- ... Nie płacz. - westchnęła cicho, wpatrując się
w gładkie ostrze łyżew, leżących obok niej. Skuliła się pomiędzy rzędem szafek
i usiadła, próbując powstrzymać natłok łez, ale nie potrafiła. Nie była
przecież wystarczająco silna. Jej
policzki były mokre od łez, kiedy przez głowę przelatywało setki wspomnień,
chwil, słów ... A najgorsze były te z baru. Kiedy widziała go całującego ją. I
w takim stanie.
Czy mogę mu zaufać ? Czy nie skrzywdzi mnie
jeszcze raz ? Czy chcę go wpuścić ponownie do tego świata, którego nie pokazuję
wszystkim ?
Jasne, że chcę. Mimo że może jeszcze raz coś
zrobić głupiego. Mimo wszystko. Chcę go w swoim życiu.
- ...
Nienawidzisz mnie, prawda ? - na te słowa podniosła wzrok, aby zobaczyć jego
pełną cierpienia, rozpaczy, smutku, żalu, skruchy twarz. Miał duże oczy,
wyblakłą twarz, był jeszcze chudszy. Jego dłonie drżały, kiedy próbował to
ukryć.
Nigdy.
Przenigdy.
Cię nie nienawidziłam.
Jedyne, co do Ciebie kiedykolwiek czułam.
To miłość.
- ... Nie. -
powiedziała w końcu, przełykając łzy, które kapały jej po twarzy. - Nie ... -
powtórzyła i załkała, ukrywając twarz w dłoniach. Po jakiś czasie zorientowała
się, że nie płacze sama.
Nie mogę patrzeć na jej łzy. To ja wszystko
spodowałem. To wszystko moja wina.
Wybacz mi proszę ...
- ... Nie płacz.
- powtórzyła jego wcześniejsze słowa, kiedy on oparł się o jedną szafek i osunął
się na podłogę. Miał przymknięte powieki, kiedy po jego policzkach płynęły łzy.
Dzieliły ich centymetry.
Nie mogę patrzeć na jego mokrą twarz. Chcę wytrzeć
jego łzy. Chcę, aby znów mnie wspierał. Abym była jego małą dziewczynką. Jak
dawniej.
- ... Nie
potrafię nie płakać... - wyszeptał, przygryzając delikatnie wargę dokładnie jak
ona. - ...Wszystko, co twoja przyjaciółka powiedziała i chciała powiedzieć, to
cholerna prawda ... Chciałbym aby się tamto nigdy nie wydarzyło... Jestem podły
i nikim... - załkał.
Narobiłem takich strat jak nigdy. Chciałbym odkręcić
to wszystko. Ale nie wiem czy mi się uda. Czy mi ponownie zaufasz.
Zaufam. Nigdy nie straciłam do Ciebie zaufania.
Mimo tego pocałunku, pocałunków raczej. Mogłeś popełnić błąd. Rozumiem to. Mimo
tego lekkiego uczucia zdrady, wiem, że Cię kocham. Mimo wszystko.
- ... Tak bardzo
chciałem Cię znów zobaczyć ... Nie wiesz, ile razy rezerwowałem bilet i godzinę
przed lotem, odwoływałem, bo byłem przerażony. Ile razy próbowałem się
skontaktować, jak próbowałem znaleźć Cię, kiedy byłaś w Anglii na rozmowie z wydawnictwem.
Ile razy błagałem Leo, aby ze mną pojechał do Ciebie, ale on zawsze odmawiał
twierdząc, że muszę zrobić to sam i że ... być może zbyt mocno Cię zraniłem...
Co noc płakałem... Tak bardzo chciałem ze sobą skończyć. Umrzeć... Jedna myśl
trzymała mnie przy życiu to to, że powiedziałaś mi, że jeśli zmądrzeję, to że
wiem, gdzie Cię szukać... Chciałem się
tylko pożegnać... - zwrócił na nią błyszczące oczy. - Wybacz mi ... Nigdy nie
żałowałem czegoś tak mocno jak tego, że Cię zraniłem ... Nigdy sobie tego nie
wybaczę ... Nie potrafię przestać wypominać sobie, że jestem okropnym
człowiekiem, ale ... Angie ... ja nigdy nie zabawiałem się Tobą... Nigdy.
Przenigdy. Tak samo jak nigdy nie chciałem Cię zranić ... Angie, ja ... chcę
Cię błagać o wybaczenie. Jestem okropny i zrozumiem, jeśli mi nie wybaczysz ...
To, co zrobiłem, było ... obrzydliwe, odpychające, niegodne.... Chciałbym
cofnąć czas ... Tak bardzo chciałbym abyś mi wybaczyła i na nowo zaufała .... -
załkał i spuścił głowę. - Proszę, Angie ... zaufaj mi. Proszę ...
- ... Kocham Cię,
Angie ... Kocham Cię tak cholernie mocno, że jesteś całym moim światem ... Nie
potrafię przestać o Tobie myśleć, zapomniam o świecie, zatraciłem się w smutku,
pogubiłem się ... Jesteś w mojej głowie cały czas, nie przestaję myśleć o Tobie
i jak cudowna jesteś, a jakim człowiekiem ja jestem... Angie kocham Cię ...
Naprawdę Cię kocham ... - załkał, kiedy skończył.
- ... Wybacz mi,
błagam ... Angie, błagam ... - nie potrafiła przestać płakać, kiedy rzuciła się
mu w ramiona z płaczem, a on objął ją ramionami, jak zwykł to czynić parę
miesięcy temu. Oboje drżeli, oboje mieli mokre twarze, po których płynęły łzy,
kiedy chłopak zaciskał palce na jej ubraniu, jakby miała zniknąć i zostawić go
samego, załamanego i pustego.
Jezu. Nie wierzę. Dziękuję Ci. Że mogę choć ją
trzymać w ramionach. Że mogę słuchać bicia jej serca i słyszeć szloch i czuć
łzy spływające po policzkach. Dziękuję.
Kocham Cię. Mocno. Najmocniej. Jezu, Charls, ja
naprawdę Cię kocham. I chcę abyś wrócił do mnie ...
- ... Wybaczyłam
Ci już dawno. - załkała, a on jej zawtórował. - ... Charlie ... wybaczam Ci ...
Chcę Cię odzyskać ... Proszę ... - płakała, kiedy on chwycił jej twarz w
dłonie. Podniosła na niego ciemne oczy pełen łez.
CO ONA POWIEDZIAŁA ?! Że ... OCH BOŻE. Że chce
mnie odzyskać. A ja ją. Moja maleńka. Wrócisz do mnie ...
- ... Jesteś
cudem, Angie ... Jesteś aniołem ... Jesteś ... ośmym i najważniejszym cudem
świata ... Maleńka ... ja .... wybacz mi błagam ... - pocałował jej palce,
kiedy trzymał ją za dłonie.
- Wybaczyłam
...Charls ... ja proszę ... wróć do mnie ... Ja potrzebuję Cię ...
- To ja Cię
potrzebuję, Angie. Jesteś dla mnie cały światem. - przycisnął swoje wargi do
jej i zatopili się w pocałunku ...
- Kocham Cię ...
- wyszeptała, patrząc na niego dużymi oczami. -
... Charls ... ja Cię kocham ... - chłopak zaśmiał się, kiedy łzy
leciały mu po policzkach.
Nawet nie wiesz jak bardzo chciałem usłyszeć te
słowa. I poczuć ten znajomy dreszcz przynikający całe ciało. Jak bardzo Cię
potrzebowałem. Jak bardzo, nawet nie mam pojęcia.
- ... Ja Cię
kocham najmocniej na świecie, Angie. Nigdy się to nie zmieniło i nie zmieni.
Nigdy. - uścisnął ją, a ona oparła mu głowę na ramieniu, kiedy gładził ją po
włosach.
- ... Maleńka,
dziękuję ... Wybaczyłaś mi ... Jesteś aniołem ... - ona pocałowała go w
policzek, mokry od łez, kiedy roześmiała się przez łzy.
- ... Czyli wciąż
jestem twoją dziewczyną ? - spytała z dawną zadziornością w głosie, kiedy jego
oczy zalśniły, kiedy pogłaskał ją po policzku.
- Byłaś nią cały
czas. Angie ... tęskniłem. - dotknęła ustami jego ust i znów pocałowali się, a
podglądający aż jęknęli widząc piękno tej sceny ...
- Możemy tu
zostać, prawda ? Powiedz, że możemy. - Angie jednak pokręciła głową, a on
powoli wstał i wziął ją na ręce, choć opierała się.
- Charlie ... nie
powinieneś mnie nosić ... - uśmiechnął się tylko i postawił ją w końcu na
ziemi.
- ... Dobrze
więc, księżniczko. Chodź, musisz odpocząć, jesteś zmęczona. - wziął ją za dłoń,
kiedy wybiegli z przebieralni, wpadając na podsłuchujących ...
- Wciąż jesteś
dupkiem. - rudowłosa wywróciła oczami, widząc całą zaszłą sytuację. Lucas był
skrzywiony, Andrew mniej, bo rozumiał, że przyjaciółka naprawdę kochała tego
chłopaka, poza tym wiedział doskonale, że ani on ani Lucas nie mieli szans
zająć jego miejsce. - Ale skoro musiałeś ją doprowadzić do łez, to równie
dobrze, możesz przy niej być. - blondyn trzymał mocno szatynkę, kiedy
wpatrywali się w nich gapie i przyjaciele dziewczyny. Leo uśmiechał się
szeroko.
- ... Chodźmy,
musimy sprawić niespodziankę Martynie, że jej narzeczony przyjechał. - Angie
nie traciła rezonu, kiedy szturchnęła Leo w bok. - Królewiczu, jesteś
niemożliwy. - przytuliła się do niego, a on z uśmiechem objął ją delikatnie.
- Też Cię
uwielbiam. - powiedział, kiedy w trójkę ramię w ramię wyszli z budynku hali
sportowej, a przyjaciele dziewczyny odprowadzali ich wzrokiem.
- Nie wiedziałem,
że jesteś tak dobrym kierowcą. - Angie uśmiechnęła się, kiedy wysiedli z samochodu,
a on objął ją w talii, a ona poczuła, jak nogi się uginają pod nią i te szybsze
bicie serca i dziwny prąd przechodzący przez całe ciało.
Dużo jeszcze o mnie nie wiesz. I dużo się
wydarzyło.
Boże, umieram. Chyba muszę się położyć, bo kręci
mi się w głowie, jakbym zaraz miał umrzeć. Jest ... och Boże. Idealna. W każdym
calu.
- Hej, hej,
kolego ! - Leo próbował uspokoić szczekającego głośno Charliego, kiedy Angie
pchnęła delikatnie furtkę do ogrodu, a pies skoczył na nią z jazgotem.
- Hej, łobuzie. -
dziewczyna zaśmiała się, widząc ślady farby na pysku psa, który szczeknął i
pognał na tyłu domu.
- Chodźcie, na
razie nikogo nie ma w domu. - zaprowadziła ich do przestronnego domu.
Jakiś czas potem ...
- Czemu dom jest
otwarty ? - pomyślała na głos Martyna, wchodząc do domu tyłem i przymykając
drzwi, kiedy ktoś objął ją delikatnie, a ona krzyknęła i o mały włos nie
uderzyła osobnika w twarz.
GWAŁCICIEL W DOMU ?! NO NIE !
O kurwa. Muszę podziękować Joeyowi za te dni,
kiedy trzepaliśmy się po głowach jak byliśmy dziećmi. Bo teraz miałbym nos jak
kartofel.
- Leo ?! -
spytała zaskoczona, a chłopak pokiwał głową, zaskoczony swoim refleksem, gdy
uchylił się przed ciosem. - Co ty tu ... - wpadła do salonu, gdzie na kanapie
leżała jej siostra w objęciach ...
CHWILKA MOMENT..... ŻE CO DO CHOLERY ?!
- No nie. - Leo
powstrzymał przed rzuceniem się blondynowi do gardła.
TYLE CZASU. ONA CIERPIAŁA. A ON SIĘ TU POJAWIA ?!
WRRR.
- Co on tu
wyprawia ?! - Leo przytkał jej usta dłonią, aby nie obudzić śpiących.
Wiem, że umierasz z radości, że nas obu widzisz,
ale daj im pospać. Są zmęczeni. Mało nie zemdleli oboje na wejściu.
- Przeprosił ją,
a ona mu wybaczyła. - Martyna wywróciła oczami, słysząc to, kiedy oklapła na
krześle w kuchni przy stole, a Leo przysiadł się do niej.
No oczywiście. Bo wtedy nie byłaby sobą.
Ale liczy się dla mnie jej szczęście. A jeśli to
musi być z nim- to cieszę się razem z nią.
O BOŻE. Martyna, co się z Tobą dzieje ?!
To wszystko przez Devriesa. Czemu on do cholery
siedzi tak blisko mnie ?!
Jest taka sama. Tak samo ironiczna, złośliwa,
chłodna i ... Jeszcze piękniejsza. Parę tygodni. A tak dużo się zmieniło.
- ... Wiedziałam,
że mu wybaczyła. - zaczęła cicho.
To było do przewidzenia.
- Zawsze rozglądała się na ulicy za facetami
podobnymi do niego, bo miała nadzieję, że to on. Wiele razy chciała do niego
zadzwonić, ale bała się. Miała nawet parę zarezerwowanych lotów, ale zawsze
rezygnowała, bo się bała. - westchnęła. - Niech lepiej nie spieprzy tego znowu.
- Mówił jej
dokładnie to samo. - Leo uśmiechnął się. - Słowo w słowo. Oni są po prostu tacy
sami. - westchnęli oboje, patrząc na śpiącą dwójkę ...
Chciałabym kiedyś odnaleźć kogoś takiego ...
Chciałbym kiedyś przeżyć to samo ...
- Charls ... -
chłopak również śpiący uśmiechnął się delikatnie, kiedy musnął wargami jej
skroń.
- Tak, Angie ? -
pogłaskał ją po policzku, a ona westchnęła, kiedy oboje otworzyli oczy.
- Myślałam, że
jesteś snem. -wyszeptała, a on odgarnął jej włosy z twarzy, kiedy ktoś
chrząknął.
- ... Och. -
Angie poderwała się z miejsca podobnie jak Charlie, oboje zarumienieni, kiedy
Sara Białogłowska roześmiała sie szczerze.
Jasna cholerka. Zapomniałam, że moja matka jest
naprawdę niezła jeśli chodzi o dyskretne przyglądanie się zakochanym.
- ... Chodźcie,
zrobiłam obiad. - powiedziała swobodnie i wstała z pufy i ruszyła do kuchni, a
jej córka z westchnieniem ulgi za nią, z dłonią wsuniętą w Charliego ...
- Jest tak
pięknie. - szli ze splecionymi dłońmi po wybrzeżu, a Charlie radośnie biegał
wokół nich. Charlie uśmiechnął się, a ona odwzajemniła uśmiech.
Bo jesteśmy razem. I nic nas nie rozdzieli.
- Wiem, ponieważ
tu jesteś. - uśmiechnął się łagodnie do niej,
kiedy pogłaskał ją po policzku, a ona przymknęła oczy, kiedy ktoś ich
zauważył.
- Charlie Lenahan
?! - jakaś dziewczyna poderwała się z kolan. Wokół niej była kałuża krwi, kiedy
w dłoni trzymała nóż. Z rąk kapała jej krew, kiedy para podeszla szybkim
krokiem do niej.
Och Boże. Co się tu dzieje ? Czemu się chciała
zabić na plaży ?!
- No już, w
porządku. - dziewczyna zaczęła płakać, kiedy Angie pobiegła do najbliższego
sklepu z Charlim u boku, w czasie kiedy Charlie zabrał dziewczynie narzędzie z
drżących rąk i przytulił po przyjacielsku, choć broniła się, nie chcąc go
ubrudnić swoją krwią. Lśniące krople kapały na drewniane palety i koszulkę
Charliego, który się tym nie przejmował.
Spokojnie. Angie, zaraz przybiegnie. I wszystko
będzie dobrze. Obiecuję.
- Cicho, ona
zaraz Ci pomoże ... - powiedział spokojnym głosem.
- Nie, proszę, ja
nie zasługuję ... - zapłakała, kiedy Angie wróciła i kazała im usiąść na ławce,
stojącej nieopodal.
- Ostrzegam, że
będzie Cię piekło jak cholera, ale w taki sposób nie będziesz miała zakażenia.
- Angie przyłożyła bandaż nasączony specjalną maścią do skóry nastolatki, kiedy
dziewczyna wrzasnęła z bólu, zaciskając
dłonie w pięści, kiedy Angie szybko obwinęła jej rękę i ścisnęła bandaż, który
lekko zabarwił się na różowo. Dziewczyna podniosła na nią zaczerwienione oczy,
a Angie uśmiechnęła się. Była młodsza od niej i od Charlsa, wydawała się
jeszcze dzieckiem. Dzieckiem bez oparcia.
Czemu chciała to zrobić ? Czemu się pocięła ? Co
takiego kryje się w jej oczach ? Kim jest ? Tak wiele pytań, a tak mało
odpowiedzi.
- Czemu to
zrobiliście ? - dziewczyna spojrzała to na Angie to na Charliego. - Ja was nie
znam, oprócz Ciebie .... Charlie ... z Bars and Melody ... - chłopak uśmiechnął
się.
- Ponieważ jesteś
z pewnością wspaniałą osobą i nie powinnaś tego robić. A my nie moglibyśmy Ci
nie pomóc, bo sami wiemy jak to jest, kiedy ktoś cierpi. - uśmiechnął się
ciepło. - A Angie jest aniołem i ratuje zagubionych ludzi. Uratowała mnie,
wiesz ? - dziewczyna pokręciła głową, kiedy chłopak uśmiechnął się. - Jest moją
dziewczyną, choć ostatnio mieliśmy parę problemów, na przykład moją głupotę.
Ale uratowała mnie zanim stało się coś złego i najważniejsze - wybaczyła. A
teraz, chodź, nie płacz, odprowadzimy Cię do domu. - wstali z ławki i ruszyli w
kierunku miasta.
Słodkoo ;** next
OdpowiedzUsuńRZEPA BĄDŹ MOIM BOGIEM
OdpowiedzUsuńPOZWÓL SIĘ CZCIĆ
NO GENIALNE
CZEKAM NA NASTĘPNY
OBOŻETOJESTPIĘKNE <3
NAJLEPSZE! <333 Wiedziałam że się pogodzą i jak zwykle było idealnie *-* czekam z niecierpliwością na next oraz życzę weny xx
OdpowiedzUsuń:')))
OdpowiedzUsuńHALLO?! JA TU UMIERAM 😭😭😭 tak ładnie proszę o rozdział ❤❤😭
OdpowiedzUsuńSiemka to ff poleciła mi przyjaciółka ❤ jakby to....hmmmm....... UZALEŻNIŁAM SIĘ także ten tak ładnie PROSZĘ o rozdział 😭❤
OdpowiedzUsuńHej! To znowu ja, chciałam ci napisać że nadal z niecierpliwością czekam na next'a! (Wolałam napisać żeby nie było że nie masz dla kogo pisać czy coś) miłego dnia xx
OdpowiedzUsuń