piątek, 13 maja 2016

Rozdział XXXIII

            Po długiej przerwie zapraszam na kolejny rozdział i liczę, że zajrzycie na moje drugie opowiadanie.

https://www.wattpad.com/myworks/65398723-nianie-z-la

 
- Właśnie chciałem Ciebie szukać. - chłopak uśmiechnął się rozdzierająco. - Witaj, przyjaciółko. - dziewczyna z radością rzuciła się w jego ramiona i pisnęła, kiedy przewróciła go, tak że leżeli na podłodze. Po jej policzkach skapnęły  łzy szczęścia, kiedy ktoś pocałował ją delikatnie w policzek.
 O jejku. Mamuniu. Jak dobrze, że tu jest. Jak dobrze.
- Leo, co tu ty robisz ... - powiedziała ze zdumieniem, kiedy jej przyjaciel uśmiechnął się rozbrajająco.
Ratuję twój i jego związek, bo on jest do kitu. Właśnie, gdzie ten świr się podział ?
- Powiedzmy, że stęskniłem się, że  moja mama uznała, że potrzebujemy urlopu i że chcemy koniecznie zobaczyć twój występ ...- zaczął wymieniać na palcach, kiedy otoczyli ich przyjaciele dziewczyny.
- Hej, jakiś obcy chłoptasiu. - Maya nie traciła rezonu. - Angie, nie szalej. - dziewczyna roześmiała się, kiedy jeszcze raz przytuliła mocno przyjaciela, którego tak jej brakowało.
Mogę szaleć. Bo mam specjalnego gościa. Jezu, Martyna padnie !
- Poznajcie Leo. - powiedziała, tuląc się do chłopaka, który uśmiechnął się szeroko. - Najlepszego człowieka na Ziemi, który przeleciał pół świata, aby się ze mną spotkać i porozmawiać. - pisnęła z radością, kiedy wstali z podłogi, a jej przyjaciel otoczył ją ramieniem.
Ach, tak. To ten gwiazdor. Dobrze, że bez swojego kumpla, bo bym chyba się nie powstrzymał.
- Andrew, jej partner na lodzie. - ciemnowłosy uścisnął dłoń Devriesa. - Podoba mi się to, co tworzysz z Charlim. - Leo pokiwał głową, kiedy przeniósł wzrok na blondyna, który ze śmiechem również uścisnał mu dłoń.
Lucas, udawaj. Idealny uśmiech i idealne maniery. Widać, że Angie go uwielbia. A żeby uwielbiała Ciebie, musisz się zachowywać odpowiednio.
-   Lucas   Nilson, jej mąż, brat, kuzyn, chłopak ... Wszystko, co się da. - dziewczyna skwitowała jego słowa śmiechem, kiedy Leo uśmiechnął się znacząco.
Zapomnij o tym. Nigdy nie będziesz żadnym z nich, oprócz dalekiego kuzynostwa.
- No,no, Angie nie miałem pojęcia, że jesteś mężatką. - zaśmiała się cała piątka, kiedy do hali wpadł ktoś jeszcze ...
 
- Leo ! - Charlie rozglądał się za przyjacielem, ale nie mógł go zauważyć.
 Gdzie on do cholery poszedł?!
- Leonardo do cholery ! - chłopak odwrócił się do kumpla, kiedy jego oczy zrobiły się duże jak spodki, kiedy zobaczył jak obok szatynki stoi dwóch chłopców, którzy zagadują ją, a ona śmieje się głośno z czegoś, co powiedzieli.
Och matko.
- Przestańcie, zazdrośnicy. - zaśmiała się, kiedy oboje pocałowali ją w policzki.
Nie. Tylko nie to.
- Jasne, jasne, Errikson, świecąca gwiazdo, bądź cicho, bo kupimy taśmę i zakleimy Ci usta, abyś tyle nie gadała. - blondyn z jasno zielonymi tęczówkami zachichotał, kiedy dostał kuksańca od dziewczyny.
Świecąca gwiazdo ? To przecież moje słowa. Tylko ja mogę ją tak nazywać, typek ! Wrrr, rozliczymy się potem. Najpierw ona się liczy.
- Wtedy żaden z was idioci nie będzie mógł mnie pocałować. Hmm ... dobra propozycja, idziemy do Targetu i kupimy taśmę. - zaśmiała się szczerze, nie wiedząc, kto przybył, ale ciemnowłosy przyjaciel zauważył przybysza.
- Angie ... chyba powinnaś ... - zaczął cicho, ale dziewczyna była zaaferowana rozmową z blondynem, który coś tłumaczył jej po hiszpańsku, a ona gwałtownie gestykulowała.
- Och nie. -  Charlie cofnął się o krok, kiedy zauważyła go również rudowłosa.
Kim są ci chłopacy ? Czemu ją pocałowali ? O czym tak rozmawiają ?
To nawet nie jest teraz takie ważne. Najważniejsze jest to, że jest cała. Że żyje. Tylko to się liczy.
Kocham Cię, Angie. Tęskniłem. Tak mocno.
Mam nadzieję, że Charls da radę. Musi. Ona była taka załamana tym rozstaniem. Muszą do siebie wrócić. Muszą.
Mimo że ją zranił, to go podziwiam. Taki kawał drogi. Poza tym, ona myślała, że nie zauważę. Ale ja widziałem jak jej telefon wariował na zajęciach. Wszystko od jego telefonów, powiadomień, esemesów. Jest naprawdę w niej zakochany. I ma takie spojrzenie.
- Hej, ty, tam dlaczego masz minę jakbyś zobaczył ducha ? - krzyknęła, a Angie poderwala natychmiast głowę i przerwała rozmowę. 
Co się dzieje ? Mam dziwne przeczucie. To chyba trochę ze zmęczenia. Tak, na pewno to dlatego.
- Maya, co się stało ? - spytała ze spokojem w głosie, nie dostrzegając Charliego schowanego w cieniu. - Nie dokuczaj ludziom bez powodu, proszę. -  zaśmiała się, rudowłosa wywróciła oczami.
- Jakiś wariat wpatrywał się nas wielkimi oczami, więc chyba mam prawo ... - wtedy słońce wpadło przez wielkie okno hali i oślepiło Charliego. Angie z przerażeniem w oczach cofnęła się o krok. Miała wielkie oczy i jej ramiona praktycznie niezauważalne drżały.
JASNA CHOLERA. JA PIERDZIELĘ. ZABIJCIE MNIE. NATYCHMIAST.
- Hej, Angie, coś się stało ? - Lucas objął ją ramieniem, kiedy wpatrywał się w tajemniczego nieznajomego, w którym rozpoznał ...
- To ty. - powiedział ze zdumieniem, kiedy blondyn wyszedł z cienia, próbując robić dobra minę do złej gry, kiedy Angie próbowała uciec od niego .
NIE, NIE, NIE. BŁAGAM. CHCĘ UCIEC. NATYCHMIAST. ALASKO, NADCHODZĘ !
 
- Hej, hej, hej, posłuchaj kolego - rudowłosa dźgnęła palcem w pierś, kiedy Charlie podszedł do grupki. - Jesteś podłym chamem i gdyby nie to, że są tu dzieci to wpierniczałabym Ci zdrowo i równo za to, co zrobiłeś mojej przyjaciółce, za to, że byłeś tak obleśny, żeby całować byłą dziewczynę, że ....
Ja to wszystko wiem. Nie znam Cię, ale uwierz mi - ja jestem tego świadom, co narobiłem. Ale chcę to naprawić. Dajcie mi szansę.
- Spokój, Maya. - głos Angie był lodowaty, kiedy uniosła dumnie podbródek do góry, próbując nie okazać jak bardzo przerażona i zaskoczona jest. Rudowłosa spojrzała na nią szybko i spuściła pokornie wzrok.
  Angie, idiotko, co się z tobą wyrabia. Warczysz jak dzikie zwierzę na przyjaciółkę. Pomyśl trochę, co wyrabiasz. Przecież to nie jej wina.
Co on tu do cholery robi ?! To dlatego Leo tu jest. Jestem durna.
Jest taki sam jak kiedyś. Chociaż nie.
Jest taki jak wtedy.
Przerażony.
Samotny.
Potrzebujący pomocy.
Kocham Cię mimo wszystko ...
- Jasne, Lodowa Królowo. - mruknęła rudowłosa ze skruchą, a Angie westchnęła.
- Wybacz, nie chciałam na Ciebie nakrzyczeć. - jej głos był na powrót delikatny, kiedy rudowłosa pokiwała ze zrozumieniem głową. Wiedziała, ile przyjaciółka przeszła i rozumiała, że emocje przejęły na chwilę nad nią kontrolę.
Co się ze mną dzieje ?! Przecież powiedziałam sobie - daj spokój sobie z chłopakami, a szczególnie tym jednym irytującym uroczym, niewinnym, zachwycającym, moim ... Angie, naprawdę jesteś stuknięta na głowę.
- Po co tu jesteś ? - szatynka położyła uspakajająco dłoń na ramieniu Lucasa, próbując powstrzymać złość przyjaciół, którzy trwali przy niej, kiedy ona była wrakiem.
On tu jest. I tak się patrzy. Boże. Ma takie piękne oczy.
Jest przestraszona jak dawniej. Jezu, co ja narobiłem. Przecież nie chciałem jej skrzywdzić. Nigdy. O Jezu.
- Lucas, spokojnie.  -chłopak wziął oddech i objął przyjaciółkę ramieniem, a Andrew przysunął się i również ją objął, a Maya stanęła przed Angie z rękoma skrzyżowanymi na piersi.
Nie chcę go widzieć. Miesiąc. Miesiąc. Tęskniłam. Martwiłam się. A on się tu zjawia.
Widzę, że nie chce mnie tutaj. Ale muszę z nią porozmawiać, zbliżyć się, ale jak mam to zrobić, kiedy ma gwardię osobistą ?
- Angie, nie będę spokojny, kiedy ten ... człowiek, który Cię zranił, pojawia się tutaj. - blondyn pokręcił ze zdecydowaniem głową. - Chodźmy, młoda, nie chcę, abyś cierpiała.
- Angie ... - zaczął Charlie, kiedy w jego stronę poleciały ostre spojrzenia trójki przyjaciół dziewczyny. Nie patrzcie się tak na mnie. Wiem, że zawiniłem. Ale chcę wszystko odkręcić. Maleńka, nie  patrz na mnie takim wzrokiem ... Czuję się jak najgorszy człowiek na świecie. Jakbym miał zaraz zniknąć. Zraniłem Cię. Tak mocno Cię zraniłem.
- Żadna Angie. - ciemnowłosy Andrew warknął jak nie on, aż Angie się skuliła, słysząc jego głos. - Zostaw ją w spokoju. Angie, powinniśmy już iść, masz zaraz tenisa, nie pamiętasz ? - dziewczyna kiwnęła głową, ale nie ruszyła się z miejsca wpatrując się w Leo i Charliego.
- Okłamałeś mnie. - powiedziała cicho, patrząc z żalem na Leo. - Jesteś tu z jego powodu. A ja myślałam durna, że przyjechałeś tu dla mnie.  Naiwna. Durna ja. Znów chcą się mną zabawić ?!
- Angie, to nie tak. - Leo złapał dziewczynę za rękę i spojrzał błagalnie. - Księżniczko, wszystko, co powiedziałem wcześniej, to prawda. On przyleciał sam, spotkaliśmy się przypadkiem. - dziewczyna spojrzała szybko na blondyna,który kiwnął głową,  zanim ponownie nie spojrzała na Leo i westchnęła. Nie wierzę im. Obu. Znamy się zbyt dobrze. Ale zbyt mocno ich kocham. Obu. W różny sposób, ale zawsze.
- Jestem zbyt łatwo wierna. - mruknęła, kiedy chłopak uśmiechnął się i puścił jej dłoń.
- Angie nie zmieniłaś się ani cal. - uśmiechnął się ciepło. - Tęskniłem za Tobą.
- Jak ja ... - wyszeptał Charlie, a przyjaciele Angie spojrzeli na niego nieprzychylnym okiem.
- Spierniczaj. - Maya nie ubierała w słowa. - Chcesz znów się zabawić ? Znajdź sobie kogoś innego. Ona jest naszą przyjaciółką i ciesz się, że mam broń w kurtce, bo bym przestrzeliła Ci ramię i kolano, abyś choć trochę poczuł bólu. - Angie szarpnęła rudowłosą za ramię, aby przestała, ale ona nie słuchała. - Jesteś .... podły ! - krzyknęła z wściekłością. Musiała mu to powiedzieć, sama przeżyła to, co Angie. I tamtemu durniowi nie powiedziała tego, ale teraz mogła to nadrobić i jednocześnie uratować przyjaciółki honor.
- Bawiłeś się nią, ty podły dupku ! Ona cierpiała do cholery, gwiazdorze ! Lepiej odejdź mi z oczu, bo się nie powstrzymam ! - rudowłosą złapali za ramię chłopcy, kiedy nie rzuciła się o mały włos na Charliego, który cofnął się o krok z przestrachem w oczach. Angie nie patrzyła na niego, utkwiła wzrok w sylwetkach jakieś pary tanecznej, która sunęła po lodzie z gracją. Zapiekły ją oczy, kiedy Lucas uspakajająco pogłaskał ją po włosach.
- Angie ... - miał  taki cichy głos, taki zraniony, zasmucony, pełen bólu i emocji. Odwróciła wzrok ku niemu i natychmiast poczuła jak łzy gromadzą się pod powiekami.
Angie, bądź silna. Nie płacz. Tylko nie płacz. Tylko nie płacz ...
- ... Przepraszam  na chwilę. - wyswobodziła się z ramienia Lucasa, który spojrzał na nią strapionym wzrokiem , kiedy opanowanym krokiem z łyżwami w dłoni ruszyła do przebieralni, gdzie miała nadzieję się uspokoić na tyle, aby nie czuć tych cholernych łez pod powiekami. Leo i Charlie porozumieli się spojrzeniami i zanim ktoś go  powstrzymał, blondyn ruszył za szatynką.

3 komentarze:

  1. No coś ty narobiła? Weź mi tą Mayę z oczu, bo... Kaja, spokojnie.
    Ogólnie, to wow. Jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No to się porobilo... ale oni nie mogą bez siebie żyć więc muszą się pogodzić♥ do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Umrę bez tego 😭😂 ja chce next już! Tzn PROSZĘ ❤ Supi kocham to czytać ❤ 😅 ❤

    OdpowiedzUsuń