czwartek, 17 marca 2016

Rozdział XXIV

 
Następnego dnia ...
- Posłuchaj. - Lipka zastygła w bezruchu, kiedy wychyliła się dyskretnie za ściany.
Stali naprzeciwko siebie, ona w ciemnych ubraniach, a on podobnie ubrany. Ich dłonie były splecione, gdy wpatrywał się w nią z uwagą.
- Rozmawiałem z Arturem. - zmarszczyła delikatnie brwi.

To już zwiastuje kłopoty.
 - I wiem jak się poznaliście. - wypuściła głośno powietrze z płuc.

No nie. Teraz to już wogóle koniec. On przecież ...
- Ale to nic nie zmienia. Nic nigdy nie zmieni tego, co do Ciebie czuję. - zetknął się z nią czołami.
On nie jest normalny. Powinnen uciekać ode mnie. Gdzie pieprz rośnie.
- Kocham Cię i nadal będę. Mimo wszystko. Nie będę nigdy inaczej na Ciebie patrzył z tego powodu. Uwierz mi. - musnął swoimi wargami jej delikatnie. - Kocham Cię, Angie. Najmocniej na świecie. I ochronię Cię. - objął ją ramionami, a ona wtuliła twarz w jego koszulkę. Gdy tak trwali i trwali ...
 
Jakiś czas potem ...
- Charls ! - pisnęła, kiedy chwycił ją w pasie i zakręcił ze śmiechem, a Remo i niektórzy wykonawcy patrzyli z uśmiechem, kiedy postawił ją na podłodze.
Są tak promienni. Roześmiani. Młodzi.
Mają takie same szerokie uśmiechy. I wesołe ogniki w oczach. Pasują do siebie. Idealnie.
- Co ? - spytał z rozbajający uśmiechem, kiedy Leo przewrócił prawie ich oboje.
- Moje mordeczki ! - zaśmiali się w trójkę, kiedy mieli chwilę  przerwy. Reszta towarzystwa rozeszła się do swoich obowiązków, kiedy usiedli na podłodze, a Angie z zainteresowaniem przechyliła głowę, widząc Charliego, który chwilę później pojawił się z gitarą pod pachą.
- Chłopak z gitarą byłby dla mnie parą ... - zanuciła Jillan, kiedy stała oparta o jakiś słupek, a jej przyjaciółka wybuchnęła śmiechem.
- Idealną. - dokończyła za nią, gdy Charlie uśmiechnął się do niej.
Nie wiem, co powiedziała Jillan podobnie jak ona, ale cieszę się, że się śmieje. To jest dla mnie najważniejsze.
- "What do you mean?
Ohh ohh ohh
When you nod your head yes
But you wanna say no
What do you mean?
Hey yeah
When you don't want me to move
But you tell me to go
What do you mean?
Ohh
What do you mean?
Said we're running out of time
What do you mean?
Ohh ohh ohh
What do you mean?
Better make up your mind
What do you mean? …
"- zaśpiewał, wpatrując się w nią z uśmiechem, kiedy Leo zakończył ten mały koncert, efektowny wyciem kojota.
No i zepsuł wszystko. Ehh … Chciałem żeby wyszło romantycznie, a wyszło, że śmieje się jak opętana z Leo. Brawo, zdecydowanie muszę wymyśleć jakiś inny sposób.
- Mate, jesteś okropny ! - Charlie szturchnął kumpla, a ten przewrócił się ze śmiechem po podłodze.
Wiem. Przecież wiem.
- "Hello, it’s me
I was wondering if after all these years you’d like to meet
To go over everything
They say that time’s supposed to heal you
But I ain’t done much healing …
" - Leo udawał, że dostaje cios prosto w serce, gdy leżał na podłdoze, a  para roześmiała się szczerze podobnie jak Jillan, która odeszła po chwili, gdy poproszono ją o pomoc przy zrobieniu makijażu wykonawcom. Angie chwilę patrzyła za jej sylwetką, zanim ponownie nie skupiła wzroku na zespole.
- Andziosław, zatańczymy ! - dziewczyna ze śmiechem opierała się, gdy Leo chwycił ją za dłoń i pociągnał, aby wstała.
Nie podniesiesz mnie. Jestem za ciężka.
Ma taką delikatną rękę. Jezu, dziwię się, że Charlie jeszcze jej nie zmiażdżył swoim wielkim łapskiem.
- No chodź. No proszę … - zamrugał śmiesznie brwiami, a ona wybuchnęła śmiechem.
Ach, ty podrywaczu.
- Urwiesz mi rękę ! - wstała w końcu, kiedy Leo chwycił ją w ramiona. Byli podobno wzrostu, kiedy cicho się naradzali, aby …
- No, no, Errikson ! - gwizdnął ze zdumieniem Jeremi, kiedy Leo i Angie ze śmiechem tańczyli krakowiaka, jedyny taniec, którego dała radę nauczyć go przez ten czas.
Zaraz padnę. Leo jest tak zakręcony. Uwielbiam jego charakterek.
- Leo, to ja prowadzę w końcu czy ty ?! - zaśmiali się oboje, kiedy Charlie ich nagrywał.
Jest taka roześmiana. Cieszę się, że rozpogodziła się. Nie musi się już smucić. Ma mnie. I jej pomogę.
- Nie umiem tańczyć. - jęknął ciemnowłosy. - Bierz Jeremiego. - Angie odchyliła do tyłu głowę  i wybuchnęła szczerym śmiechem podobnie jak sam zainteresowany.
- Świetny pomysł. Dajcie mi szpilki, to bardziej będzie go bolało, kiedy nastąpię mu na stopę. - uśmiechnęła się jak diabełek.
- No, no, nie pozwalaj sobie, Errikson. - chwycił ją w pasie i potarmosił po włosach.
To ty sobie nie pozwalaj. Przez Ciebie będę wyglądać na po dotknięciu mokrą łapą kontaktu.
- Sikorski, puszczaj ! - zawołała po polsku, próbując wyszarpać się z uścisku, śmiejąc się.
On jest też jakiś nie do końca normalny.
- To zrobimy deal. Ty napiszesz o mnie na swoim blogu, a ja Cię puszczę. Umowa stoi ? - wyciągnął do niej dłoń, kiedy ona obróciła się i wysunęła rękę z jego uścisku, śmiejąc się, gdy odskoczyła od niego.
Jestem za sprytna dla Ciebie , kochany.
- No nie wiem nie wiem … - śmiała się, kiedy potknęła się i wywróciła się na Charlsa.
Jezu. Naprawdę, muszę nauczyć się chodzić.
- Przepraszam. - zaśmiała się szczerze, kiedy leżeli oboje na podłodze. - Niezdara ze mnie.
I to wielka. Niezdara życia.
- Słodka niezdara. - pocałował ją w policzek, a ona zarumieniła się lekko.
Miło, że tak uważasz. Jejku, on jest naprawdę słodki. Zachwycająco słodki.
- Dzięki. - podniosła wzrok na Jeremiego, kiedy Leo wirował sam na podłodze, udając, że ma niewidzialną partnerkę.
Leo, najwyraźniej nie potrzebuje nikogo, oprócz samego siebie, żeby się świetnie bawić.
- Widzisz, mogłam go zabić. Chciałeś tego ? - objęła Charlsa za szyję. - Wybacz, to wszystko tego okropnego Sikoskiego wina. - udawała rozeźloną, kiedy chłopcy roześmieli się.
- O nie, nie, nie … - Martyna wyciągnęła ręce przed siebie, kiedy Leo zbliżał się do niej taneczno-kaczym krokiem.
Czy on serio  ma jakiś radar wyszukiwania w pobliżu dziewczyn czy jest jakiś napalony ?! Jezu, niech zajmie się fankami albo chociaż resztą dziewczyn, ale nie mną ! Ja go nie potrzebuję do szczęścia, naprawdę.
O kogo moje oczy widzą. Moją największą fanką. Dziś zdecydowanie jest jeden z jej lepszych dni, bo nie marszczy delikatnie czoła i ukrywa uśmiech. Hmm …
 - Spadaj, wariacie ! - zaśmiała się, kiedy umknęła w bok.
Złap mnie, jeśli potrafisz. Wrr, Martyna, co ty wygadujesz ?! Przecież ty go NIE LUBISZ. NIE LUBISZ. Wbij sobie to do głowy, dziewczyno !
Wariacie ? Ohohoho, czyli ze zboczeńca awansowałem na wariata. Jeszcze trochę i będę kochaniem. Hmm …
Martynko, Martynko … Jak ja Cię uwielbiam.
- Martynko … no chodź … - wywróciła oczami, kiedy próbował ją złapać.
- No jak dzieci. - westchnęła Sylwia Lipka, która pojawiła się koło Jeremiego i z uśmiechem wpatrywała się w parę na ziemi i ganiających się jak małe dzieci Martynę i Leo.
Wszyscy są tacy radośni. Uśmiechnięci. Świetna atmosfera. Remo byłby dumny.
- Zabierz go ode mnie ! - dziewczyna jęknęła, gdy chwyciła Jeremiego za ramię. - A potem zadzwońmy na policję, żeby go zabrali. - wszyscy zaśmiali się, gdy Remo gwizdnął i trzeba było się zbierać do pracy. I koniec zabawy.
 
Dwa dni potem …
- Niedługo Łódź. Spotkamy twoją przyjaciółkę. - pokiwała głową, kiedy nieprzerwanie stukała w białe klawisze klawiatury laptopa, gdy zakręcił kosmyk jej włosów na palcu. - Co tam robisz ?
Coś, co naprawdę mnie denerwuje. Ale nie kłopocz się tym.
- Muszę koniecznie wysłać trochę materiału wydawcy. - westchnęła ciężko, oblizując  językiem wargi.
Kocham każdy jej ruch, a w szczególności ten. Ma wtedy taką zamyślono- zadziorną minę. Mieszanka dwóch zupełnie skrajnych emocji. Hmm …
- Przepraszam, że nie mam dla Ciebie wystarczająco czasu. - w jej głosie była skrucha, kiedy spojrzała na niego. - Ale mówiłam Ci, że …
- Że mnie kochasz. - przyłożył jej palec do ust. - Tak, wiem. Ja Ciebie też. - musnął wargami jej, a ona oddała delikatny pocałunek. - Zrób co musisz, a potem dopiero skup się na mnie. Chodź, musisz mieć wygodnie. - rozłożył się na siedzeniu, gdy ona siedziała wciśnięta między nim, a oparciem.- I pisz. - pocałował ją delikatnie we włosy. - Pracuj. - westchnęła, z powrotem skupiając się na pracy, kiedy ktoś co chwilę zagadywał Charliego,  a on im odpowiadał ze śmiechem. Z ukuciem serca pomyślała o tym jak wiele ich różni i natychmiast poczuła ucisk w klatce piersiowej, kiedy jego ramię objęło ją delikatnie.
Przecież my się prawie nie znamy. Nie wiemy o sobie wiele. Znaczy, ja wiem o nim więcej niż on o mnie. I wiem jakich ma przyjaciół, znajomych i byłą dziewczynę. I nie wiem czy jestem wystarczająco … Mądra, piękna, wysportowana, bogata, uzdolniona. Chyba nie. Chyba jestem kimś niewystarczającym dobrym.
Nawet nie patrząc na jego znajomych z Anglii, w porównaniu z Sylwią jestem … zwykła. Szara. Jakaś nudna pisarka i blogerka. A do tego stuknięta na głowę. Jezu, czemu wcześniej dałam się ponieść emocjom …
- Coś się stało ? - miał delikatny głos, gdy pogładził ją po policzku.
Widzę po twoim spojrzeniu, że tak.
- Nie, skądże. - uśmiechnęła się lekko.
Widzę po prostu, że jest pomiędzy nami przepaść.
Którą przeskoczę. Albo skoczymy w nią razem.
- Zawahałaś się nad kliknięciem. I widzę po twoich oczach. O co chodzi ? - szepnął jej do ucha.
Wyczuwam to. Chcesz coś ukryć, ale jednocześnie chcesz mi powiedzieć, co Cię nęka.
- Boję się. - przyznała się równie cichym głosem. - Że to wszystko sen. I że zbyt wiele nas dzieli …
- Mniej niż Ci się wydaje. - jego usta muskały jej ucho. - Zaufaj mi, ja jestem pewien tego, co do Ciebie czuję, a ty tak samo. A teraz, skoro chodzą Ci takie myśli po głowie, możesz odpocząć. - przymknął klapę laptopa, którego odłożył do torby, po czym objął ją ramieniem, aby oparła mu głowę na klatce piersiowej.
Kocham go za te wszystkie małe gesty, które w przypadku niektórych mogą nic nie znaczyć. Ale dla mnie znaczą wiele. Bo wiem, że chce się o mnie troszczyć.  Muszę zaufać przeczuciu. One zawsze dobrze mnie prowadziło.
- O mamuniu, słodko wyglądacie ! - Lipka pisnęła, kiedy zrobiła zdjęcie. - Uroczo. No po prostu awww. - jej przyjaciółka wywróciła ze śmiechem oczami.
- Ona tak zawsze, więc się nie przejmujcie. - Lipka pokiwała energicznie głową, a wszyscy roześmieli się.
Uwielbiam Sylwię za jej entuzjazm. Za jej radość. I pomoc.
- Ale naprawdę pasujecie do siebie. - przyznał Remo, który co pewien czas sprawdzał co u wychowanków, teraz stał pomiędzy siedzeniami i patrzył z uśmiechem, jak policzki szatynki robią się lekko zaczerwienione, podobnie jak Anglika.
Remo, naprawdę jestem zażenowana lekko. Mógłbyś być moim ojcem, a raczej nie takim gadek oczekuję po swoim pracodawcy. A Charls tym bardziej.
 - A wiecie jaką sensacją jesteście ?! - złapał się za głowę w zdumieniu.
Wiemy. I cieszę się z jednej strony z tego, a z drugiej - nie chcę jej smutków.
 - Jak nie mogli się dodzwonić do waszych menadżerów, to zaczęli wydzwaniać do mnie. - pokręcił ze śmiechem głową. - Paręnaście gazet, telewizji, stacji radiowych prosiło o rozmowę z wami. - Angie jęknęła cicho, a wszyscy roześmieli się. - Tylko na parę się zgodziłem, aby to nie było za podejrzane, że trzymamy was tak pod kluczem. - para pokiwała zgodnie głowami, choć Charlie nie rozumiał, co Remo powiedział po polsku. Wszyscy zaśmiali się cicho, widząc zgodność tej dwójki, kiedy Remo wrócił na swoje miejsce, aby omówić szczegóły rozmów z Ryszardem.
- Czy ty rozmawiałaś z … No nie mogę. Rozmawiałaś z Shawnem Mendesem ?! - jęknęła Lipka, coś przeglądając w telefonie, zanim nie podniosła wzroku na zaskoczoną Angie.
Ups. Cholerka.
- Ehm … no tak, ale to w sumie była dość dziwna sytuacja, bo jego menadżer to daleka rodzina mojego … - gwizdnęli ze zdumieniem, kiedy ona zaśmiała się. - Serio, nic nadzwyczajnego, teraz po znajomości wszystko się da. A poza tym, to serio normalny artysta jak wy. - uśmiechnęła się lekko, a oni pokiwali głowami.
-  Zastanawia mnie to, skąd pasja do łyżew ? Od małego jeździsz ?  - spytała Sylwia Przybysz, a Angie pokiwała głową, kiedy Jillan uśmiechnęła się pod nosem.
- Od czwartego roku życia. A od ósmego chodzę do specjalnej klasy łyżwiarskiej. To po prostu największa miłość mojego życia. - uśmiechnęła się lekko. - To nie wcale takie trudne, na pewno łatwiejsze niż gra na wiolonczeli. - skrzywiła się na jakieś wspomnienie, a Jillan zachichotała. - Jillan pamięta doskonale te czasy. - ciemnowłosa pokiwała ze śmiechem głową.
-  Jest beznadziejną muzyczką. - przyznała, chichocząc. - Ale za to, Martynka, poszła w ślady rodzinki. - większość utkwiła wzrok w siostrze dziewczyny, która drgnęła i podniosła na nich wzrok.
Czy coś się stało, że wszyscy patrzą się na mnie jak Sid na mlecze ?
- Czy coś się mówiliście ? - przetarła dłonią zmęczone oczy i zdjęła słuchawki z uszu.
- Czego słuchasz ? - Jeremi wskazał na białe słuchawki, a ona westchnęła.
Twoich piosenek, chłopaczku.
- Duńskich piosenek. - popatrzyli na nią dużymi oczami, a ona pokiwała głową. - Uczę się samodzielnie duńskiego.
- Wow. - powiedziała zaskoczona Lipka. - Dlaczego akurat duński ?
- Bo jestem zainteresowana tamtejszą kulturą. - przyznała Martyna z uśmiechem. - Mam tam parę przyjaciół-muzyków i zaproszono mnie na jakiś lokalny festiwal muzyczny, a nie chcę wyjść na zupełnie ciemną, więc uczę się. - wskazała na telefon. - Jakoś idzie, duński jest dość podobny do norweskiego.
- Właśnie - Jeremi zaciekawiony spojrzał na Angie - mówicie płynnie po norwesku ? - siostry spojrzały po sobie i wzruszyły ramionami.
- Może nie tak płynnie, płynnie, ale dogadać się potrafimy.  - przyznały. - To specyficzny język.
- Spoczko. - pokiwali głowami, kiedy Charlie i Leo próbowali zrozumieć, o czym rozmawiali.
- Polski jest naprawdę trudny. - przyznali oboje, a Polacy zaśmiali się.
- Nauczę Cię. - uśmiechnęła się do niego, a on poczuł, że roztapia się w środku. - Obiecuję.
 
Jakiś czas potem …
- Chodź. - chwyciła ze śmiechem go za dłoń.
Ona chyba czasami nie jest świadoma, jak działa na ludzi. Na mnie. Roztapiam się na jej widok. Za każdym razem.
Czemu ma taką rozmarzoną minę ? I niezbyt mądry wzrok ?
- Gdzie idziemy ? - jej oczy błyszczały pod rondem ciemnego kapelusza.
- Zobaczysz. - splotła swoje palce z jego, kiedy minęli Leo, który wyszedł w ręczniku z łazienki.
Oni tak zawsze ?! Dobrze, że nie mają jakiś kuzynek w pobliżu, bo oszlałby na ich widok. Jak każda. No oprócz mojej siostryczki, która też szaleje, ale się nie przyznaje do tego, nawet przed samą sobą.
- Gdzie wy … - zaczął, gdy uśmiechnęli się oboje.
- Na wycieczkę. - przymknęła cicho drzwi, po czym pokazała palcem przy ustach, że ma być cicho, kiedy zbiegli cicho po schodach, kiedy pociągnęła go do wyjścia dla obsługi hotelu.
- Przepraszam, ale w tym momencie oboje odpoczywają po podróży … - do ich uszu doleciały jeszcze słowa Remo, który najwyraźniej był niezadowolony z czegoś, gdy wypadli na tył hotelu, przy okazji prawie przewracając kogoś.
Odpoczywamy, uciekając. Remo, miło, że wierzysz w moją niewinność. Ale ściągam go na ścieżkę zła. Ups.
- Jasna cholera, Damian, ciamajdo, uważasz jak wychodzisz, myślałam, że to matka ! - jakaś dziewczyna nie patrzyła, kiedy wypuściła z ust kłąb dymu z papierosa, którego trzymała pomiędzy palcami, kiedy westchnęła, jakby rozkoszując się zapachem i samym paleniem.
No nie. Tylko nie papierosy.
- No co nie gadasz?! - odwróciła się, a papieros wypadł jej z dłoni, po chwili zgasł, gdy miała wielkie oczy.
No nie wierzę.
- O jasna cholera. - rzuciła, gdy prawie zemdlała.
 
- Hej, żyjesz ? - Charlie trzymał ją w ramionach, gdy patrzyła się trochę nieobecnym wzrokiem na nich, gdy Angie trzepnęła ją lekko w policzek, a ona poczuła, że wraca jej zdolność myślenia.
Ej, niezła jest. Taka drobna, a charakterek swoją drogą, ma. Hmmm … Zastanawiające, kim są.
- Jasna cholera, laska, delikatniej nie można było ?! - w jej głosie nie było wielkiego oburzenia, kiedy Charlie podniósł ją na nogi. - Dzięki. - rzuciła, gdy oparła się o barierkę schodów, wyjmując z kieszeni fartucha, który miała przepasany na biodrach, paczkę z papierosami i zapalniczkę.
Muszę zapalić. Bo mam omamy. To przez ten upał. I ciągle napierdalanie matki.
- Hej, pogadamy najpierw. - wyrwał jej rzeczy z dłoni, a ona otworzyła usta zaskoczona, po czym je zamknęła.
Ten typek też jakiś dziwny. Ale czemu do cholery gada po angielsku ?! I czemu jest taki … taki …. OMG. Jezu.
- Jesteś do cholery podobny do Charliego Lenehana. - rzuciła. - Masz nawet podobny akcent. Ja nie mogę, gdzie go znalazłaś ? - szturchnęła Angie w żebra i gwizdnęła.
- Ma brata bliźniaka ? - Charlie nie rozumiał jej słów, kiedy Angie zaśmiała się.
Nie ma niestety, bo to oryginał.
- Bambino ? - dziewczyna rozpogodziła się, kiedy wyciągnęła dłoń, którą szatynka uścisnęła.
Siostra. Nareszcie. Już naprawdę myślałam, że nigdy nie wpadnę na nikogo takiego. A tu niespodzianka ! Może zostają na dłużej w mieście, może się zakumplujemy ?
- Nikola. Ale mów mi Putin. - zaśmiała się, widząc zdumioną minę Angie. - Długa historia.
Obejmująca setki internetowych przyjaciół, kluski i inne sprawy.
- Angie. - rzuciła szatynka. - A  to …
- No pierdolisz. - Nikola gwizdnęła.
Ale przypadek ! Dziewczyna i chłopak, podobnymi do Charliego Lenehana i jego dziewczyny ! Nie wierzę. Chyba poproszę o zdjęcie i pokażę laskom na konfie. Zdecydowanie. A jutro przecież zobaczę ich na kocercie. I przytulę. I powiem, że są super. Chociaż tej laski w sumie to nie znam. Ale szczerze? Na pewno mniejszy plastik niż Chloe. Na 10001 %.
 - Tak nazywa się laska Charlsa ! Chyba że … O jasna cholera ! Ty jesteś tą laską ? Więc to jest … - rzuciła się na Charliego, o mały włos go nie przewracając, gdy delikatnie ją objął ramionami.
Nie zrozumiałem ani słowa z ich wypowiedzi. Zdecydowanie, Charls, zabierasz się za naukę polskiego, bo kiedyś z pewnością Ci się przyda.
- Bambino ? - spytał, a Nikola załkała, zaciskając ramiona wokół jego szyi.
- Jasne, że tak, facet. - pachniała dymem papierosowym i olejkiem kokosowym, kiedy odsunęła się od chłopaka, delikatnie ocierając łzy, aby nie zmazać makijażu. - No nie mogę. Powiedzcie jeszcze, że to wam układałam pościel.
To zdechnę. Kopnę w kalendarz przed koncertem. I matka nie będzie miała powodów do narzekania, czemu  nie będę tego dnia jej pomagać.
- Jeśli byłaś na drugim piętrze, to tak. - jej uśmiech oznaczał, że tak, kiedy zaczęła piszczeć z radości, aż potknęła się i o mały włos nie zleciała ze schodów.
Ups. Czas chyba się uspokoić, bo rozbiję głowę. A muszę przecież zdobyć razem z nimi zdjęcie ! Mamuniu. Rozmawiam właśnie z idolem i jego dziewczyną, która swoją drogą sprawia wrażenie delikatnej panienki, ale chyba zmienię zdanie po tym dniu. Ma charakterek, zdecydowanie.
- Hej, spokojnie. - Charlie chwycił ją za dłoń, kiedy Nikola piała z zachwytu.
O MATKO BOSKA CZĘSTOCHOWSKA ! ON MNIE TRZYMA ZA RĘKĘ ! YAY ! YAY ! YAAAAAAAAAAAAAAY!
- No pierdolę, najlepszy dzień mojego życia ! - śmiała się, kiedy stanęła w końcu prosto i zdmuchnęła z twarzy kosmyki cienkich, ciemnoblond włosów. - Co wy tu robicie ? - na chwilę odetchnęła po rewelacji, że jej idol z dziewczyną stoją tu przed nią.
Ok, Nikola, udawaj poważną i opanowaną laskę, to może nie uciekną od Ciebie szybko.
- Wybieramy się na spacer. - rzuciła Angie, patrząc ciekawsko na Nikolę.
Jest dość … ciekawa. I kojarzę już teraz ją z grupy na fejsie. Nikolka. Putin. Elementy układanki pasują do siebie. To ta laska, która powiedziała, że jestem na pewno mniejszym plastikiem niż Chloe. Dzięki. To dobry komplement.
- Na miasto. Ale nie mogliśmy wyjść głównymi drzwiami, bo Remo by nas złapał. - Nikola pokiwała głową.
O jacy niegrzeczni ! Wymykać się bez pozwolenia ? W dodatku Charls ?! Hmmm … Ta laska mnie zadziwia jak szybko zmieniła Melodiego.
-  To chodźcie, zaprowadzę was do bramki, bo po drodze jest milion różnych skrzyń i innych pierdół. - zjechała tyłkiem po gorącej barierce schodów, po czym odwróciła się do pary. - Idziemy ? - i ruszyli. Razem w trójkę na krakowski rynek. Piosenkarz, pisarka i dziewczyna z hotelu.
 
- Ok, koleś, powinnieś jak zmieszać się w tłumie. - stwierdziła Nikola, kiedy tylko wyszli przez boczną bramkę. - Proponuję mały zabieg urokowy. - i zanim zareagował, sypnęła na jego włosy kolorowy proszek, który nie wiadomo skąd, wytrzasnęła z kieszeni spodenek.
Ok. … Ona mnie trochę przeraża. Szczerze.
- Ehm … - zakaszlał, potrząsając włosami, a dziewcyzny zaśmiały się, widząc jego twarz lekko zabrudzoną niebieskim proszkiem, kiedy blond włosy mieszały się teraz z fioletowo- błękitnymi końcówkami.
Jesteś piękny, Charls. Przepiękny. Dzięki, Nikola, za pomysł. Już wiem, co robić.
- Ok, co teraz … hmm … - Nikola oblizała wydajne wargi i postukała się z namysłem palcem w brodę. - Wiem ! - klasnęła w dłonie. - Zdejmuj koszulkę.
Co ?! Ta dziewczyna jest jedną z tych fanek, co nie wiesz czy uciekać czy krzyczeć o pomoc. Przeraża mnie. Ale Angie się śmieje, więc chyba nie jest jakąś morderczynią z zimną krwią …
- Rób, co mówi. - zaśmiała się Angie, a Charlie wywracając oczami, posłusznie wykonał ich polecenie.
- JEZU, facet, mógłbyś tak na każdym koncercie występować. - jęknęła Nikola. - Dobra, idziemy. W między czasie, ukradniemy coś po drodze i będziesz w ogóle nie sobą. - zakręciła się na chodniku, kiedy szła tanecznym krokiem, a jej biały kuchenny fartuch zwracał na siebie uwagę podobnie jak umięśniony brzuch Charlsa.
Nikola wpadła trochę na durny pomysł, bo naprawdę ciężko jest się skupić, kiedy jest bez koszulki. Serio. Strasznie trudno.
- Ona chyba nie jest do końca normalna. - szepnął swojej dziewczynie do ucha, kiedy Nikola pośpieszała ich, wpadając przy okazji na każdego, kogo się da.
Nie, to po prostu szczęśliwa fanka, która spotkała swojego idola zupełnie przypadkowo.
- Jest fajna. Chodź, nie bój się. - zaśmiała się, a on uśmiechnął się, gdy chwyciła go za dłoń.
 
- Nie wnikam skąd masz tę koszulę. - Nikola klasnęła w dłonie, kiedy Angie zapięła ostatni guzik i poczochrała Charliemu brudne włosy, a on zaśmiał się.
Jeśli ona ma być tak radosna jak teraz, możemy ciągle się wymykać. Uwielbiam sprawiać jej przyjemność.
- Facet, bez koszulki wyglądałeś zdecydowanie bardziej atrakcyjnie. - przyznała Nikola. - Ale teraz też nie jest źle. - Angie pokiwała głową, kiedy obie patrzyły na czarną koszulę Charlsa, współgrającą z jego czarnymi dżinsami i adidasami.
- Jesteś jak blond anioł śmierci, kochanie. - szatynka powiedziała i całą trójkę roześmieli się, kiedy Nikola pokazywała im różne zabytki, budowle, opowiadała różne anegdotki … Charlie z uśmiechem słychał paplaniny dziewczyny, a z drugiej strony ciągle śledził wzrokiem Angie, która pstrykała zachwycona zdjęcia i co chwilę ekscytowała się czymś jak Nikola.
Jest jak mała dziewczynka. Ale taka urocza. Naprawdę. I doskonale widzę te spojrzenie, koleś. Ale ona jest moja. Tylko moja.
Jejku, jak ja dawno nie byłam tutaj ! Tęskniłam za tym miejscem. A teraz mogę je zwiedzać z chłopakiem, którego tak uwielbiam. Dziękuję, Boże.
- Nikola ?! - jakieś dwie wymalowane laski zatrzymały się jak wryte, kiedy dziewczyna zatrzymała się również, a para udawała niezainteresowaną niczym poza sobą, kiedy Angie przysłaniała lewy profil Charlsa kapeluszem.
Módlmy się, aby nie zwrócimy na nas wcześniej większej uwagi, to nie zacznie się ten cały cyrk i w spokoju będziemy mogli pochodzić. Jezu … Jego usta tak blisko moich …
- Powtórka sprzed paru dni ? - musnął brudnym od proszku palcem jej wargi, gdy dotknęła jego ust swoimi, patrząc z uśmiechem.
- Kiedy tylko chcesz. - jego uśmiech był olśniewający.
I właśnie w takiej dziewczynie się zakochałem. Z dwoma różnymi osobowościami. Tak wyjątkowej, jak żadna inna. I nigdy się to nie zmieni. Nigdy.
- Ale jesteś zadziorna. - położył jej dłoń na talii, kiedy na swoje ogrodniczki narzuciła jego bluzkę, która sięgała jej prawie za tyłek. - Moja malutka. - musnął swoimi wargami jej, gdy doleciały do ich uszu słowa rozmowy …
 
- Co ty tu robisz ? - Nikola wzruszyła ramionami, zakładając ręce na piersi.
Gówno. Jezu, nie mogę mieć choć raz normalnego popołudnia z idolem i jego dziewczyną, tylko muszę wpadać na te pustaki ?!
- Chodzę. - dziewczyny prychnęły i wywróciły z politowaniem oczami. - A wy z domku wyszłyście, bo późna pora, to nikt nie zobaczy waszych brzydkich ryi ? - zacisnęły szczęki, a ona uśmiechnęła się chłodno.
- Przyginasz. I doigrasz się za to jak wrócimy do szkoły. - rzuciła jedna, a Nikola wybuchnęła chłodnym śmiechem.
- Och, dziecko, dziecko … - pokręciła głową z politowaniem. - Jak wiele się jeszcze musisz nauczyć ..
- Ty … - chciały coś powiedzieć, ale zamilkły, kiedy jakiś przystojny i cholernie podobny chłopak do brytyjskiego gwiazdora, objął Nikolę ramieniem.
- Idziemy, skarbie. - to akurat umiał po polsku powiedzieć, kiedy Nikola uśmiechnęła się triumfalnie, po czym pomaszerowała krokiem modelki w dalszym kierunku, a jej koleżanki patrzyły wielkimi oczami jak wysoki blondyn rozmawia z Nikolą o czymś …
 
- Dzięki. - westchnęła, kiedy usiedli na jakimś murku, trochę zmęczoni. Słońce powoli zachodziło za horyzont, kiedy wstawili twarze, aby ostatnie promienie pomuskały ich twarze.
Za wszystko. Za to, że nie uciekliście z krzykiem ode mnie. Że mi zaufaliście. I że pomogliście mi z tymi wariatkami. Dzięki.
- Czemu palisz ? - spytała Angie cicho, a Nikola westchnęła.
Dziwne, że się mną interesujesz, kiedy masz idealne życie. Niewiadomo skąd, niewiadomo jak, ale zostałaś dziewczyną chłopaka, za którego tysiące dziewczyn gotowe były skoczyć w ogień. A wy … patrzcie się tak na siebie i wiem, że on byłby dla Ciebie skoczyć. Tylko dla Ciebie.
Zastanawia mnie. I dlaczego jest taka … złamana czymś. Bo to widać na dłoni. Albo przynajmniej jest proste do zauważenia dla osoby, która ma podobnie w życiu. Niełatwo.
- Bo wiesz jakoś tak łatwiej jest. No, trochę tak lżej na duszy, kiedy wiesz, że niedługo kopniesz w kalendarz, bo umrzez na raka płuc. - Nikola wzruszyła ramionami. - Ale ty tego nie zajarzysz. Masz za chłopaka Charliego, jesteś szczęśliwa, spełniasz marzenia …
- Angie jest chora. - powiedział cicho Charlie, obejmując ramieniem swoją dziewczynę.
I nie wiem jak mogę jej pomóc. A tak bardzo chcę. Chyba muszę po prostu przy niej być.
- Oh, ja nie … - Nikoli zrobiło się głupio, kiedy Angie machnęła dłonią.
Nie chcę współczucia. Dostałam go kiedyś w nadmiarze. Chcę wiary, że wyjdę na prostą. A on mi taką wiarę daje.
- To nic nie szkodzi, niewiele ludzi wie. - przyznała. - Tylko najbliżsi. Mam problemy z sercem. - wytłumaczyła, a Nikola pokiwała z głową. - Grozi mi, że kiedyś stanie.
O JASNA CHOLERA. ODWOŁUJĘ WSZYSTKIE PRZEKLEŃSTWA NA MOJE ŻYCIE. ONA MA PRZEJEBANE, NIE JA.
- O matko. - Nikola przyłożyła dłoń do ust, po czym położyła dłoń na ramieniu Angie. - Przykro mi.
- Nie powinno Ci być przykro. - Angie uśmiechnęła się lekko. - To niczyja wina. Ale wiem raczej, co się dzieje w twojej duszy. …
- … Wiesz, że biorę specjalne leki ? - rzuciła cicho szatynka, a Nikola drgnęła.
Jaki leki ? Prochy ?! Nie wygląda na ćpunkę.
 - … Mam depresję. - nie patrzyła się na nią, tylko na kapelusz w swojej dłoni, kiedy blondyn głaskał ją po włosach, nucąc cicho coś pod nosem.
Dasz radę. Wierzę. Kocham Cię, Angie. Jak cholera.
 - … I miałam próbę samobójczą. - Nikola jęknęła, czując łzy gromadzące się pod powiekami.
Nie cierpię takich historii. Bo mam wyrzuty sumienia, że narzekałam  na siebie i swoje życie. I teraz doskonale rozumiem, czemu wydaje się taka krucha.
- … Wiem, co czujesz. Doskonale wiem. - Angie westchnęła głęboko.
Aż zbyt mocno. A wcale nie pragnęłam tego.
- Prosiłabym Cię, abyś to zachowała dla siebie. Wiem, że to dość … drastyczne i może być ciekawym kąskiem, ale uwierz mi - każde słowo mnie rani, choć staram się tego nie okazywać. - Nikola pokiwała głową, po czym z płaczem uścisnęła lekko zaskoczoną szatynkę.
ALE TY JESTEŚ DURNA. OBGADAŁAM Z TOBĄ PRAWIE CAŁE TWOJE ŻYCIE, JESTEŚ LASKĄ MOJEGO IDOLA I MYŚLISZ, ŻE TO ROZGADAM ?! W ŻYCIU. U PUTINA TWA TAJEMNICA JEST BEZPIECZNA. JAK W SZWAJCARSKIM BANKU.
- Kurwa, wiedziałam, że Charls dobrze wybrał. - zaczęła po polsku. - Zawsze. Miałaś takie spojrzenie … Jakbyś wreszcie odnalazła swoją pomoc. Byliście zachwycający, a teraz … - odsunęła się i otarła łzy. - Wiem jak bardzo ludzie się mylą. A ja im to udowodnię. Jesteś najlepszą laską, jaką mógł dostać Charlie. Najlepszą.  - pociągnęła nosem. - Cholera, nie lubię się wzruszać. - otarła mokry policzek, rozmazując makijaż, ale się nie przejmowała, kiedy widziała rozpromieniony twarz idola, który mimo że nie zrozumiał jej słów, doskonale wiedział, co powiedziała.
- To bardzo miłe. - Angie uścisnęła jeszcze raz Nikolę. - Dziękuję Ci.
- Nie. - Nikola zdecydowanie pokręciła głową. - To ja wam dziękuję. - rzuciła już po angielsku. - Za to spotkanie, za to, że mogłam was poznać, za to, że pokazaliście mi kawałek swojego świata … Dziękuję. - rzuciła, rumieniąc się, kiedy Charlie udusił obie dziewczyny w uścisku.
- Nie lubię płaczących dziewczyn. - rzucił, a one roześmiały się, kiedy zawibrował telefon Angie.
- Halo ? - podniosła się z murka, lekko blednąc.  - Wymyśl cokolwiek. Daj nam góra dziesięć minut. - rozłączyła się, po czym chwyciła blondyna i Nikolę za dłonie.
- Kochaniutcy, zaraz stracę głowę, bo Remo najwyraźniej odkrył, że nas nie ma. - puścili się w trójkę biegiem, strasząc gołębie, chodzące po chodniku.
 
- Jezu, powiedz, że …
- Luz, wcisnęliśmy kit, że śpicie. - Angie z ulgą opadła na fotel w pokoju Artura i Jeremiego.
Artur, uwielbiam Cię. Mocno.
Jej oczy tak błyszczą. Jakby nic nigdy nie stało się złego. Zapomniała. Na chwilę, ale zawsze. Może ta chwila się przedłuży.
- Nie pytam się, czemu masz koszulę Charliego na sobie. - rzucił starszy z braci, a dziewczyna machnęła ręką.
- Długa historia. - przyznała i westchnęła.
- Kocham was. - uśmiechnęła się lekko. - Jesteście kochani. - twarze braci rozpromieniły się w uśmiechach.
- My Ciebie też. - uścisnęli się w trójkę, kiedy do pokoju wpadł …


KTO TO MÓGŁ BYĆ, HMMMM ? O-O
 

4 komentarze:

  1. I kolejny rozdział który czytałam z otwartą gębą! Cudo ^^ Byłaś na YSOT? Lub będziesz?
    ~K

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja chcę,aby do pokoju wpadł Remo lub Leo X'D

      Usuń
    2. Czytam to 3 raz z nudów, i mam wrażenie że Leo traktuje Martynę jako dziewczynę do zdobycia XD Takie jest moje wrażenie, więc ma u mnie dużego minusa.
      Niech chłopak bierze przykład z Charliego * tak pisze dziewczyna, która się mega wczuła w opowiadanie *

      Usuń