Z dedykacją dla wszystkich kici, które czekały. Jesteście najlepsze ! ♥
- Wow. - BAM z wrażenia
usiadło na podłodze, kiedy Filip i Jillan wytłumaczyli im wszystko. - Czy to
znaczy, że ...
- Chwilka ... - Leo
zmarszczył brwi.
- Gdzie ona jest ? - Charlie
spytał z przejęciem, a Polacy bezradnie rozłożyli ręce.
- Nikt nie ma pojęcia.
Ktoś poszedł jej szukać, ale jeśli ona gdzieś zniknie, to będzie problem. -
Jillan westchnęła. - Ma tendencję do takich rzeczy. Boi się, co ludzie o niej
pomyślą i ucieka. Zostawia wszystko za sobą.
- Ja chyba wiem, gdzie
ona może być . - oczy Charliego rozszerzyły się z zaskoczenia. - Poczekajcie. -
zeskoczył ze sceny i pobiegł.
Coś ty narobiła. Teraz wszyscy myślą sobie nie wiadomo co o
Tobie. Jesteś głupia. Powinnaś wyjechać. Teraz wyleją Cię, a do tego Charls ....
On mi zaufał. A ja nic mu nie powiedziałam.
Angie ukryła twarz w
dłoniach i jęknęła. Siedziała pod ścianą budynku, gdzie panowało nieznośne
ciepło, ale nie potrafiła być w środku. Przytłaczało ją wszystko. Kruczowłosa
zostawiła ją w spokoju, powiedziała, że będzie trzymała wszystkich z daleka od
jej kryjówki. Angie westchnęła i przeczesała palcami czując przyjemny wiatr,
który przeniósł na chwilę ochłodę.
- Otwórz oczy. - czyjś
cichy głos powiedział, a dziewczyna podniosła na niego wzrok.
Stał tam. Z uśmiechem.
Taki sam jak wcześniej. Z kwiatem w dłoni. Perfekcyjny.
A jemu co ? Jest chyba naprawdę nienormalny. Boję się trochę tego, co ma w głowie.
Jest trochę zaskoczona tym, że mnie widzi. Ma śliczne oczy. I usta. Jezu, cała jest taka urocza.
- Charlie ... -
poderwała się na nogi i cofnęła o krok. - Ja ... przepraszam. - rozłożyła
bezradnie ramiona. - Nie chciałam zataić przed tobą prawdy. Pewnie czujesz się
oszukany. Przepraszam. - spuściła głowę, kiedy usłyszała kroki, zanim Charlie
nie stanął przed nią. Delikatnie odgarnął włosy z jej twarzy i zaczesał do
tyłu, po czym wsadził w nie niebieskiego kwiatka, którego "pożyczył"
od jakieś fanki, której serdecznie podziękował za tej gest. Pogładził ją po
policzku, a ona spojrzała na niego wielkimi oczami, nie wiedząc, jaka będzie
jego reakcja na to wszystko. On mnie ...
o mamuniu ... Czemu to wszystko robi ?
Ma tak duże oczy. Chyba znów się boi. A przecież nie ma
czego.
- Hej... Znów się mnie
boisz. Czemu ? - spytał z pół-uśmiechem. - Czy coś zrobiłem złego ? Ty coś złego ? Skądże. To ja jak zwykle
wszystko psuję.
- To raczej ja zrobiłam.
- westchnęła, a on zaśmiał się cicho.
- Angie, nie gniewam się
na Ciebie. - dziewczyna odetchnęła z ulgą, kiedy on pogłaskał ją policzku. Jego dotyk. Jasna cholera. Jakby ktoś mnie
porażał prądem. - Znamy się krótko,
w naszej relacji nie było czasu na zwierzenia. Rozumiem Cię dlaczego nie
powiedziałaś, że jesteś znana. Wszystko rozumiem. - wziął jej dłonie w swoje. O mamuniu. Zaraz. Zemdleję. Na 10000001%. -
Ale to wszystko czego się dowiedziałem nie zmienia nic. Wciąż jesteś ...
- Kim ? Wariatką, która
nazywa Cię napaleńcem ? - Charlie zaśmiał się, widząc, że dziewczyna odzyskuje
dawny temperamencik. Och, kocham ten twój
charakterek, Angie. Jak ja go kocham.
- Nie. Nie widzisz
siebie w sposób jaki Cię widzę. - pocałował delikatnie jej dłonie, a ona
zarumieniła się i spuściła wzrok. Nie całuj
mnie, błagam. Zaraz zemdleję. Błagam, puść mnie. - Angie, patrz na mnie,
proszę. - skupiła więc na nim swoje ciemne oczy, a on uśmiechnął się słodko.
Ten uśmiech.
AAVSWGSVWUHBQWJ. BDQYBQWNWQ. Jezu... Ta śmierć ... Heroiczna ... Umarła przez
fangirling. Dzisas.
Zemdleję zaraz. Ma tak uważne spojrzenie, wnikliwe, jakby
prześwietlała moją duszę na wylot. Ale muszę jej to powiedzieć.
- Wiesz kogo widzę ? -
pokręciła głową, kiedy on otaskował ją wzrokiem, choć i tak znał każdy jej
najmniejszy szczegół na pamięć. Jej obraz wrył mu się w pamięć na zawsze. -
Szczupłą dziewczynę z metrem sześćdziesiąt parę z bladawą karnacją. Ma włosy do
łopatek koloru ciepłego brązu pomieszanego z piaskowym blondem. Ma niewielki
nos i czoło oraz delikatnie zarysowane kości policzkowe. Wąskie usta koloru
chłodnego różu. I oczy. Najpiękniejsze na świecie. Ciemne, momentami
jaśniejsze, bardziej piwne niż brązowe, duże, momentami nie mogę rozpoznać
źrenicy, a tęczówki. Tajemnicze, skrywają różne myśli, wspomnienia. Osoba,
która stoi przede mną, ma delikatny makijaż, który tylko dodaje uroku. Jest
ubrana w czarną bluzkę wyciętą w serek i zwykłe krótkie spodenki. Ma obite
kolana, pewnie nie patrzyła jak chodzi i wpadła na coś. - zachichotał. Co on pierdoli za przeproszeniem ?! Czy on
właśnie opisał mnie całą ?! Jezu ... I
jeszcze powiedzał, że ... Angie, on coś brał. Gdyby dobrze się czuł, nie
powiedziałby, że ... O mamuniu ... - Ale co jeszcze widzę ? Widzę
zaskoczone spojrzenie. Czuję szybsze bicie serca i przyśpieszony puls. Widzę
jednak głównie jedną ważną rzecz. Że dziewczyna, która stoi przede mną, jest
najwspanialsza. I moja. I nie obchodzi mnie to, że jesteś sławna. Też jestem. A
ty traktujesz mnie jak normalnego człowieka, jak chłopaka z podwórka. Angie,
nie wiem, jakim cudem, nie zrozumiem tego nigdy, ale w ciągu zaledwie dwóch dni
zdobyłaś całkowicie moje serce. Nie potrafię przestać myśleć o Tobie, jesteś
moją pierwszą i ostatnią myślą w ciągu dnia. Śnisz mi się praktycznie
cały czas. Nie mogę przestać szukać Ciebie wzrokiem. Jesteś ... wyjątkowa. -
pogładził ją po policzku. O matko.
Powiedziałem to. I nie uderzyła mnie jeszcze. Jest zaskoczona. Ja też jestem.
Tym, że się odważyłem to powiedzieć. Jestem taki dumny z siebie. - I wiesz, że nie mam pojęcia, czemu tak jest,
ale chcę mieć Cię dla siebie. Żebyś była moja. Żebyś była moją dziewczyną.
Najwspanialsza osoba na Ziemi to właśnie ta niewysoka dziewczyna, co stoi
przede mną. Angie, nie wiem, jak mogę Cię przekonać, świat, że to co czuję, to
nie są żadne kłamstwa. Wiem, popełniłem parę błędów, mnóstwo w życiu, ale chcę wszystko
naprawić. A bez Ciebie nie dam rady. Bóg mi to powiedział. - uśmiechnął się do
dziewczyny.
Chyba to żart jakiś. On powiedział, że ... Że ....
chciałby abym była jego dziewczyną ?! I że jestem najwspanialsza ?! Och, matko.
Matko. Matko. On coś brał. Na miliard procent. Chyba czas zacząć uciekać i dzwonić po pogotowie psychiatryczne. A może upadł na głowę i ma wstrząs mózgu ?
Ona zaraz chyba mnie zamorduje. Właśnie powiedziałem jej,
że chcę, aby była moją dziewczyną. Po dwóch dniach znajomości. Ach, Charlie, to
będzie chyba najsłynniejszy kosz w twoim życiu. I na całym świecie, jeśli to rozpowie komuś.
- To chyba wszystko, co
na razie chciałem powiedzieć, połowa rzeczy wyleciała mi z głowy, bo się
okropnie stresuję. To moje pierwsze takie wyznanie i wierz mi, że czuję się
jakbym miał zemdleć. - roześmieli się oboje. - Naprawdę, po raz pierwszy. - pocałował jej palce splecione
z jej. - Powiedz mi teraz, dobrze wypadłem ? - zaśmiał się, a dziewczyna razem
z nim. Jasne, durniu, że tak. Przez
chwilą pomyślałam, że ty tak naprawdę ... Chociaż ... Te twoje oczy ... Wydają
się nie kłamać ...
- Cóż, powiedzmy, że ...
- Angie udawała, że się zastanawia. - ... Lenetan ... przestań ... - zaśmiała
się, kiedy chłopak objął ją w talii i przyciągnął do siebie, po czym pocałował
delikatnie w szyję, a ona zachichotała. - To ma być celowy zabieg, żebym
powiedziała, że to najpiękniejsza rzecz, jaką słyszałam ?! - zachichotała
ponownie, kiedy chłopak uśmiechał się szeroko.
Jezu, durna. Przyznałaś, że Ci się podobało. A miałaś
trzymać się od niego z daleka. Suuuper. Brawo, Angie, właśnie po raz kolejny udowodniłaś, że nagroda Darwina to dla Ciebie za mało. Muszą wymyślić jeszcze lepszą, bo ta już nie wystarcza na twoją głupotę.
Widzę, że jest niezadowolona, że wypowiedziała swoje
myśli na głos. Jest taka urocza z tym swoim chłodem i uporem.
- Już to powiedziałaś.
Ale po prostu uwielbiam jak się śmiejesz. Wtedy świat jest jeszcze piękniejszy.
- uśmiechnął się lekko. - A teraz pozwolisz, że będę niezwykle romantyczny.
- Jasne, nie ma sprawy,
Leo tłumaczył mi, że na taniec z Tobą nie mam co liczyć, bo jesteś łamagą. -
zaśmiali się.
- Właśnie dowiedziałem
się, że mój kumpel nie wspiera mnie w moim związku. Super. - jęknął Charlie.
- Charls, czy ty właśnie
powiedziałeś ... ? - była zdumiona, kiedy chłopak pokiwał głową.
- Powiedziałem już matce,
że będziesz na Boże Narodzenie. - zaśmiał się, kiedy dziewczyna spojrzała na
niego jak na wariata. Ja zaciągnę go do
szpitala, aby zbadali czy nie ma wstrząsu mózgu czy czegoś nie brał. Bo to, co
mówi, nie jest normalne. - Dla mnie jesteś moją dziewczyną. Powinienem teraz
mieć chyba jakiś pierścionek czy coś, podarować Ci samochód, no nie wiem ...
Coś wymyślę. - zaśmiali się. - A teraz już tak na poważnie - Charlie
spoważniał, po czym odsunął od siebie Angie, zanim nie ...
- Co ty wyprawiasz ? - zapytała zdziwiona, kiedy chłopak
uklęknął przed nią. Ludzie, którzy przechodzili niedaleko klubu, który był
otoczony płotem z ciekawością mijali nastolatków po drugiej stronie zabezpieczenia,
po czym ze śmiechem kręcili głowami. Angie ponownie skupiła wzrok na Charlim,
który z szerokim uśmiechem klęczał przed nią.
Ja chyba się zaraz zabiję. Upadnę. Zemdlę. Hmm, dobry
pomysł. Płot mam za plecami. Sekunda, dwie i ucieknę od niego. I jego
spojrzenia. Ratunku, na pomoc galaretce ! Putinie, ratuj ! Ktokolwiek, Jezu, niech zabierze go ode mnie !
Zrobię to. Zaskoczę ją. I jeśli się nie zgodzi, to zmuszę
ją. Wygląda jakby miała zaraz uciec, więc lepiej, żebym się sprężał.
- Najdroższa Angie,
wiem, że znamy się niecałe siedemdziesiąt parę godzin i parędziesiąt minut, ale
czuję, że jeśli CI tego nie powiem, to nie wytrzymam. - jakaś staruszka z
zaciekawieniem zatrzymała się nie wiedząc, co mówi chłopak po angielsku. -
Wspominałem już kiedyś, że mnie zauroczyłaś, prawda ? - dziewczyna kiwnęła
głową, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje. Drzwi od klubu uchyliły się i
pojawiły się nich dwie głowy. I dwa telefony.
- Ja pierdzielę. -
Jillan wyszeptała podekscytowana. - Jeśli nie zgodzi się, to chyba osobiście
jej przyłożę.
- O mamuniu. Jego matka
padnie na zawał. - Leo zachichotał, a Jillan zatkała mu usta dłonią, aby
siedział cicho, aby mogli wszystko filmować. Ej, przystojniaku, masz ładne perfumy. Kurde, sam w sobie nie jest
niczego sobie. Hmmm ....
- Więc, jesteś naprawdę
wspaniałą osobą i przed chwilą uargumentowałem to dość dokładnie, więc będę się
streszczał, bo ludzie pomyślą sobie, że słońce mi zaszkodziło. - Charlie
uśmiechnął się szeroko, ukazując urocze dołeczki. Ci co innego zaszkodził i dowiem się, co. - Angie Anastazjo
Białogłowska - Errikson, najcudowniejsza istoto na świecie, czy zechcesz
uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostać moją dziewczyną ?
Wiem, że nie jestem może najpiękniejszy,
mam odstające uszy i dołeczki, których nie cierpię, bałaganię też i zachowuję
się jak dzieciak z kumplem, ale ... uwielbiam Cię. I nie mógłbym patrzeć na
Ciebie jak uciekasz mi. Więc uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją
dziewczyną, bo na ślub jesteśmy trochę za młodzi ? - Angie przyłożyła dłoń do
ust i pokręciła głową ze zdumieniem.
On ... O matko. Boże. Zdycham. Czy można przeprowadzić
zwrotną restytucję serca galaretce ? Chyba będę królikiem doświadczalnym, bo
umieram. Co on brał ?!
Chyba jej się spodobało. Ma tak duże oczy. Och, Charlie.
- Ej, dziewczynko, co
nic nie mówisz ?!- Angie odwróciła się do rencistki, która podparła się pod
boki. - Nie wiem, co ten dzieciaczek- wskazała laską na Charliego - powiedział,
ale jeśli Ci się oświadcza, to bierz , bo potem może być za późno. Szczęścia
dzieciaczki ! - Angie ze śmiechem pomachała staruszce na pożegnanie, podobnie
jak Charlie, który przypuszczał, co kobieta powiedziała. Angie z powrotem
skupiła na nim wzrok i przechyliła delikatnie głowę.
- Więc mówisz, że jestem
cudowna ? - zaśmiała się, kiedy Charlie zerwał się na nogi i udusił w uścisku.
- Tak. Najcudowniejsza
na świecie. - pocałował jej włosy, zanim ich usta nie odnalazły drogi do siebie
i nie złączyły się w pocałunku. I nic się nie liczyło. Tylko to że byli razem
...
JESTEM GALARETKĄ. O JA PIERDOLĘ. GALARETKA PORAŻONA
PRĄDEM.
Ma tak cudowne usta. Jest taka delikatna. Urocza. Moja.
- Czyli mam to uznać za
tak ? - Charliego oczy lśniły ze szczęścia. Angie wywróciła oczami.
- Tak, Lenetan. Zostanę
twoją dziewczyną, jeśli tego chcesz. I jeśli muszę. - chłopak zawirował z nią w ramionach
wokół własnej osi, zanim nie postawił jej na ziemi.
- Okropnie cieszę się z
tego. - pocałował ją w usta delikatnie. - Kurczę, musimy napisać do Księgi
Rekordów Guinessa, że to najszybszy związek znanych osób. - zaśmiali się oboje,
kiedy skierowali wzrok na drzwi od klubu, gdzie widać było ...
- Leonardo ! Jillan ! -
Angie krzyknęła, a przyjaciele struchleli, widząc, że para wpatruje się w nich
ze śmiechem. Jillan zabrała szybko dłoń z ust Leo. Ale to nie tak ... Przecież nic złego nie robimy ... Nie całujemy się
na widoku, w przeciwieństwie do was !
- My tylko .... -zaczęła
Jillan, kiedy Charlie machnął dłonią.
- Wiedziałem, że ktoś
będzie przy tym. To nie byłoby moje szczęście, gdybym oświadczał miłość
dziewczynie, w którą wpatruję się w obrazek bez widzów. - wywrócił oczami.
- Teraz chodźcie, wszyscy pewnie
zastanawiają się , gdzie jesteśmy. - czwórka przyjaciół ruszyła ku reszcie
ekipy. Dwójka z nich ze splecionymi dłońmi ...
- Co to ma być, co ?! -
Thor szturchnął Charliego. - Takie trzymanie za rączki, hmmm ? - zaśmiał się
szczerze, a blondyn mu zawtórował. Zazdrosny.
Jest moja, więc wybacz, ziom.
- Boję się, że ją
zgubię. - przyciągnął do siebie szatynkę i przytulił. Thor ze zdumieniem
gwizdnął i skierował wzrok na Angie.
- Czy wy ... no ten teges .... chodzicie ze sobą ? -
powiedział ze zdumieniem. Angie spojrzała z namysłem na Charliego, który
uśmiechał się szeroko. Przestań się tak
szczerzyć. Thor rozgada to wszystkim, a na razie sama muszę się przyzwyczaić do
tej myśli.
- A jeśli tak, to co ? -
Thor uniósł w obronnym geście ręce do góry.
- Nic, nic, po prostu
... zwykła ciekawość, pani szeryf. - Angie roześmiała się, a Charlie z nią,
kiedy na Thora wpadła ...
- Sylwia, gdzie tak
pędzisz ? - chłopak podał dłoń dziewczynie, która wstała z podłogi. Sysia
podniosła wzrok i zauważyła szeroki uśmiech Charliego, zarumienione policzki
Angie i ... splecione dłonie. Co się tu wyprawia ? Pamiętaj, co mówiła Olcia. Że to zapewne tylko zabawa dla niego, że traktuje ją jak przyjaciółkę, że ... Jezu, te cholerne przeczucie, nie da mi spokoju ! Że jednak ich coś może łączyć.
- Och, przepraszam, nie
chciałam wam przerwać. -ciemnowłosa uśmiechnęła się z zawstydzeniem. - Tak
właśnie to miałam was znaleźć. Ktoś podobno Cię szuka. - skierowała swoje słowa
do Angie, która zmarszczyła brwi. A teraz kto ? Jezu, dzisiaj ma być wielki dzień końca serca Angie ? Mam zemdleć, umrzeć ? Dzięki Boże. Wielkie dzięki.
- Nie mam pojęcia, kto
to może być ... - westchnęła. - Zaprowadzisz
nas ? - Sysia zauważyła, że dziewczyna powiedziała w liczbie mnogiej,
ale nic nie powiedziała, kiedy poprowadziła w odpowiedni korytarz ....
- Czemu jesteś taka
zdenerwowana ? - spytał Charlie delikatnie, trzymając Angie za dłoń. Sysia
zaskoczona spojrzała na niego i natychmiast odwróciła wzrok. Nie rumień się. To nic takiego. Przecież ona jest jeszcze taka dziecinna. I tylko rok młodsza od niego. I tylko ma takie ładne oczy. Wszyscy to mówią. Te oczy mają w sobie urok. Nie wiem, kto by się im oparł.
- Nie, po prostu ....
jestem trochę zmęczona, to wszystko. - przyśpieszyła trochę kroku.
- Cóż, mam nadzieję, że
poczujesz się lepiej. - dziewczyna uśmiechnęła się słabo do chłopaka. Zawsze musisz powiedzieć coś, że myślę, że te słowa znaczą coś specjalnego, a tak nie jest ?
- Ja też. - powiedziała,
zanim nie weszli do odpowiedniego pokoju.
- Angie, słoneczko ! -
jakaś roześmiana nastolatka uścisnęła zaskoczoną szatynkę, od której odsunął
się Charlie, przyglądając się grupie nastolatków w różnym wieku, wszyscy ubrani
w podobne ubrania z niebieskimi
emblematami na białych koszulkach. Górował w tej grupie jakiś wysoki facet,
który ze śmiechem uścisnął dłoń zaskoczonej Angie. A co oni tu ... Ja nie mogę. Boże, ten dzień ... Chyba czas naprawdę pomyśleć nad tym czy na pewno nie śnię. Bo to aż nie do wyobrażania.
- Ale ... byłam pewna,
że .... Jesteście kochani. - uściskała jakiegoś chłopaka. - Skąd wiedzieliście,
że wciąż tu będę ?
- Moja babcia widziała
Cię. - Angie roześmiała się, kiedy przytuliła jakiegoś niewysokiego chłopaka,
parę lat młodszego od niej. Ach, no tak. ORMO staruszka. I wszystko jasne.
- Przekaż ode mnie dla
niej pozdrowienia. - chłopak kiwnął głową i zaśmiał się szczerze.
- Jasne, nie ma sprawy.
Podobno jakiś facet Ci się oświadczał... - uśmiechnął się jak diabełek, kiedy
jakaś dziewczyna szturchnęła Angie w żebra. Moje żebra. Cholera. Tylko jedna osoba na Ziemi może mieć tak twardy łokieć.
- Młoda, szalejesz. -
miała wściekle rude włosy i dużo makijażu na twarzy, ale uśmiech szczery i
promienny. - Kiedy ślub ? - grupa zaśmiała się, nawet mężczyzna zachichotał. Och, matko. Nie wiedziałam, że z lokalnej dziennikarki awansowałam na dziwkę. No, no, trzeba przyznać, Angie, coraz ciekawiej się robi.
- A skąd wiecie, że się
zgodziłam ? - Angie założyła ręce, kiedy jakiś brunet uścisnął ją mocno.
- Bo taka już jesteś.
Angie, to że jesteś super gwiazdą-rozgwiazdą to nie znaczy, że się zmieniłaś.
Wciąż jesteś częścią naszego teamu. - odsunął się od niej ze śmiechem.
- Ej, ten blondynek
niczego sobie ... - rudowłosa popatrzyła z ciekawością na Charliego, a
mężczyzna skarcił ją wzrokiem jak niesfornego szczeniaka. Ej, ej, Kaja, nie rozpędzaj się. On jest chwilowo mój. I tak chwilowo jestem mega zazdrosna o niego.
- Kaja, nie przy
dzieciach. - najmłodsi jęknęli i spojrzeli na trenera z wyrzutem.
- Nikt tu nie jest
dzieckiem. - ośmioletnia dziewczynka z piaskowymi warkoczami westchnęła.
- Oczywiście, że nie. -
Angie ukucnęła koło niej. - Jak podobał się prezent ? - spytała ze śmiechem,
kiedy dziewczynki oczy powiększyły się z zaskoczenia. Uwielbiam sprawiać obcym ludziom radość. To takie ... och, urocze. Zupełne przeciwieństwo mojego charakterku.
- To ty ... to
przysłałaś ?! - pisnęła podekscytowana, kiedy uścisnęła szatynkę. - Dziękuję,
Angie! Moja mama płakała ze szczęścia, nie miała pojęcia, że to ty !
- Dobra, dobra, robaki,
dość melodramatycznych scen, bo jeszcze się rozpłaczę. - mężczyzna udał, że
ociera łzę, a wszyscy zaśmiali się.
- Kim oni są ? - spytał
z zaciekawieniem przechylając głowę Charlie, po czym spojrzał na niemrawą
Sysię, która wzruszyła ramionami.
- Nie mam pojęcia. Wiem
tyle, że spodobałeś się tej rudowłosej. - winna zaśmiała się z czegoś głośno, a
Angie zawtórowała jej. Charlie uśmiechnął się,
widząc szczęśliwą szatynkę.
- Jesteś smutna z
jakiegoś powodu. - zwrócił się do Sysi. - Widzę to po twoich oczach. Powiedz
coś się stało ? - spytał z troską, kiedy ona uśmiechnęła się zaledwie kącikami
ust i pokręciła głową. Właśnie widziałam
na własne oczy, że coraz bardziej zbliżasz się do Angie. Nie rozumiem.
Wcześniej dawałeś sygnały, że Ci się podobam, a teraz tak nagle ... zakochujesz
się tej szatynce ? Nie rozumiem ... Chcę, abyś był szczęśliwy, bo wciąż jesteś
moim idolem... Ale jednocześnie cierpię...
- Hej, hej, uwaga ! -
rudowłosa z werwą wskoczyła na obrotowe krzesło, które stało w pokoju, aby
wszyscy ją widzieli. - Hej, cisza ! - wrzasnęła i hałasy ucichły. Zarzuciła
włosy na plecy i uśmiechnęła się zadziornie do Charliego, zanim nie zwróciła
wzroku na Angie. - Dzisiaj, a raczej jutro jest jeden z gorszych dni w roku. -
Angie skwitowała jej słowa ze śmiechem, podobnie jak grupa. - Urodziny będzie
obchodzić nasza najlepsza łyżwiarka, która co roku jest coraz starsza i coraz
lepsza. W imieniu wszystkich tu zgromadzonych chcę życzyć Ci, Angie Errikson,
bo reszta jest za długa do gadania- wywróciła oczami. - szczęścia, zdrowia, bo
jest Ci potrzebne, abyś mogła sięgać szczytów. Sukcesów, miłości, ale wątpię,
że jakiś facet długo wytrzyma z Tobą. - wszyscy zaśmiali się. - Życzę Ci, abyś
jednak nie wyjeżdżała do Stanów, bo wtedy porzucisz nas, swoją rodzinkę i kto
będzie się tobą opiekował ?! Nikt ! Ale wracając jeszcze do życzeń - życzę Ci z
całego mojego serca jak najlepszych osiągnięć w tym, co kochasz i spełnienia
marzeń. To chyba tyle, staruszko. - zeskoczyła z krzesła i przytuliła szatynkę
ze śmiechem przewracając wszystkich w koło.
- Angie, wszystkiego
najlepszego ! - mężczyzna uścisnął dziewczynę, a grupa zaczęła śpiewać znaną
wszystkim piosenkę .
- Sto lat, sto lat, sto
lat ! - zapiali jak koguty, a dziewczyna otarła pojedynczą łzę z policzka. No nie wierzę. Pamiętali.
- Jesteście kochani. Nie
miałam pojęcia, że będzie pamiętać. To przecież jutro.
- Ale jutro będziesz już
daleko, a przewiezienie nas wszystkich to spore zamieszanie. - jakiś chłopak
uśmiechnął się. - Jesteśmy drużyną, nie zapominamy o swoich. Dzięki, Antoni. Te słowa znaczą więcej niż
jakiekolwiek inne.
- Wiem, wiem. Jesteście
najlepsi. Dziękuję. - uścisnęła jeszcze raz rękę wysokiego mężczyzny, który
udawał, ze zagania nastolatków jak kwoka kurczęta.
- Chodźcie, nasza robota
zakończona. Na prezent musisz trochę poczekać, lód zmieniają na hali. -
dziewczyna zaśmiała się, kiedy grupa wysypała się na korytarz, po czym metodą
prób i błędów wybrali odpowiedni korytarz. Dziewczyna westchnęła i odwróciła
się do zaskoczonych Charliego i Sysi.
- To moja ekipa łyżwiarska.
- wyjaśniła i uśmiechnęła szeroko. -
Przyszli złożyć mi życzenia.
- Masz dzisiaj urodziny
? - spytał z ciekawością Charlie, a ona pokręciła głową.
- Jutro. - zaśmiała się
i klasnęła w dłonie. Chodźmy, muszę porozmawiać z Ryszardem i Remo. - chwyciła
za dłoń Sysię i Charliego i pobiegła.
LOLOLO. SAMA NIE WIEM, CO SIĘ WŁAŚNIE STAŁO, ALE OK. TEN ROZDZIAŁ JEST LEKKO MÓWIĄC ... DZIWNY. POZDRAWIAM LUDZI, KTÓRYM NIE ROZWALIŁ CZACHY. XDD
PS. UWAGA - TERAZ WSZYSTKO JEST SŁODKO I WOGÓLE, ALE ZA JAKIEŚ DWADZIESCIA ROZDZIALOW ... ACH , OKRUTNA JESTEM. :')

Gabi ty moja idolko ❤💚💜💙💛 genialne ! Ale boję się co ty dalej zrobisz... Ale no nic... Mimo że chyba się domyślam to i al trzya się dobrej myśli ❤💚💜💙💛
OdpowiedzUsuńDo zobczenia wieczorem na skype❤💚💜💙💛🌚
Gabi ty moja idolko ❤💚💜💙💛 genialne ! Ale boję się co ty dalej zrobisz... Ale no nic... Mimo że chyba się domyślam to i al trzya się dobrej myśli ❤💚💜💙💛
OdpowiedzUsuńDo zobczenia wieczorem na skype❤💚💜💙💛🌚
Jezu kocham <333
OdpowiedzUsuń