czwartek, 11 lutego 2016

Rozdział XVII

Ogłoszenie parafialne - nie wiadomo, kiedy pojawi się nowy rozdział i czy się jeszcze kiedykolwiek pojawi.  Na razie robię sobie przerwę od Internetu i tego pokręconego świata, a poza tym - czy ktoś to czyta ?
 
 
 
 

 
Jakiś czas potem ...
- Charlie, jesteś ... niemożliwy. - Angie pokręciła ze zdumieniem głową, kiedy chłopcy skończyli nagrywać i biegli po schodach. Blondyn zaśmiał się i objął ją ramieniem, kiedy zeskoczyli z ostatniego stopnia, a fanki natychmiast ożywiły się, kiedy zobaczy swoich idoli.
Angie, jeszcze Cię zadziwię. Obiecuję.
- Idziemy bocznym wyjściem. - polecił menadżer, kiedy ochroniarze poprowadzili gwiazdy ku wyjściu. Fanki patrzyły ze smutkiem jak ich idole znikają za zakrętem. Jeden z dłonią splecioną z niewysoką szatynką ...
- Czemu niemożliwy ? Powiedziałem samą prawdę. - udawał zdziwionego. - Nie chcę tego ukrywać, Angie. Jest dla mnie bardzo ważna, zależy mi na Tobie. - menadżer uśmiechnął się, widząc wpatrujących się w siebie nastolatków, kiedy wyszli na parking przed budynkiem.
- Gdzie teraz ... - Leo nie dokończył, kiedy jakaś grupka fanek z piskiem ruszyła w  ich kierunku.
No nie. Znaczy, cieszę się, ale jednocześnie padnę ze zmęczenia, jeśli one też na nas napadną. I będę znów cały obcałowany.
- Hej,hej, hej, dziewczyny, sunąć się ! - coś w głosie Angie nakazało cofnąć się im o krok. Ok, ok, Angie, pamiętaj. Zajebiście wielka pewność siebie i równe jej ego i dasz  radę. Musisz szybko działać. - Są spóźnieni na wywiad w telewizji, nie mogą z wami rozmawiać.
- A ty skąd to wiesz ? - krzyknęła któraś, a inna poparły ją pomrukami. O kurczę, laska, bo tak na przykład  jestem ich nianią !
- Bo jestem organizatorką całej trasy. - Angie wyciągnęła indentyfikator, który ciągle nosiła na szyi. Nareszcie ta plakietka do czegoś się przyda. Remo miał rację, żeby nosić cały czas. Naprawdę mądry człowiek.  - A teraz, serio, musicie nas przepuścić, wybaczcie, ale oni nie mają wystarczająco czasu. Być może przed klubem porozmawiają z wami, jeśli zdążymy szybko wrócić z wywiadu. Idziemy. - chwyciła za dłonie Leo i Charliego i zanim nastolatki pomyślały, Angie przeszła obok nich z ich idolami i wsiadła do czarnego subaru, które odjechało z piskiem opon ku klubowi...
 
- Wow, skąd wiedziałaś, co powiedzieć ? - Leo powiedział ze zdumieniem, kiedy dziewczyna uśmiechnęła się skromnie.
Leoś, ty nawet nie wiesz jak wiele mask posiadam w swojej garderobie duszy. Jestem idealną aktorką. Idealną.
Jest sprytna. Umie sobie poradzić sama. Nie wydaje się tą samą osobą, co poznałem wtedy na lotnisku. Ale wiem, że obie są prawdziwe. Dwie różne dziewczyny w jednym ciele.
- Mówiłam przecież że wiem jak oddziałowywać na czyjeś myślenie. Wystarczyło dobre zabarwienie głosu, pewność siebie, szybkość moich reakcji i ich i to wszystko. - rozłożyła ze śmiechem ramiona.
- Podziwiam Cię. Ja bym sie bał im sie przeciwstawiać. - powiedział Charlie, a ona spojrzała na niego z uśmiechem.
- Dlatego właśnie muszę Cię chronić. - splotli dłonie ze sobą, kiedy Charlie wpatrywał się w nią z uśmiechem ...
Co ty do cholery wyrabiasz ... Angie ...
- O matko ! To oni ! - byli idealni. Charlie w granatowych dżinsach z dziurami na kolanach i białej koszulce, a Leo w czarnym T-shircie i ciemnych dżinsach z czerwoną koszulą narzuconą na bluzkę.
- Jakiś plan, gdyby jakaś rzuciła się na nas ? - szepnął Leo do Charliego, kiedy pośpiesznie się witali z fankami. Nie zamierzam niestety pojawiać się ze śladami szminki na policzku przy Martynie. Chcę robić na niej dobre wrażenie. Zawsze.
- Nie mam pojęcia, może po prostu .... - Charlie rozejrzał się. - Gdzie Angie ?! - Leo również rozejrzał się, aby ujrzeć burzę ciemnych blond kosmyków ...
- Tam. - pokazała po drugiej stronie ulicy niewysoką sylwetkę szesnastolatki. Charlie zmarszczył brwi, kiedy jakaś fanka zawisła mu na szyi.
Czemu odeszła nic nie mówiąc ? Co tam robi ? Och, Angie ...
- Co ona tam wyprawia ... - powiedział, zanim nie odsunął dziewczyny delikatnie od siebie i ruszył w tamtym kierunku ... A fanki, menadżer odprowadzali go wzrokiem ...
 
