niedziela, 24 kwietnia 2016

Rozdział XXIX

Jakiś czas potem ...
- No,no, muszę Ci powiedzieć, Lenehan, piękny widok. - dziewczyna westchnęła, kiedy usiadła na łóżku jednego z najdroższych hoteli w Londynie, skąd rozciągał się piękny widok na całe miasto, powoli zapadające w ciemnościach nocy. Charlie uśmiechnął się widząc jej rozmarzoną minę.
- Przypominał mi o Tobie. - spojrzała na niego zaskoczona. - Jesteś jak każde żywe miasto. Piękna, wybuchowa, ale tak różna. Jesteś tak różnorodna jak właśnie Londyn. Tu napotkasz od największych domów mody po stare budynki z baroku czy oświecenia. Jesteś tak różna, ale zachwycająca. Zupełnie jak ten widok. - uśmiechnęła się do niego przez łzy, kiedy podszedł do niej i usiadł blisko.
- Wiesz, że jesteś naprawdę uroczy, prawda ? - otarła łzę z oka, kiedy on uśmiechnął się.
- Teraz już wiem. - wpatrywali się oboje w zachodzące słońce i myśleli, jak czasem życie potrafi zaskoczyć ...

 
- Chodź, zatańczymy. - objął ją w talii, kiedy wychylała się przez balkon z aparatem na szyi i robiła zdjęcia. Angie uśmiechnęła się i odłożyła sprzęt na komodę, stojącą nieopadal, zanim nie położyła mu dłoni na ramieniu, a drugą złączyła z jego. Charlie uśmiechnął się i zrobili pierwsze kroki do walca angielskiego, kiedy w dołu rozległa się muzyka. Angie zaskoczona spojrzała na niego, a on wzruszył ramionami, jakby to nie była jego zasługa, kiedy wrócili do pokoju i zaczęli tańczyć. Ona od niego o wiele lepsza miała więcej tej gracji, może dzięki temu, że wciąż jeździła na łyżwach, ale on długo się przygotowywał do tej chwili. Chciał jej sprawić taką niespodziankę, a teraz mógł się wykazać.
Angie ze zdumieniem zauważyła, że chłopak prowadzi w tańcu i że suną po pokoju w rytm muzyki skrzypiec. Uśmiechnęła się, kiedy zabrzmiały ostatnie szarpnięcia smyczka, zanim Charlie nie obrócił jej delikatnie, aby przyciągnąć do siebie. Skrzypek ostatni raz szarpnął i zapanowała cisza w wiecznie żywym mieście.
- Jak Ci się podobało ? - łzy w kącikach oczu musiały znaczyć, że bardzo. Charlie uśmiechnął, dumny z siebie.
- Nauczyłeś się tańczyć ? Dla mnie ? - spytała, a on pokiwał głową, uśmiechając się delikatnie i ukazując urocze dołeczki.
- Oczywiście. Zajęło to trochę czasu, mnóstwo nerwów, ale tak, nauczyłem się trochę tańczyć. - zaśmiała się, kiedy pocałowała go w policzek, a on poczuł jak uginają się pod nim nogi, czując jej dotyk.
- Zadziwiasz mnie, Lenehan. - wyszeptała z uśmiechem, głaszcząc go policzku, a on pocałował jej dłoń leżącą na jego ramieniu.
 
- Gdzie Leo ? - spytała, kiedy Charlie uśmiechnął się do niej.
- Chce nam dać chwilę prywatności. - wpatrywał się w widok rozciągający się na miasto, kiedy ona wspinęła się na łóżko i objęła go za szyję ramionami. Miała tak chłodne dłonie, przebrała się w normalne ubrania, ale wciąż wyglądała dla niego piękniej niż wszystkie księżniczki, królowe świata.
- Charlie .... ja nie wiem, co powiedzieć. - pokręciła ze zdumieniem głową.
- To nic nie mów. - dotknął wargami jej skroni. - Możesz za to mnie pocałować. - przycisnęła swoje wargi do jego i zatopili się w pocałunku, on odwrócił się do niej, a ona oparła się o niego, o mały włos nie przewracając go.
- Przepraszam. - powiedziała ze śmiechem, kiedy on znów musnął jej wargi swoimi.
- Nie ma problemu, słońce. Tęskniłem, Angie. - pogłaskał ją po policzku. - Jak cholera. - wtrącił polskie przekleństwo, a ona zaśmiała się.
- Ja też, a nawet mocniej. Myślałam, że kiedy przyjadę do Ciebie, mogę zastać u Ciebie obcą dziewczynę czy coś ... - drażniła się z nim, kiedy chwycił ją na ręce.
- Charlie, puszczaj mnie, wariacie ! - zaśmiała się, kiedy chłopak z nią w ramionach wyszedł na balkon.
- Londynie, chcę Ci coś ważnego powiedzieć ! - z balonu pod ich, z dwóch obok,z góry wychyliły się głowy. - Ta dziewczyna zabrała moje serce do Ameryki dwa miesiące temu i dopiero teraz mi je oddała ! Kocham ją nad życie i jest dla mnie wszystkim ! - Charlie zachichotał, widząc miny niektórych. - A teraz dobranoc wszystkim, moja królowa musi się wyspać. - i wrócił z nią do pokoju, zanim nie opadli na łóżku, chichocząc jak szaleni, a inni goście hotelowi albo wywrócili oczami albo uśmiechnęli się znacząco...
- Jesteś stuknięty. - miała nogi na jego kolanach, kiedy bawił się nitką z dziur na kolanach. Miała jakieś skaleczenie na jednym, a na drugim siniaka. - Teraz sobie będą myśleć nie wiadomo co ... - zaśmiał się, a ona mu zawtórowała.
- Angie, kocham jak się przejmujesz, co ludzie sobie niewłaściwego o nas pomyślą. To zachwycające. - odgarnął jej włosy z twarzy, kiedy miała głowę na kołdrze.
- Wiesz, nie żebym narzekała, ale chce mi się spać. - ziewnęła, a on położył jej głowę po swojej.
- I zamierasz spać ze mną w jednym łóżku, prawda ? - wywróciła oczami, ale cieszyła się.
- Nie mógłby inaczej. - pocałował ją delikatnie w ucho, a ona zachichotała.
- Wciąż nie przestałeś być napalony na moją szyję ? - mruknęła, a on zaśmiał się, muskając ustami jej obojczyk, a ona zadrżała.
- Nigdy nie przestanę. Tęskniłem te dwa miesiące. Naprawdę mocno, Errikson. Mam nadzieję, że zostaniesz na chwilę ? - spytał z  nadzieją, a ona udawała, że się zastanawia .
- Hmm ... powiedzmy, że mamy wystarczająco czasu. - zaśmiała się. - Około dwóch tygodni.
- Tylko dwa ? - jęknął, a ona zaśmiała się. - Nasz związek ma wyglądać tak, że spotkamy się po dwóch miesiącach na dwa tygodnie, a następnie znikamy na kolejne dwa i tak ciągle ? Och, matko. - wywrócił oczami. - Dobrze, idź już spać, widzę, że kleją Ci się oczy. - pokiwała głową i wtuliła się w niego, a on z uśmiechem objął ją delikatnie i ... zasnęli ....
 
 
Następnego dnia ...
Tęskniłam za nim. Och, Boże, jak tęskniłam . Te dwa miesiące ... gdyby nie przeprowadzka, pewnie umarłabym z tęsknoty. Jest tak kochany, uroczy. Nauczył się dla mnie tańczyć. Zapłacił komuś aby zagrał na skrzypcach. Jesteśmy razem w tym hotelu. Razem. Och, Boże, nie zapomniał o mnie. I wciąż mnie ... kocha. Och matko.
Angie wpatrywała się w jego lewy profil, jego kość policzkową, jego przymknięte powieki, zgrabny nos, delikatne usta ... Chłopak poruszył się i westchnął, jeszcze śpiąc.
- Angie ... - wymamrotał. - To ty ? - pogłaskała go po policzku, a on otworzył oczy.
- Witaj, piękna. - uśmiechnął się rozbrajająco, a ona zaśmiała się, widząc jego włosy, tak nieuporządkowane i nastroszone i przygładziła je delikatnie.
- Jak się spało ? - spytała z uśmiechem, kiedy chłopak ziewnął i uśmiechnął się do niej.
- Nadzwyczajnie dobrze, to chyba trochę twoja zasługa. - dziewczyna zaśmiała się, kiedy wstała powoli i rozciągnęła się jak kotka, a on przyglądał się jej jak bez problemu robi szpagat, mostek, jak staje na rękach, aby zrobić saldo do tyłu.
- Czekam na oklaski. - powiedziała ze śmiechem, kiedy on przyciągnął ją do siebie za dłoń, a ona wpadła w jego ramiona, kiedy leżała na jego klatce piersiowej. Chłopak odgarnął kosmyki włosów z jej twarzy i pocałował delikatnie w usta, a ona odwzajemniła pocałunek, kiedy ... ktoś im przerwał.
 
- Przepraszam, to nie ten pokój ... - jakaś blondynka zastygła widząc tak znanego człowieka, a obok niego jakąś szatynkę. - Charlie Lenehan ?! - spytała, a chłopak spojrzał na nią.
- Tak. - powiedział zdumiony. - Ale wybacz Ciebie nie znam ...
- Byłam na jednym z koncertów. - dziewczyna machnęła dłonią. - Wybacz, mam kogoś znaleźć , a podano mi numer tego pokoju. - popatrzyła na szatynkę, która wpatrywała się przez okno. - A ty kim jesteś ? - starała się nie brzmieć na zbyt ciekawską, kiedy dziewczyna zwróciła na nią swoje ciemne oczy.
- Moją dziewczyną. - Charlie uśmiechnął się szeroko. - Angie Errikson. - dziewczyna przysunęła się do niego i spotli dłonie ze sobą.
- To wy się nie rozstaliście ?! - dziewczyna była zszokowana tym, że jej idol wciąż jest z tą Polką! Dziewczyna wzruszyła ramionami i spojrzała na chłopaka.
- Ktoś mówił, że się rozstaliśmy ? - spytała i parsknęła śmiechem, a on jej zawtórował, kiedy śmiali się jak szaleni, a fanka uciekła z ich pokoju ...
 
Jakiś czas potem ...
- Oczywiście, zamierasz chodzić bez koszulki. - mruknęła, czując czyjeś ramiona oplatające ją w talii i czyjąś mokrą skórę dotykającą jej koszulki i kropelki wody kapiące na jej obojczyk i szyję. Charlie uśmiechnął się uroczo.
- Oczywiście, że nie. Przecież nie chcę, aby jakaś oszalała na mój widok. - mrugnął okiem, kiedy wciągnął przez głowę koszulkę. Zbierali się do wyjścia, chcieli jeszcze obejrzeć Londyn przed powrotem do rodzinnej miejscowości Charliego.
- Chodź, nie będziemy czekać, aż wyschną Ci włosy. - wywróciła oczami, zanim chwyciła za torbę z aparatem i normalną. - Martyna i Leo pewnie wydrapali sobie oczy w tym czasie, kiedy my ... - kiedy tylko otworzyła drzwi, natychmiast je zamknęła i jęknęła.
- Co się stało ? - podbiegł do niej, a ona wskazała palcem na drewno.
- Tam jest dziesiątka dziewczyn. - jęknęła. - Jak zamierzamy wyjść bez mojej śmierci ?
- Dokładnie tak. - chwycił ją w ramiona i zanim go powstrzymała ...
 
- Drogie panie, proszę o trochę miejsca! - roześmiał się szczerze, kiedy fanki rozpierzchły się na wszystkie strony. Postawił Angie na ziemi i zamknął pośpiesznie pokój, po czym chwycił ją za dłoń. Fanki stały zszokowane, nie wiedząc czy to co widzą to prawda, kiedy Angie i Charlie wykorzystali popędzili schodami na dół ...
 
 
Parę dni później ....
- Nie chcę Cię zostawiać. - zaciskała palce na jego ubraniu, gdy gładził ją po włosach. - Potrzebuję Cię. Mocno. Bardzo. - pocałował ją w szyję, czując jej strach i smutek.
- Maleńka, uwierz, że ja też. Ale musimy się rozstać, aby ponownie się spotkać. - odsunęła się delikatnie od niego i uśmiechnęła się lekko.
- Tak, masz rację. -  starała się uśmiechać i nie okazywać niepokoju. - Przyjadę na twoje urodziny.
- Albo ja do Ciebie. - zgodził się, kiedy Martyna postukała niecierpliwie stopą w płytki lotniska, gdy ona westchnęła i po raz ostatni spojrzała na niego.
- Kocham Cię. - wspięła się i pocałowała mocno, zanim z żalem nie wysunęła się z jego objęć. - Pamiętaj o tym. - jej dłoń wysunęła się z jego, kiedy ze smutnym uśmiechem, odeszła. A on został sam.
- Chodź, stary, to tylko parę tygodni. -  Leo objął go ramieniem, a Charlie pokiwał głową, nieobecny duchem, wciąż marząc, żeby wróciła.
- Tak. To tylko kilka tygodni. - westchnęli, gdy wyszli na październikowe, wietrzne powietrze, nasycone deszczem i smogiem.
 

 

3 komentarze: