Angie wywróciła oczami, po czym jej usta zetknęły się delikatnie z Charliego, który musnął je delikatnie, dotykając dłonią jej policzka. Sylwia trąciła stopą Jeremiego, który wpatrywał się, jak usta pary łączą się w pocałunku i jak blondyn muska wargi dziewczyny, które rozchyliły się. Ich usta pasowały do siebie, kiedy spotkały się ze sobą i złączyły w pocałunku ...
- O mamuniu. - Sylwia przytakała usta dłonią, ale słowa doleciały do Angie i Charliego, którzy oderwali się od siebie. Szatynka wpatrywała się roziskrzonymi oczami w blondyna, podobnie jak on w nią, kiedy odezwał się Jeremi :
- I o to mi chodziło ! - Angie spojrzała na niego zaskoczona, a on zachichotał widząc jej zdumienie. Dziewczyna wywróciła oczami, a Charlie zaśmiał się, kiedy objął ją ramieniem, a ona położyla mu głowę na ramieniu.
No nie. Wiedziałam, że to tak się skończy. Ale warto było. Jego pocałunki ... To coś, o czym tak marzyłam. I potrzebowałam.
Nie potrafię, po prostu nie potrafię. Skręca mnie z zazdrości, kiedy widzę jak wszyscy na nią patrzą. I nie potrafię jej nie całować. To ... trudne. Cholernie. Świetnie całuje.
- Zadowolony z siebie ? Teraz Sikorski będzie emocjonował się całą drogę. - mruknęła ze śmiechem, kiedy Charlie zaśmiał się.
- Jest zazdrosny. Bo jesteś naprawdę cudowna, królowo. - pocałował ją w skroń, a Sylwia i reszta towarzystwa westchnęła ...
 
- Charlie ... - wyszeptała śpiąco, kiedy jechali w ciemnościach w kierunku kolejnego miasta. Niektórzy przysnęli, inni szaleli. Szatynka wtuliła się w blondyna, który obejmował ją ramieniem , kiedy ona kuliła się na siedzeniu z podkurczonymi nogami.
Jest jak mała dziewczynka. Urocza, niewinna, bez skazy. Ale mimo tych wszystkich uśmieszków i ironicznych słówek, wiem, że coś ukrywa. Jej oczy ...  Lśnią, a jednocześnie skrywają mrok. A ja dowiem się jaka jest tego przyczyna.
- Śpij. - pocałował ją delikatnie we włosy. - Jestem z tobą. - uśmiechnęła się, mając zamknięte powieki.
- Wiem. - mruknęła, czując przyjemne ciepło bijące od chłopaka i delikatny chłód metalu na szyi. - Wiem, Chals, wiem ... - chwilę później jej oddech wyrównał się i dziewczyna zasnęła. Chłopak uśmiechnął się, trzymając ją blisko siebie.
- Jesteście uroczy. - szepnęła Sylwia, nie chcąc obudzić szatynki. Blondyn uśmiechnął się delikatnie.
- To ona jest, nie ja. - powiedział, a Sylwia uśmiechnęła się.
- Jest inna niż Chloe, prawda ? - powiedziała zaciekawiona, a chłopak pokiwał głową.
- Zupełnie. Jest ... niezbędna, abym mógł dalej funkcjować. Jest częścią mnie. - Sylwia uśmiechnęła się, czując ciepło na duszy, słysząc słowa chłopaka.
 
 
Jakiś czas potem ...
Skądś kojarzę ten zapach ... Ten dotyk ... Tylko skąd ...
Angie uniosła powieki, zanim poczuła ... czyjeś ramię oplatające jej talię. Przymknęła oczy, czując czyjś oddech przy swoim uchu. Przyjemny dreszcz przeszedł przez jej ciało, kiedy poczuła dotyk czyjś warg na swojej szyi ...
- Angie ... - chyba jeszcze spał, bo nie otwierał oczu. Jego twarz była rozluźniona, uśmiechał się delikatnie, a na czole miał urocze zmarszczki. Dziewczyna uśmiechnęła się, widząc ich nogi splecione ze sobą, dłonie ... Byli tak blisko. Tak blisko. Było wcześnie, słońce dopiero wschodziło, ale Angie nie potrafiła ponownie zasnąć. Rozejrzała się po pokoju, pamiętając jak przez mgłę, że Charlie wybudził ją ze snu, kiedy dotarli na miejsce i pomógł jej dojść tutaj, po czym ... Och matko, westchnęła, przypominając sobie wczorajszą rozmowę z chłopakiem....
 
Trzymała w dłoni telefon i nie wierzyła własnym oczom. Spodziewała się, że pojawią się złośliwe komentarze, ale to co zobaczyła, przerosło ją. Nigdy nie pozwalała, aby ktoś mieszał ją z błotem czy jej rodzinę, ale teraz - sama nie da sobie z tym rady.
Suka.  Puszczalska.  Co, kochasia sobie znalazłaś ?!  Jezu, robi to tylko żeby przypodobać się Polskim bambinos ...  Żenada ...  Już wolałam, żeby umawiał się z przydrożną dziwką niż tą .... pi*dą. To ma być jego dziewczyna ?!  Biedak, chyba oślepł.  Chyba serio się zmienia w Biebera, bo nawet nie umie porządnej dziewczyny sobie znaleźć... Charlie jest nasz, łapy precz polska kurwo !
- Nie rozumiem. - wyszeptała z przestrachem z drżącą dłonią, kiedy zobaczyła podobne komentarze u siebie na profilu na instagramie lub na oficjalnym profilu na Facebooku. - Jasna cholera ! - zaklnęła, próbując powstrzymać łzy. Delikatnie wysbodziła się z objęcia Charliego i wstała z łóżka. Chłopak mruknął coś, ale nie obudził się, a Angie dziękowała Bogu za to. Chciała pobyć sama. Wyszła na balkon i zanim nie przymyślała, wskoczyła na barierkę i oparła się o ścianę, która dawała trochę chłodu, który oczyszczał w pewnym stopniu umysł. Angie zagryzła wargę i przeczesała palcami włosy, splątane i związane byle jak. W przyciemnej szybce ekranu telefonu ujrzała duże ciemne oczy, pełne strachu i bladą twarz, na widok której poczuła ukucie w klatce piersiowej.
- Może mają rację ? - pociągnęła nogi pod brodę. - Być może wcale nie jestem kimś dla niego ? Być może jestem zupełnie niepoważna i ten związek nie ma sensu....  Może .... powinnam .... go .... zostawić ..... Jasna cholera ! - wrzasnęła ze złością, że komentarze doprowadzają ją do tego. Do tego, że znów się może załamać. I znów się zgubić.  
Czemu świat jest taki ?! Czy ja naprawdę nie jestem dla niego ?! Czemu ... po prostu nie mogę być szczęśliwa,  a on razem ze mną ? Czy może jestem naiwna, wierząc, że to może być prawdziwa miłość ? Czy może to cholerne moje przekleństwo wciąż działa ?!
- Angie, chodź... - pojawił się jak zwykle, cicho , niezauważony przez nią, kiedy patrzyła ze łzami w oczach na wschodzące słońce. Miał pogniecioną koszulkę i nastroszone włosy oraz poważną minę, kiedy patrzył na lewy profil dziewczyny, która zagryzała policzek od środka, aby poczuć ból, który przypomni jej, że wszystko, co robi, jest dla innych, nie dla niej. I że zniesie każde cierpienie. Że słowa jej nie zniszczą. Że pokaże światu, że jest silna i da radę. Że ...
Jest za silna. Wiem, przecież teraz, dlaczego miała na początku naszej znajomości takie spojrzenie. Bo ukrywała smutek i była zbyt silna. Ale teraz ma mnie. Ale jeszcze chyba tego nie rozumie, próbuje poradzić sobie sama, ale to zbyt duży ciężar na jej wątłe ramiona. Muszę z nią być i to ja powinnien go dźwigać, nie ona. Ona jest zbyt delikatna, choć ukrywa to pod warstwą wybuchowości, osobowości, uśmieszków i ironicznych słówek. Ale ja widzę każdy fragment jej duszy, znam ją na wylot. A ona mnie. Nie mam pojęcia, skąd to wiem, ale to przeczucie. Bóg ciągle daje mi znaki, że ta dziewczyna jest jedna w swoim rodzaju. I że muszę ją trzymać przy sobie, aby nie stracić. I tak będę robił.
- Chodź, Angie, no  chodź ... - spojrzała na niego wielkimi oczami, a on zdjął ją z barierki i trzymał w ramionach. Dziewczyna poczuła, że nogi uginają się pod nią, kiedy wybuchnęła płaczem. Chłopak trzymał ją mocno i nic nie mówił. Sh,sh, nie płacz, maleńka. Jestem przy Tobie.
- Charlie ... jeśli ... oni wszyscy mają ... rację .... powinniśmy .... to skończyć .... - powiedziała z płaczem, kiedy on przytrzymał ją za ramiona, a ona podniosła na niego oczy. Jego twarz była poważna, a oczy z uwagą wpatrywały się w nią. Ma tak piękne oczy. Och, Charlie ...
- Angie, nie mają racji. - powiedział dobitnie. - Żadne z nas nie chce tego kończyć. To nasze życie, nie ich. Chodź, maleńka. - wziął ją w ramiona. - Chodź. Musimy porozmawiać.
 
- Zrozumiem, jeśli się rozstaniemy. - powiedziała cicho, patrząc na swoje dłonie. Nie chcę, abyś przeze mnie cierpiał.  Choćbym miała potem umrzeć z bólu, możemy rozejść się po dniu związku, bo nie chcę patrzeć na twój smutek, na twoje zmartwione spojrzenie i łzy.
- Angie, nie chcę się z Tobą rozstawać. - Charlie przewrócił ją, aby leżała, zamiast siedziała. Jest uparta, naprawdę uparta. Chyba wciąż nie do końca rozumie, jak mocno ją uwielbiam, kocham. Że jestem gotowy dla niej przenieść się do tego obcego kraju. Że jestem gotowy zmienić całe swoje dotychczasowe życie.  - Jak mam Ci to przetłumaczyć, że ja chcę być z Tobą ? - pogłaskał ją po policzku. - Jesteś dla mnie wszystkim.
- Ale to bez sensu .... Oni .... cię zranią .... - powiedziała ze smutkiem, kiedy on przyłożył palec jej do ust.
- Nie zranią. - powiedział z powagą. - I Ciebie też. Angie, jesteś silna. I wyjątkowa. Kocham każdy cal Ciebie tak jak ty mnie. I nie obchodzi mnie to, ile ludzi nas nienawidzi. Kocham Cię, Angie. - dziewczyna starała powstrzymać szloch, kiedy chwycił ją w ramiona, a ona położyła mu głowę na klatce piersiowej.  Twoje słowa ... to .... piękno ... Nigdy nie myślałam, że usłyszę je z czyichkolwiek ust, a teraz ty ... je mówisz ... i ... do ... z  takim uczuciem ... jakby .... jakbym była najważniejsza. I jakbyśmy nie rozstawali się za parę dni, abyś ty wrócił do swojego świata, a ja swojego.
- Charls ... Ja ... Proszę .... - wyjąkała, kiedy otarł szostkimi palcami jej mokry policzek.  Jest taka urocza, kiedy nie wie, co powiedzieć. Albo kiedy próbuje zaprzeczyć temu, co oczywiste. Czyli że jesteśmy idealni.
- Angie, nic, absolutnie nic nie spowoduje, że przestanę Cię uwielbiać. - powiedział z powagą. - A teraz, przestań płakać, wiem, że jest Ci ciężko, że mocno ucierpiałaś , ale teraz - jestem przy Tobie. - uśmiechnął się łagodnie. Zawsze będę maleńka. Nigdy nie opuszczę Cię, choćbyś nawet tego chciała. Podążę tam, gdzie ty.  - I pomogę Ci. Nie musisz tego dźwigać sama. Wiesz przecież o tym, prawda? Jesteś mądrą osóbką i żadna z tych obelg Cię nie dotyczy. A sama przecież każesz ludziom nie reagować i na przekór wszystkiemu działać. - musnął wargami jej skroń. Sam niedługo zacznę być coachem motywacyjnym. Kurczę, Angie, zmieniasz mnie diametralnie. Ale podobają mi się te zmiany.  - A teraz, otrzyj łzy, proszę. Nie lubię jak płaczesz. - zaśmiała się cicho, odzyskując spokój w ramionach Anglika, który ciągle szeptał uspakajająco ... Dobrze więc. Ufam Ci Charlie. I wierzę, że ludzie pokochają nas ...
 
- Nie do końca pamiętam jak to się stało, że wylądowaliśmy razem w łóżku, chciałbyś mi przypomnieć? - wróciła stara, żartobliwa Angie. Charlie uśmiechnął się zadziornie do niej, kiedy słońce pieściło brzegi kołdry w nogach łóżka. Chłopak otulił dziewczynę materiałem, a ona  wtuliła twarz w jego koszulkę. Jego wargi muskały jej obojczyk, a ona czuła zawroty głowy i szybsze bicie serca. Och ... matko ... on ... jego dotyk ... jego zapach .... jego dłoń .... usta ... och Boże ... te usta ....
- Wydawało mi się, że powiedziałaś takie zdanie : " Och,Charls, jesteś zabójczo seksowny, zostań na noc ! ". - zamrugał zalotnie rzęsami i oboje roześmieli się, starając nie obudzić Jillan, która mamrotała coś pod nosem.  Jesteś coraz bardziej odważny, nie wiem, czemu ukrywasz przed światem ten swój charakterek, który uwielbiam. Momentami jest wstydliwy, a za chwilę ... niezwykle romantyczny. I zboczony.
- Jesteś napalony. - powiedziała ze śmiechem, kiedy chłopak musnął wargami jej  przekute ucho, gdzie miała trzy kolczyki. - Charls ... ty .... napaleńcu ... - chłopak zaśmiał się, kiedy pocałował ją w policzek, później w podbródek, szyję .... Nie przestawaj. Proszę. Dzięki Tobie czuję, że żyję. Możesz dalej mnie całować.
Kocham twoje oczy, kiedy tak lśnią. Nie od łez czy smutku, ale ze szczęścia. Nie potrafię przestać Cię całować. Mam nadzieję, że nie gniewasz się ... Jesteś taka inna. Uwielbiam Cię .... Och,Angie, jak ja Cię uwielbiam ...
- Muszę Ci coś powiedzieć. - powiedział z powagą, a ona spojrzała na niego z uwagą. O matko. To spojrzenie. Angie, nie mam pojęcia, jak to robisz, ale twoje oczy są jak ocean, w którym za każdym razem tonę. Kocham ich głębię, tajemniczość. Kocham Cię.  - Po pierwsze, że jesteś najpiękniejszą dziewczyną na ziemi, a zapewne już to wiesz. Po drugie, że kocham Cię i jeśli ktokolwiek Cię tknie, to zamorduję go, a Martyna mi pomoże. - Angie zachichotała. - A po trzecie, pięknie wyglądasz z uśmiechem. Po czwarte, - wziął oddech. - po czwarte chcę powiedzieć, że uwielbiam Cię całować, a po piąte, że niestety chyba nigdy nie przestanę uwielbiać twojej szyi. - Angie zachichotała, kiedy pocałowała go delikatnie w policzek.
- Z rana jesteś naprawdę gadatliwy. - przyznała ze śmiechem, a chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Nieprawda. Tylko wtedy kiedy jesteś przy mnie. Angie, zmieniłaś mnie. Naprawdę. Dziękuję Ci za to. - pocałował ją w obojczyk, a ona zachichotała ...
 
- Nigdy nie myślałem, że zakocham się w takiej dziewczynie jak ty. - przyznał z uśmiechem. - Ale podoba mi się to. Jesteś taka ... inna od wszystkich dziewczyn, które znam. Nie wstydzisz się mnie, nie bawisz się w niepotrzebne słowa. - pocałował ją w bok szyi. Boję się, że nie powstrzymam się i zacznę ją tak całować przy wszystkim. Ale po prostu nie mogę przestać. A jej śmiech ... Jest tak uroczy, chwyta za serce. A śmieje się tym częściej, jak ją całuję. - I jeszcze nie oskarżyłaś mnie o gwałt. - zaśmiali się oboje, kiedy leżeli na łóżku dziewczyny. Zegarek na telefonie wskazywał jeszcze młodą godzinę, sporo czasu było do śniadania. Angie uśmiechnęła się do chłopaka zadziornie. Przestałeś mnie całować. A to uwielbiam. Lenetan, wrócmy do wcześniejszego tematu, czyli jak zachwycałeś się moją szyją. Swoją drogą nie miałam pojęcia, że można się tak czuć. Jakby się rozpuszczało się jak śnieg na słońcu. Albo jak galaretka. Muszę się kiedyś spytać jakieś zakochanej pary, czy czują to samo.
- Skąd wiesz, że nie ?! - zaśmiała się, kiedy Charlie przewrócił ją, aby leżała po jego drugiej stronie, przy ścianie.
- Twoje oczy. Powoli zaczynam odczytywać z nich prawdę. - przyznał. Są zachwycające jak każdy najmniejszy cal Ciebie i twojej osobowości. - Poza tym, widzę, że lubisz jak pakuję Ci się do łóżka. - jego ton i dołeczki rozbawiły Angie, która wywróciła oczami. I teraz nie wiem, co sobie myśleć, Charls... Najpierw tak romantycznie, później - równie romantycznie, co śmiesznie .
- Jesteś zboczeńcem. Napalonym zboczeńcem. Jezu, byłam z Tobą całą noc w jednym pomieszczeniu ! - jęknęła teatralnie, a chłopak zaśmiał się. Kocham jej charakterek i słowa. Każdy jej ruch.
- W jednym łóżku. - dodał, a ona wywróciła oczami.  O jaki czepliwy o szczegóły. Swoją drogą jakim cudem Martyna zgodziła się ... Ach, no tak. Ona jest w swoim pokoju. Gdyby tu spała, zapewne on nie byłby na noc. ... Jestem ciekawa, jak wyglądaliśmy. Słyszałam że drzwi stuknęły w pewnym momencie w nocy, być może ... O Jezu, mam nadzieję, że nikt obcy tego nie widział, bo chyba nie przeżyję. Szczerze. To dość ... no nie na miejscu, żeby on spędzał ze mną noc. W jednym łóżku. Jednakże Jillan była w tym samym pokoju .... Boże, gubię się, mam nadzieję, że nie widzi moich rumieńców ..
- Ty też nie jesteś święta ... Sama mnie zaprosiłaś ... - kochał jej wargi i oczy. I oczywiście szyję. Musnął palcem jej usta, a ona zadrżała delikatnie.
- Skąd wiesz czy nie byłam odurzona ? - spytała ciekawsko. - W końcu znamy się piąty dzień. Tak krótko, a mi się wydaje, że wieczność. Że wychowywaliśmy się razem, ale dopiero teraz zobaczyliśmy, ile dla siebie znaczymy. Znamy wiele swoich sekretów, jeszcze wiele do odkrycia, ale jest pomiędzy nami ta dziwna nić porozumienia, co poczułam, jak wpadliśmy na siebie na lotnisku i jak nasze ręce przypadkiem się napotkały. Ten dziwny dreszcz. To nie było coś normalnego.
- Wystarczyły mi dwa, żeby dowiedzieć się o Tobie wszystkiego, co potrzeba. A każdego nowego dnia odkrywam Cię na nowo. Ale wątpię, żebyś brała jakieś proszki, przypuszczam, że nie cierpisz nawet dymu papierosów. - pokiwała głową ze zdumieniem.  Jakim cudem ... Czy on ... czytał tego bloga ... czy książkę .... Jezu, nie przestanie mnie zadziwiać. Nigdy.
- Prawda, nienawidzę smrodu fajek, ale skąd mogłeś to wiedzieć ?! - spytała, a on uśmiechnął się tajemniczo. Angie, jesteś dla mnie ważna i potrafię odczytać z siebie wszystkie twoje szczegóły, czasami jedynie błędnie interpretuję niektóre reakcje.
- Zgadywałem podobnie jak to, że twoja siostra farbowała włosy, że nosi soczewki, a ty miałaś kiedyś operację, bo masz ranę na brzuchu. - wzruszył ramionami, kiedy dziewczyna wytrzeszczyła oczy. - To ostatnie widziałem i rozmawiałem z Jillan. Chcesz mi trochę powiedzieć o tym czy wolisz nie ? - był poważny, kiedy przytulił ją do siebie mocno.  Musiała wiele przejść jak była młodsza. Tym bardziej chcę okazać jej, że jest dla mnie ważna i że skradła moje serce w chwili kiedy spojrzała swoimi ciemnymi oczami na lotnisku.
- Nie będę się dopytywać czemu do cholery patrzyłeś mi pod bluzkę. - westchnęła, a Charlie zachichotał. To nie tak ...
- Masz nacięcie biegnące od biodra, trudno było nie zauważyć. - przyznał i pocałował ją w policzek. - Na pewno nie rozbierałem Cię, bo raczej pamiętałbym o tym. - wywróciła oczami, kiedy spoważniali.
- Mam wadliwą prawą komorę serca. - westchnęła. - Krew słabo pompuje się do serca i grozi mi, że stanie. - chłopak współczująco położył swoją dłoń na jej, którą trzymała na kolanie.Och matko. Nie miałem pojęcia. Z resztą, Charlie, skąd miałeś to wiedzieć, znacie się chwilę. Wygląda na zdrową, nie słychać, aby jej serce biło jakoś inaczej. Ale wierzę jej, jeśli tak mówi, to tak jest. Biedna księżniczka.  
