czwartek, 21 stycznia 2016

ROZDZIAŁ XII

                                   Z dedykacją dla wszystkich kici, które czekały. Jesteście najlepsze ! ♥

 

 
 
- Wow. - BAM z wrażenia usiadło na podłodze, kiedy Filip i Jillan wytłumaczyli im wszystko. - Czy to znaczy, że ...
- Chwilka ... - Leo zmarszczył brwi.
- Gdzie ona jest ? - Charlie spytał z przejęciem, a Polacy bezradnie rozłożyli ręce.
- Nikt nie ma pojęcia. Ktoś poszedł jej szukać, ale jeśli ona gdzieś zniknie, to będzie problem. - Jillan westchnęła. - Ma tendencję do takich rzeczy. Boi się, co ludzie o niej pomyślą i ucieka. Zostawia wszystko za sobą.
- Ja chyba wiem, gdzie ona może być . - oczy Charliego rozszerzyły się z zaskoczenia. - Poczekajcie. - zeskoczył ze sceny i pobiegł.
 
 
Coś ty narobiła. Teraz wszyscy myślą sobie nie wiadomo co o Tobie. Jesteś głupia. Powinnaś wyjechać. Teraz wyleją Cię, a do tego Charls .... On mi zaufał. A ja nic mu nie powiedziałam.
Angie ukryła twarz w dłoniach i jęknęła. Siedziała pod ścianą budynku, gdzie panowało nieznośne ciepło, ale nie potrafiła być w środku. Przytłaczało ją wszystko. Kruczowłosa zostawiła ją w spokoju, powiedziała, że będzie trzymała wszystkich z daleka od jej kryjówki. Angie westchnęła i przeczesała palcami czując przyjemny wiatr, który przeniósł na chwilę ochłodę.
- Otwórz oczy. - czyjś cichy głos powiedział, a dziewczyna podniosła na niego wzrok.
Stał tam. Z uśmiechem. Taki sam jak wcześniej. Z kwiatem w dłoni. Perfekcyjny.
A jemu co ? Jest chyba naprawdę nienormalny. Boję się trochę tego, co ma w głowie.
Jest trochę zaskoczona tym, że mnie widzi. Ma śliczne oczy. I usta. Jezu, cała jest taka urocza.
- Charlie ... - poderwała się na nogi i cofnęła o krok. - Ja ... przepraszam. - rozłożyła bezradnie ramiona. - Nie chciałam zataić przed tobą prawdy. Pewnie czujesz się oszukany. Przepraszam. - spuściła głowę, kiedy usłyszała kroki, zanim Charlie nie stanął przed nią. Delikatnie odgarnął włosy z jej twarzy i zaczesał do tyłu, po czym wsadził w nie niebieskiego kwiatka, którego "pożyczył" od jakieś fanki, której serdecznie podziękował za tej gest. Pogładził ją po policzku, a ona spojrzała na niego wielkimi oczami, nie wiedząc, jaka będzie jego reakcja na to wszystko. On mnie ... o mamuniu ... Czemu to wszystko robi ?
Ma tak duże oczy. Chyba znów się boi. A przecież nie ma czego.
- Hej... Znów się mnie boisz. Czemu ? - spytał z pół-uśmiechem. - Czy coś zrobiłem złego ? Ty coś złego ? Skądże. To ja jak zwykle wszystko psuję.
- To raczej ja zrobiłam. - westchnęła, a on zaśmiał się cicho.
- Angie, nie gniewam się na Ciebie. - dziewczyna odetchnęła z ulgą, kiedy on pogłaskał ją policzku. Jego dotyk. Jasna cholera. Jakby ktoś mnie porażał prądem.  - Znamy się krótko, w naszej relacji nie było czasu na zwierzenia. Rozumiem Cię dlaczego nie powiedziałaś, że jesteś znana. Wszystko rozumiem. - wziął jej dłonie w swoje. O mamuniu. Zaraz. Zemdleję. Na 10000001%. - Ale to wszystko czego się dowiedziałem nie zmienia nic. Wciąż jesteś ...
- Kim ? Wariatką, która nazywa Cię napaleńcem ? - Charlie zaśmiał się, widząc, że dziewczyna odzyskuje dawny temperamencik. Och, kocham ten twój charakterek, Angie. Jak ja go kocham.
- Nie. Nie widzisz siebie w sposób jaki Cię widzę. - pocałował delikatnie jej dłonie, a ona zarumieniła się i spuściła wzrok. Nie całuj mnie, błagam. Zaraz zemdleję. Błagam, puść mnie. - Angie, patrz na mnie, proszę. - skupiła więc na nim swoje ciemne oczy, a on uśmiechnął się słodko.
Ten uśmiech. AAVSWGSVWUHBQWJ. BDQYBQWNWQ. Jezu... Ta śmierć ... Heroiczna ... Umarła przez fangirling. Dzisas.
Zemdleję zaraz. Ma tak uważne spojrzenie, wnikliwe, jakby prześwietlała moją duszę na wylot. Ale muszę jej to powiedzieć.
- Wiesz kogo widzę ? - pokręciła głową, kiedy on otaskował ją wzrokiem, choć i tak znał każdy jej najmniejszy szczegół na pamięć. Jej obraz wrył mu się w pamięć na zawsze. - Szczupłą dziewczynę z metrem sześćdziesiąt parę z bladawą karnacją. Ma włosy do łopatek koloru ciepłego brązu pomieszanego z piaskowym blondem. Ma niewielki nos i czoło oraz delikatnie zarysowane kości policzkowe. Wąskie usta koloru chłodnego różu. I oczy. Najpiękniejsze na świecie. Ciemne, momentami jaśniejsze, bardziej piwne niż brązowe, duże, momentami nie mogę rozpoznać źrenicy, a tęczówki. Tajemnicze, skrywają różne myśli, wspomnienia. Osoba, która stoi przede mną, ma delikatny makijaż, który tylko dodaje uroku. Jest ubrana w czarną bluzkę wyciętą w serek i zwykłe krótkie spodenki. Ma obite kolana, pewnie nie patrzyła jak chodzi i wpadła na coś. - zachichotał. Co on pierdoli za przeproszeniem ?! Czy on właśnie opisał mnie całą ?! Jezu ... I jeszcze powiedzał, że ... Angie, on coś brał. Gdyby dobrze się czuł, nie powiedziałby, że ... O mamuniu ... - Ale co jeszcze widzę ? Widzę zaskoczone spojrzenie. Czuję szybsze bicie serca i przyśpieszony puls. Widzę jednak głównie jedną ważną rzecz. Że dziewczyna, która stoi przede mną, jest najwspanialsza. I moja. I nie obchodzi mnie to, że jesteś sławna. Też jestem. A ty traktujesz mnie jak normalnego człowieka, jak chłopaka z podwórka. Angie, nie wiem, jakim cudem, nie zrozumiem tego nigdy, ale w ciągu zaledwie dwóch dni zdobyłaś całkowicie moje serce. Nie potrafię przestać myśleć o Tobie, jesteś moją  pierwszą i ostatnią  myślą w ciągu dnia. Śnisz mi się praktycznie cały czas. Nie mogę przestać szukać Ciebie wzrokiem. Jesteś ... wyjątkowa. - pogładził ją po policzku. O matko. Powiedziałem to. I nie uderzyła mnie jeszcze. Jest zaskoczona. Ja też jestem. Tym, że się odważyłem to powiedzieć. Jestem taki  dumny z siebie.  - I wiesz, że nie mam pojęcia, czemu tak jest, ale chcę mieć Cię  dla siebie. Żebyś była moja. Żebyś była moją dziewczyną. Najwspanialsza osoba na Ziemi to właśnie ta niewysoka dziewczyna, co stoi przede mną. Angie, nie wiem, jak mogę Cię przekonać, świat, że to co czuję, to nie są żadne kłamstwa. Wiem, popełniłem parę błędów, mnóstwo w życiu, ale chcę wszystko naprawić. A bez Ciebie nie dam rady. Bóg mi to powiedział. - uśmiechnął się do dziewczyny.
Chyba to żart jakiś. On powiedział, że ... Że .... chciałby abym była jego dziewczyną ?! I że jestem najwspanialsza ?! Och, matko. Matko. Matko.  On coś brał. Na miliard procent. Chyba czas zacząć uciekać i dzwonić po pogotowie psychiatryczne. A może upadł na głowę i ma wstrząs mózgu ?
Ona zaraz chyba mnie zamorduje. Właśnie powiedziałem jej, że chcę, aby była moją dziewczyną. Po dwóch dniach znajomości. Ach, Charlie, to będzie chyba najsłynniejszy kosz w twoim życiu. I na całym świecie, jeśli to rozpowie komuś.  
- To chyba wszystko, co na razie chciałem powiedzieć, połowa rzeczy wyleciała mi z głowy, bo się okropnie stresuję. To moje pierwsze takie wyznanie i wierz mi, że czuję się jakbym miał zemdleć. - roześmieli się oboje. - Naprawdę, po  raz pierwszy. - pocałował jej palce splecione z jej. - Powiedz mi teraz, dobrze wypadłem ? - zaśmiał się, a dziewczyna razem z nim. Jasne, durniu, że tak. Przez chwilą pomyślałam, że ty tak naprawdę ... Chociaż ... Te twoje oczy ... Wydają się nie kłamać ...
- Cóż, powiedzmy, że ... - Angie udawała, że się zastanawia. - ... Lenetan ... przestań ... - zaśmiała się, kiedy chłopak objął ją w talii i przyciągnął do siebie, po czym pocałował delikatnie w szyję, a ona zachichotała. - To ma być celowy zabieg, żebym powiedziała, że to najpiękniejsza rzecz, jaką słyszałam ?! - zachichotała ponownie, kiedy chłopak uśmiechał się szeroko.
Jezu, durna. Przyznałaś, że Ci się podobało. A miałaś trzymać się od niego z daleka. Suuuper. Brawo, Angie, właśnie po raz kolejny udowodniłaś, że nagroda Darwina to dla Ciebie za mało. Muszą wymyślić jeszcze lepszą, bo ta już nie wystarcza na twoją głupotę.
Widzę, że jest niezadowolona, że wypowiedziała swoje myśli na głos. Jest taka urocza z tym swoim chłodem i uporem.
- Już to powiedziałaś. Ale po prostu uwielbiam jak się śmiejesz. Wtedy świat jest jeszcze piękniejszy. - uśmiechnął się lekko. - A teraz pozwolisz, że będę niezwykle romantyczny.
- Jasne, nie ma sprawy, Leo tłumaczył mi, że na taniec z Tobą nie mam co liczyć, bo jesteś łamagą. - zaśmiali się.
- Właśnie dowiedziałem się, że mój kumpel nie wspiera mnie w moim związku. Super. - jęknął Charlie.
- Charls, czy ty właśnie powiedziałeś ... ? - była zdumiona, kiedy chłopak pokiwał głową.
- Powiedziałem już matce, że będziesz na Boże Narodzenie. - zaśmiał się, kiedy dziewczyna spojrzała na niego jak na wariata. Ja zaciągnę go do szpitala, aby zbadali czy nie ma wstrząsu mózgu czy czegoś nie brał. Bo to, co mówi, nie jest normalne. - Dla mnie jesteś moją dziewczyną. Powinienem teraz mieć chyba jakiś pierścionek czy coś, podarować Ci samochód, no nie wiem ... Coś wymyślę. - zaśmiali się. - A teraz już tak na poważnie - Charlie spoważniał, po czym odsunął od siebie Angie, zanim nie ...
- Co ty wyprawiasz  ? - zapytała zdziwiona, kiedy chłopak uklęknął przed nią. Ludzie, którzy przechodzili niedaleko klubu, który był otoczony płotem z ciekawością mijali nastolatków po drugiej stronie zabezpieczenia, po czym ze śmiechem kręcili głowami. Angie ponownie skupiła wzrok na Charlim, który z szerokim uśmiechem klęczał przed nią.
Ja chyba się zaraz zabiję. Upadnę. Zemdlę. Hmm, dobry pomysł. Płot mam za plecami. Sekunda, dwie i ucieknę od niego. I jego spojrzenia. Ratunku, na pomoc galaretce ! Putinie, ratuj ! Ktokolwiek, Jezu, niech zabierze go ode mnie !
Zrobię to. Zaskoczę ją. I jeśli się nie zgodzi, to zmuszę ją. Wygląda jakby miała zaraz uciec, więc lepiej, żebym się sprężał.
- Najdroższa Angie, wiem, że znamy się niecałe siedemdziesiąt parę godzin i parędziesiąt minut, ale czuję, że jeśli CI tego nie powiem, to nie wytrzymam. - jakaś staruszka z zaciekawieniem zatrzymała się nie wiedząc, co mówi chłopak po angielsku. - Wspominałem już kiedyś, że mnie zauroczyłaś, prawda ? - dziewczyna kiwnęła głową, nie mogąc uwierzyć w to, co się dzieje. Drzwi od klubu uchyliły się i pojawiły się nich dwie głowy. I dwa telefony.
- Ja pierdzielę. - Jillan wyszeptała podekscytowana. - Jeśli nie zgodzi się, to chyba osobiście jej przyłożę.
- O mamuniu. Jego matka padnie na zawał. - Leo zachichotał, a Jillan zatkała mu usta dłonią, aby siedział cicho, aby mogli wszystko filmować. Ej, przystojniaku, masz ładne perfumy. Kurde, sam w sobie nie jest niczego sobie. Hmmm ....
 
- Więc, jesteś naprawdę wspaniałą osobą i przed chwilą uargumentowałem to dość dokładnie, więc będę się streszczał, bo ludzie pomyślą sobie, że słońce mi zaszkodziło. - Charlie uśmiechnął się szeroko, ukazując urocze dołeczki. Ci co innego zaszkodził i dowiem się, co.  - Angie Anastazjo Białogłowska - Errikson, najcudowniejsza istoto na świecie, czy zechcesz uczynić mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i zostać moją dziewczyną ? Wiem, że nie  jestem może najpiękniejszy, mam odstające uszy i dołeczki, których nie cierpię, bałaganię też i zachowuję się jak dzieciak z kumplem, ale ... uwielbiam Cię. I nie mógłbym patrzeć na Ciebie jak uciekasz mi. Więc uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną, bo na ślub jesteśmy trochę za młodzi ? - Angie przyłożyła dłoń do ust i pokręciła głową ze zdumieniem.
On ... O matko. Boże. Zdycham. Czy można przeprowadzić zwrotną restytucję serca galaretce ? Chyba będę królikiem doświadczalnym, bo umieram. Co on brał ?!
Chyba jej się spodobało. Ma tak duże oczy. Och, Charlie.
- Ej, dziewczynko, co nic nie mówisz ?!- Angie odwróciła się do rencistki, która podparła się pod boki. - Nie wiem, co ten dzieciaczek- wskazała laską na Charliego - powiedział, ale jeśli Ci się oświadcza, to bierz , bo potem może być za późno. Szczęścia dzieciaczki ! - Angie ze śmiechem pomachała staruszce na pożegnanie, podobnie jak Charlie, który przypuszczał, co kobieta powiedziała. Angie z powrotem skupiła na nim wzrok i przechyliła delikatnie głowę.
- Więc mówisz, że jestem cudowna ? - zaśmiała się, kiedy Charlie zerwał się  na nogi i udusił w uścisku.
- Tak. Najcudowniejsza na świecie. - pocałował jej włosy, zanim ich usta nie odnalazły drogi do siebie i nie złączyły się w pocałunku. I nic się nie liczyło. Tylko to że byli razem ...
JESTEM GALARETKĄ. O JA PIERDOLĘ. GALARETKA PORAŻONA PRĄDEM.
Ma tak cudowne usta. Jest taka delikatna. Urocza. Moja.
 
- Czyli mam to uznać za tak ? - Charliego oczy lśniły ze szczęścia. Angie wywróciła oczami.
- Tak, Lenetan. Zostanę twoją dziewczyną, jeśli tego chcesz. I jeśli muszę.  - chłopak zawirował z nią w ramionach wokół własnej osi, zanim nie postawił jej na ziemi.
- Okropnie cieszę się z tego. - pocałował ją w usta delikatnie. - Kurczę, musimy napisać do Księgi Rekordów Guinessa, że to najszybszy związek znanych osób. - zaśmiali się oboje, kiedy skierowali wzrok na drzwi od klubu, gdzie widać było ...
 
- Leonardo ! Jillan ! - Angie krzyknęła, a przyjaciele struchleli, widząc, że para wpatruje się w nich ze śmiechem. Jillan zabrała szybko dłoń z ust Leo. Ale to nie tak ... Przecież nic złego nie robimy ... Nie całujemy się na widoku, w przeciwieństwie do was !
- My tylko .... -zaczęła Jillan, kiedy Charlie machnął dłonią.
- Wiedziałem, że ktoś będzie przy tym. To nie byłoby moje szczęście, gdybym oświadczał miłość dziewczynie, w którą wpatruję się w obrazek bez widzów. - wywrócił oczami. -  Teraz chodźcie, wszyscy pewnie zastanawiają się , gdzie jesteśmy. - czwórka przyjaciół ruszyła ku reszcie ekipy. Dwójka z nich ze splecionymi dłońmi ...
 
- Co to ma być, co ?! - Thor szturchnął Charliego. - Takie trzymanie za rączki, hmmm ? - zaśmiał się szczerze, a blondyn mu zawtórował. Zazdrosny. Jest moja, więc wybacz, ziom.
- Boję się, że ją zgubię. - przyciągnął do siebie szatynkę i przytulił. Thor ze zdumieniem gwizdnął i skierował wzrok na Angie.
- Czy wy ...  no ten teges .... chodzicie ze sobą ? - powiedział ze zdumieniem. Angie spojrzała z namysłem na Charliego, który uśmiechał się szeroko. Przestań się tak szczerzyć. Thor rozgada to wszystkim, a na razie sama muszę się przyzwyczaić do tej myśli.
- A jeśli tak, to co ? - Thor uniósł w obronnym geście ręce do góry.
- Nic, nic, po prostu ... zwykła ciekawość, pani szeryf. - Angie roześmiała się, a Charlie z nią, kiedy na Thora wpadła ...
- Sylwia, gdzie tak pędzisz ? - chłopak podał dłoń dziewczynie, która wstała z podłogi. Sysia podniosła wzrok i zauważyła szeroki uśmiech Charliego, zarumienione policzki Angie i ... splecione dłonie. Co się tu wyprawia ? Pamiętaj, co mówiła Olcia. Że to zapewne tylko zabawa dla niego, że traktuje ją jak przyjaciółkę, że ... Jezu, te cholerne przeczucie, nie da mi spokoju ! Że jednak ich coś może łączyć.
- Och, przepraszam, nie chciałam wam przerwać. -ciemnowłosa uśmiechnęła się z zawstydzeniem. - Tak właśnie to miałam was znaleźć. Ktoś podobno Cię szuka. - skierowała swoje słowa do Angie, która zmarszczyła brwi. A teraz kto ? Jezu, dzisiaj ma być wielki dzień końca serca Angie ? Mam zemdleć, umrzeć ? Dzięki  Boże. Wielkie dzięki.
- Nie mam pojęcia, kto to może być ... - westchnęła. - Zaprowadzisz  nas ? - Sysia zauważyła, że dziewczyna powiedziała w liczbie mnogiej, ale nic nie powiedziała, kiedy poprowadziła w odpowiedni korytarz ....
 
- Czemu jesteś taka zdenerwowana ? - spytał Charlie delikatnie, trzymając Angie za dłoń. Sysia zaskoczona spojrzała na niego i natychmiast odwróciła wzrok. Nie rumień się. To nic takiego. Przecież ona jest jeszcze taka dziecinna. I tylko rok młodsza od niego. I tylko ma takie ładne oczy. Wszyscy to mówią. Te oczy mają w sobie urok. Nie wiem, kto by się im oparł.
- Nie, po prostu .... jestem trochę zmęczona, to wszystko. - przyśpieszyła trochę kroku.
- Cóż, mam nadzieję, że poczujesz się lepiej. - dziewczyna uśmiechnęła się słabo do chłopaka. Zawsze musisz powiedzieć coś, że myślę, że te słowa znaczą coś specjalnego, a tak nie jest ?
- Ja też. - powiedziała, zanim nie weszli do odpowiedniego pokoju.
- Angie, słoneczko ! - jakaś roześmiana nastolatka uścisnęła zaskoczoną szatynkę, od której odsunął się Charlie, przyglądając się grupie nastolatków w różnym wieku, wszyscy ubrani w  podobne ubrania z niebieskimi emblematami na białych koszulkach. Górował w tej grupie jakiś wysoki facet, który ze śmiechem uścisnął dłoń zaskoczonej Angie.  A co oni tu ... Ja nie mogę. Boże, ten dzień ... Chyba czas naprawdę pomyśleć nad tym czy na pewno nie śnię. Bo to aż nie do wyobrażania.
- Ale ... byłam pewna, że .... Jesteście kochani. - uściskała jakiegoś chłopaka. - Skąd wiedzieliście, że wciąż tu będę ?
- Moja babcia widziała Cię. - Angie roześmiała się, kiedy przytuliła jakiegoś niewysokiego chłopaka, parę lat młodszego od niej.  Ach, no tak. ORMO staruszka. I wszystko jasne.
- Przekaż ode mnie dla niej pozdrowienia. - chłopak kiwnął głową i zaśmiał się szczerze.
- Jasne, nie ma sprawy. Podobno jakiś facet Ci się oświadczał... - uśmiechnął się jak diabełek, kiedy jakaś dziewczyna szturchnęła Angie w żebra. Moje żebra. Cholera. Tylko jedna osoba na Ziemi może mieć tak twardy łokieć.
- Młoda, szalejesz. - miała wściekle rude włosy i dużo makijażu na twarzy, ale uśmiech szczery i promienny. - Kiedy ślub ? - grupa zaśmiała się, nawet mężczyzna zachichotał.  Och, matko. Nie wiedziałam, że z lokalnej dziennikarki awansowałam na dziwkę. No, no, trzeba przyznać, Angie, coraz ciekawiej się robi.
- A skąd wiecie, że się zgodziłam ? - Angie założyła ręce, kiedy jakiś brunet uścisnął ją mocno.
- Bo taka już jesteś. Angie, to że jesteś super gwiazdą-rozgwiazdą to nie znaczy, że się zmieniłaś. Wciąż jesteś częścią naszego teamu. - odsunął się od niej ze śmiechem.
- Ej, ten blondynek niczego sobie ... - rudowłosa popatrzyła z ciekawością na Charliego, a mężczyzna skarcił ją wzrokiem jak niesfornego szczeniaka.  Ej, ej, Kaja, nie rozpędzaj się. On jest chwilowo mój. I tak chwilowo jestem  mega zazdrosna o niego.
- Kaja, nie przy dzieciach. - najmłodsi jęknęli i spojrzeli na trenera z wyrzutem.
- Nikt tu nie jest dzieckiem. - ośmioletnia dziewczynka z piaskowymi warkoczami westchnęła.
- Oczywiście, że nie. - Angie ukucnęła koło niej. - Jak podobał się prezent ? - spytała ze śmiechem, kiedy dziewczynki oczy powiększyły się z zaskoczenia. Uwielbiam sprawiać obcym ludziom radość. To takie ... och, urocze. Zupełne przeciwieństwo mojego charakterku.
- To ty ... to przysłałaś ?! - pisnęła podekscytowana, kiedy uścisnęła szatynkę. - Dziękuję, Angie! Moja mama płakała ze szczęścia, nie miała pojęcia, że to ty !
- Dobra, dobra, robaki, dość melodramatycznych scen, bo jeszcze się rozpłaczę. - mężczyzna udał, że ociera łzę, a wszyscy zaśmiali się.
- Kim oni są ? - spytał z zaciekawieniem przechylając głowę Charlie, po czym spojrzał na niemrawą Sysię, która wzruszyła ramionami.
- Nie mam pojęcia. Wiem tyle, że spodobałeś się tej rudowłosej. - winna zaśmiała się z czegoś głośno, a Angie zawtórowała jej. Charlie uśmiechnął się,  widząc szczęśliwą szatynkę.
- Jesteś smutna z jakiegoś powodu. - zwrócił się do Sysi. - Widzę to po twoich oczach. Powiedz coś się stało ? - spytał z troską, kiedy ona uśmiechnęła się zaledwie kącikami ust i pokręciła głową. Właśnie widziałam na własne oczy, że coraz bardziej zbliżasz się do Angie. Nie rozumiem. Wcześniej dawałeś sygnały, że Ci się podobam, a teraz tak nagle ... zakochujesz się tej szatynce ? Nie rozumiem ... Chcę, abyś był szczęśliwy, bo wciąż jesteś moim idolem... Ale jednocześnie cierpię...
- Hej, hej, uwaga ! - rudowłosa z werwą wskoczyła na obrotowe krzesło, które stało w pokoju, aby wszyscy ją widzieli. - Hej, cisza ! - wrzasnęła i hałasy ucichły. Zarzuciła włosy na plecy i uśmiechnęła się zadziornie do Charliego, zanim nie zwróciła wzroku na Angie. - Dzisiaj, a raczej jutro jest jeden z gorszych dni w roku. - Angie skwitowała jej słowa ze śmiechem, podobnie jak grupa. - Urodziny będzie obchodzić nasza najlepsza łyżwiarka, która co roku jest coraz starsza i coraz lepsza. W imieniu wszystkich tu zgromadzonych chcę życzyć Ci, Angie Errikson, bo reszta jest za długa do gadania- wywróciła oczami. - szczęścia, zdrowia, bo jest Ci potrzebne, abyś mogła sięgać szczytów. Sukcesów, miłości, ale wątpię, że jakiś facet długo wytrzyma z Tobą. - wszyscy zaśmiali się. - Życzę Ci, abyś jednak nie wyjeżdżała do Stanów, bo wtedy porzucisz nas, swoją rodzinkę i kto będzie się tobą opiekował ?! Nikt ! Ale wracając jeszcze do życzeń - życzę Ci z całego mojego serca jak najlepszych osiągnięć w tym, co kochasz i spełnienia marzeń. To chyba tyle, staruszko. - zeskoczyła z krzesła i przytuliła szatynkę ze śmiechem przewracając wszystkich w koło.
- Angie, wszystkiego najlepszego ! - mężczyzna uścisnął dziewczynę, a grupa zaczęła śpiewać znaną wszystkim piosenkę .
- Sto lat, sto lat, sto lat ! - zapiali jak koguty, a dziewczyna otarła pojedynczą łzę z policzka. No nie wierzę. Pamiętali.
- Jesteście kochani. Nie miałam pojęcia, że będzie pamiętać. To przecież jutro.
- Ale jutro będziesz już daleko, a przewiezienie nas wszystkich to spore zamieszanie. - jakiś chłopak uśmiechnął się. - Jesteśmy drużyną, nie zapominamy o swoich. Dzięki, Antoni. Te słowa znaczą więcej niż jakiekolwiek inne.
- Wiem, wiem. Jesteście najlepsi. Dziękuję. - uścisnęła jeszcze raz rękę wysokiego mężczyzny, który udawał, ze zagania nastolatków jak kwoka kurczęta.
- Chodźcie, nasza robota zakończona. Na prezent musisz trochę poczekać, lód zmieniają na hali. - dziewczyna zaśmiała się, kiedy grupa wysypała się na korytarz, po czym metodą prób i błędów wybrali odpowiedni korytarz. Dziewczyna westchnęła i odwróciła się do zaskoczonych Charliego i Sysi.
- To moja ekipa łyżwiarska. - wyjaśniła i uśmiechnęła szeroko.  - Przyszli złożyć mi życzenia.
- Masz dzisiaj urodziny ? - spytał z ciekawością Charlie, a ona pokręciła głową.
- Jutro. - zaśmiała się i klasnęła w dłonie. Chodźmy, muszę porozmawiać z Ryszardem i Remo. - chwyciła za dłoń Sysię i Charliego i pobiegła.
 
LOLOLO. SAMA NIE WIEM, CO SIĘ WŁAŚNIE STAŁO, ALE OK. TEN ROZDZIAŁ JEST LEKKO MÓWIĄC ... DZIWNY. POZDRAWIAM LUDZI, KTÓRYM NIE ROZWALIŁ CZACHY. XDD
PS. UWAGA - TERAZ WSZYSTKO JEST SŁODKO I WOGÓLE, ALE ZA JAKIEŚ DWADZIESCIA ROZDZIALOW ... ACH , OKRUTNA JESTEM. :')
 
 
 

3 komentarze:

  1. Gabi ty moja idolko ❤💚💜💙💛 genialne ! Ale boję się co ty dalej zrobisz... Ale no nic... Mimo że chyba się domyślam to i al trzya się dobrej myśli ❤💚💜💙💛
    Do zobczenia wieczorem na skype❤💚💜💙💛🌚

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabi ty moja idolko ❤💚💜💙💛 genialne ! Ale boję się co ty dalej zrobisz... Ale no nic... Mimo że chyba się domyślam to i al trzya się dobrej myśli ❤💚💜💙💛
    Do zobczenia wieczorem na skype❤💚💜💙💛🌚

    OdpowiedzUsuń