- Kim jesteś ? - jakaś szczupła dziewczyna z długimi włosami prostymi jak druty związanymi w kucyka barwy ciepłego blondu z niepokojem trzymała w ramionach bobasa, który z ciekawością wyciagnął rączkę do dziewczyny, która podeszła do wózka i do niej. Obca uśmiechnęła się i uścisnęła maleńkie palce, a bobas zaśmiał się.
Chyba tej lasce przegrzał się mózg, że podchodzi do zupełnie obcej osoby. Ulotek raczej  nie rozdaje, bo jeszcze przed chwilą widziałam ją przed tym całym cholernym klubem. Wrrr.
- Angie jestem. - podała dłoń dziewczynie, która z trudem uścisnęła ją, trzymając dziewczynkę w ramionach.
- Klaudia. Wybacz, ale nie mam pojęcia, skąd możemy się znać ... - zmarszczyła brwi, skądś kojarząc tę twarz ...
Czemu wydaje mi się znana ? Może to jakaś aktorka mało znana ? Może jakaś piosenkarka ? No za cholerę, nie mogę sobie przypomnieć przez te dzikie wrzaski po drugiej stronie ulicy.
- Możesz mnie znać, dlatego że mieszkam tutaj. - miała uroczy uśmiech, kiedy zabawiała bobasa. - Co tutaj sama robisz w taki upał z tym brzdącem ? - spytała Angie, a Klaudia westchnęła.
- Czekam na matkę. -wyjaśniła i tęsknie spojrzała na drugą stronę ulicy, gdzie widać było tłumy fanek i dwie sylwetki, które próbowały utorować sobie drogę do wejścia do klubu muzycznego, gdzie miał odbyć się koncert. Angie ze współczuciem uśmiechnęła się, ale później do głowy wpadł jej pomysł.
- ... Idziesz na koncert ? - spytała Angie, a Klaudia prychnęła.
Żartujesz sobie ? To ty stałaś kawałek od nich i nie upadłaś do ich stóp, a nie ja. Swoją drogą, zupełnie nie wiem jakim cudem tego nie zrobiłaś. Zdecydowanie musisz więc być może jakąś ich kuzynką czy coś.
- Oczywiście, że nie. - w jej głosie była gorycz i żal. - Nie ... mam wystarczająco pieniędzy, aby pozwolić sobie na takie przyjemności. - odgarnęła dumnie długie włosy z twarzy. - A ty ? - spytała. - Widziałam Cię tam, czemu tu przyszłaś ?
- Klaudia, dobrze, że jesteś z nią w cieniu ! - jakaś młoda kobieta podeszła do wózka i wzięła dziecko od córki. - Och, witaj, jesteś pewnie koleżanką Klaudii. - kobieta uśmiechnęła się z zakłopotaniem. - I pewnie idziesz na ten koncert. - wskazała podbródkiem na tłumy naprzeciwko nich, a jej córka nachmurzyła się delikatnie i zmarszczyła czoło.
- Klaudia, wiesz, że gdybym mogła pozwoliłabym Ci. - w głosie kobiety był żal i skrucha. - To nie moja wina, że pojawiło się tyle wydatków. - dziewczyna wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się w miarę pogodnie, odwracając wzrok od tłumu i swoich idoli.
Kiedyś nie mogłam nawet marzyć, że będę stała kawałek od nich. To  i tak sukces. Życiowy. A jeszcze kiedyś może dostanę szansę. Muszę w to wierzyć.
- Przecież wiem i nie gniewam się na Ciebie. - kobieta uśmiechnęła się, choć wiedziała, że córka udaje przed tą obcą dziewczyną, którą skądś kojarzyła ...  
- Dobrze, zostawiam was same. Wróć do domu dość wcześnie !
- Pa ! - Angie pomachała bobasowi, zanim Klaudia nie napotkała się z nią spojrzeniem.
- A teraz gdy sobie poszła, możesz do cholery wytłumaczyć dlaczego tu jesteś zamiast w tym tłumie. - wskazała dłonią na setki nastolatek, a ...  Angie objęła ją ramieniem.
Ona jest stuknięta. Boże, właśnie spotkałam się na ulicy ze znaną wariatką. To jest moje szczęście.
 
Co ona wyprawia ? Angie, głupolu, bałem się, że zniknęłaś !
Charlie szybkim krokiem podszedł do dziewczyny, która obejmowała ramieniem jakąś niższą od niej dziewczynę z długimi włosami i ciemno niebieskimi oczami, które rozszerzyły się kiedy zobaczyła, kto zbliża się w ich kierunku.
- A ten co tu robi ?  - spytała, a Angie zaśmiała się i opuściła rękę.
- Nie mam pojęcia. - powiedziała, kiedy Charlie chwycił ją za dłoń, nie patrząc, że oczy dziewczyny obok niego są wielkie jak spodki, kiedy lustruje ich dwójkę wzrokiem.
Charlie ... O matko. Nie łap mnie tak za rękę, wariacie.
Czy to do cholery Charlie Joe Lenetan Green czy ja mam omamy ?!
- Angie, nigdy tak nie rób. Bałem się, że Cię porwali. - dziewczyna zaśmiała się, kiedy chłopak uścisnął ją mocno.
Dobrze, skoro się tak o mnie martwisz, to przestanę.
No kurwa, zaraz się jebnę z łóżka i okaże się, że to sen. Albo że rozbiłam łeb na chodniku i jestem w szpitalu. Cokolwiek. Bo to na pewno nie rzeczywistość.
- Dobrze, już dobrze, nic przecież nic mi się nie stało. Charls, wszystko jest w porządku. - chłopak pokiwał głową, ale nie puszczał jej z objęć.
- Ja pierdzielę. - Klaudia miała rozwarte usta. - Kim ty tak właściwie jesteś ?! - spytała  Angie, która zaśmiała się.
- Co powiedziała ? Kim jest ? - dopytywał się Charlie z ciekawością wpatrując się w dziewczynę, która najwyraźniej była bliską znajomą Angie. A może nie.
- Pytała się, kim jestem. A jest ... dziewczyną. Waszą fanką. Która nie może sobie z jakiegoś powodu pozwolić na bilet. - Angie szybko wyrzucała z siebie zdania. - Charls, jej matka wydawała się taka zasmucona, a ona ... szkoda mi jej. Proszę, pozwólmy jej wejść za darmo. Ja zapłacę z własnej kieszeni.
- Wy się znacie ? - Charlie spytał, a Angie pokręciła głową, kiedy Klaudia nie nadążyła za wymianą zdań.
O czym tak szybko pierdolą ? Nic nie rozumiem. Sorry, wysiadłam.
- Nie, poznałam ją jakieś pięć minut temu. Charlie, proszę. - Angie popatrzyła błagalnie na chłopaka. - Pozwólmy jej. Nie chcę mieć potem na sumieniu jej smutku. Och, proszę, ja zapłacę za nią, a na pewno nie sprawi kłopotów. - Charlie z uśmiechem odgarnął włosy z twarzy ukochanej, aby uspokoiła się na chwilę.
- Hej, Angie, spokojnie, to nie wyścigi. - dziewczyna odetchnęła głeboko, kiedy chłopak uśmiechnął się. - Oczywiście, że może wejść. I nie musisz za nic płacić. Uznajmy, że jest naszym gościem. - jej oczy błyszczały, kiedy rzuciła się mu w ramiona.
Ale jesteś kochany !
Uwielbiam ją tak radosną. Chyba jeszcze nigdy się tak nie cieszyła.
- Jezu, kocham Cię ! - zawirowali wokół osi, kiedy Charlie ze śmiechem postawił ukochaną na ziemi, której policzki były zaróżowione z nadmiaru emocji.
- Chwilka ... czy ja dowiem się, co tu się wyrabia ?! - Klaudia rozumiała angielski, ale ich tempo ją przerosło i nie miała pojęcia, co się dzieje. Angie, która odsunęła się od Charliego, uśmiechnęła się do niej promiennie.
- Masz szczęście. - Klaudia prychnęła.
Oj kochana, szczęście to ja mam do pokręconych snów, ale na pewno nie w życiu.
- Ciekawe dlaczego. - mruknęła.
- Bo właśnie zostałaś gościem BAM. - oczy dziewczyny rozszerzyły się z szoku, kiedy przyłożyła dłoń do ust, nie wierząc w to, co słyszy ...
 
- Kłamiesz. - otarła łzy płynące po policzkach. Nienawidzę płakać. Nawet jeśli to sen. - Zaraz powiesz, że to żart.  Albo zaraz otworzę oczy.
- Co powiedziała ? - dopytywał Charlie, któremu Angie kazała siedzieć cicho na chwilę.
- Klaudia, ja nie nabijam się z Ciebie. Naprawdę, wejdziesz na koncert. Rozmawiałam z Charlim. Jeśli ktoś będzie się Ciebie pytał, jesteś ze mną, jasne ? - Angie uśmiechnęła się szeroko.
- Czemu to robisz ? - Klaudia próbowała zrozumieć, co się wyrabia. Że właśnie spełnia się jej marzenie.
Wariatka spełniająca moje marzenie ? No, nieźle. Nawet jak na mnie.
- Ponieważ nie cierpię niespełnionych marzeń. - Angie zaśmiała się szczerze. - Uznajmy, że to mój prezent dla Ciebie.
- Przecież my się nie znamy ...
- Ale poznamy się. A teraz, chodźmy. - Angie uśmiechnęła się szeroko, po czym ruszyli teraz już w trójkę ku tłumowi, który wszystko filmował ....
 
- Kim jest ta dziewczyna ? Czemu Charlie ją przytulił ? Co się tu wyrabia ? - fanki szeptały, kiedy Angie przykazała Klaudii, aby ta trzymała się niedaleko niej. Blondynka ze zdumieniem wpatrywała się w lewy profil Leo, który stał zaledwie krok od niej i witał się z jakimiś fankami, kiedy Charlie podpisywał czyjąś płytę szybkim pismem.
No ja pierdolę. Zaraz nie wytrzymam i wywalę ich obu na chodnik. To ... niemożliwe. Po prostu niewiarygodne. Ten sen zniszczy mnie.
- Charlie ! Charlie ! Leo ! Leo ! Kochamy was! - piszczały dziewczyny, a Klaudia czuła się jakby właśnie nadeszła Gwiazdka. Wszystko było takie jak myślała. Tak bardzo tego pragnęła, a teraz dzięki jakieś zupełnie obcej dziewczynie, jej sny się spełniają.
- Możesz powiedzieć mi, dlaczego to zrobiłaś ? I jak ich namówiłaś ? - Angie ze śmiechem odwróciła się do blondynki. Nie musiałam namawiać. Wystarczyło, że powiedziałam. Swoją drogą, on coraz bardziej mnie zadziwia. Ciągle spogląda na mnie z tym swoim uroczym uśmieszkiem, nawet gdy jakaś fanka wiesza się na jego jak futbolista na piłkę.
- Za dużo pytań. Zaufaj mi, zrobiłam to, bo po prostu nie mogłam patrzeć jak cierpisz, jak widzisz idoli, a nie możesz podejść do nich.
- Ale jest setki takich dziewczyn jak ja ... - powiedziała ze zdumieniem Klaudia, kiedy Angie wzruszyła ramionami.
- Być może, ja spotkałam tylko jedną. - szatynka poczuła czyjąś dłoń wsuwającą się w jej i uśmiechnęła się promiennie, kiedy Charlie napotkał się z nią spojrzeniem.
- Promieniejesz. - nachylił się, aby jakaś fanka pstryknęła sobie z nim selfie, zanim nie objął ją ramieniem, a dziewczyny pisnęły z szoku.
On naprawdę jest niespełna  rozumu. I coś bierze, z całą pewnością.
Jest prześliczna. Taka roześmiana. Księżniczka.
- O Boże, to jakaś fanka czy kto ?! Ma jakąś plakietkę na szyi, może to po prostu jakaś pomoc na trasie ? Widziałam już ją gdzieś ! Leo wysyłał ją na snapie ! - dziewczyny przekrzykiwały siebie, kiedy Charlie obrócił się ku Angie. Ich twarze znajdowały się centrymetry od siebie.
- Co one krzyczą, bo nie rozumiem ? - spytał, odgarniając jej włosy za ucho, a ona zaśmiała się.
- Że skądś mnie kojarzą. I czy jestem fanką. - Charlie wywrócił oczami.
- Głupiutkie, przecież ty jesteś moją księżniczką. - i zanim ktokolwiek pomyślał blondyn nachylił się i na oczach setek fanek .... pocałował Angie.
Kocham ją. Nie mam pojęcia jak zauważyła tę dziewczynę, ale podziwiam jej postawę. Błagać, aby zupełnie obcą sobie osobę wpuścić za darmo na koncert. I robić to tylko dlatego, że nie chciała widzieć jej smutku. Świat powinnien dowiedzieć się, że odnalazłem swoją gwiazdę przewodnią. I że kocham każdy jej ruch.
Dziękuję mu za to, że się zgodził. Żeby wpuścić Klaudię na ten koncert. To najpiękniejszy prezent, jaki mogłam od niego dostać na urodziny. Bo dzięki niemu mogłam uszczęśliwić kogoś innego. I o to w życiu chodzi. Aby uszczęśliwiać nie siebie, ale innych tym, co robisz. Kocham Cię, Charls. Kocham Cię.
Dziewczyna dotknęła chłodną dłonią policzka chłopaka, kiedy ich usta rozwarły się w końcu, ale Charlie musnął ostatni raz, zanim nie otworzyli oboje oczu.
- Pocałowałeś mnie na oczach setek ludzi. - wyszeptała ze zdumieniem. O matko.Święta. No nie mogę. To ... było dość zaskakujące. Charlie, zmieniłam Cię.  - Charls, ja ...
- Nic nie mów. - położył jej palec na ustach. - Cicho, Angie. Nie gadaj za dużo. Dość. Zrobiłem to, ponieważ jak mówiłem z rana nie chcę ukrywać naszego związku. - zaledwie osoby najbliżej słyszały pojedyncze słowa chłopaka. który z uśmiechem obrócił się twarzą ku tłumowi, który zawrzał i setki telefonów, aparatów pstrykało zdjęcia, kiedy chłopak obejmował ramieniem szatynkę, która wpatrywała się w niego z uśmiechem .

7 komentarzy:

  1. Jueju Gabi genialne 😍😍😍❤❤❤❤❤❤❤❤❤ Ale powiedz mi co się dzieje czemu nie odpisujesz? Zero. Nic. Pustka..💔

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział:) mam nadzieję ,że będziesz pisać dalej, ale jeśli potrzebujesz przerwy zrozumiem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham cie kobieto! Kocham twojego bloga! Kocham tą histotę! Dziekuję ci za to, że tam częstko dodawałaś rozdziały <33
    Wchodzenie tutaj stało się moją codziennością. Jeśli potrzebujesz przerwy to rozumiem. Zasłuzylas na nią ;*
    Będę czekać na nexta tyle, ile będzie trzeba.
    Życzę DUZO weny♡
    ~Kaja

    OdpowiedzUsuń
  4. Super. Uwielbiam twojego bloga. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Będę tutaj codziennie wchodziła i sprawdzała, nawet kiedy postanowiłaś zrobić Sobie przerwę. (:

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rob przerwy proosze mocham to czytac ❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie bij, proszę :(

    Bogowie są podobni do ludzi. Także się śmieją, kochają, nienawidzą i mszczą. Jednak oni nie mają zahamowań. Aby ocalić najdroższego przyjaciela potrafią zabić swoich towarzyszy, aby się zemścić zniszczą połowę świata.
    Można ich podzielić na dwie strony konfliktu: tą jasną i tą ciemną. Przynajmniej w teorii. Oni wszyscy, niezależnie od pochodzenia, są tacy sami. Nie należy im ufać. W praktyce, każdy dba tu tylko o siebie, o swoją pozycję i moc, nie przejmując się tym, że kogoś rani. Oczywiście istnieją wyjątki, lecz znikają one w morzu ambicji i żądzy władzy.
    Chciałabym wam opowiedzieć historię panteonów, historię bogów. Choć rozgrywała się ona tysiące lat wcześniej, ma wpływ na to, co dzieje się teraz. Bo bogowie nie wybaczają, nie zapominają. Ich rozgrywka trwa nadal, ale ważne są także ich pobudki. Nie wszystko jest tak jasne, jak się wydaje. Przeczytajcie, zrozumcie. Może to uratuje wam dziś życie, bo ciemność i chaos nadciągają.
    I spróbujcie im wybaczyć.
    boski-konflikt.blogspot.com
    Zapraszam,
    Mentrix

    OdpowiedzUsuń