- Ale ten ślad to nie od tego. - zaśmiała się. - Jak byłam mała, skaleczyłam się, kiedy przeskakiwałam przez płot druciany. - Charlie skrzywił się na myśl o tym, a ona pokiwała głową.Szalona ja, co ? Nie ma jak to nie uważać jak się skacze i rozciąć sobie brzuch.  - Wierz mi, to jedno z najgorszych wspomnień mojego życia, ale od tego czasu nauczyłam się, że zawsze ufać swojemu przeczuciu, a nie gadaniu kuzynowstwa i żeby wkładać więcej  energii w pracę rąk. Ogólnie większość mojego życia to wszelkiego rodzaju rany, zadrapania, rysy ... Przyzwyczaiłam się do bólu. - wzruszyła ramionami. Szczególnie tego psychicznego. - Ale to nie znaczy, że go nie czuję. - westchnęła. Czuję nawet bardziej niż inni.
- Wciąż myślisz o tym, co piszą ? - spytał cicho, a ona pokiwała głową i spuściła wzrok. Nie potrafię przestać, wybacz...
- Po prostu boję się. - powiedziała cicho. - Nie chcę aby widzieli nas tak jak widzą.
- Jak ? - Charlie podniósł się na łokciu, kiedy ona westchnęła. Wolałabym Ci tego nie mówić, ale znasz mnie za dobrze i nie ukryję prawdy.
- Jak sławnego chłopaka, który zabawia się dziewczynami i naiwną nastolatkę, która wierzy w jego niewinność. Słyszałam już dziesiątki takich komentarzy, niekoniecznie od waszych fanek. - założyła włosy za ucho i westchnęła. - A przecież tak nie jest. Ja nie jestem naiwna, a ty nie zabawiasz się mną. Nie byłbyś to tego zdolny. - mówiła to z taką pewnością, że chłopak poczuł niewiarygodne szczęście, że ta dziewczyna jest jego. Że będzie go bronić, choć nie ma pewności. Ale on jej nie chciał wykorzystać. Chciał ją chronić i ratować. A ona miała być jego aniołem stróżem. - Tylko po prostu nie wiem, co zrobić, aby ludzie przestali tak się nas czepiać.
- Sprawdźmy,co piszą. - chwycił za swój telefon, a jej oczy powiększyły się ze strachu. - Hej, księżniczko, pamiętaj, to nie jest prawda, co mówią. Możesz spytać się kogokolwiek, Sylwii, swojej siostry, Remo, Jeremiego, sprzątaczki ... Nie widzą Cię , jaka naprawdę jesteś, bo przyćmiewa im umysł złość. - pogłaskał ją po policzku, a ona z westchnieniem wzięła swój telefon do dłoni ...
 
- Są zazdrosne. - Charlie przejrzał komentarze pod filmikiem, który pojawił się na ich głównym profilu na Facebooku i Instagramie, gdzie przyznaje się przed ludzi w klubie, że są parą. Angie z namysłem pogładziła go po dłoni, nawet nie zwracając szczególnej uwagi, co robi, kiedy wpatrywała się w ekran swojego telefonu. Och, dobry Boże. Jest taka strapiona. I zasmucona. Mam nadzieję, że przestaną. Chyba bardziej martwi ją to, że mówią coś na mnie niż na nią, co jest jeszcze bardziej chwytające za serce. Taka troskliwa, zawsze myśli o innych. Anioł.
- Nie rozumiem. Co ma do siebie fakt, że napisałam książkę i że chodzę z Tobą ? - wywróciła oczami. - Podobno przekupiłam Cię, żeby tylko sprzedaż wzrosła. Durni ludzie. Naprawdę durni.
- A przecież i tak jest wysoka. - dziewczyna kiwnęła głową, bo statystyki nie kłamały. Zmarszczyła brwi, kiedy zauważyła setki powiadomień na swoim prywatnym profilu na Facebooku. Co się tu wyrabia ...
- Chwilka ... - kliknęła i nagle pojawił się filmik, wstawiony na Youtube'a. Że co do cholerki ... Co ona wymyśliła ...
- Kto to ? - Charlie   z zainteresowaniem przysunął się, aby zobaczyć jakąś młodą dziewczynę siedzącą przed kamerą. Angie pokręciła ze zdumieniem głową.
- To moja przyjaciółka, Rozalia, ale co ona wyrabia .... - powiedziała, kiedy dziewczyna na nagraniu zaczęła mówić. U dołu filmiku leciały napisy po angielsku w miarę jak dziewczyna mówiła :
- Hej, więc może mnie znacie, może nie, jestem Rozalia i jestem na tej całej grupie Polish Bambinos bla bla bla. -machnęła dłonią. - Laski, po pierwsze, ogarnijcie dupy. Zamiast cieszyć się, że spotkaliście bądź spotkacie swoich idoli, czyli chłopców, robicie wielkie halo z powodu, że jeden z nich jest zajęty.- wywróciła oczami. - Po drugie, kurwa, jak możecie być takie chamskie ?! - widać było, że chce powiedzieć lepsze epitety, ale się powstrzymuje. - Znacie chociaż tę dziewczynę, żeby ją oceniać, co ?! Nie, większość z was nie widziała jej na oczy ! Ale nie oczywiście, wiele znawczynie się już wypowiedziały, kurwa CBA polskie ! - podniosła ręce do góry. - Laski, zachowujecie się jak dzieciaki. Nie znacie, ale już wszystko wiecie - ona jest z nim dla kasy, przekupiła go, może mu jeszcze dziecko zrobi ?! i.t.p. ... To tylko niektóre z waszych komentarzy, które oprócz tego, że są tak chamskie, że prawdziwe dziwki by się ich wstydziły, to do tego gówno prawdziwe ! Nie znacie jej, ale do cholery oceniacie ! - wywróciła oczami. - Macie gówno paręnaście lat, ledwo nauczyłyście się chodzić, a myślicie, że macie szansę u takiego faceta jak Charlie ! I to jeszcze myślicie, że jeśli zhejtujecie jego dziewczynę, to ją rzuci i NA PEWNO zakocha się w was. A to gówno prawda ! Ok, ok, jestem spokojna. - jakaś inna dziewczyna pojawiła się na filmiku, kiedy tamta odeszła, machając dłonią.
- Ok, więc ja jestem Pola i raczej wszyscy mnie kojarzycie. Na razie może wytłumaczę wam, bo Rozalia jest ... dość zdenerwowana. - dziewczyna westchnęła. - Po pierwsze, to jest dziewczyna Charlsa, tak ? I jeśli jemu się podoba, to nam powinna też. Jasne, coś może nam się nie podobać, ale da się to powiedzieć w cywilizowany sposób, a nie wymyślać jakieś głupoty i hejty. Pomyślcie, jak oni muszą się czuć ?! Chłopcy pokochali Polskę, Charlie zakochał się w Polce, a wy hejtujecie ją gorzej niż dziewczyny z innych krajów ! Zachowujecie się niepoważnie ! - dziewczyna wzięła głęboki wdech. - Bambinos z innych krajów czasami pisały bardzo miłe komentarze, niektóre osobiście poznały wcześniej Angie, więc mówią, że jest to idealna dziewczyna dla Melodiego. Nie mówię, że wszystkie, bo dziewczyny z UK zachowywały się gorzej od was, ale to szczegół. Ale  jak wy się zachowujecie ?! Jak rozwydrzone dzieciaki, które myślą, że wszystko należy im się od życia ! Posłuchajcie, róbcie, co chcecie. Piszcie dalej, jeśli daje wam to taką dziką satysfakcję, jak widzicie, że "zhejtowaliście" tę dziewczynę. Ale pomyślcie tylko przez chwilę  czy na pewno warto ? W internecie nie jesteście anonimowi, a może kiedyś zdarzyć się tak, że spotkacie Angie i będzie BŁAGAĆ ją o autograf od chłopaków. I wiecie co ? Na jej miejscu wyśmiałabym waszą prośbę. To tyle ode mnie. - Rozalia z powrotem wskoczyła na krzesło obrotowe, aż uderzyła nogami w komputer stacjonarny.
- Teraz tak z grubej rury. Ta laska jest na tej grupie, więc z pewnością przeczytała wszystkie wasze popierdolone komentarze. Po drugie, ja znam ją osobiście, poznałyśmy się ponad rok temu przez internet i spotkałyśmy podczas wiosennej trasy Young Stars on Tour, obie miałyśmy Meet & Greet, ale ona nie weszła na koncert. I zgadnijcie dlaczego ? - Rozalia założyła ręce na piersi. - Ponieważ oddała bilet. Jarzycie ?! Ja pierdzielę, oddała bilet obcej dziewczynie, czy wy to rozumiecie ?! - dziewczyna nagraniu westchnęła. - To było tak, że stałyśmy w kolejce, nie ? i rozmawiałyśmy i pięknie i wogóle, kiedy ona zauważyła kawałek dalej jakąś laskę, no i powiedziała : "Ej, Rozalia, sprawdzimy,czemu stoi sama". Podeszłyśmy i okazało się, że dziewczyna nie idzie na koncert, bo jej wspaniałe przyjaciółki olały ją i nie kupiły jej biletu. Jarzycie ?! Wszystkie trzy psiapsióły stały tam z przodu i chichotały, a ta dziewczyna musiała patrzeć na to ! - dziewczyna wzięła głęboki wdech. - No to Angie ,jak to ona, oddała jej swój bilet. Ta dziewczyna oczywiście na początku myślała, że Angie ukradła i wogóle, że jest chora umysłowo, kłóciły się paręnaście minut, aż w końcu Angie przemówiła jej do rozumu, żeby wzięła ten bilet i weszła za nią, bo nie był podpisany. Ta laska chciała jej zapłacić czy coś, ale Angie nie wzięła pieniędzy, powiedziała : " To mój prezent dla Ciebie. Mimo że się nie znamy, nie chcę, abyś straciła swoją szansę.". Czy wy to kurwa jarzycie ?! Obcej lasce, zupełnie obcej, nawet nie znała jej nazwiska, oddała bilet, bo zrobiło jej się jej żal ! Kurwa, teraz pomyślcie sobie czy wy byłyście gotowe tak zrobić ? Oczywiście, zaraz polecą słowa, że jasne, jasne, zmyślasz bla bla bla. Ale ! sam Artur Sikorski, który swoją drogą jest mój, więc wara od niego, słyszał o tym, kiedy ta laska opowiadała mu jak się witali. Więc jak jakieś wonty, to piszcie do niego. - dziewczyna westchnęła. - Ok, to tyle o tym bilecie. Ale to nie wszystko. Rozmawiałam z Angie przez przeszło półtora roku. I powiem wam tyle - dziwniejszej dziewczyny nie znajdziecie. Ale jest równie zajebista, tak że jak ją widzę, to mam ochotę wyć, że nią nie jestem ! - Rozalia zaśmiała się. - Wiem, że to oglądasz klucho, kocham Cię, amigo. A wracając do tematu - zarzuciła długie włosy na plecy - Angie jest miła, uczynna, pomocna, zabawna, momentami poważna, kochana, przyjacielska ... Długo wymieniać, jest naprawdę świetna. Ma charakterek, jest utalentowana. Jest idealna. I jak ktoś kurwa powie, że jest inaczej, to spotka się ze mną ! - dziewczyna zacisnęła dłonie w pięści i zaśmiała się. - Pasuje do Charliego i nie próbujcie mówić nie, bo większość z was nie zamieniła z żadnym z nich ani słowa lub tylko kiedyś uścisnęło Charlsa, więc się nie liczy. Ja rozmawiałam z Angie przez tyle czasu, że znam każdy jej sekret, każdą myśl, jesteśmy jak siostry. A Charlie ... laski nie wiem, czy oglądałyście snapy Leo, który ich nagrywał z ukrycia, ale te spojrzenie ... NO JA PIERDZIELĘ, JA SIĘ PYTAM, CZEMU TO ONA MUSIAŁA GO W SOBIE ROZKOCHAĆ ?! To żarcik, oczywiście, nie żebym chciała odbijać Charlsa ... Pff .... Ale ! znów zgubiłam temat ... A wiem ! Angie pasuje do niego i nie wciśniecie kitu, że nie, bo to prawda. Sorka, ale żadna z was nie jest w połowa podobna do niej. I bawi mnie to, jak mówicie, że jest brzydka czy że mogłaby być ładniejsza. Sorry laski, ale porównajcie się tak szczerze z nią - ona ma siedemnaście lat, chodzi do liceum i jest śliczna. Naprawdę. Nie ma tapety i jest elegancka, jak francuska dama jakaś. To znów żarcik, muszę trochę się uspokoić, bo znów zacznę klnąć. - Rozalia roześmiała się. - Ale już na poważnie - pasują do siebie wyglądem i charakterami. Różnią się, ale dopełnią się. I wszyscy mądrzy przyznają mi rację. Artur, Jeremi, Thor, Sylwia ... wszyscy oni zgodnie mówią , że ta dwójka jest idealna. IDEALNA. Rozumiecie to słowo ?! Co to znaczy ? Że STOP HEJTOM. Szczerze, zazdrośnice, kiedyś  być może będziecie patrzyły na ich ślub (ja nic nie mówię, nie wcale, nie, skądże). Sądzę, że wystarczająco się nagadałam, ale kiedy widziałam te posty, że o matko, Charlie ma dziewczynę ! i te wszystkie komentarze to krew mnie zalewała. - Rozalia uśmiechnęła się. - A teraz małe info. Charlie Lenetan i Angie Białogłowska-Errikson są piękną parą i jako jedna z bliższych jednemu z nich osób mówię to i oczekuję, że wszyscy się ze mną zgodzą . A Andziosław widzimy się w Łodzi, będzie sztos ! - dziewczyna wysłała buziaka, zanim nagranie skończyło się.
- O matko. - powiedzieli jednocześnie. Angie przyłożyła dłoń do ust, a łzy tym razem szczęścia zaczęły kapać jej po twarzy, kiedy chłopak przytulił ją mocno z uśmiechem.  Ma wspaniałych przyjaciół. Nie wiedziałem, że można tak polubić obcego człowieka, ale koniecznie muszę podziękować tej Rozalii za to, co zrobiła. Jest niesamowita, zmieniła humor mojej księżniczce.
- Widzisz, maleńka, miałem rację. - pocałował ją we włosy. - Mądrzy ludzie wiedzą jaka jest prawda. Swoją drogą - chcę porozmawiać z tą całą Rozalią. Jest naprawdę odważna i chcę jej podziękować za to nagranie. - Angie zaśmiała się, kiedy zauważyła jeszcze jedno nagranie, która wstawiła Sylwia Lipka. To było to, co siedzili w autokarze i Charlie ją pocałował. Dziewczyna uśmiechnęła się, widząc jak się w siebie wpatrują, po czym przejrzała komenatrze. Dużo ludzi mówiło, że słodko i wogóle, ale było sporo też negatywnych.
- Chwilka ... - Charlie przesunął palcem po ekranie, kiedy ukazało się kolejne nagranie. Tym razem wstawione przez Sysię. Angie,zaskoczona, zmarszczyła brwi.
- Hejka, jestem Sylwia Przybysz i chciałam tylko krótko coś powiedzieć. - dziewczyna nagrywała to na tle białej ściany, podobnej to tej, co Angie miała obok siebie. - Głośno jest dzisiaj tutaj i ogólnie o tym wyznaniu Charliego. Posłuchajcie dziewczyny, to, co mówicie, nie ma za wiele  sensu. Przemawia przez was złość i zazdrość. Jestem bambino jak wy i podobnie jak wy kocham chłopców. - dziewczyna uśmiechnęła się łagodnie.- Ale ja nie złoszczę się na Angie za to, że jest dziewczyną Charliego. Poznałam ją parę dni temu i jest naprawdę wspaniałą osobą. Charlie wybrał naprawdę dobrze, a ja cieszę się z ich szczęścia. - Sylwia uśmiechnęła się. - Więc przestańcie siać nienawiść, bo niewarto. Ja obserwuję ich całe dnie i widzę, że obojgu bardzo zależy na sobie. To nie znaczy, że Charlie przestanie was kochać, w końcu jesteście osobami, które wspierają go i Leo, w tym, co tworzą. Ale jednocześnie takie komentarze, w szczególności od was, polskich baminos, ranią go, bo przecież nie chce słyszeć takich przykrych słów  o dziewczynie, którą uwielbia. Poza tym, ona ma dziś urodziny. Nie wiem, czy wy chciałbyście dostać prezent w postaci setek nienawistnych komentarzy, które nie mają pokrycia w rzeczywistości. I żeby nie było niepotrzebnych komentarzy - nie robię tego, żeby się im przypodobać, tylko dlatego, że są naprawdę wspaniałymi ludźmi OBOJE. Ja życzę im szczęścia i z uśmiechem będę patrzeć na nich, bo to naprawdę piękne. Mam nadzieję, że dało wam coś to myślenia, żegnajcie. - dziewczyna uśmiechnęła się ostatni raz, zanim przestała nagrywać.
- Co powiedziała ? - Charlie wyrwał Angie z zamyślenia, kiedy pogładził ją po policzku, a ona spojrzała na niego z błyszczączymi oczami.
- Że jesteśmy wspaniali i że życzy nam szczęścia. Boże, nie miałam pojęcia, że ludzie mogą być tak różni. Jedyni mogą Cię hejtować, a inni powodować łzy szczęścia ... To cudowne. - chłopak pokiwał głową z delikatnym uśmiechem.
- Chwilka ... - Angie kliknęła ikonkę Snapchata, gdzie pojawiło się, że ma nowe snapy, w tym na MyStory od Sylwii Lipki. Dziewczyna włączyła i natychmiast zobaczyła uśmiechnięte twarze Leo, Jeremiego, Artura i Sylwii.
- Hejka wszystkim ! - zaczął Jeremi. - Jesteśmy tu wszyscy, bo mamy ważną wiadomość.
- Dzisiaj wszyscy dowiedzieliśmy się, że nasz kumpel i przyjaciółka są parą. - Artur uśmiechnął się do kamery.  Mój książę. Arczie, kocham Cię,  przyjacielu.
- I chcemy wam powiedzieć, że są idealni. - Sylwia zaśmiała się. - Większość z nas zakłada się za ile dni się pocałują, ale nie przypuszczaliśmy, że zostaną parą ! Aha, czyli widzieliście, co się szykuje ?!
- I  kochane bambinos, Charlie kocha was, ale nie hejtujcie Angie ! - Leo posłał całusa do kamery. - To go tylko rani, a on uwielbia was wszystkie.  Och ... Leo ... rycerzu w srebnej zbroi ...
- Leo kazał wam przestać hejtować Angie. - przekazał po polsku Jeremi, a Artur i Sylwia pokiwali głowami.
- Tak, dokładnie tak ! Kochane, na Charlim świat się nie kończy, macie mnie do wzięcia ! - Jeremi i Sylwia o mało nie pospadali z łóżka ze śmiechu słysząc entuzjazm w głosie młodszego Sikorskiego.
- Właśnie, macie Arcziego do wzięcia ! - Jeremi potragał włosy bratu.
- I te wszystkie wasze komenatrze są żałosne. Sorry, zazwyczaj jestem miła, przecież wiecie. Ale teraz przesadzacie. Pomyślcie chwilę na swoim zachowaniem. Kochamy was ! - pomachali wszyscy, zanim nagranie się skończyło.
- Przypuszczam, że oni też mówi, że pasujemy do siebie ? - Angie pokiwała głową i rzuciła się mu w ramiona.
- Och, Charlie ... - chłopak zaśmiał się, kiedy tuliła się do niego, a łzy kapały na jego bark ...
 
- Czy teraz już się nie stresujesz? - spytał, kiedy z uśmiechem trzymał ją w ramionach. Angie westchnęła i pokiwała głową.
- Myślę, że jakoś damy sobie radę. - chłopak uśmiechnął się, zanim nie musnął wargami jej obojczyka, a ona pisnęła.
- Charls ... - uwielbiał sposób w jaki wypowiadała jego imię. Z taką czułością, trochę zadziornie, trochę z ciekawością, z miłością ... Z taką mieszanką emocji.
- Tak ? - przymknęła oczy, kiedy przysunął się do niej, a ich czoła zetknęły się.
- Uwielbiam twoje perfumy. - wymamrotała, a on zaśmiał się szczerze.
- To jedna z najbardziej uroczych rzeczy, jaką kiedykolwiek usłyszałem. - patrzyła na niego z pół-uśmiechem i dużymi ciemnymi oczami.
- Uwielbiam  Ciebie całego. - przyznała szczerze. - Jesteś ... osobą tak mi bliską. Rozumiesz mnie. Potrafisz mnie pocieszyć, rozbawić. Masz takie błyski w  oczach, kiedy się na mnie patrzysz ... Nie rozumiem, jakim cudem zakochałeś się właśnie we mnie. Ale każdy dzień z Tobą pokazuje mi, że tak bardzo potrzebowałam pomocy ... Och, Boże, nie cierpię się wzruszać. - zarumieniła się.
- To nie wzruszaj się. - zaśmiali się oboje, kiedy chłopak nachylił się i z delikatnością musnął jej wargi, które rozchyliły się i zatopili się w pocałunku. Jej dłoń na jego klatce piersiowej, jego na jej plecach i we włosach ... To był idealny pocałunek. Bez pośpiechu, bez gapiów, w ciszy, spokoju. Idealny.
 

1 komentarz:

  1. Boże, cudo. Charlie i Angie chyba przekroczyli limit całowania się XD
    Pozdrawiam i idę czytać dalej :**

    OdpowiedzUsuń