piątek, 15 stycznia 2016

ROZDZIAŁ XI

        I po prawie tygodniowej przerwie wracam z nową energią. Przepraszam wszystkich, którzy czekali, ale praca nie płaca, jakoś trzeba zdać w szkole, nawet BAM nie pomoże przy słabych ocenach. :D


 
 
 
Byli tacy zachwycający, kiedy ze śmiechem wbiegli do sali, gdzie była scena. Mieli  roześmiane twarze, oczy lśniące. Czy on jednak coś do niej ...., pomyślała Sysia, zanim nie zobaczyła dwóch dłoni splecionych w jedno.
- Wydaje mi się, że jednak spodobała mu się. - Sylwia bez złośliwości uśmiechnęła się do Sysi, która próbowała zrozumieć sytuację. - Hej, Angie ! - pomachała do szatynki i podbiegła do niej, kiedy Charlie odszedł, aby przygotować się do próby. Dziewczyny rozmawiały ożywionymi głosami, Angie wymachiwała rękoma. Sysia zaintrygowana, podeszła bliżej ...
 
- Nic nie mówiłaś, byłam pewna, że zmusili Cię, abyś tu była ! - Sylwia uśmiechnęła się szeroko. Odkryłam prawdę. Ha ! Nic nie musiał mi nic mówić. Już wiem, o czym tam szeptali, a raczej krzyczeli z Arturkiem, który swoją drogą jest jakiś przygaszony. Czyżby ... Zakochał się w Angie ? Och, nie, nie chcę, żeby miał złamane serce, jest taki słodki. Ale przecież nie nakażę na siłę Angie zakochać się w nim z resztą po tym, jak widziałam, jak wbiega tutaj z Charlim, trzymając się za ręce. To nie jest tylko tłumaczka dla Charlsa. Bardziej przyjaciółka. Ech, czas pokaże, co tu się wyrabia. Ale jeśli będą parą, to zarządam miliona od Olcii, że moje przypuszczenia się sprawdziły ! Czy on wciąż się na nią patrzy ? Jezu, chłopie, to że stoi tyłem, to nie znaczy, że ktoś inny nie widzi, jak wpatrujesz się w jej lewy profil ... Swoją drogą, zadziwiasz mnie. Wydawało mi się, że nie gustujesz w takich dziewczynach. Ale ludzie się zmieniają. No zobaczymy, zobaczymy ...  
- Wyglądałaś na taką przygnębioną, gdy się poznałyśmy.
- Bałam się szczerze mówiąc, bo zaczęłam dzień od tego, że o mały włos nie zabiłam Lenetana. - Angie zaśmiała się i założyła włosy za ucho.Mówię do niego po nazwisku. Jezu, traktujesz swojego idola jak kumpla. Ale szczerze mówiąc, nie wiem, kim jesteśmy dla  siebie. Wczorajszy dzień ... zmienił nasze relacje o trzysta sześćdziesiąt stopni. I wiem, że ta zmiana wyszła obojgu  z nas na dobre.  - Poza tym, to czasami mnie przerasta. Te wszystkie krzyki, piski, komentarze ... Jezu, nie wiedziałam, że można mieć takie ciężkie życie ! - wywróciła oczami,a  Sylwia zaśmiała się. Jest taka zabawna. I rozluźniona. Jezu, chyba muszę przyznać Jeremiemu rację. Brytyjczycy ją zmienili. Na lepsze. A może zawsze była, tylko tego nie pokazywała ? Nie wiem.
- Rzeczywiście, bywa to męczące. - przyznała. - W szczególności te komentarze. Ale nie miałam pojęcia, że to ty jesteś tą dziewczyną ! Ananasy wysyłały mi setki zdjęć karty z podziękowaniami i próbowałam wybadać, kim jesteś, ale zawsze kończyło sie tym, że nie odkryłam ! A teraz stoisz tu przede mną . Ja Cię, to aż dziwne, że moja idolka stoi przede mną i śmieje się razem ze mną, mówi po polsku. Kurka wodna, nie wierzę ! - Sylwia chwyciła się za głowę.
- Chyba trochę kłamiesz. - Angie powiedziała skromnie. - Nie jestem niczyją idolką. Po prostu nabazgrałam głupoty i o dziwo mojej starszej sąsiadce się spodobały. - dziewczyny zaśmiały się. Jest skromna. I zabawna. Nie spodziewałam się po tej dziewczynie takiego zachowania.
- A ty jesteś zbyt skromna. Powiedz mi, jesteś tu, ponieważ zamierzasz napisać coś o życiu ludzi jak ja ? - Sylwia udała, że pozuje do zdjęcia  i wygięła się jak flaming, a Angie natychmiast pstryknęła zdjęcia. Och, Sylwia, Sylwia. Zawsze uwielbiałam twój entuzjazm, humor i podejście do życia.
- Możesz fotografować, jestem lamą. - wygięła usta w dziubek, kiedy zaśmiały się obie głośno, aż Remo zwrócił na nie wzrok.
- Nie, jestem tu dlatego, że ...
- Wiem ! - Sylwia przerwała i pisnęła. - Bo jesteś zaginioną super bohaterką ! - podskoczyła do góry. - Mogę autograf ? - klęknęła na kolana przed Angie, która zachichotała. Nie wierzę. Moja idolka właśnie wygłupia się razem ze mną. Coś niesamowitego !
Widzę znów Charliego. Zaraz wyrżnie jak długi o ten kabel, co leży na scenie. Nie patrzy jak łazi, bo jest wpatrzony w jej sylwetkę i śpiewa ... No i wiedziałam, prawie wszedł na głośnik. No zakochany albo ktoś poczęstował go jakimś alkoholem. Ale sądzę, że to pierwsze.
- Jasne, nie ma sprawy, LIpton. - powiedziała ze śmiechem, kiedy artystka wstała z podłogi.
- Nie. Ja wiem dlaczego tu jesteś. - rozejrzała sie wokół jakby chciała sprawdzić czy nikt ich nie podsłuchuje. - Jesteś ... tajnym szpiegiem i masz za zadanie porwać BAM ! Och ty spryciulo, myślałaś, że Cię nie odkryję ?! - Sylwia położyła dłonie na biodrach. - Patrz na mnie, jestem cudowna i rozszyfrowałam Ciebie, ha !
- Kogo rozszyfrowałaś ?! - Jeremi ze śmiechem prawie przewrócił Sylwię, która parsknęła śmiechem. Artur jak zawsze przy boku brata z zaskoczeniem zauważył szerokie uśmiechy Angie i Sylwii i niedowierzanie Sysi, która stała się pewnej odległości od nich. Co się tu wyrabia ... Angie ... Artur, przestań. Ona jest wolna. Starsza. Z pewnością ma chłopaka. Okłamała Cię za pewne. Jezu, jest taka urocza...
- Mnie. Boję się, zaraz wezwiecie policję i zakują mnie w kajdanki. - Angie spuściła głowę i zrobiła usta w podkówkę . - To takie smutne. .... Właśnie dostałam się na studia, a wy ...
- Chwilka, na studia ?! - wykrzyknął ze zdumieniem Artur, a dziewczyna spojrzała na niego i kiwnęła głową. Miała szeroki uśmiech, a policzki zaróżowione. Co taki zdziwiony, chyba aż taka tępa nie jestem ?! Czemu ma taką smutną minę ? Wybadam to zaraz i pocieszę go.
- Tak. Trzy uczelnie za granicą zgodziły się, aby przyjąć mnie jako nową uczennicę. - zaśmiała się, kiedy ktoś objął ją za szyję. - To chyba cud. Malediwski cud, co Filip ? - brunet zaśmiał się, kiedy podeszła do nich Jillan, która powachlowała twarz, udając mdlejącą księżniczkę.
Ta trójka przyjaciół ... Są jak z jakiegoś serialu. Pasują do siebie idealnie. Uśmiechnięci, wesoli. No,no, krasnoludek jest nareszcie szczęśliwy.
- Cud to jest to, że oni wciąż jeszcze wytrzymują z Tobą. - ciemnowłosy wskazał na artystów, którzy roześmiali się ciepło.
- Jestem aż taka okropna ? - spytała Angie, udając zdruzgutoną.
- Jasne. Nie cierpimy Cię. - Jeremi udawał poważnego. - Strasznie irytująca. Okropnie.
- Mówicie o Olcii ? - Thor wcisnął się do grupki i roześmiał się. Co tu takie zbiegowisko, hmm ?
- Nie, o tej paniusi. - Jeremi wskazał na Angie, która zaśmiała się. Thor zmarszczył brwi, jakby zastanawiał się nad czymś.
- E tam, mi się wydaje uroczy skrzatem. - dziewczyna zaśmiała się, słysząc porównanie, kiedy usłyszała okrzyk i wiedziała, ze musi wracać do pracy. Przyjaciele ruszyli za nią, kiedy zbliżyła się do sceny ...
 
