poniedziałek, 1 lutego 2016

Rozdział XV




- Zabiję Cię, jeśli znajdą nas . - Angie opierała się o ścianę, modląc się, aby ściany były dźwiękoszczelne. Charlie majstrował chwilę coś przy kurku z wodą, zanim zaczęła kapać. Odwrócił się do niej z uśmiechem.
- Jasna sprawa. - podszedł do niej. - Ale to raczej mnie oskarżą o próbę molestowania, nie Ciebie. - wywróciła oczami.
- Długo będzie się tam taplał ? - Jeremi zaśmiał się, a jego głos dobiegł jakby z daleka. - Swoją drogą, od rana u Angie są jakieś hałasy. Na początku myślałem, że to może jakaś sprzeczka z Charlim ... - na słowa ciemnowłosego Angie wywróciła oczami, a Charlie uśmiechnął się, kiedy stał przed nią w szlafroku, który narzucił na koszulkę i bokserki. - Ale potem usłyszałem głos jej przyjaciółki, więc uznałem, że jednak coś mi się pomyliło. Swoją drogą - wziął głęboki wdech -  w waszym pokoju pachnie nią. - Angie uderzyła się dłonią w czoło, a Charlie zachichotał, kiedy ona przytkała mu usta dłonią, z przestrachem czekając, czy goście coś usłyszeli. Jeremi, stalkerze, wąchasz mnie, czy po prostu ten zapach jest tak charakterystyczny dla mnie ?!
- Cicho, idioto, jeśli nas złapią, to będę skończona ... - przyciągnął ją do siebie, kiedy woda szumiała w prysznicu. Ich usta złączyły się w pocałunku, kiedy dziewczyna przeczesała chłopakowi włosy, a on położył dłoń na jej talii.
Jej usta ... O matko.
Co my wyprawiamy ? Czemu ja jestem z nim w łazience ?!
- Coś ty, dawno do nas nie zaglądała. - słowa Leo dobiegały jakby z daleka, kiedy Charlie z uśmiechem odsunął się od Angie. Jasne, przecież ona jest taka niewinna. I wcale nie stoi przede mną  z rękoma założonymi na piersi. Jezu, kocham ją tym mocniej, kiedy jest zezłoszczona czymś.
- Swoją drogą, to aż dziwne, że można być taką różną osobą. - Sylwia  z zastanowieniem postukała się palcem w brodę. - Zaskoczyła mnie. Tym, że jest taka ... nietypowa. Ma wiele pasji, nie przypuszczałam, że jest taka ... no ciekawa. Arturek wiedział już wcześniej o tym wszystkim. Pamiętam jak zdziwiona była, że się o tym dowiedział. Ja też przypadkiem kiedyś natrafiłam na jej bloga, pisze w fajny sposób, nie przypuszczałabym, że może mieć takie przemyślenia. - Sylwia zaśmiała się. Dzięki Sylwuś.
- Cóż, może źle ją ocenialiśmy na samym początku. - Sysia powiedziała smutno.
- A ty co taka przygnębiona, księżniczko ? - Leo objął ramieniem ciemnowłosą, kiedy ona pokręciła głową.
Ja doskonale znam powód jej smutku, ale nie powiem przecież tego. Że tak bardzo okazywała, że zależy jej na Charlim, gdy on ... Właśnie ... Co on wyprawia ?! Nazwał się chłopakiem jakieś stukniętej wariatki z Polski ... Coś naprawdę jest z nim nie tak.  
- Coś ty, po prostu jestem niewyspana. To wszystko. - uśmiechnęła się delikatnie.
- Zastanawiałem się ... - zaczął Artur.
- Co graniczy z cudem, bo on nie myśli ... - wtrącił trzy grosze Jeremi. Dzięki, braciszku. Dzięki wielkie.
Och, Arturek. Słodki, miły Arturek. On z pewnością nie jest stuknięty jak Charlie! Naprawdę się go boję, dopiero teraz sobie uświadomiłam to wszystko ...
- Czytałem gdzieś, że Charlie zerwał z Chloe. To prawda ? - blondyn zastygł podobnie jak Angie, która na wspomnienie o blondynce, byłej dziewczynie chłopaka, poczuła nieprzyjemne kucie w sercu.
