W tym samym czasie ...
- Angie, ty
ponuraku, rozchmurz się ! - dziewczyna westchnęła, kiedy ktoś objął ją ramionami,
gdy siedziała zawinięta w koc z książkami do szkoły na kolanach.
Nie chcę się rozchmurzać. Chcę go.
Znów pewnie myśli o tym stukniętym Angliku.
Zamordowałbym go. Szczerze.
- Dzięki, Lucas,
ale nie mam ochoty. Nie rozumiem zupełnie fizyki. - jęknęła, kiedy blondyn
roześmiał się, kiedy wskoczył na kanapę, opadając tyłkiem naprzeciwko niej.
Bo jesteś artystką. Nie potrzebne Ci sinusoidy i
inne pierdoły.
- To się nie ucz.
- przymknął okładkę książki, a dziewczyna zaśmiała się, kiedy wyrwał ją jej z
ręki i rzucił za kanapę, a Charlie podbiegł i powąchał znalezisko, po czym
kichnął i machając swoją jakby lisią kitą, odszedł.
- Nawet on nie
chce się tego uczyć ... - dziewczyna wzięła telefon do dłoni i odblokowała, aby
odnaleźć kolejne dziesiatki połączeń, esemesów, wiadomości na portalach, kiedy
jej przyjaciel próbował zajrzeć jej przez ramię, ale szybko włączyła
instagrama, aby nie zauważył od kogo przyszły wszystkie powiadomienia.
Charls ... ty wciąż dzwonisz ... I próbujesz
dowiedzieć się czegoś. Wiem, że zacząłeś wydzwaniać nawet do moich dalszych
znajomych, aby dowiedzieć się czy wszystko w porządku. Zadziwiasz mnie, mimo że w moim sercu wciąż
tkwi drzazga. Ale ta drzazga jest maleńka, bo przyćmiewa ją miłość do Ciebie.
Bo to panuje nad wszystkimi moimi myślami. Nigdy się tak nie czułam. Nigdy.
- Och, Leo ... -
pokręciła ze śmiechem głową, widząc swój dawny filmik na głównej stronie
instagrama chłopaków, gdzie wjechała na padok na dzikim koniu, wywołując szok i
przerażenie wśród tam zebranych. Dziewczyna zachichotała, pamiętając to
wydarzenie jak dziś, kiedy Lucas przechylił jej telefon, aby zobaczyć, czemu
się śmieje.
- Czy on sobie na
za wiele nie pozwala ? W końcu zerwaliście ze sobą, nie ? - ona pokręciła
głową, zablokowując telefon, kiedy tysiące wspomnień zaczęło atakować jej
głowę.
Nikt z nikim nie zerwał. Ja go wciąż kocham. Ale
przecież tego nie powiem po tym jak wściekła wyżaliłam się Mayi, a ty i Andrew
podsłuchaliście naszą rozmowę.
Jezu.
Ja go wciąż kocham.
A obiecałam sobie coś.
Że zapomnę o nim, tak jak on powinnien o mnie.
Więc czemu do cholery co noc chcę do niego
zadzwonić, gdy wszyscy śpią, ale tego nie robię ze strachu ?!
Bo go kocham.
Tak mocno, że dałabym wszystko, aby znów go
zobaczyć.
Chciałabym z nim porozmawiać. Nic więcej. Usłyszeć
z jego ust, że już nie zależy mu na mnie.
Błagam tych ludzi, aby nad nim czuwali. Aby był
bezpieczny. To dla mnie najważniejsze.
Byle był szczęśliwy.
- To nie on
wstawił. - starała się brzmieć niefrasobliwie. - To Leoś.
Mój kochany przyjaciel. Który mimo że się
przyjaźni z Charlsem, nic mu nie mówił. A przynajmniej, obiecał, że nie powie.
- Ten jego
koleżka ? - wywróciła oczami na jego słowa.
- Tak i mój
przyjaciel. A teraz, chodź, mamy trochę roboty. - podniosła się z kanapy, a
blondyn ruszył za nią, kiedy ona otuliła
się ciaśniej długą bluzą, która mimo często prania wciąż trochę pachniała tym,
którego tak uwielbiała ...
Tęsknię. Proszę wrócić po mnie.
Charls, chcę Cię odzyskać. Proszę.
Jakiś czas później ...
Nie dam rady. Przecież ja się wygłupię. Jezu, ona
mnie zamorduje. Ale muszę ją zobaczyć. Jest tak zachwycająca. Muszę. Umrę,
jeśli jej nie pocałuję. Brakowało mi tego ten miesiąc. Cholernie mocno mi jej
brakowało.
Charlie zacisnął
dłonie na oparciu fotela, a Leo pocieszająco poklepał go po ramieniu.
- Luz, przecież
ona nigdy nie była bardzo zazdrosna, myślę, że Ci wybaczy. - blondyn pokiwał
niepewnie głową, kiedy poczuł, że samolot obniża lot ....
Jakiś czas potem, USA ...
Oczyść umysł. Pamiętaj. Jesteś silna. Jesteś
samowystarczalna. Jesteś idealna. Jesteś sama.
Angie z gracją
podskoczyła do góry i efektownym ślizgnięciem sunęła po lodzie. Miała trening,
a niedługo zbliżały się zawody międzystanowe. Musiała być najlepsza. Musiała,
po prostu musiała.
Dasz radę. Wspomnienia odsuń na bok. Żyj chwilą,
przyszłością, nie przeszłością. Dasz radę. Musisz dać.
- Obrót. -
powiedziała samej sobie, kiedy szarpnęła łyżwą i zawirowała w miejscu, kiedy
jakiś chłopak objął ją w talii. Widzowie gwizdnęli ze zdumieniem kiedy
przełożył ją sobie przez biodro i zaczęli wirować i wirować i wirować .... Aż w
końcu postawił ją na ziemi, a ona odjechała od niego kawałek, aby odwrócić się
do niego w pewnym momencie i rozpędzić się na łyżwach i aby jak w Dirty Dancing
- rzucić się mu w ramiona.
- Durniu ! -
zaśmiała się, kiedy chłopak złapał ją w talii i potoczyli się po gładkim
lodzie. Zdmuchnęła kosmyk krótkich włosów koloru bursztynu z twarzy i zaśmiała
się, kiedy chłopak uśmiechnął się rozbrajająco.
No, jaki uśmiech. Uwielbiam go za ten uśmiech.
Jest tak niefrasobliwy i uroczy. Mam naprawdę dobrego partnera.
Nareszcie trochę się rozweseliła. Martwiłem się,
kiedy przyleciała wcześniej z Anglii, a gdy się okazało dlaczego, było mi
najzwyczajniej w świecie jej szkoda. Mimo że kibicowałem ich związkowi.
- Myślałeś, że
jestem aż taka ciężka i bałeś się złapać ? - spytała zadziornym tonem, kiedy
wstała z niego i usiadła na lodzie, poprawiając sznurówki łyżew i patrząc ze
śmiechem na chłopaka. No, kochany,
odpowiedz, bo uznam to za tak.
- Nie. Chciałem,
abyś wylądowała na mnie. - zaśmiała się, kiedy wstała i zawirowała na lodzie z
gracją, unosząc nogę jak baletnica. Chłopak również wstał i przyglądał się jej
ze śmiechem, kiedy wykonała szpagat i uniosła ręce do góry.
- Wstawaj, musimy
jeszcze poćwiczyć razem. W końcu show ma należeć do nas. - objął w talii, kiedy
zaczęli sunąć po lodzie z gracją, przekładając nogi na zakrętach. Widzowie
westchnęli, widząc grację i idealne zgranie tej dwójki, która dogadywała się w
każdym calu.
- Wygracie to ! -
jakaś rudowłosa zaśmiała się, kiedy para zaczęła tańczyć na lodzie. A to było
najpiękniejsze.
- Myślałaś o tym,
o czym Ci ostatnio mówiłem ? - chłopak uśmiechnął się delikatnie, kiedy dziewczyna
zaśmiała się szczerze.
- Mówisz o wycieczce
na Alaskę ? Jasne, czemu nie. Uczelnia z pewnością da mi trochę wolnego, a
przydałoby się, abym zdobyła nowy materiał fotograficzny. Mam już dużo
materiału pisarskiego, potrzebuję ilustracji. - podrzucił ją do góry, a ona z
gracją opadła na lód.
Praca jest najlepsza na wszystko. Na ból,
samotność, drzazgi w sercu. Na wszystko. Absolutnie.
- Co myślisz o
tym, aby pojechać tam zaraz po konkursie ? - jego oczy rozszerzyły się z
zaskoczenia, zanim uśmiechnął się szeroko.
- Angie,
zadziwiasz mnie. Powiedz czy ktoś czeka na Ciebie w Alasce ? - spytał
zadziornie, a ona odchyliła się do tyłu, kiedy trzymał ją za dłoń.
Tak. Renifery. Są idealni kandydatami na moich
przyszłych chłopaków.
- Oczywiście, że
nie. - przyciągnął ją do siebie tak, że ich klatki piersiowe się stykały. -
Pamiętasz, tłumaczyłam Ci wiele razy ...
- Że jesteś
samowystarczalną, silną kobietą i że nie potrzebujesz faceta, aby odnieść
sukces. - wywrócił ze śmiechem oczami. - Z milion razy to słyszałem, Errikson.
- usłyszeli płynącą z głośników muzykę, a Angie wywróciła oczami i odgarnęła
swoim znanym ruchem włosy z twarzy.
Czemu puszczają akurat tę piosenkę ?! Wszystko,
ale nie to. To jest ta piosenka, której
słuchaliśmy razem, jadąc na lotnisko.
- Swoją drogą
zastanawia mnie to dlaczego akurat nas wybrali do tego przedstawienia. -
zawirowała na lodzie. - Nie jesteśmy przecież najlepsi ...
- Ja może nie,
ale ty tak. - chwycił ją za dłonie i pociągnął i zaczęli ponownie sunąć po
lodzie - ona trzymana przez niego, a on jadąc tyłem.
- Bez przesady. -
mruknęła, kiedy skończyli i rozległy się oklaski, a oni skłonili się, kiedy
chłopak objął w talii, a ona roześmiała się, kiedy nachylił się i wyszeptał jej
coś do ucha...
- Zakochańce. -
Angie szturchnęła ze śmiechem rudowłosą, która uniosła znacząco brwi.
Nigdy nie mogłabym się ponownie zakochać. Nie
jeśli dalej jestem zakochana w jedynym facecie, który postanowił zrezygnować ze
mnie.
- Przestań, Maya.
- Angie zaśmiała się. - Andrew, jesteś moim partnerem, prawda ? - powiedziała,
a chłopak uśmiechnął się szeroko.
- Chciała chyba
powiedzieć chłopakiem. - rudowłosa zaśmiała się, a chłopak i dziewczyna
zawtórowali jej.
Mimo że nie są ani Arturem ani tym bardziej
Filipem czy Jillan, kocham ich. Za pogodę ducha. Za czasami kopniaki w dupę,
abym się ogarnęła. Za wspieranie mnie. Są wspaniali.
- Jesteście
niemożliwi. - Angie założyła ręce na piersi i zaśmiała się. - Nie jadę jednak z
wami na Alaskę.
- Och, no, nie
obrażaj się, Lodowa Królowo. - jakiś opalony blondyn objął ją w pasie, kiedy
ona wywróciła oczami ze śmiechem.
Czemu on ciągle mnie dotyka ? To że jesteś trochę
spokrewnieni, to nie znaczy, że może ciągle mnie tykać.
- Nie pozwalaj
sobie, Nilson. - zaśmiała się, kiedy chłopak pocałował ją w policzek.
- Będę sobie
pozwalać na wiele, śliczna. - cała czwórka roześmiała się, kiedy chłopak
uklęknął, aby rozwiązać łyżwy Angie ...
- Och, jakże to
romantyczne z twojej strony, Nilson. - wywróciła oczami ze śmiechem, kiedy
skończył pracę, a ona mogła zmienić łyżwy na trampki. - Nie wiem czy czekać aż
mi się oświadczysz czy mam zamawiać księdza ? - udawała, że się zastanawia,
zanim nie wybuchnęła śmiechem.
- Zdecydowanie te
drugie. - blondyn uśmiechnął się szeroko. Był praktycznie jej wzrostu, wątły, chudy,
z piaskowymi włosami i zielonymi tęczówkami.
- Ej,ej, nie tak
prędko, ja też mam coś do powiedzenia w tej sprawie, nie ? - brunet, który
jeździł z Angie, objął ją ramieniem. Był trochę wyższy, jego włosy sterczały
jak o koguta, kiedy uśmiechał się szeroko. Miał delikatną bliznę nad lewą brwią
i na wardze.
Jasne, jasne, Andrew, ty tym bardziej masz prawo
się wtrącać w moje życie prywatne.
- Wszyscy się
biją o Polkę, a o mnie to nikt nie pamięta. - rudowłosa wywróciła oczami ze
śmiechem. Miała mocny makijaż, wściekle rude włosy za ramiona i sportowe
ubrania, podobne do tych, co brunet i Angie mieli na soobie.
- Maya, bierz
obu. - Angie zaśmiała się, kiedy oboje udawali obruszonych. - Ja jestem ...
-
Samowystarczalną, silną Polką z pistoletem w kieszeni, która o mały włos nie
zabiła jakiegoś Brtyjczyka, nie przestrzeliła drugiemu kolano, a jeszcze
niedawno uratowała jakąś dziwkę z ulicy. Nudy. - rudowłosa udawała, że ziewa, a
wszyscy zaśmiali się głośno.
- Właśnie - co u
tego chłopatasia, z którym chodziłaś jakiś czas temu ? Widziałam, że już się
zabawia z inną. - rudowłosa nie chciała brzmieć niemiło, po prostu była
szczerza. Angie wzięła łyżwy w dłonie, kiedy ruszyli z trybun do przebieralni. Miała zrelaksowaną twarz i szeroki uśmiech,
nie pokazywała jak wiele znaczyło to, co Maya powiedziała. Że krwawi w duszy.
Chłoptaś ? Czy naprawdę ludzie tak go widzą ? Jak
chłoptasia na chwilę ? Do łóżka ? Czy w takim razie ja jestem naiwną sierotką ?
Wrrr. Cholera. Nawet nie patrzyłam na to tak nigdy.
- Nie wiem. Nie
rozmawiałam z nim od października. Mam nadzieję, że odnalazł tego, czego szukał
i że jest szczęśliwy. - wzruszyła ramionami, przyśpieszając lekko kroku.
- Tęsknisz za nim
? Jest podłą świnią, tak się zachował, zranił Cię ... - blondyn objął
współczująco szatynkę ramieniem, a ta westchnęła.
- Skończymy ten
temat, ok ? To przeszłość, może kiedyś piękna, ale nierealna teraz. W tym
momencie chcę myśleć o sobie i swojej pracy. Mam masę zadań do wykonania i nie
chcę roztrząsać dawnych spraw. Zawody są za tydzień, a moja sukienka jest
dopiero szyta, podobnie jak na przedstawienie. Mam zepsuty samochód i czekam na
naprawę trzeci tydzień, a moja siostra niedługo na jakiś ważny konkurs i
występy i wypadałoby żebym była. - westchnęła lekko i uśmiechnęła się. - Poza
tym, wyjeżdżam niedługo do Polski.
- Co ? Na stałe ?
- dziewczyna pokręciła szybko głową, a towarzystwo odetchnęło z ulgą.
- Skądże. Na
święta jadę do przyjaciela, później odwiedzę Artura, a później pewnie polecę do
Anglii i odwiedzę Leonardo. A potem wrócę z nową energią do was i wciąż
będziemy najlepszymi przyjaciółmi. - zaśmiała się. - Boże, brzmię jak jakaś
wariatka. Melodramatyczna wariatka. Hmm, nigdy nie myślałam tak o sobie. -
postukała się z namysłem w brodę.
- A jego nie
odwiedzisz ? - rudowłosa spytała, choć znała odpowiedź. Angie stanowczo
pokręciła głową.
To chyba byłoby samobójstwo z mojej strony.
Odwiedzać kogoś, kogo kochasz, a wiesz, że straciłeś.
- Nie. Ma swoje
życie, nie będę się w nie ingerować. Gdyby mu zależało, sam by starał się o tę
relację. Zabawił się mną, to wszystko. A ja durna, uwierzyłam. - przyśpieszyła
kroku, spuszczając wzrok, kiedy z impetem wpadła na kogoś.
Powinnaś do cholery, Angie, patrzeć jak łazisz, bo
oprócz że sobie robisz krzywdę, to jeszcze innym.
- Przepraszam
Cię, nie patrzę jak łażę, wybacz, jestem okropnie niezdarna ... - podniosła na
osobę wzrok i natychmiast odskoczyła od niego, kiedy siedzieli na podłodze hali
sportowej. Osobnik jęknął cicho, po czym uśmiechnął się łagodnie, patrząc na
błyszczące od chowających w kącikach łez oczy dziewczyny.
No nie wierzę. Po prostu to chyba sen.
Wpadli na sb, potem wyznają sb milosc (again) i dzikie seksy poproszę
OdpowiedzUsuńJa z chęcią chciałabym się dowiedzieć, co będzie dalej.
OdpowiedzUsuńTo ja już poproszę next 😂 jak zawsze super!❤ czekam 😢 pisz dalej...i szybko 😂 bo nie mogę się doczekać 😍
OdpowiedzUsuń❤
OdpowiedzUsuń❤❤❤❤❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuń❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤
OdpowiedzUsuńEjo a tak wgl to będą 2 części?! O kurde 😂 masakra czekam 😂❤ lolololo moja szybka skapa 😂 po prostu czytam ten rozdział 3raz i teraz się kapłam 😂❤
OdpowiedzUsuńBędę ❤
OdpowiedzUsuńCi ❤
OdpowiedzUsuńTak ❤
OdpowiedzUsuńSpamić ❤
OdpowiedzUsuńDo ❤
OdpowiedzUsuńKolejnego ❤
OdpowiedzUsuńRozdziału ❤😂❤
OdpowiedzUsuńKct ❤
OdpowiedzUsuń#bambino 😂❤
OdpowiedzUsuńOczywiście chcemy wiedzieć co dalej ♥ :D
OdpowiedzUsuńJak coś to ja nadal czekam 😂❤👊
OdpowiedzUsuń😂❤👌👊 mówiłam a raczej pisałam że tak będzie 😂👊💙
OdpowiedzUsuń😂❤👌👊
OdpowiedzUsuńTak tylko mówię kochana że jak znajdziesz chwilkę i zechcesz nam ją poświęcić to nie zapominaj że ja na 1 000 000% czekam 😘❤
OdpowiedzUsuńJa też czekam i prawie codziennie sprawdzam czy cos dodałaś★
OdpowiedzUsuńCzekam i czekam i zaczynam się martwić czy ty wgl żyjesz 😭💔
OdpowiedzUsuń:'( 💔
OdpowiedzUsuń