niedziela, 13 grudnia 2015

Rozdział I


Listopad 2015r. - Północna Polska
Niewysoka postać z grymas na twarzy wcisnęła zmarznięte dłonie do kieszeni burawego płaszcza, kiedy szła nadmorskim klifem, a majestatyczny owczarek collie pędził przed właścicielką, radośnie szczekając i rozbryzgując na boki piach. Dziewczyna westchnęła, czując maleńkie drobinki wsypujące jej do oczu, ale nic nie mówiła, kiedy skręciła w kierunku niewielkiego rynku, a pies pognał za nią.
Było okropnie zimno jak na taką porę, a dziewczyna martwiła się, co będzie później. Samochody z warkotem mijały ją, kiedy szła spokojnie przez tak znane uliczki, aby skręcić w osiedle domów jednorodzinnych, gdzie czekały ją obowiązki, obowiązki i jeszcze raz - obowiązki. Z lekka brązowawe kosmyki wleciały do oczu bohaterki, kiedy pchnęła białą, skrzypiącą furtkę, a jej psiak popędził w kierunku miski z jedzeniem.
- Co ty taka nachmurzona ? - rzuciła matka, a dziewczyna mruknęła coś i zniknęła w pokoju, przypominając sobie o niedawnej sytuacji, na której wspomnienie zapiekły ją oczu. Rzuciła na łóżko rękawiczki i czapkę i usiadła na krześle, tępo wpatrując się w migoczący ekran telefonu, gdzie na tapecie widziały sylwetki dwóch postaci.
- To niesprawiedliwe. - mruknęła, zaciskając zęby, aby się nie rozpłakać, po czym rzuciła telefon na łóżko, który odbił się od kanapy i spadł na podłogę. Dziewczyna wywarczała jakieś przekleństwo, kiedy wyciągnęła z szuflady biurka płytę, którą dawno temu zamówiła na internecie.
- Kiedyś was spotkam . - obiecała, patrząc na dwie uśmiechnięte twarze.


Listopad 2015r. - Warszawa
- Jak dobrze, że to wszystko się kończy. - wysoki blondyn westchnął i zrzucił buty na podłogę, po czym oklapł na krzesło. Jej towarzysz w przeciwieństwie do niego kipiał energią.
- Stary, to był odlot ! Musimy tu jeszcze raz przyjechać ! - blondyn wymruczał coś w odpowiedzi i zasnął, a jego kompan chwilę później zrobił to samo. Nie wiedzieli, że za rok ich życie wywróci się do góry nogami ....

Czerwiec, 2016r. - Północna Polska, koniec roku szkolnego
- Powodzenia, Angie ! - rudowłosa uścisnęła przyjaciółkę, która zaśmiała się. Na piegowatej wychudzonej twarz pojawił się szeroki uśmiech, kiedy patrzyła jak przyjaciółkę obejmuje na powitanie jej chłopak i odchodzą w kierunku osiedla bloków. Brązowe oczy w tłumie wypatrzyły sąsiada, który kiwnął głową i ruszyli ramię w ramię do domu. Chłopak westchnął, z lubością wystawiając twarz do słońca, a dziewczyna podążyła jego śladem.
- Ej, nie naśladuj mnie, papugo ! - dziewczyna zaśmiała się i szturchnęła go ramieniem w odpowiedzi, ciesząc się, że trafią do tego samego liceum. Słońce dawało przyjemne ciepło, oznaczające wysokie temperatury, a co za tym stoi - więcej wczasowiczów.
- Znów zamierzasz jechać na ten kurs językowy ? - Filip przychylił głowę, a Angie pokręciła głową, smutniejąc lekko.
- Nie. Ostatnio dużo kasy pochłonęły te wszystkie egzaminy. Poza tym, Andżelice należą się jakieś wakacje. - chłopak kiwnął głową ze zrozumieniem, kiedy nagle zesztywniał.
- Co się .... - spytała, kiedy zauważyła jak jej matka z daleka wita w drzwiach jej mieszkania ....
- Czy ty myślisz o tym, co ja ? - spytała podekscytowana, a przyjaciel machnął dłonią w kierunku jej domu.
- Biegnij. Tylko uważaj na siebie ! - dziewczyna pobiegła na złamanie karku do domu, gdzie czekała ją niespodzianka.
- Nie wierzę. - powiedziała, wciąż ściskając w dłoni, która drżała z nadmiaru emocji, filiżankę z herbatą. Wysoki, szczupły mężczyzna koło trzydziestki, pokiwał głową i zaśmiał się.
- Nadasz się idealnie. Sprawdzaliśmy setki osób, ale wydawało nam się, że jesteś najbardziej odpowiednią. - porozumiał się wzrokiem ze swoim starszym towarzyszem, również elegancko ubranym w garniturze. - Pozdawałaś większość egzaminów, jakie można ....
- Masz również świetne preferencje, twoje oceny i postępy nie pozostawiają zarzuty, poza tym słyszeliśmy, że mieszkałaś jakiś czas za granicą. - dziewczyna kiwnęła głową, nie mogąc wciąż uwierzyć.
- A więc ja naprawdę .... - zaczęła, a mężczyźni ze śmiechem kiwnęli głowami.
- Tak. Możesz się pakować. Za parę dni powinnaś pojawić się w Warszawie. - wstali i uścisnęli rękę zaskoczonej pani Białogłowskiej.
- Ma pani bardzo uzdolnioną córkę. Należało jej się. - starszy mężczyzna dodał na koniec, zanim razem ze swoim towarzyszem nie zniknęli za drzwiami, a z ust niewysokiej szesnastolatki wyrwał się dziki okrzyk radości.
- Małpiszonie, uważaj, bo jeszcze się potkniesz o te wszystkie graty ! - matka zaśmiała się, widząc jak córka pędzi do pokoju, aby przygotować się do swojej wielkiej podróży. I do przygody.
Lipiec 2016r., samolot British Airlines
- Mówiłem, mówiłem ! - brunet zaśmiał się. - Uwielbiam ten kraj. Ma coś takiego, że przyciąga do siebie .
- Dziewczyny ? - blondyn zaśmiał się, a Leo wywrócił oczami.
- Mówiłem Ci, nie szukam dziewczyny. - założył ręce na piersi.
- No dobra, dobra, nie nachmurzaj się. - blondyn szturchnął przyjaciela, który roześmiał się. - Nie możemy wyjść oboje kiepsko na zdjęciach. To moja robota.
- Masz oczywistą rację. - Leo zaśmiał się i pomachał ich menadżerowi, którzy siedział naprzeciwko ich, zanim poczuł, że samolot obniża lot ....



2 komentarze:

  1. czytałam to na jakiejś innej stronie i uważam że ktoś od cb skopiował

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło by było, gdybyś wysłała linka, bo może się to okazać zwykłym nieporozumieniem, ale jeśli nie to, spróbuję to wyjaśnić ;)

      Usuń