A co jeśli ... jeśli on mówił to samo jej ? ... Jeśli ... Martyna ma rację ? Jeśli ... chce tylko się zabawić moim kosztem ? ... Boże, nie. Jeśli tak, muszę to skończyć, zanim nie będzie się tego spodziewał. A potem zapewne wyjadę jak najdalej od niego.
Boże. Widzę jej wzrok i jej minę. Ona myśli, że ... Że mogłem kiedyś takie rzeczy mówić Chloe. A przecież nigdy nic takiego nie powiedziałem. Nawet jak byłem napity. Ale czy uwierzy mi ? Boże, błagam niech zaufa, że to, co czuję do niej, nie jest udawane. Nie przeżyję jej straty. Zrobię wszystko, aby zatrzymać przy sobie. Wszystko. Nie mam pojęcia nawet czemu. To przeczucie.
- Tak. - powiedział w końcu Leo. - Jakieś cztery miesiące temu. Tak zaraz po marcowej trasie. - Leo wzruszył ramionami. - Nie układało im się od dłuższego czasu. - Charlie wpatrywał się z uwagą w Angie, która spoważniała i  z uwagą słuchała słów jego kumpla.
Nie układało się ? Czemu ? Co takiego się stało ? Czy to może zasługa Sysi ? Ale w takim razie ... Czy on kiedyś coś czuł do niej ? Czemu życie jest tak pojebane, że nigdy nie wiem, czy ktoś nie bawi się moim kosztem ?
Angie, to nie jest niczyja wina, po prostu zobaczyliśmy, że ta relacja od dłuższego czasu jest naciągana. Księżniczko, proszę ... Jak mam udowodnić Ci ... Wiem ! - Charlie uśmiechnął się i podszedł do szatynki, którą pogłaskał po policzku, a ona odwróciła wzrok.
- Co się stało pomiędzy wami ? - spytała cicho. Zdecydowanie zbyt cicho.
- Zdradzała mnie. - Charlie odważył w końcu powiedzieć te okropne słowa, które parę miesięcy temu usłyszał od swoich znajomych. Na wspomnienie o tym zapiekły go delikatnie oczy, bo wciąż to bolało, że dziewczyna, którą kiedyś był zauroczony, za jego plecami umawiała się  z bandą chłopaków podobnych do niego. Popularnych. Z ładnymi twarzami. Ale on też nie był święty. Co to to nie.
- Och. - wyszeptała i spuściła wzrok. - Nie wiedziałam.
- Nikt nie widział oprócz moich najbliższych. - Charlie przeczesał palcami włosy. - To było dość ... mocne. Nie chciałem, aby ktokolwiek wiedział,aby jej nie zranili. Nawet jeśli popełniła błąd, rozstaliśmy się jako przyjaciele,  a ja nie chcę, aby ktoś jej dokuczał.
- Rozumiem. - bawiła się paskiem zegarka, który miała na nadgarstku. Wzrok miała utkwiony w swoich stopach.
- Angie, wiem, jak sie teraz czujesz. - podniosła na niego wzrok. - Zawsze tak jest, kiedy dowiadujesz się czegoś o wcześniejszych osobach, z którymi ktoś się umawiał. Boisz się, że jestem nieszczery w swoich uczuciach. - spuścił wzrok. - Że mówiłem to samo jej. Ale tak nie było. Nie udowodnię Ci tego. Nie wiem, jak możesz mi zaufać, że to prawda, ale naprawdę mówię wszystko szczerze. - spojrzał na nią błękitnymi oczami. - Angie, naprawdę zmieniłaś mnie. Jestem innym człowiekiem. Uratowałaś mnie przed zgubieniem się. Proszę, zaufaj mi. Nigdy nie powiedziałem żadnej dziewczynie tego, co Ci powiedziałem. Wierzysz mi, prawda ? - dziewczyna kiwnęła głową i westchnęła, zanim chłopak nie objął ją ramionami.
- Ufam Ci. Pamiętaj o tym, Charls. - położyła mu głowę na ramieniu, a on pocałował ją w mokre włosy.
 
 
- Nie chcę być niemiła, ale chyba to fajnie, nie ? - Sylwia uśmiechnęła się. - Jeśli nie oszukują się nawzajem, tylko zakończyli to zanim się zranili, to są dość dojrzali jak na takie związki.
- ... Charlie trochę szczerze mówiąc to przeżył, bo poleciała fala hejtu. - Leo westchnął. - Chloe zostawiła go w spokoju, hejterzy - nie. Twierdzą, że umawiał się z nią dlatego, że jesteśmy gejami. Co jest dość absurdalne, biorąc pod uwagę fakt, że podoba mi się praktycznie każda dziewczyna, jaką napotkam na ulicy, bo wszystkie są cudowne na swój sposób. - zaśmiał się.
- A on ? Podobnie jak ty ? - spytała łagodnie Sysia, a Leo pokręcił głową.
- Nie. Charlie unika bliższych relacji po tym, co się stało. Zawsze był taki. Raczej skryty. Ale mam nadzieję, że znajdzie tego, czego szuka, czyli mądrej, fajnej dziewczyny, która nie patrzy na to, że jest sławny, tylko docenia, co robimy. - Charlie uśmiechnął się do Angie i wskazał na nią, a ona wywróciła oczami ze śmiechem, po czym chłopak podszedł do wieszaka, gdzie wisiały szlafroki, ręczniki.
- Musimy udawać, że naprawdę brałem prysznic. - Charlie wciągnął spodnie na bokserki i uśmiechnął się do dziewczyny. Zdjął koszulkę, aby ukazać umięśniony brzuch i tatuaż, który zawsze intrygował dziewczynę. Charlie z zadziornym uśmiechem podszedł do dziewczyny i przytulił. Proszę, nie pamiętajmy o Chloe i innych osobach, które były kiedyś nam bliższe. To przeszłość, mogła kiedyś być piękna, ale teraz jesteśmy my. I teraz to my tworzymy przyszłość. Nie oni.
Ufam Ci, Charlie. Wiem, że nie chcesz się mną zabawić. Nigdy nie zrobisz nic złego, aby mnie zranić. Nie, jeśli się tak patrzysz na mnie. Jakbyś chciał, abym była przy Tobie 24/7. No albo jesteś po prostu stuknięty na głowę i pociągają Cię jakieś sieroty życiowe. Albo to i to.
- Powiedz mi czy nie jestem cudowny. - pocałował ją szyję, a ona zachichotała.
- Jesteś, jesteś. - chłopak podszedł do prysznica, gdzie nachylił się i zmoczył całe włosy, po czym prychając zakręcił zawór. Woda skapywała z blond kosmyków włosów na jego klatkę, a następnie na pasek przy spodniach, kiedy obejrzał się w lustrze.
- Durniu, jeśli coś powiesz ... - uciszył jej szept pocałunkiem. Jej usta były miękkie i zimne, a jego mokre. Charlie musnął ostatni raz jej wargi, zanim z żalem odsunął się.
- Nie chcę przecież Cię stracić. A ty siedź grzecznie. - dziewczyna mruknęła coś, kiedy chłopak zgasił światło, zanim nie przekręcił klucz w drzwiach i wyszedł na spotkanie znajomym ...
 
- No nareszcie ! Ile można ?! - Leo udawał urażonego, kiedy Charlie, udając zaspanego, wszedł do pokoju z mokrymi włosami bez koszulki. Jeremi uśmiechnął sie na jego widok*, kiedy blondyn machnął w ich wszystkich kierunku dłonią.
*Bez skojarzeń proszę. xD Uśmiechnął się, bo są kumplami.
- Wybaczcie, o mały włos nie zasnąłem. - ziewnął. - A teraz czy dowiem się, czemu tak zacne towarzystwo o takiej porze ... - nie dokończył, kiedy drzwi do pokoju otworzyły się z hukiem.
- Angie ? - Artur zerwał się z krzesła,kiedy dziewczyna kropka w kropkę jak Angie z dzikim błyskiem w oku weszła na środek i spojrzała ostro na Charliego, który w duszy zaczął się modlić o Boga, aby uratował ich przed wściekłą Martyną.
- Ty zboczeńcu ! - wydarła się, a Jeremi zachichotał, kiedy ostre spojrzenie poleciało w jego stronę. Co to za brzydal ? Skądś go kojarzę. Ach, no tak. Pan Sikorski !
- A ty kim jesteś ? Kolejny jakiś typek spod ciemnej gwiazdy ?! Do cholery z wami wszystkimi ! - z wściekłościa tupnęła nogą.
- Angie,spokojnie, na pewno wszystko da się wytłumaczyć ... - zaczęła łagodnie Sylwia, kiedy dziewczyna mruknęła coś.  Kochana, nie wiem, jak z nimi wytrzymujesz i podziwiam Cię za to. Ja bym ich wszystkim schowała w piwnicy, aż by się pozabijali nawzajem.
- Nic nie da się spokojnie wytłumaczyć. A wy - wskazała na Leo i Charliego - będziecie do cholery za kratami na paręnaście lat, obiecuję wam to, jeśli dowiem się, że coś jej się stało !
Och, ta dziewczyna jest naprawdę cudowna. Z rana takie groźby ... Martynko, będziesz kiedyś moja. Obiecuję Ci to.
Co ten ciemnowłosy typek do cholery wpatruje się we mnie takim rozbawionym wzrokiem ? To go śmieszy ?! O nie, nie, nie, skarbie. Tak się nie będziemy bawić. Ja tu ustalam zasady.
- Komu ? Angie, o czym ty mówisz ? - Artur zaskoczony zobaczył, jak do pokoju wpada jak burza Jillan, na widok której Leo i Charlie oddetchnęli głęboko.
- Zboczeńcy ! - warknęła Martyna z wściekłością, kiedy Jillan zdyszana podeszła do niej i położyła dłoń na ramieniu, po czym uśmiechnęła się uspakajająco do Sikorskich,Sylwii i Sysi, którzy nic nie rozumieli.
- Hejka wszystkim. Ładny mamy dzionek, co nie ? - Martyna szarpnęła i wsbodziła się z uścisku Jillan, patrząc z słabo ukrywaną wściekłością na Charliego i Leo.
Oni są ... ABUWAJNFWEKSFMGIOERGDL. Zamorduję ich kiedyś, szczerze. Zacznę od tego durnego Devriesa, który się ciągle we mnie wpatruje, a potem przyjdzie kolej na Lenetana. Tak, plan idealny.
- Zabiję was. Obiecuję, że zabiję, jeśli ...
- Hej,hej, spokojnie, Martyna, spokojnie. - Leo ruszył krok do przodu, kiedy dziewczyna prychnęła.
- Nie podchodź. Do mnie. Nie. Ruszaj. Się. - Leo wzruszył ramionami.
Co tak nie spokojnie ? Martynko, skarbie, nie jestem jakimś brutalem albo handlarzem dziwek.
- Martyna ?! - Jeremi wytrzeszczył oczy, a dziewczyna spojrzała na niego ostro.
A co skarbie jakiś problem ?!
- Tak. To takie dziwne ?! - warknęła, a chłopak uniósł w obronnym geście ręce. Wydawało mu się, że Angie ma inaczej na drugie imię, ale może się mylił ... W końcu, kobiety. Ale żeby szatynka była taka wściekła za coś na blondyna ? Niepojęte.
- Ok, ale daj sobie wytłumaczyć na spokojnie wszystko... - poprosił Leo.
- Na spokojnie mówisz ?! - Martyna założyła ręce na piersi. - Masz dziesięć sekund. Później rozpatrzę to czy dzwonić na policję czy od razu wyrzucić Cię przez balkon.
- Angie tu nie ma. - Charlie uniósł w obronnnym geściem ręce. Wcale nie jest w pomieszczeniu obok. Nie wcale.  - Nie zaglądała tu od wczoraj. Czy coś się stało ? - spytał z troską w głosie, a Martyna wywróciła oczami, kiedy Leo na migi pokazywał Jillan, że Angie jest w łazience i żeby nie mówiła ani słowa. Reszta towarzystwa wpatrywała się z szokiem w klona Angie, który najwyraźniej nie był nią, skoro z taką wściekłością patrzył na zespół. Jillan zmarszczyła brwi, po czym pokiwała głową, wiedząc, żeby lepiej robić tak jak każe jej Leo, bo w przeciwnym razie Angie może miec kłopoty.
- Szukamy jej od jakiegoś czasu. - westchnęła Jillan teatralnie. Udawanie zmęczonej życiem szło jej idealnie, kiedy wydęła wargi.
Słodziaki, wszyscy ci chłopcy. A ten blondyn ... Mrrr ... Jillan, spokój. To chłopak Angie. W takim razie biorę tego ciemnowłosego ! Będzie tak awww !
Jillan jest taka zabawna z tymi swoimi gadkami i ruchami modelki. Chciałbym poznać ją bliżej.
- Dzwonią do niej w ważnej sprawie, a ona zniknęła jak kamfora. - Martyna mruknęła coś, co brzmiało jak "pedofile ją gdzieś schowali". - Wiecie może gdzie jest ? - zwróciła do wszystkich zebranych, którzy pokręcili głowami.
- Nie. Niestety nie widziałem ją od wczoraj. - Artur westchnął, a Martyna spojrzała na niego trochę łaskawszym okiem niż na Brytyjczyków.
Och. Artur. Cholerka. Chyba wcześniej nie zwróciłam na niego uwagi. Ups. Zawsze wydawał mi się z tego całego towarzystwa najbardziej normalny. Brawo, Martyna, właśnie wygrałaś nagrodę Darwina. Po raz kolejny.
- Jesteś Artur, prawda ? - spokój w jej głosie i pewnego rodzaju uznanie wbiło w posadzkę Charliego i Leo, którzy poznali dziewczynę jako kłótliwą, nerwową osobę, która ich nie cierpi i twierdzi, że są pedofilami.
Że co proszę ?! Artur ?! Nawet nie po nazwisku ?! Oni się znają czy jak ?!
- Tak. A ty jesteś .... - spytał, a Martyna wywróciła oczami.
- Martyna Emma Elajza Białogłowska-Errikson. - wyrecytowała, zanim podała chłopakowi dłoń, który uścisnął.
- Czyli jesteś ... - Jeremi zaczął, a dziewczyna prychnęła jak kotka.
Skarbie, naprawdę potrzebujesz popracować na szybszym tokiem myślenia. To nie boli.
- Tak. Siostrą Angie. Którą ta dwójka porwała. - wskazała na Brytyjczyków. Jillan pokręciła głową.
- Chodź, jej tu nie ma. Być może poszła biegać. - zasugerowała, a Leo pokiwał energicznie głową, co nie uszło uwadze Martyny, która zmarszczyła brwi, ale nic nie mówiła. Reszta towarzystwa wpatrywała się z szokiem w siostrę Angie, która okazała się jej wybuchowym klonem.
- Tak ! Zapewne tak. Z rana słychać było jak ktoś zbiega ze schodów. Może to była ona ? - wzruszył ramionami i uśmiechnął się szeroko. - Chodźcie, pomogę wam szukać. - Martyna cofnęła się o krok w kierunku drzwi.
O nie, nie, kochaniutki. Nigdy nigdzie ze mną nie pójdziesz, chyba że na most, aby Cię zepchnęła do rzeki.
- Nie trzeba, Devries. Nie jestem sierotą. Potrafię sama sobie poradzić. - chłopak uniósł w obronnym geście ręce, kiedy dziewczyna wraz z przyjaciółką Angie wyszły z pokoju. Jillan na pożegnanie mrugnęła porozumiewawczo okiem do Leo, zanim zniknęła.
- O ja pierdzielę. - pierwszy odezwał się Jeremi. - Czemu nic nie wiedziałem ...
- Nikt nie wiedział. - przerwała mu ostro Sysia, czymś zdenerwowana. - Przyszliśmy tu, bo mamy ważne sprawy do was obu. - ucięła sprawę bliźniaczki Angie i spojrzała po zespole. - Macie dzisiaj dwa wywiady, jeden od razu po śniadaniu, które za chwilę będzie, drugi gdzieś  w międzyczasie. Przy okazji zaszły jakieś niewielkie zmiany w harmonogramie.
- Ktoś prosił o prywatną rozmowę z wami. - Sylwia dodała. - Nie mamy pojęcia, kto, ale Remo nie zgodził się. Z resztą wyjaśnicie z nim to. - wszyscy goście podnieśli się siedzeń. - Idziecie? - Leo pokiwał głową.
- Jasne, zaraz do was dołączymy, tylko ogarniemy ten bałagan. - Jeremi i Sylwia pokiwali głowami, kiedy razem z Arturem i Sysią zeszli na śniadanie. A zespół odetchnął z ulgą.

 



1 komentarz: