*idk, nie wiem, kim ta babka w sumie miała być.*
Jakiś czas potem ...
- O jasna cholera. - Leo powiedział, a Charlie
pokiwał głową, kiedy Martyna zaczęła śpiewać. Jej siostra stała obok nich z
aparatem w dłoni, kiedy pstrykała zdjęcia, uśmiechając się lekko, gdy dźwięczny
głos jej bliźniaczki niósł się po całej hali.
- Wiedziałem.
Wiedziałem, że dobrze robię. - Remo stanął koło Brytyjczyków i dziewczyny. -
Myślała kiedyś poważnie nad karierą muzyczną ? - Angie rozłożyła ramiona
bezradnie, kiedy ludzie z ciekawością wsłuchiwali się w piosenkę.
- Nie wiem. - przyznała.
- Chodziła jakiś czas do szkoły muzycznej, ale jakiś czas temu zrezygnowała.
... Przez pewien czas wogóle nie śpiewała. - przyznała po chwili trochę ciszej.
- Mógłbym wiedzieć czemu
? - spytał zaciekawiony Remo, patrząc na bliźniaczkę na scenie. - Jest naprawdę
utalentowana.
- ... To chyba jeszcze
nie czas na takie wyznania. - westchnęła, a on pokiwał głową, postanawiając się
wycofać na razie.
- O czym rozmawialiście
? - rozpogodziła się, gdy objął ją delikatnie ramieniem.
- O niczym szczególnym.
- powiedziała z uśmiechem. - Niedługo wasza kolej. - pokiwał głową, kiedy
Martyna skończyła i zeszła ze sceny, wpadając wprost na Leo.
- Skarbie nie musisz tak
się do mnie śpieszyć. - wyrwała się z jego uścisku i prychnęła, mając
zarumienione policzki, kiedy jeden z prowadzących zapowiedział zespół.
- Śpieszyłam się, żeby
dać Ci w twarz. - powiedziała ze słodkim uśmieszkiem, kiedy ktoś z obsługi
nakazał, aby chłopcy już weszli na scenę, co zrobi, odprowadzani spojrzeniami
sióstr ...
- Nienawidzę go. -
Martyna wcisnęła ręce do kieszeni dżinsowej sukienki, a jej siostra zaśmiała
się cicho. - Jest jakiś stuknięty, masz się trzymać od niego z daleka, bo nie
ręczę za siebie. - zagroziła, a jej bliźniaczka pokiwała głową, chichocząc.
Ja tam wiem lepiej. On Ci wpadł w oko.
Boże, ten Anglik naprawdę się prosi, żeby mu przywalić.
Jest takie nieznośnie wkurzający ... Słodki. Wkurzający. Słodki. Do cholery, co
się ze mną dzieje ?! Wkurzający i basta.
Słodki.
Wrrr. Wkurzający.
- Dobrze, szefowo. -
uśmiechnęły się do siebie.
- ... No dobra. Ten
blondyn jest w porządku. - Angie rozpromieniła się, gdy jej siostra wywróciła
oczami. - Da się go przeżyć. Ale jeśli Cię skrzywdzi ...
- Och, pomyśl sobie, że
za parę dni się rozstaniemy i nasze ścieżki się rozejdą. - Angie sztruchnęła ją
w żebra ze śmiechem. - I wszystko wróci do normy.
Rozstaniemy się, a on zapomni o mnie. Tak ma być, bo to
bajka. A nie każda bajka musi skończyć się szczęśliwie.
Wiem, że udaje ten śmiech. Ona chce, żeby on wciąż o niej
pamiętał. Ale czy tak zrobi - nikt nie wie.
- No nie wiem ... -
Martyna nie była przekonana, gdy patrzyła jak jej siostra śledzi wzrokiem
sylwetkę osiemnastolatka ...
Dwie godziny później ...
- Dziękujemy Szczecin!
- piski fanek były ogłuszające, kiedy Leo ze śmiechem objął ramieniem
przyjaciela. - Wymiatacie ! - dziewczyny krzyczały, śmiały, płakały, kiedy
Charlie poprosił o ciszę i wszystkie hałasy ucichły.
- Jak zapewne wiecie,
kochamy Polskę. - zaczął ze śmiechem.
I polskie dziewczyny. Ja w szczególności jedną. Tą, która
stoi z boku sceny i uśmiecha się delikatnie.
- A dzisiaj urodziny
obchodzi wyjątkowa osoba. - Charlie uśmiechnął się szeroko.
Cholernie wyjątkowa.
- Bardzo wyjątkowa. -
Leo posłała całusa dziewczynom pod sceną, które pisnęły.
- Dla tego chcielibyśmy
podziękować przy wszystkich za to, co ta osoba robi dla was i z nami. Zmieniła
nasze życie o sto osiemdziesiąt stopni i wiele jej zawdzięczamy. Dziękujemy.
Kochamy was Polsko ! - chłopcy nagrodzeni burzą okrzyków, oklasków zeskoczyli
ze sceny, a Charlie chwycił w ramiona
Angie i zawirowali.
Co ty wyprawiasz ? Ludzie się patrzą. Charls ...
Nie mogę przestać. Chcę pokazać ludziom jak bardzo mi na
niej zależy.
- Księżniczko,
pamiętałem. Bądź ze mnie dumna. - zaśmiał się, a ona mu zawtórowała, kiedy
setki oczu były w nich wlepione.
Jestem. I zawsze będę.
- Jestem, oczywiście, że
jestem. - chłopak z uśmiechem nachylił się i ...
- No ja nie mogę. - Remo
gwizdnął ze zdumieniem, stojąc przy konsoli z dźwiękiem. Czy mnie oczy mylą czy to prawda ?! - To przecież ...
- Miłość. - Sylwia zaśmiała się, patrząc jak
blondyn i szatynka odrywają się od siebie, a w klubie zaczyna wrzeć jak w ulu.
Nie. Proszę, tylko nie to. Och, Boże.
Pocałowałem ją w hali pełnej ludzi. Naszych znajomych,
bliskich i fanów. Jasna cholera. Zrobiłem to. Boże.
Czy on ją naprawdę pocałował czy ja mam omamy ?! Jezu,
Charlie. Jezu, Jezu, Jezu ...
- Hej, Lenetan, może
chcesz nam coś powiedzieć ?! - Jeremi ukradł z konsoli mikrofon i wykrzyczał
słowa, a blondyn zaśmiał się, trzymając szatynkę blisko siebie. Fanki zaczęły
piszczeć, krzyczeć, kiedy Charlie machnął dłonią.
Nie. Błagam, Jeremi zamknij twarz. Błagam. Ten jeden raz.
W sumie, świetnie się składa. Powiem to teraz. Nie boję
się. Po raz pierwszy. Nie boję się, co ludzie powiedzą.
- Stary, nie daj się
prosić. Charlie, Charlie, Charlie ! - Jeremi doskonale wiedział jak zadziałać
na tłum, który zaczął wariować. Charlie i Angie jednocześnie wywrócili oczami,
a Remo z Sylwią i Jeremim oraz setką innych ludzi zaśmiali się, kiedy ktoś z
obsługi podał blondynowi mikrofon, a światło padło na ich dwójkę.
O jasna cholera. Czy mogę się zabić ? Albo nie. Najpierw zabiję jego za to, że mnie
pocałował na widoku. Jest nienormalny, po prostu nienormalny.
Zabiję Cię, Lenetan. Zamorduję.
Nie wierzę. Czy oni ... o Boże. Nie. Tylko nie to.
Czyli to prawda. To co ludzie mówili, że ją pocałował
przed klubem. O nie.
Charlie, właśnie spodowałeś, że setki ludzi dostało
zawału serca. Brawo, stary. Ty to wiesz jak zakończyć imprezkę z pompą.
Wiedziałam ! Sialalalal, rządam mojego miliona !
Nie, proszę nie ....
To niedorzeczenie, to głupota, to ... Niemożliwe. Po
prostu niewiarygodne.
Co ja zrobiłem ? O matko. Matko, matko, matko ... Ej, w
sumie to czemu nie. Chyba nie jest mocno wściekła.
- Co mam powiedzieć ? -
Charlie zaśmiał się, kiedy tysiące oczu wpatrywało się w niego z uwagą.
- No, kim jest ta
dziewczyna !
- Sam nie wiesz czy masz
sklerozę ?! - zawołała ze śmiechem Angie, a wszyscy skwitowali jej słowa
chichotami.
Jej śmiech ... O Jezu. Artur, spokój. Tylko spokój Cię
uratuje.
On ... z nią ... O matko.
Biedna Sysia. Wydaje się trochę ... zaskoczona.
- Jasne, ja wiem. -
Jeremi udawał urażonego. - Ale ta setka ludzi raczej nie. I pewnie zastanawia
ich to.
- Hej, jestem Angie
Białogłowska-Errikson i pracuję tu jako jedna z pomocy podczas trasy. -
powiedziała do mikrofonu, który trzymał Charlie. Ich palce stykały się, a
chłopak z błyszczącymi oczami wpatrywał się w nią. Nie patrz się na mnie. I tak Ci nie wybaczę tego, Lenehan. I reszta
ludzi też nie. - Jestem tłumaczem chłopaków. To wszystko. - Jeremi pokręcił
głową, a tłum zaczął skandować jej imię.
- Mówcie prawdę. -
Jeremi zachowywał się jak ksiądz na spowiedzi. - Co to miało znaczyć, mate ?!
- O ja Cię ... - Charlie
przeczesał palcami włosy, po czym spojrzał dziewczynie w oczy. - Wydawało mi
się, że Leo jest wścibski, ale Jeremi przebił go o głowę.
- Oj, powiedzcie ! -
zawołała jakaś fanka stojąca blisko. - Jesteście spokrewnieni ? - na jej słowa
Angie wybuchnęła śmiechem.
O nie mogę. Zaraz nie wytrzymam. Kuzynami ?! Serio ?! Czy
jesteśmy aż tacy podobni ?
- Co powiedziała ? -
spytał Charlie, a Angie pośpiesznie mu wytłumaczyła, a na jego twarzy pojawił
się uśmiech.
- Skądże. Poznaliśmy się
cztery dni temu i jesteśmy parą. - Jeremi o mały włos nie wypuścił mikrofonu na
stopę Sylwii, której oczy były wielkie ze zdumienia, podobnie jak około tysiąca
osób. Charlie zarumieniony spojrzał na Angie, która wywróciła oczami.
No nie, kochany. Nie żyjesz. Zapomnij o tym
wcześniejszym. Teraz to naprawdę przegiąłeś.
Ups, chyba za szczęśliwa to nie jest, że to powiedziałem.
Ale czy to moja wina, że po prostu jakaś nieznana mi siła pchnie mnie od tego
wszystkiego ? Czy to nie miłość ?
Nie. Po prostu nie wierzę. Chyba wylądowałem w jakimś
koszmarze.
Och, matko. Przecież ona ... ona nie jest jak on ... Och,
nie.
- Lenehan, obiecuję Cię,
że zabiję Cię kiedyś za to. - mruknęła, kiedy pierwszy otrząsnął się Leo,
którego zszokowało to, że kumpel odważył się powiedzieć to przy takiej widowni.
Nie słynął z wylewności uczuć.
- No więc chyba musimy
to uznać za dostatecznie oficjalne, oprócz wcześniejszej waszej rozmowy, którą
podejrzałem z Jillan i tą emerytką. - Charlie i Angie zaśmiali się, kiedy oboje
zarumienieni popatrzyli po zszokowanych zebranych.
Nie, nie, nie. Tylko nie to. Nienawidzę być w centrum
uwagi. I on też. Ja to doskonale wiem. Więc dlaczego to powiedział ?!
Czemu to zrobiłem ? Nigdy nie zrobiłem czegoś tak ...
szalonego. Ale jednocześnie wiem, że to była najlepsza decyzja w moim życiu. To
te uczucie. Ono mnie popycha do przodu i daje dziwną siłę.
- Myślisz, że ... - zaczęła cicho.
- Tak. Za chwilę dowie
się o tym połowa świata, a druga za drugą chwilę. - Angie jęknęła.
Tylko nie to. Naprawdę. Wszystko, ale nie to.
- No ja pierniczę. Zero
prywatności. - jednak śmiała się, w szczególności kiedy ludzie rzucili się na
nich z gratulacjami.
- No, Angie, nie
myślałem, że ...
- Siedź cicho, Sikorski. To przez Ciebie
wszystko się wydało. - zaśmiała się szczerze.
- O kurczę. - Remo
zdumiony do granic możliwości podszedł do nastolatków, którzy zarumienili się
delikatnie. - No ... nie wierzę. Gratulacje.
- uścisnął dłoń Charliemu. - Kurczę. Chyba trzeba będzie to jakoś
uczcić. - para machnęła dłońmi tym samym zgranym gestem, a wszyscy skwitowali
to śmiechem.
- Jezu, czuję się jakby
wszyscy chcieli w jednej chwili mnie zabić. To okropne. - jęknęła Angie, kiedy
Charlie ze śmiechem pocałował ją w policzek, wzbudzając entuzjazm i zazdrość setek młodych osób...
Jakiś czas później ....
- Moja skrzynka
pocztowa, Facebook, instagram, snapchat nie wyrabiają. - Angie rzuciła telefon
na łóżko i westchnęła.
Chcę cofnąć czas. Serio. Tak do jakiś paru miesięcy temu.
Kiedy się nie spotkaliśmy. Mimo że uwielbiam go za wszystko i za nic. Dziwne
uczucie. Uwielbiać za nic, a jednocześnie mając do tego milion powodów.
- Kochana, jesteś
sławna, takie życie. - Jillan zaśmiała się, kiedy przyjaciółka nerwowo
zastukała palcami w blat stolika. - No już, spokojnie, przecież to nic
strasznego. - usiadła przy niej na łóżku.
Młoda, dasz radę. Nic już się nie stanie. Nie wróci
horror sprzed paru lat. Wszystko będzie w porządku. Uwierz mi.
- Wiesz przecież jak
bardzo się tego boję. - Angie westchnęła. - Tego że przestanę być sobą, że
zniszczą mnie, że powiedzą, że kocham go tylko dla zysku ... że ...
Czy ja powiedziałam na głos, że go kocham ?! Ale przecież
my znamy się ...
Wcale nie znamy się chwilę. Ja znam go dłużej. A on w
rzeczywistości mnie też.
On tego nie pamięta. Nie pamięta tych czterech listów.
Ale ja wciąż je mam pod
łóżkiem.
- Chwila moment .... ty
go kochasz ? - Jillan zaskoczona spojrzała na przyjaciółkę. - Myślałam, że
bierz to jako pewnego rodzaju zabawę.
Ty też tego nie pamiętasz. Nikt nie pamięta. Wszyscy
wymazali sobie te chwile z pamięci.
A ja wciąż nie potrafię tego zrobić. Podobnie jak
Martyna.
- Skądże. - Angie
podniosła na nią wzrok. - To nie jest takie zwykłe zakochanie, Jill. -
podniosła się z łóżka i zaczęła krążyć po pokoju. - Mam takie dziwne
przeczucie, że ....
Że naprawdę go potrzebuję. Że nareszcie znalazłam osobę,
której tak długo szukałam. Że mi pomoże. Że pokaże prawdziwą mnie. Bo sama nie
wiem, jaka naprawdę jestem.
- Że jesteś głodna ? -
mruknęła Martyna, która leżała na jednym z łóżek w słuchawkach i próbowała się
skupić na muzyce, a nie gadaniu bliźniaczki.
Boże, naprawdę kocham ją, ale momentami zastanawiam się
czy w dzieciństwie nie zrobili któreś z nas operacji plastycznej, aby upodobnić
do siebie. Żeby się przejmować jakimś facetem ? Niedorzeczność.
- To też, ale .... -
Angie westchnęła i opadła na krzesło. - Nie mam pojęcia, co się ze mną dzieje.
Ale naprawdę go kocham. Jill, czy to dziwne ?
Jasne, głupia, że to dziwne. Masz siedemnaście lat, a nie
dwadzieścia parę, żeby myśleć o takich sprawach. Powinnaś się skupić na
przyziemnych rzeczach, a nie chłopaku, którego towarzystwo diametralnie Cię
zmienia...
- No, może trochę. -
przyznała ciemnowłosa , a Angie jęknęła. - Ale to nie znaczy, że nieprawdziwe.
Widzę jak oboje się patrzycie na siebie ...
- Co jest karą dla
świata. - mruknęła Martyna, a Angie wywróciła oczami.
- I myślę, że on nie
bawi się Tobą. Typ jak on raczej nie wykrzyczał by, że jest z kimś z związku od
paru dni przy setkach ludzi, a on tak zrobił. Myślę, że to pewien rodzaj
odwagi. - Jillan uśmiechnęła się do przyjaciółki. - A teraz, idź do niego.
Przecież prosił, abyś zajrzała. - Angie westchnęła, po czym wyszła z pokoju, a
przyjaciółka zachichotała.
-Och, nie mogę doczekać
się jej miny. - mruknęła ze śmiechem,a
Martyna wywróciła oczami.
A ja się nie mogę doczekać, kiedy Devries przestanie mi
spamować media społecznościowe ...
- Jezu, jak ja wyglądam.
- jęknął Charlie, a Leo zachichotał.
Nie narzekaj. Dość w porządku jak na moje oko. Jak co
dzień. Szału nie ma, dupy nie urywa.
- Jak normalny ty. -
skitował słowa przyjaciela, a ten jęknął jeszcze bardziej.
- Naprawdę tak wyglądam
? - obrócił się do przyjaciela, który z namysłem kiwnął głową. Niestety. Wybacz, ale taka jest bolesna
prawda, Charliś.
- Zazwyczaj. - Charlie
jęknął rozdzierająco, zanim nie oklapł na krzesło. No i teraz wszystko jasne.
- Nie dziwię się jej, że
się mnie bała. - westchnął, a Leo zaśmiał się.
- Przesadzasz. Swoją
drogą zszokowałeś wszystkich tym wyznaniem. Internet huczy o tym, polskie
bambinos wysyłały to w świat. - Charlie schował twarz w dłoniach.
Wiem. I boję się tego jak cholera. Jednak czasami chyba
muszę ruszyć głową, bo mogę narobić sobie i jej problemów.
- Boję się o nią. -
westchnął ciężko. - Ona jest za delikatna, a wiem, że będzie dużo hejtu, w
szczególności z UK. Przecież ona nie jest Angielką i będą uważać, że robię to,
żeby przypodobać się Polsce.
- Racja. - Leo
przytaknął szczerze. - Ale myślę, że tym razem Bóg zdziała cuda. W końcu
jesteście parą, a znacie się cztery dni. Nie jesteście normalni. - Charlie
zaśmiał się, kiedy Leo podniósł się z łóżka.
- A ty gdzie idziesz ? -
spytał bruneta, który uśmiechnął się tajemniczo.
Na razie jeszcze nie do Martynki. Ale już niedługo ...
kto wie.
- Powiedzmy, że na spacer.
- pomachał świstkiem kartki. - Mam numer do tej całej Klaudii i chcę ją jeszcze
zobaczyć. - Charlie uniósł kciuki do góry, kiedy przyjaciel zniknął za
drzwiami, a on został sam.
Ciche stuknięcie.
Charlie poderwał głowę i oderwał wzrok od ekranu smartphone'a, po czym podszedł
do drzwi.
- Tak ? - spytał, kiedy
jakiś cichy głos powiedział :
- To ja Julia. -
otworzył drzwi na oścież, a tam stała ta dziewczyna z ciemnymi włosami z Meet
& Greet.
Och, dobrze ją widzieć.
Boże, nie wierzę. Stoję twarzą w twarz z idolem. O matko.
- Mogę wejść ? - chłopak
zaprosił ją aby weszła, co zrobiła.
- Cóż, możesz nazywać
mnie mistrzem. Zrobiłam. - powiedziała, a chłopak z radością uściskał ją.
Jesteś kochana, Julio.
- Dziękuję Ci. Wysłałaś
fakturę na ten email ? - dziewczyna pokiwała głową z uśmiechem, kiedy Charlie z ulgą westchnął.
- Boże, dziękuję,
dziękuję, dziękuję ! - zaśmiała się, kiedy jeszcze raz ją uścisnął.
- Ja już muszę iść, poza
tym wydawało mi się, że słyszałam jej kroki na korytarzu. Cieszę się, że mogłam
pomóc.
- To ja jeszcze raz Ci
dziękuję. - oczy Charliego błyszczały. - Nie zapomnę Ci tego, Julio.
- A ja życzę wam
szczęścia. - dziewczyna z uśmiechem zamknęła drzwi i zniknęła.
Angie zastygła przed
drzwiami pokoju i westchnęła głęboko. Bała się. Nie miała pojęcia,czego.
Chciała ... chciała go zobaczyć. Bardzo. Ale jednocześnie bała się.
- Ok, to nic strasznego,
przecież jest twoim chłopakiem ... -wymamrotała, a prawda dopiero w pełni do
niej dotarła, kiedy oparła się o ścianę, próbując uspokoić dzikie bicie serca.
Jestem dziewczyną Charliego Lenetana. Ogłosił to przy
setkach osób. Ja pierniczę. Śniłam przez tak długi czas, żeby choć kiedyś
zamienić z nim słowo, a teraz ... nie wierzę.
- Dobra,
musisz wejść, zanim ktoś pomyśli, że ich podsłuchujesz. - i nie pukając,
wsunęła się do pokoju, cicho zamykając drzwi.
Jest taka urocza. Ma nieśmiały uśmiech, w którym się
zakochałem. Jej oczy ... tak błyszczą. Jak nigdy.
- Charlie ! - rzuciła
się mu na szyję, a on o mały włos nie stracił równowagi.
Pachnie sobą. Tak pięknie. Kocham jej zapach, dotyk,
słowa. Kocham ją całą.
Ma tak delikatny dotyk. Uwielbiam go. Każdy jego
fragment.
- Hej,
ktoś się stęsknił? - dziewczyna zaśmiała się, kiedy chłopak położył dłoń na jej plecach i pogłaskał delikatnie po
włosach.
- Tak. - przyznała
szczerze, kiedy chłopak odsunął się od niej ze śmiechem, zanim nie ...
- Teraz powinnam
powiedzieć chyba jak w filmach - to dla mnie ?! Ale wiadomo że zrobię, co
innego. Lenetan ,chcesz, żebym się pokuła ? - zaśmiała się, kiedy chłopak
trzymał w dłoni różę. Chłopak zaśmiał się, kiedy dziewczyna przyjęła podarunek
i powąchała kwiat.
- Widzę, że czekasz, aż
coś powiem. - chłopak udał, że wpatruje się w sufit, kiedy dziewczyna
przytuliła go.
- Dziękuję.- opierała
swoją głowę o jego klatkę piersiową, tak że czuła jego przyśpieszone bicie serca. A on jej.
- Odwróć się na chwilę.
- przykazał, a dziewczyna posłusznie to zrobiła, wciąż wąchając kwiat.
- Zastanawiałam się
ostatnio ... - zaczęła, kiedy poczuła jego palce na swojej szyi, delikatnie
muskające jej skórę. Zaraz zemdlę.
Uwielbiam sposób w jaki się na mnie patrzy, jak ze śmiechem pyta o coś, jak
delikatnie mnie dotyka ... Kocham go.
- Tak ? - spytał z
uśmiechem, kiedy upuścił na obojczyk dziewczyny złoty łańcuszek z prostymi,
eleganckimi listkami. Dziewczyna drgnęła, kiedy poczuła chłód metalu, kiedy
Charlie delikatnie zapiął zapięcie, zanim nie pocałował ją w szyję, a ona mimo
woli zachichotała cicho, po czym odwróciła się do niego, delikatnie kładząc
różę na stoliku obok nich. Dotknęła swojej szyi, gdzie czuła delikatny chłód
bijący od złota, kiedy spojrzała na niego dużymi oczami. Co ty zrobiłeś, Lenetan ?! Czy ty ... Charls ... Ja nie mam pojęcia,
czemu tak mnie uwielbiasz ...
Ma śliczne oczy, w szczególności teraz kiedy próbował
domyśleć się, o co chodzi. Jest urocza. Zachwycająca. Moja.
- Wyglądasz na strasznie
przestraszoną. - Charlie wziął ją za dłoń i poprawił do lustra w korytarzu,
gdzie mogła się przyjrzeć delikatnemu łańcuszkowi, złotym listkom, które dodawały
uroku naszyjnikowi. Westchnęła cicho, ze zdumieniem wpatrując się podarunek.
Jest taka zaskoczona. Kocham jej oczy, teraz tak duże.
Mam nadzieję, że spodobał się jej. Pasuje do niej. Taka delikatna, podobnie jak
ten naszyjnik. Julia, jesteś niezastąpiona.
- Hej,
strasznie ucichłaś. - pocałował ją w szyję, obejmując w pasie ramionami. -
Wiem, nie jest to samochód ani tym bardziej lot na Malediwy, bo nawet o tym nie
pomyślałem, ale ...
- Jest śliczny. -
powiedziała cicho, a jego twarz rozjaśniała w uśmiechu. Zupełnie jak ty.
- Cieszę się, że Ci się
spodobał. - znów pocałował ją delikatnie, wdychając jej zapach. Dziewczyna
westchnęła, kiedy widziała w lustrze jak chłopak wpatruje się w nią w szkle z
uśmiechem muskając wargami jej szyję.
- Nie musiałeś. Naprawdę
... Ja ... nie wiem, co powiedzieć. - przyłożyła dłoń do ust, kiedy łzy
popłynęły jej po twarzy. Wydarzenia ostatnich paru dni, wszystko dopiero
dotarło do niej. Charlie był zaskoczony jej reakcją, kiedy odwróciła się do
niego i wtuliła w jego klatkę piersiową. Charls
... to chyba sen ... Nie mogę uwierzyć, że ... Jesteś mój. I że sprawiasz mi
takie niespodzianki ...
- Hej, maleńka, nie
płacz. - pogłaskał ją po mokrym policzku. - Nie cierpię jak płaczesz. Angie,
shh .... Shh .... - objął ją mocno ramionami. - Nie wiedziałem, że powoduję u
dziewczyn takie reakcje. - zaśmiali się lekko, kiedy ona podniosła na niego
błyszczące oczy.
- Dziękuję. Charlie, naprawdę
nie trzeba było ... Ja .... nie mam pojęcia, jak .... - Charlie wywrócił oczami
i nachylił się, aby pocałować ją delikatnie. Dziewczyna westchnęła, kiedy
oderwali się od siebie, z zetkniętymi czołami.
- Wszystkiego
najlepszego, Angie. Moja cudowna dziewczyno. - ich usta znów zetknęły się,
kiedy stali spleceni w uścisku ...


O jezu Mega ! <3 Kocham <3
OdpowiedzUsuń<33
OdpowiedzUsuńNie no nie wytrzymam! Cudowne <3 Charlie taki romantyczny... Zastanawiam sie czemu Leo lata za pierwsza lepszą. Klaudia, Martyna...
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię. Ja nie potrafie tak cudownie pisac.
Może to zabrzmiec dziwnie i dziecinnie, ale moim malutkim marzeniem jest, zebys zajrzala na mojego bloga. Prosze, w wolnej chwili zaglądnij
http://blogkajaff.blogspot.com/?m=1
Z gory dziekuje i zycze duzo weny
/Kaja