Widzę, że tu jest. Ma śliczne oczy. I uśmiech. Jezu, gdybym mógł porwałbym ją. Hmm, to nie jest zły pomysł.
Charlie czekając na swoją kolej w piosence, wpatrywał się w Angie, która stała niedaleko niego i wszystko fotografowała, jak kręcili się z Leo po scenie. Jego kumpel zaśmiał się, kiedy blondyn z roztrzepania o mały włos nie wywrócił się o leżący na ziemi kabel.
- Zakochany królewiczu, uważaj ! - zawołała Jillan, a on pomachał do niej.
- Jest taki przystojny. Ciekawe, jak całuje ... - Jillan westchnęła, a Angie mruknęła coś. Świetnie. Zazdrość mi. Ma naprawdę cudowne usta. Z resztą, cały jest cudowny, nawet teraz kiedy jest zarumieniony i śpiewa. I do cholery wpatruje się we mnie swoimi niebieskimi oczami, jakby chciał prześwietlić moją duszę na wylot.
- Coś mówiłaś ? - jej przyjaciółka nachyliła ucha, a Angie wyszeptała. - Naprawdę dobrze. - jej przyjaciółka mrugnęła porozumiewawczo okiem, kiedy chłopcy skończyli piosenkę, a Charlie zeskoczył ze sceny, a Angie oddała jej aparat, po czym podbiegła do niego i rzuciła mu się w szyję, a on ze śmiechem przytulił ją, kiedy obrócili się wokół własnej osi ...
 
- Jesteś niezdarny. - wyszeptała mu do ucha,kiedy on zaśmiał się. Leo przypatrywał się z zainteresowaniem, siedząc na scenie i machając nogami w powietrzu. Wokół nie było wiele ludzi, ale byli najważniejsi.
- A ty jaka odważna. Przecież ja jestem jakiś znanym gościem, którego wczoraj ratowałaś przed fankami ...
- I który pocałował mnie wczoraj. - wywróciła oczami. - Który twierdzi, że jesteśmy parą. I który jest napaleńcem. - na to wspomnienie zachichotali jak wariaci. Chyba nigdy nie zapomnimy o tym. Chciałabym abyśmy znów wymknęli się gdzieś. Sami. Bez świadków. Wtedy mam poczucie, że jest mój, choćby na krótką chwilę, zanim fanki nas nie znajdą. I dopóki nie uświadomię sobie, że to tylko bajka i że jestem kimś zwykłym, szarym, a on świecącą gwiazdą. Nasze ścieżki nigdy nie splotą się tak jakbym chciała.
- Mam to ogłosić na koncercie, aby to do Ciebie dotarło ? - spytał ze śmiechem, a jej oczy rozszerzyły się z szoku. Co on mówi ? Czy jest napity ? To by wyjaśniało, dlaczego łaził po scenie jak pokraka ... Ale nie pachnie alkoholem ...
- Co ogłosić ? - spytała, próbując zrozumieć, jakim cudem ...
- Że jesteś moją dziewczyną, oczywiście głuptasie. - wywrócił oczami jak ona miała w zwyczaju.  Jest niesamowicie uparta, ale zaurocza mnie tym. - Leo, poznaj Angie. Jesteśmy parą od ponad roku, a ja jestem napaleńcem ! - chłopak wykrzyknął ze śmiechem, dziewczyna wywróciła oczami, a Leo uniósł kciuk do góry i złączył dłonie w serduszko.
Są tacy uroczy. Odkąd znam Charliego, nie myślałem, że ... zakocha się tak szybko i tak mocno w obcej dziewczynie. Pasują do siebie. Są różni, ale dopełniają sie. Chcę być pierwszym drużbą na ślubie !
- Życzę szczęścia, mate. A Tobie, Angie, współczuję. Jest strasznie nieporządny. - dziewczyna zaśmiała się, kiedy Leo podszedł do nich z iskierkami w oczach.
- Serio mówicie ? Jesteście parą ? - ściszył głos. - Miałem nadzieję, że jednak ją odbiję. - udawał zasmuconego, kiedy Angie poczochrała mu włosy i objęła ramieniem. Nie musisz mnie odbijać. Wciąż Cię uwielbiam jako faceta, który rozjaśnia ciemny dzień swoim głosem, podobnie jak ten nieznośny blondyn. I nikt nie powiedział jeszcze na poważnie tego. To tylko żarty.
- Kłamie. Ja na nic się nie zgadzałam. - powiedziała ze śmiechem głośno, a jej słowa doleciały do Artura, który poczuł się delikatnie podniesiony na duchu... Czyli wciąż mam szansę ...
- Hej, cała trójka spójrzcie się na mnie ! - Jillan i Sylwia jednocześnie zawołały, a BAM i Angie odwrócili się do nich z uśmiechami na twarzach, a dziewczyny pstryknęły zdjęcia. Wyglądają idealnie. Świecąca trójka.
- Wyglądacie idealnie ! - Sylwia przeskoczyła barierki i również przytuliła całą trójkę . No,no, nie wiem do końca, co robię.
- Dzięki, Sylwuś, to taki nasz urok. - Leo próbował zarzucić włosami na plecy, ale na jego nieszczęście miał za krótkie i wszyscy przywitali ten gest wybuchami śmiechu.
- No,no,no, nie wiedziałem, że jeszcze kiedyś dożyję chwili, kiedy będę patrzył jak moi przyjaciele dorastają. - Remo westchnął teatralnie, kiedy stanął  obok Filipa. - Kim tak właśnie jesteś ? Angie wytłumaczyła pośpiesznie, że jej asystentem . - z ciekawością spoglądał na młodego mężczyznę, który opierał się rękoma o barierki.
- Zgadza się. - ciemnowłosy obdarzył mężczyznę uśmiechem. - Jestem też jej najlepszym przyjacielem. I ochroniarzem. Cieszę się okropnie z jej szczęścia. - dziewczyna zaśmiała się z czegoś, co Sylwia powiedziała jej na ucho. Jest taka roześmiana. Moja najlepsza przyjaciółka. Jezu, jak ja ją kocham. Od tych cholernych dwunastu lat. Ale powiem jej to niedługo. Już niedługo.
- Ochroniarzem ? - Remo zaśmiał się. - Chciałbym widzieć Cię w akcji. - zaśmiali sie oboje, a Filip naprężył muskuły.
 
- Na na na na coś tam coś tam . - Leo obrócił Angie, kiedy tańczyli na scenie. Charlie zniknął gdzieś w garderobie, aby napić się, kiedy jego przyjaciel i dziewczyna bawili się na scenie. Angie zaśmiała się, kiedy Leo pochylił się nad nią. Jesteś uroczy, Leonardo. Masz ślicze oczy. I uśmiech. Tak marzyłam o tym, aby Cię spotkać. A teraz jestem w twoich ramionach. To takie zajebiste uczucie.
Uśmiecha się. Cieszy się. Nie jest tą przestraszoną, złośliwą, drażliwą osóbką sprzed zaledwie paru godzin. Musiało coś się wtedy stać, coś, co wyprowadziło ją z równowagi. Ale teraz jest sobą. I uwielbiam ją.
- Teraz chyba powinniem Cię pocałować, gdybym był Charlim. - powiedział z namysłem. - Ale on jest niezdarny, wypuści Cię z rąk, zanim zdąży to zrobić.
- Szkoda. Miałam nadzieję, że jest romantyczny, a tu taka strata. - dziewczyna westchnęła teatralnie, kiedy Leo zaśmiał się i stanęli na nogi. Jest taka zabawna. Bezpośrednia. Lubię w niej to. Pasuje do Charliego.
- Ale ty za to świetnie się ruszasz. Tańczysz ? - za zaciekawieniem przechylił głowę, kiedy dziewczyna napiła się trochę wody z butelki. Jej przyjaciele siedzieli w kącie sceny i nagrywali wszystko oraz komentowali. Taniec ? Skądże. Jestem łamagą.
- Jeśli można tak powiedzieć. - powiedziała ze śmiechem, kiedy Filip chwycił ją z tyłu za dłonie i przyciągnął do siebie. Leo zauważył jak chłopak się wpatruje sie w przyjaciółkę, która śmiała się głośno. Ona nie jest chyba tylko dla niego przyjaciółką, zmarszczył brwi, wiedząc, że Angie jest osobą dość nieufną z natury. A co jeśli porzuci Charliego ? W końcu znają się chwilę ... Nie, nie, to nie jest ona. Widzę jak się wpatruje w blondyna. Jakby chciała, aby ciągle był przy niej.
- Jesteśmy od urodzenia tancerzami. - Filip zaśmiał się. - Filip, najlepszy  przyjaciel, ochroniarz, najważniejszy  chłopak w jej życiu. - przedstawił się ze śmiechem i podał dłoń Leo, który ją uścisnął. No,no, przyjacielu, nie dodawaj sobie. Jesteś bardzo ważny, ale Leo może uznać, że jest pomiędzy nami ... inna więź niż przyjacielska. A przecież takiej nie ma ... Prawda ? ...
- Kłamie. - Angie wywróciła oczami. - Jestem beznadziejna w tańcu ...
- Mówiłem jej w dzieciństwie, że urośnie jej nos jak u Pinokia przez te wszystkie kłamstwa. - Filip zaśmiał się, a Leo mu zawtórował. Ciemnowłosy nie sprawiał negatywnego wrażenia, był blisko Angie i dziewczyna w jego towarzystwie wydała się rozluźniona.
- Dobrze, dobrze, już przyznaję się. - Angie uniosła w obronnym geście ręce. - Nie tańczę, ok ? On tańczy, jeżdżę na zawody czasami w zamian za jego partnerkę, która często ma kontuzje. To wszystko. - wywróciła oczami. - Nie lubię tańczyć.
- Jesteś znacznie lepsza od wszystkich. - Jillan prychnęła i objęła Leo ramieniem jak kumpla. - Mówię Ci, jest straszną chwalipiętą, przed Tobą tylko udaje taką skromną. - pokręciła głową . - Kłamczucha mała.
- Czyli jednak tańczysz. - Leo zaśmiał się. - I jeździsz na zawody. Nie miałem pojęcia, że mam przed sobą zawodową tancerkę i tancerza ! - otaskował przyjaciół wzrokiem. - Boże, chyba spłonę ze wstydu, że widzieliście moje nędzne próby tańca. - wszyscy zaśmiali się, kiedy Filip wypuściła Angie z objęć i stał obok niej z rękoma wzdłuż ciała, rozluźniony i uśmiechnięty.
- Angie ma wiele talentów, ale skutecznie się ukrywa. - dziewczyna szturchnęła przyjaciela w żebra. - Jest silna. - zaśmiał się i rozmasował bolące miejsce. - Nie potrzebuje ochrony. Ma opanowane sztuki walki do perfekcji.
- Naprawdę ? - Leo wyglądał jakby była Gwiazdka. Ta dziewczyna jest idealna ! Będzie moją najlepszą przyjaciółką ! Jeśli tylko zechce. Ale widzę po niej, że lubi mnie. Jak ja ją. - Zawsze chciałem poznać dziewczynę, która jest odważniejsza ode mnie ! - Angie zaśmiała się, słysząc entuzjazm w jego głosie.
- Angie od małego sprawiała kłopoty. - zaczęła Jillan, z udawanym  smutkiem kręcąc głową. - Jej matka opowiadała mi jak kiedyś potrafiła wymykać się z domu przez okno ze strychu, tylko dlatego, że chciała pobyć sama .
- Wciąż tak robię. - Angie wzruszyła ramionami, a Charlie, który stał niedaleko niej,  nakazał reszcie, aby nic nie mówili, że tu jest. Chciał posłuchać o dziewczynie, a przed nim nie powiedziałaby tyle rzeczy, bo prawdopodobnie przerwałby jej, aby ją pocałować.
Jest jeszcze ciekawsza niż myślałem. I te dziwne ukucie w sercu. Jezu, jakbym miał zaraz oszaleć, jeśli zniknie gdzieś. To chyba nie do końca normalne. Ale czy nie mogę raz zrobić coś, o czym marzyłem wiele lat ? Zakochać się w kimś zupełnie obcym ? Przecież mam jedno życie. A ta dziewczyna jeszcze mnie zadziwi, czuję to.
Mam dziwne uczucie. Jakby ktoś przysłuchiwał się nam. Ale przecież Charls poszedł do przebieralni odpocząć ... Angie, przestań, nie myśl o nim tyle. Jego usta ... Jego usta ... SPOKÓJ, ANGIE ! On jest starszy, popularny, lubiany, przystojny ... Nie potrzebuje Ciebie ...
- Mieszkasz w okolicy? - spytał Leo, a Angie kiwnęła głową.
- Tak. Tak dokładniej - w tym mieście, co teraz jesteśmy. - zaśmiała się, widząc zdumienie Leo.
- Nie pokażesz nam swojego domu i rodzeństwa ?! - wykrzyknął ze zdumieniem.
- Leo macie dużo spraw na głowie. - powiedziała ze smutkiem.Chciałabym, przyjacielu. Chwilka ... dziewczyno czy ty właśnie nazwałaś swojego idola przyjacielem ?! W sumie, wczoraj jednego nazwałaś swoim napalonym chłopakiem, o którym nie możesz przestać myśleć. Nic dziwnego.  - Powinniście wykorzystywać każdą chwilę na odpoczynek, a nie spacerki po obcym mieście.
- Nie martw się, Tośka przyjdzie. - rzucił Filip, a oczy Angie rozszerzyły się z zaskoczenia. - I Martyna. Powiedziała, żebym nic nie mówił, miała być niespodzianka. Cóż, zapomniałem. - rozłożył ramiona, a Angie zaśmiała się, kiedy wszyscy usiedli na scenie.
- Tosa i Martyna to twoje siostry ? - upewnił się Leo, a szatynka kiwnęła głową.
- Tak. Tośka ma pięć lat, a Martyna* jest w moim wieku. - roześmiała się, widząc szok na twarzy Leo.
- Masz ... bliźniaczkę ! Kurczę, nie wierzę ! - klasnął w dłonie. - Czyli jest dla mnie szansa ! - wszycy zaśmiali się szczerze. Jasne, jak ją poznasz, zmienisz zdanie. Różnimy się, słodziutki. Ale swoją drogą, być może to właśnie te różnice przyciągną was do siebie ... Hmmm....
- Martyna różni się ode mnie jak ogień i woda. - Angie zachichotała. - Nie jesteśmy wogóle podobne.
- Wracając do tematu jej talentów - Jillan uśmiechnęła się diabelsko. - Może pokażesz Leo, co potrafisz ? - szatynka próbowała zamrozić ją wzrokiem, ale to nic nie dało, bo dziewczyna zaczęła chichotać.
- Co ma na myśli ? - Leo dotknął ramienia szatynki. - Coraz ciekawszych rzeczy się o Tobie dowiaduję, więc możesz mówić. Nareszcie nie myślę, że jesteś zupełnie obcą osobą. - uśmiechnął się radośnie.
- Jest łyżwiarką figurową. - Filip wyrzucił w końcu z siebie, a Angie rzuciła w niego butelką wody, którą miała pod ręką, a on w ostatniej chwili uchylił się. Butelka z hukiem spadła za kurtynę sceny, a Angie wywróciła oczami.
- Naprawdę ?! - w głosie Leo była ekscytacja. - Jejku, jejku, jejku ! - cieszył się jak dziecko. Angie zaśmiała się i przytuliła go po przyjacielsku.
- Tak. Ale ten dureń nie potrafi trzymać jęzora za zębami. - udawała oburzoną. - Nikt nie powinnien się o tym dowiedzieć.
- Ale dowiedzieli się. A i przy okazji , to jeździ to rolkach jak na łyżwach. Może wam pokazać parę sztuczek, bo jest naprawdę niezła. - Angie próbowała znaleźć coś czym mogłaby rzucić w przyjaciółkę, ale nic nie było pod ręką, więc tylko spojrzała na nią złowrogo.
- Jeszcze jedno słowo ... - ostrzegała, ale przyjaciele dopiero się rozkręcali.
- I jeszcze coś. - Leo był coraz bardziej zaciekawiony. Jillan uśmiechnęła się, a Angie już się bała, co powie. - Jest łuczniczką. Cholernie dobrą.
- I grywa w tenisa. Na zawodach międzykrajowych. Wymiata. - Filip zaśmiał się. - Jest naprawdę genialna, ale chyba łyżwy idą jej najlepiej.
- Rzeczywiście, muszę przyznać, nie wywraca się na tyłek. - Jillan zaśmiała się. - Ale uwaga, uwaga, to nie koniec dziesiątek sekretów z życia Angie Errikson....
- Chwilka ... to ty nie masz nazwiska Białogłowska ? - Wszyscy drgnęli, kiedy zobaczyli u dołu sceny ... Sysię. Ile czasu podsłuchiwała ?, Angie zadrżała na myśl o tym.
- Mam. - powiedziała w końcu i westchnęła. - Czas chyba na wyjaśnienia, bo oni zrobią wam wodę w z mózgów. - wstała i stanęła na środku, zaledwie krok od Charliego, którego nie zauważyła. Na dole było coraz więcej arystów. Angie westchnęła głęboko i założyła włosy za ucho.
- Więc, nazywam sie Angie Anastazja Białogłowska- Errikson. Mam szesnaście lat, mieszkam w Szczecinie, ale pochodzę z Kalifornii. Jestem łyżwiarką figurową, grywam w tenisa ziemnego i jeżdżę konno oraz strzelam z łuku. Umiem biegle trzy języki, dogadam się w kolejnych dwóch. Mam zrobioną maturę z języka angielskiego i hiszpańskiego oraz międzynarodowe certyfikaty. - skupiła wzrok na zszokowanych Jeremiemu i Arturze, obok których stał Remo, którego mina była bezcenna . - Wyjeżdżam za parę miesięcy na któryś uniwersytetów fotograficznych za granicą. Mam obywatelstwo polskie i amerykańskie. I to chyba tyle . - westchnęła lekko. - Naprawdę nie wiem, co w tym zachwycającego, że ....
- Że napisałaś książkę motywacyjną ? - Angie drgnęła na te słowa, a to nie uszło uwadze nikomu. O nie,nie, nie. Wylecę z pracy. Jak nic.
- Skąd to wiesz ? - spytała jakieś dziewczyny z personelu, która podpierała ścianę, która wzruszyła ramionami, czując się dziwnie, że znalazła się w centrum zainteresowania. Jej mop stał oparty o burawą ścianę, kiedy ona z zainteresowaniem wpatrywała się w szatynkę.
- Jest o Tobie głośno w naszym mieście. Pracujesz dla dzienników miejskich, robisz profesjonalne zdjęcia, jesteś sławna. - kruczowłosa wywróciła oczami. - Poza tym, jesteś dość miła. Widziałam, co zrobiłaś, kiedy zaczęli hejtować tę dziewczynę z tymi niebieskimi włosami. Wylali Cię ze szkoły przez nią. Nikt się nie odważył stawić za nią. To było dość mocne. - dziewczyna uśmiechnęła się szeroko. Ekipa YSoT była zszokowana, a Angie raczej zażenowana całą sytuacją. - Dyrektora trafił szlag kiedy wydałaś książkę i kiedy zadedykowałaś ją tej popierdolonej szkole. Teraz próbuje się tłumaczyć, że to nie on Cię wyrzucił. I takie tam pierdoły, dedykacja dla Ciebie na zakończenie roku i takie tam. - machnęła dłonią. - Ale wciąż reszcie ludzi imponuje, co zrobiłaś. Pamiętam Cię jeszcze jak chodziłaś do tego liceum. Byłaś zupełnie inna niż reszta. Potrafiłaś walczyć, o swoje i o innych. I zawsze pomagałaś. - dziewczyna uśmiechnęła sie na jakieś wspomnienie. - Byłaś taka niewielka w tym tłumie wielkoludów, a mimo to wszyscy Cię szanowali. Budowałaś pewnego rodzaju respekt, może przez to w jaki sposób troszczyłaś się o innych. Dobra, zrobiłam się strasznie melodramatyczna. - dziewczyna wywróciła oczami. - Chciałam tylko powiedzieć, że dziwne, że ci ludzie nie słyszeli o Tobie, skoro byłaś w telewizji krajowej i w Stanach na rozmowie z Ellen Degeres.
- Jasna cholera. - wszyscy wyszeptali, kiedy Angie z zakłopotaniem założyła włosy za ucho.
- To nic wielkiego, naprawdę .... - zaczęła.
- Czemu ja nie dowiedziałem się o tym wcześniej ?! - Remo był zszokowany, podobnie jak reszta. - Nic w papierach, które dostarczyła agencja, nie było wspomniane, ze jesteś znana.
- Ponieważ zostałam wybrana nie dlatego, że jestem znana, ale dlatego, że jestem bardzo dobra w tym, co kocham. - Angie powiedziała z mocą. Musiała ratować tę posadę, nie chciała pieniędzy. Chciała być blisko zespołu, ekipy. To wszystko. To ... była wielka przygoda, a teraz mogła ją stracić.
- Możesz sam przedzwonić do ambasady Stanów Zjednoczonych, mogę pokazac dokumenty, emaile, papiery. Zostałam wybrana dlatego, że mam talent. Potrafię złapać kontakt z ludźmi, wiem jak oddziałowywać na czyjeś myślenie, jak kształtować czyjś punkt widzenia na daną sprawę. Jestem z zamiłowania socjologiem, badam zachowania ludźmi. Nie mogłam tego powiedzieć. - opuściła ramiona. - Nie widzielibyście mnie taką, jaką jestem. Postrzegalibyście mnie tylko jako dziewczynę z zamiłowaniem do wymyślania i wpychania nosa w nieswoje sprawy, która napisała książkę i jest z pochodzenia Amerykanką. To tylko część mnie i nigdy nie chciałam, aby  ludzie lubili mnie za to, że jestem "kimś". - zakreśliła cudzosłów w powietrzu. - Nigdy nie szukałam posranego poklasku. Nie cierpię tego. Wolę znikać w tłumie, wyróżniać się w swój niepowtarzalny sposób. Nie jestem nikim znanym. Wybaczcie, jeśli czujecie się oszukani, ale wierzcie mi - jestem zwykła. Nikt wyjątkowy. Każdy z was jest znany, bardziej lub mniej. Ja być może też, nie wiem. Ale ja uciekam przed tą sławą. Robię to dlatego, że kocham i pomagam ludziom. O to tylko tu chodzi. - obróciła na pięcie i zeskoczyła ze sceny, po czym z gracją przeskoczyla barierkę i zniknęła gdzieś z tajemniczą dziewczyną ...
 
- Co robimy ? - Ryszard namawiał się z Remo. - Ona ... nie wiem, czy wciąż powinna tu zostać. Jest znana, a my zrobiliśmy z niej jakby pomoc. To trochę niesprawiedliwe.
- Zostanie. - organizator zauważył jak Brytyjczycy proszą przyjaciół dziewczyny o skrócenie i wytłumaczenie tego, co powiedziała po polsku. - Jest naprawdę niezła, jeśli nie kłamie i chcę z nią porozmawiać. Możesz jej przekazać, że zostanie i ma nigdzie nie znikać, bo odpowiadamy prawnie za nią. - Ryszard kiwnął głową i przekazał komuś aby odnalazł szatynkę.

6 komentarzy:

  1. Genialny rozdział, zresztą jak zawsze 😘
    Czekam na nexta! ❤

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże Gabi kocham Cię 💛💙💜💚❤💗💓💕💖💞💘💋💛💙💜💚❤💗💓💕💖💖💘💎 najlepszy ff na świecie 👑👑🙌🙌🙌🙌🙌🙌

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże Gabi kocham Cię 💛💙💜💚❤💗💓💕💖💞💘💋💛💙💜💚❤💗💓💕💖💖💘💎 najlepszy ff na świecie 👑👑🙌🙌🙌🙌🙌🙌

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie ;)) długooo czekałam na rozdział 💚 czekam na nexta kiedy bd ??

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju <3 Masz zajebisty pomysł na te rozdziały <3 Tylko mam dwie poprawki ;p Nie Lenetan, tylko Lenehan i nie Leonarde , tylko Leondre ;** A tak to po prostu uwielbiam <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń