- Ja pierdzielę. - Angie
wyskoczyła z łazienki i westchnęła. Leo uwielbiał chwile, kiedy klnęła po
polsku, bo pokazywała wtedy część siebie, czyli dziewczynę, z którą nie warto
zadzierać. Czuł się w jej towarzystwie naprawdę fajnie, może po części, że była
dziewczyną Charliego, ale może też dla tego, że była taka ... zabawna. I
urocza. - Zabiję Martynę. Przepraszam za
nią. - założyła włosy za ucho. - Nie mam pojęcia, co w nią wstąpiło, normalnie
nie jest aż taka ... złośliwa. Przepraszam. - uśmiechnęła się rozdzierająco, a
zespół machnął dłońmi.
- Nie gniewamy się. -
Leo zaśmiał się. - Ale swoją drogą to dość śmieszne, że aż tak Cię broni. I że
ma nas za zboczeńców. Czy naprawdę tak wyglądam ? Dziwne, żadna z fanek nigdy
mi tego nie powiedziała. - Leo udawał, że się smuci, kiedy Angie roześmiała
się.
- To jest wasza
największa anty-fanka, która nie cierpi was, bo jeden z was ze mną chodzi. -
Charlie uśmiechnął się szeroko.
- Dobra, ja lecę, zabiją
mnie jeśli zaraz się nie pojawię. - dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, po
czym uścisnęła Charliego za dłoń, zanim nie pobiegła w kierunku schodów.
- O Matko Boska !
Przepraszam, nie chciałam ... - Angie podała dłoń osobie, którą przewróciła na
schodach, zanim nie napotkała spojrzenie jasnych oczu.
- Artur. Jejku,
przepraszam Cię, to wszystko przez to, że strasznie się śpieszę... - objęła
jego szyję ramionami, zanim nie odsunęła się od niego, aby upewnić się, że żyje
i że jest w jednym kawałku. - Jezu, przepraszam Cię. - uśmiechnęła się
przepraszająco.
- Nie ma sprawy. -
uśmiechnął się do niej, choć serce krajało mu się. - Gdzie tak pędzisz ? -
spytał ze śmiechem, próbując zapomnieć o dawnym pocałunku. Dziewczyna była tak
blisko niego, śmiała się lekko, kiedy podała mu dłoń, aby wstał.
- Słyszałam, że poznałeś
moją siostrę bliźniaczkę. - powiedziała, kiedy zaczęli schodzić po stopniach.
Ona tanecznym krokiem zeskakiwała co drugi stopień i ze śmiechem odwracała się
ku niemu.
- Tak. Jest
przerażająca. - powiedział szczerze, a Angie zaśmiała się szczerze.
- Nie, jeśli dobrze się
ją pozna. A ty najwyraźniej coś zyskałeś w jej oczach, skoro uścisnęła Ci dłoń.
- zaśmiała się, zanim o mały włos nie spadła ze stopnia. Artur złapał ją za
dłoń, a ona z wdziękiem wychyliła się do tyłu. Miała błyszczące oczy i
zarumienione z emocji policzki.
- Dziękuję. -
powiedziała ze śmiechem. - Jesteś z jakiegoś powodu smutny. - poczochrała mu
włosy. - Chodź, rozwesel się, bo chcę z Tobą porozmawiać. - chwyciła go za dłoń
i pobiegła w kierunku jadalni.
- Martyna, poznałaś już
Arturka, prawda ? - jej klon wywrócił oczami, kiedy przeglądał wiadomości na
telefonie. Angie z werwą usiadła koło siostry i zaproponowała, aby Artur zrobił
to samo.
Nie potrafię nie myśleć o niej. Jest taka ... niezwykła.
Ale wiem, że nic do mnie nie czuje. I to tak boli.
Czemu jest taki strapiony ? Co się takiego stało ? Nie wiem,
co się wyrabia. Nie nadążam. Chyba czas na przerwę od tego wszystkiego. Trasa
jeszcze trwa parę dni, a później wszystko wróci do normy. Sen się skończy, nie
będę widziała nikogo z nich na oczy i ...
Będę tęsknić za tym.
Przyzwyczaiłaś się to nieustannego śpiewania.
Do grania na gitarze Artura.
Do tubalnego śmiechu Thora.
Do żartów Jeremiego.
Do uśmiechów Lipki.
Do cichego głosu Sylwii.
Do radosnej paplaniny Leo.
Do błękitnych oczu Charliego.
Do pełnych uznania kiwnięć głową Remo.
Do wszystkiego.
Są dla mnie tak bliscy.
A będą tak dalecy.
- Zdarzyło się, że
gdzieś go już widziałam. - Martyna z westchnieniem odłożyła telefon do
kieszeni, starając się robić dobrą minę do złej gry. - Jesteś bratem Jeremiego,
prawda ? - Artur kiwnął głową. Tego mniej
mądrego dodajmy. Jest uroczy. Wrrr, Martyna, nie myśl tak. To kolejny artysta.
KOLEJNY. Niczym się praktycznie nie różniący od cholernego Devriesa ...
- A ty siostrą Angie. -
dziewczyny wywróciły oczami. Dobra, zmieniam zdanie. Oboje są bardzo szybkomyślący.
- Tak. - odpowiedziały
jednocześnie. - Ale różnimy się wszystkim. - Martyna zaśmiała się, ciesząc się,
że nigdzie nie widzi tych Anglików. Artur był pewnego rodzaju dzieciakiem,
lubiła zawsze oglądać jego snapy.
Czemu nigdy nie może wszystko toczyć się jak w bajce ?
Choć przez chwilę ? Czy zawsze musi coś stać na przeszkodzie jak te durne
kilometry ? Jak te różnice pomiędzy nami wszystkimi ? Nie chcę stracić z nimi
kontaktu. Z nikim. Nawet z tymi denerwującymi YouTuberami. Wzyscy wpadli z impetem
w moje życie i nie będę potrafiła ich się pozbyć z pamięci. Nigdy.
Żałuję, że ją wtedy pocałowałem. Ale jednocześnie wiem,
że gdybym tego nie zrobił, żałowałbym jeszcze bardziej. Chcę być przy niej. Już
jako przyjaciel. Ale ten, co jej nie zawiedzie.
- Naprawdę ? Opowiedz mi
trochę o sobie. - z zaciekawieniem wpatrywał się w kasztanowłosą, która z
namysłem postukała się palcem w brodę. Artur podziękował obsłudze hotelowej za
herbatę, którą sączył małymi łykami.
Taki ciekawy jesteś, Sikorski ? Widzę jak się patrzysz
dyskretnie na moją siostrę. Przykro mi, że się w niej zakochałeś. To był gruby
błąd podobnie jak to, że ona zaufała tym Anglikom. Będziecie oboje cierpieć.
Mam nadzieję, że się pozbieracie. Jesteś naprawdę miły i żałuję, że żyjesz
nadzieją, że ona jest normalna. Nie jest. Powinnieś trzymać się z daleka od
niej. Podobnie jak ode mnie.
- Ja jestem ta młodsza.
- zaczęła, wywracając oczami. - Wypominała mi to kiedyś dość często.
Mieszkam w Szczecinie, jak ona. Mamy
jeszcze jedną siostrę - Tośkę. - na wspomnienie o dziewczynce obie siostry się
uśmiechnęły. Słodka, mała Tosia. Ona
przynajmniej nie poszła w ślady ojca jak my. Dwie wredne i chłodne dziewczyny z
rozdwojeniem osobowości. Świetnie. Dzięki Boże za taki charakter. - Chodzę
do II Liceum Ogólnokształcącego im.Mieszka I.*
- To inna szkoła niż moja. - dorzuciła Angie,
smarując chleb dżemem. - Ja chodzę do V LO z Odziałami Dwujęzycznymi im.Adama
Asnyka. *
* Licea brane z rangingu szkół z jakieś strony
internetowej. Wybaczcie, jeśli coś się pomyliłam.
- Czemu tak ? - spytał
zaciekawiony Artur. - Znaczy, czemu chodzicie do innych szkół ? - siostry
spojrzały po sobie i wzruszyły ramionami.
Są tak różne. Niepodobne. Jedynie błyski w oczach. One
coś znaczą. Nie mam pojęcia tylko co.
- Jesteśmy różne. Obie
solidarnie wyrzucono nas z XIII Liceum, więc uznałyśmy, że pójdziemy do różnych
i w razie podobnych sytuacji, wyleci tylko jedna. - Martyna wzruszyła
ramionami. - Byłyśmy w najlepszej szkole, ale cóż życie - te też są dobre. -
Angie pokiwała głową.
Nie szkoła czyni z człowieka mądrego,a życie. A nasze
wystarczająco nas nauczyło.
- Jasne, nie jest tak
źle. - uśmiechnęła się.
- A co robisz w
wolnym czasie ? - spytał, zaintrygowany dziewczyną, która o dziwo tolerowała go. Jillan rozmawiała o typowo
babskich sprawach z Olciiak, a Angie ze spokojem jadła posiłek.
- Tańczę. - wywróciła
oczami, widząc jego zdziwienie. - Balet.
- Naprawdę ? -
zaskoczony Artur gwidznął ze zdumienia. - Angie, nic nie mówiłaś, że ...
- Nie, ja nie tańczę. -
Angie machnęła dłonią ze śmiechem. - Nie nadaję się do tego. Ale Martyna to
kocha. - dziewczyna kiwnęła głową ze spokojem.
- Poza tym grywam na
skrzypcach, fortepianie i śpiewam. - skwitowała minę Artura ... śmiechem. Nie
przypominał śmiechu Angie, jej był jak dzwoneczki. Dźwięczny, trochę tajemniczy
?
- Wiem,wiem, nie mamy
pojęcia, jakim cudem jesteśmy siostrami. Ja nie mam głosu, ona ma. - Angie
jęknęła. - To niesprawiedliwe.
Angie, dla mnie bez śpiewania jesteś wyjątkowa.
Przyjaciółko. Tylko przyjaciółko.
- Ale ty za to jesteś
wyjątkowo sprytna. - siostra przypominała jej. - Potrafi wiele sztuczek, przez
pewien czas chodziła do szkoły akrobatycznej. - Angie machnęła dłonią, jakby to
nie była wielka sprawa.
Zawsze to mówi. Nieważne co. Przecież to było coś, co
kochałam. Dopóki nie nadszedł ten dzień. W którym wszystko się zmieniło.
- Przesadzasz. Uczy się najlepiej z całej
szkoły. Bije wszystkich na głowę, a do tego oprócz szkoły muzycznej i tanecznej
daje prywatne lekcje gry na fortepianie dla dzieci i jest młodszym ratownikiem
medycznym. - Artur ze zdumieniem wpatrywał się w dwie siostry, która próbowały
udowodnić, że jedna jest gorsza od drugiej.
Jakim cudem nie zauważyłem tego wcześniej ? Czemu nie
zwróciłem uwagi na to jak niezwykłe obie są ?
- Dodatkowo zajmuje się
w wolnym czasie programistyką komputerową. - Angie szturchnęła Artura w bok ze
śmiechem. - To ona zaprojektowała wygląd mojego bloga i okładkę książki. -
chłopak gwizdnął z podziwem.
Proszę, nie dotykaj mnie. Chcę zapomnieć o tamtym pocałunku.
Chcę być twoim przyjacielem. Nie dawaj mi nadzei.
- Zadziwiacie mnie. Wasi
rodzice muszą być z was dumni. - powiedział, a siostry spojrzały po sobie.
Rodzice ... Chciałabym jeszcze kiedyś się tak do nich
zwrócić ...
- Z pewnością są. Ale
twoi na pewno cieszą się, że mają takiego syna. - Martyna ... uśmiechnęła się
do chłopaka ! A Artur poczuł, że życie może czasami zaskoczyć.
- Angie, dobrze, że już
jesteś. Menadżer chłopaków czeka w samochodzie, zaraz oni powinni zejść i
jedzecie do studia telewizyjnego. - Remo uśmiechnął się. Jest przedziwna podobnie jak jej siostra. Muszą chyba być aktorkami.
Nikt nie potrafiłby tak szybko zmieniać masek. Z przestraszonej i ostrej
dziewczyny zmieniła się w pogodną i zabawną osóbkę. Albo to zasługa kogoś. -
Twoja siostra swoją drogą ma charakterek. Myślałem, że ty jesteś zadziorna, ale
przy niej słabo wypadasz. - zaśmiali się, kiedy Anglicy wyszli z hotelu i
skierowali swoje kroki ku samochodowi.
- Pilnuj ich ! - Angie
zasalutowała ze śmiechem, zanim nie wsiadła do pojazdu, który z piskiem opon
popędził w kierunku centrum miasta.
- Podekscytowani ? -
spytała ze śmiechem.
Nie myśl o tym.
Nie myśl, że zaraz zapomnicie o sobie. Nie myśl. Masz
parę dni. I zrób tak, abyś była dumna ze swoich czynów.
- Śpiący bardziej.
Chociaż nie. Wizyta twojej siostry postawiła mnie na nogi. - Leo zaśmiał się.
Coś skrywa. Jej oczy. Jest rozbawiona, ale jednocześnie
znów te błyski. Oznaczające, że kłóci się sama z sobą. Tam w środku.
- Czy tylko ja
zauważyłem, że ona się śmiała kiedy rozmawiała z Arturem ?! - spytał Charlie i
wzniósł ręce do góry. - Boże, czemu ja zawsze sprawiam wrażenie, jakbym miał
zamiar kogoś wykorzystać seksualnie ?! -
Angie zachichotała, kiedy spojrzał na nią z uśmiechem.
Czy on się uśmiecha do mnie ?!
Ma tak uroczy śmiech. Cała jest urocza.
- Taki twój urok. -
zaśmiała się z Leo. - Ale tak, ja też to widziałam i nie poznaję swojej
siostry. Chociaż swoją drogą - ciekawe by było gdyby któreś się w zakochało w
tym drugim ... Jezu, umarłabym ze śmiechu. - Angie parsknęła chichotem.
Raczej się nie zakocha w niej, Angie. Bo już się zakochał
w Tobie.
- Czemu ? - Leo nagrywał
wszystko na snapa, kiedy wygłupiał się do kamerki.
- Bo ona jest naprawdę
wybuchowa. Wiecie, czemu tu jest ? - spytała, a chłopcy pokręcili głowami.
- Ponieważ będzie
występować z resztą ekipy. - chłopcy zaskoczeni otworzyli usta, a Angie
pokiwała głową ze śmiechem.
- Tak, ona śpiewa. I to
naprawdę ładnie. Podobno jej menadżer i szkoła wysłali list do Remo, który w
końcu zgodził się na jej krótki występ, a że miała do załatwienia sprawy w
domu, nie była w Gdańsku. - zaśmiała się szczerze. - Jesteśmy zmuszeni na jej
towarzystwo przez te parę dni.
- Polubiłem ją. -
przyznał szczerze Leo, kiedy objął ramieniem Angie i zrobił zdjęcie, a dziewczyna
zaśmiała sie. Menadżer chłopaków uśmiechał się, widząc jak jego dwójka
podopiecznych troszczy się o tę dziwną Polkę.
- Hmm ... pomyślmy ... -
Leo udawał, że się zastanawia. - Mam napisać, że jesteś moją szwagierką czy
lepiej dziewczyną ? - Charlie udawał oburzonego, kiedy Angie zaśmiała się.
Leo, jesteś kochany. Zawsze Cię za to uwielbiałam. Za ten
przedziwny akcent i żarty mimo wszystkich smutków życia. Nie grasz jak ja. Ty
potrafisz cieszyć się mimo wszystko.
- Pisz sobie co chcesz.
- odwróciła się do Charliego. - A ty, co robisz ? Uzależnieni. - ze śmiechem
spojrzała mu w oczy, a on założył jej kosmyk włosów za ucho, zanim nie
pstryknął ją w nos palcem z chichotem.
- Uwielbiam Cię. -
pstryknął zdjęcie i zaśmiali się oboje, kiedy w tle widać było wyszczerzonego
Leo.
- Ja Ciebie też. Ja
Ciebie też ... - powiedziała z uśmiechem, kiedy oparła głowę o jego ramię, a on
z uśmiechem objął ją ramieniem.
Co ja wyprawiam ...
Jakiś czas potem ...
- Bars and Melody !
Kochamy was ! - fanki piszczały, kiedy zespół wyskoczył z tłumaczką z
samochodu, gdzie zaraz ruszyła grupka nastolatek, piszczących, krzyczących,
płaczących. Angie ze spokojem obserwowała jak fanki obległy chłopców przed
budynkiem telewizji, aż w końcu ochroniarze pomogli im dostać się do środka.
- Jakie one szalone. -
Leo wytarł czyjąś szminkę z policzka, kiedy Charlie z ulgą zauważył, że Angie
jest cała i zdrowa. Objął ją mocno ramionami, a fanki, które tłoczyły się przed
budynkiem zobaczyły to zza drzwi i zaczęły piszczeć, robić zdjęcia.
Proszę, Charls. Jestem tylko na chwilę dla Ciebie. Tylko
na krótką chwilę.
- Zabiją mnie potem. -
wyszeptała mu do ucha, kiedy on z uśmiechem wziął ją za dłoń.
- Najpierw będę musiały
mi Cię zabrać. - setki aparatów non stop klikało , kiedy fanki zdumione
patrzyły na jakąś tajemniczą dziewczynę, chyba fankę, którą Charlie trzymał za
rękę.
Nie mów mi tak, proszę. I tak jestem galaretką. A
najgrosze jest to, że zapamiętam to do końca życia. I będę cierpieć,
wspominając każdy moment.
- Proszę, na górę. -
drgnęli, kiedy jakaś szczupła kobieta z profesjonalnym uśmiechem zaproponowała
gościom, że zaprowadzi ich na odpowiednie piętro. Leo pośpieszył do przyjaciół,
oglądając się jakiś czas do tyłu i posyłając całusy dziewczyn za drzwiami.
- Jak się czujecie dzisiaj
? - kobieta z uśmiechem patrzyła na dwóch obcokrajowców, którym Angie
przetłumaczyła słowa kobiety.
- Bardzo dobrze,
dziękujemy. - oboje uśmiechnęli się skromnie. - A pani ?
- Ach, zawsze mogło być
lepiej i mogłam miec urlop, ale nie będę narzekać. - ze śmiechem pchnęła drzwi,
a Angie wysunęła swoją dłoń z Charliego, kiedy weszli do przestronnego
pomieszczenia, gdzie były przygotowane kanapy oraz niewielka scena, gdzie
rozstawiano głośniki, mikrofony i inny sprzęt. Do zespołu i tłumaczki szybkim krokiem
podszedł jakiś lekko łysawy facet w garniturze, który uścisnął z zespołem dłoń.
- Witajcie, nie
spodziewaliśmy się, że przybędziecie tak szybko. - chłopcy zaśmiali się, kiedy
mężczyzna spojrzał na dziewczynę obok nich, a jego oczy rozszerzyły się z zaskoczenia,
kiedy Angie ze śmiechem uścisnęła jego dłoń.
- My się chyba już
kiedyś poznaliśmy. - powiedziała ze śmiechem po polsku, a mężczyzna kiwnął
głową, próbując sobie przypomnieć, skąd może znać tę dziewczynę ...
- Ach no tak ! - klasnął
w dłonie. - Panna Errikson, miło mi Cię znów tu witać. Czemu zawdzięczam twoją
wizytę tutaj ? - objął ją ramieniem, kiedy chłopców makijażystki zaprowadziły
do innego pokoju, gdzie mieli mieć przygotowany makijaż.
- Jestem tłumaczką. -
mężczyzna gwizdnął ze zdumieniem, kiedy kamerzysta, który ustawiał sprzęt,
uniósł rękę w geście powitania do Angie.
- To niesamowite. Tak
młoda osoba .... Jestem zachwycony panią. - uścisnął jej dłoń raz jeszcze,
zanim odszedł do swoich obowiązków, a Angie z ciekawością rozejrzała się po
studiu, gdzie była już wcześniej ...
- Czyli to jest te
sławne Bars and Melody. Ogłuchłam, kiedy wchodziłam bocznym wejściem do pracy,
bo przy frontowych drzwiach tłoczy się dziesiątki waszych fanek. Powiedzcie,
czy zawsze tak wygląda? - reporterka zaśmiała się, a chłopcy jej zawtórowali.
- Zazwyczaj. -przyznał
Leo. - Często trudno wyjść do sklepu, aby kogoś nie spotkać, ale są to raczej
mniejsze grupki niż te dziewczyny na dole. Nie mamy pojęcia, skąd dowiedziały
się, że tu będziemy, ale to miłe z ich strony, że przyszły, choć żałujemy, że
nie możemy poświęcić dużo czasu na przywitanie się z nimi.
Żałuję, że nie mogę przytulić każdej z nich i powiedzieć
jak ważna jest dla mnie. Każda, nieważne z jakiego zakątka Ziemi. One tworzą
nas.
- Jesteście w Polsce
trzeci raz. Powiedzcie, co jest takiego w tym kraju, że tak chętnie tu
przyjeżdżacie ?
- Dziewczyny.
Zdecydowanie dziewczyny. - obaj chłopcy wraz
ekipą telewizjną roześmieli się szczerze na słowa Charliego. - Nie, tak
na poważnie, myślę, że ten kraj jest dość specyficzny. Większość fanów jest
niezwykle entuzjastyczna, otwarta, a ich pomysły zawsze powodują uśmiechy na
naszych twarzach. - Charlie spojrzał na kumpla. - Często polskie fanki dają nam
różne podarunki, co jest dość miłe z ich strony.
- Poza tym, polskie
bambinos są najlepsze na świecie ! - Leo zawołał, a wszyscy roześmieli się.
- Jeśli jesteśmy w
temacie - reporterce błyszczały oczy - powiedzcie, jaką dziewczynę
widzielibyście przy swoim boku ? - podała mikrofon Leo, który udawał, że się
zastanawia.
- Tę ! - wskazał ze
śmiechem na niewysoką osóbkę, stojącą w rogu sali, a kamerzysta skierował na
nią kamerę. Angie roześmiała się szczerze, kiedy reporterka zaprosiła ją gestem
aby podeszła. Dziewczyna z gracją usiadła na kanapie i uśmiechnęła się.
- Z kim mamy przyjemność
? - spytała reporterka, choć doskonale znała dziewczynę, która często z nią
pracowała.
- Angie
Białogłowska-Errikson. Jestem tłumaczem chłopców. - przedstawiła się Angie, a Leo objął ją ramieniem, co nie uszło
uwadze kamerze i wszystkim zebranych.
- Cóż, widzę, że macie
doskonały kontakt. Może powiesz nam, Leo, czemu akurat tę dziewczynę widziałbyś
jako swoją dziewczynę ? - Leo popatrzył na Angie i zaśmiał się, po czym skupił
wzrok na reporterce.
Ponieważ chcę ją chronić. Chcę, żebym nie zapomniała o
nas, gdy wyjedziemy. I dowiedzieć się prawdy o niej. Bo wiem, że widzę tylko
kawałek osoby, którą jest.
- Ponieważ ma wszystkie
cechy, które uwielbiam w innych ludziach. - przyznał szczerze. - Jest
uczynna,miła, momentami poważna, ale potrafi się śmiać, wygłupiać... Szkoda, że
nie jest brunetką, wtedy byłaby idealna. - Angie zaśmiała się lekko.
- A ty ? - reporterka z ciekawością patrzyła się na
Charliego, którego wzrok utkwił w Angie, która zarumieniła się delikatnie.
Nie patrz się na mnie. Nic nie mów. Proszę.
- Cóż, Leo zaczął w taki
sposób, że trudno będzie to wyznanie przebić. - kumple zaśmiali się, po czym
Charlie spoważniał. - Ja osobiście natrafiłem na idealną osobę. - na słowa
chłopaka reporterka aż pochyliła sie z wrażenia.
No nie. Zabiję go kiedy stąd wyjdziemy. Widzę po jego
uśmieszku, że planuje to powiedzieć.
- Chcesz może zdradzić,
jaka jest i być może nawet, kim jest ta szczęśliwa dziewczyna ? - Charlie
uśmiechnął się szeroko, ukazując dołeczki.
- Z przyjemnością. Znamy
się bardzo krótko, ale naszą relację można nazwać dość bolesną. - zaśmiał się,
patrząc na tłumaczkę i reporterkę. - Nie widać tego, bo mam makijaż, ale mam
niewielkie nacięcie na czole, kiedy dostałem od niej w głowę drzwiami. - Leo zaśmiał
się, podobnie jak dwójka siedząca obok niego. - Poza tym, jej siostra
bliźniaczka z miłości uderzyła mnie w bark drzwiami. Mają to chyba rodzinne, a
jeszcze w międzyczasie zdarzało się, żebyśmy wpadli na siebie. - Reporterka
zaśmiała się.
- Jaka jest ? Czy choć
trochę podobna do idealnej dziewczyny twojego przyjaciela ? - Charlie z namysłem popatrzył na Angie.
- Trochę tak i trochę
nie. - przyznał. - Ma wszystkie cechy, które wymienił Leo, ale poznałem też
wiele innych jej zalet. Jest pomocna, zawsze myśli o innych. Jest ufna, ale
jednocześnie nasza relacja na początku wyglądała tak, że ona uciekała przede
mną, a ja ją goniłem. - zaśmiał się.
- To było irytujące, bo
obserwowałem ich. - Leo wtrącił swoje trzy grosze. - Widziałem jak on się na
nią patrzy, a ona jakby tego nie zauważała, bo była ciągle zajęta czymś innym.
Z początku Charlie wydawał się również się jej obawiać, ale później był już
tylko zakochany, że nie patrzył, co robi. Nawet teraz na próbie wszedł w
głośniki. - przyjaciele roześmieli się.
- Czyli wszystkie wasze
fanki muszą pogodzić się z tym, że jeden z was jest już zajęty ? - reporterka
uśmiechała się szeroko.
- Cóż, jeśli jeszcze ta
dziewczyna mnie nie rzuciła, to tak. - Charlie zaśmiał się szczerze.
- To urocze. Chciałbyś
może opowiedzieć, kim jest ? - Angie założyła kosmyk włosów za ucho, kiedy
Charlie wpatrywał się w nią z uśmiechem na ustach.
No nie. Jezu, czemu ?! Przecież nie chcę aby ktokolwiek o
tym wiedział. To tylko rozpoczynie mój koniec. I jego.
- Jest najbliższą mi osobą.
Potrafi mnie rozbawić, jak nikt inny. Rozumie i docenia, co robię z Leo.
Tworzymy świetnie zgrany zespół, dogadujemy się idealnie w trójkę, choć często
irytujemy ją, kiedy się wygłupiamy, ale wiemy jednocześnie, że lubi to. -
Charlie przeczesał palcami włosy. - Różnimy się zainteresowaniami, ale
jednocześnie myślę, że się dopełniamy. Jej nie brakuje charyzmy, podobnie jak
mi, choć muszę przyznać, że gdyby nie jej działanie jeszcze długo wahałbym się
czy powiedzieć jej o tym, co czuję. Zawsze kiedy czytałem młodszej siostrze
bajki na dobranoc - reproterka uśmiechnęła się słysząc dumę w głosie chłopaka -
zastanawiałem się, czy to możliwe, żeby w normalnym życiu można byłoby się
zakochać od pierwszego wejrzenia. Długi czas myślałem, że nie. I dalej bym myślał,
gdybym nie poznał tej dziewczyny. Od pierwszej chwili zauroczyła mnie. Z każdą
kolejną minutą coraz lepiej ją poznaję, odkrywamy siebie na nowo i to naprawdę
piękne, kiedy wiesz, że osoba, która jest przy Tobie, czuje to samo, co ty.
- Aż normalnie się
popłakałem. - Leo udawał, że ociera łzę, kiedy reporterka również miała
wilgotne oczy.
- Zdradzisz nam jak się
nazywa ? - Charlie uśmiechnął się promiennie.
- Tak właściwie
poznaliście ją już wcześniej. - oczy reporterki rozszerzyły się z zaskoczenia,
kiedy chłopak utkwił wzrok w roześmianej ...
- Cóż, zaskoczyłeś mnie.
- powiedziała ze zdumieniem, patrząc na dwójkę młodych ludzi. - Nie miałam pojęcia, że ta szczęśliwa dziewczyna
jest tu z nami ! - Angie zaśmiała się delikatnie, kiedy Charlie uśmiechnął się
do niej. Pomiędzy nimi siedział Leo, który szczerzył się szeroko.
- Poznaliście się
zaledwie cztery dni temu. Powiedz mi, co jest takiego w tym chłopaku cudownego
? - reporterka nachyliła się do Angie, która uśmiechnęła się promiennie.
- Nie mam pojęcia. -
przyznała szczerze ze śmiechem. - Od pierwszej chwili kiedy się poznaliśmy,
wiedzieliśmy chyba, że siebie nawzajem potrzebujemy.
- Jesteś dość znana,
napisałaś książkę motywacyjną, twojego bloga dziennie odwiedza tysiące osób.
Powiedz mi czy sława coś zmieniła w tobie ? - reporterka z zaciekawieniem
przychyliła głowę.
- Stałam sie jeszcze
bardziej zabiegana. - Angie zaśmiała się. - Ale nic poza tym.
- Wróćmy jeszcze na
chwilę do was - jakieś marzenia, plany na przyszłość ?
- Znaleźć klona Angie !
- zawołał ze śmiechem Leo. - Oczywiście, żartuję. Ale chciałbym trochę
odpocząć, spędzić czas z rodziną. I oczywiście dalej robić to, co kocham. -
kobieta zwróciła wzrok na blondyna.
- Chciałbym uniknąć już
urazów fizycznych. - zaśmiał się. - Tęsknię za swoją rodziną, podobnie jak Leo,
więc chciałbym, abyśmy spędzili razem więcej czasu. Ale jednocześnie chciałbym
zostać jeszcze w Polsce, pozwiedzać trochę i pobyć z Angie. Podczas trasy jest
zbyt mało czasu na małe przyjemności, oboje jesteśmy strasznie zabiegani. Myślę
jednak, że uda nam się. - uśmiechnął się promiennie do dziewczyny, kiedy
kamerzysta przestał nagrywać.

Jak zwykle super!:D
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział. (:
OdpowiedzUsuńBawi mnie bardzo postać Martyny i w jaki sposób traktuje Lenahana i Devries'a.
Zwłaszcza Devres'a ..(:
masz talent *-*
OdpowiedzUsuń