poniedziałek, 25 stycznia 2016

Rozdział XIII

 

Parę godzin później ...
- Jezu, Leo, zrobiłem to. - Charlie opadł na łóżko i westchnął. Jego kumpel w odpowiedzi parsknął śmiechem, nagrywając jak ten ciągle powtarza parę zdań jak modlitwę. - Powiedziałem jej, co czuję. I jesteśmy parą. Słyszałeś to, prawda ? - podniósł się na łokciach, a Leo zaśmiał się i pokiwał głową. Słyszałem, ale jak jeszcze raz się spytasz, to oberwiesz w łeb.
- Tak i nawet  widziałem, podobnie jak twoja matka. - Charlie jęknął, a Leo zachichotał jak zły duszek. Tak, tak, Lenetan zrobiłem to. I wiesz co ? W odpowiednim momencie pokażę fragment światu. I udowodnisz wtedy, że nie jesteś żadnym chłoptasiem na chwilę.
- Musiałem, stary, wyglądałeś tak uroczo, a ona tym bardziej. - Charlie poczuł, że jego telefon wibruje, kiedy wyciągnął go z kieszeni i przesunął palcem po ekranie. Ona mnie zabije. Lepiej jeśli zostanę w Polsce. Naprawdę boję się jej reakcji.
- Charlie Joe Lenetan, co to ma znaczyć ?! - chłopak skrzywił się, kiedy jego matka po drugiej stronie słuchawki roześmiała się głośno. - Nie wiedziałam, że ta dziewczyna jest dla Ciebie taka ważna. Ale cieszę się z twojego szczęścia, synku. - uśmiechnęła się. - Wygląda na miłą, Brooke powiedziała, że nie jest podobna do Chloe.  Chloe ? To przeszłość. To co czuję do Angie, a co do niej kiedyś, to przepaść. Byłem nią zauroczony. Ale w taki sposób jak Angie. Angie ... jest osobą, która będzie mnie łapała gdy będę upadać. Jestem tego pewny. Na 10000001 %.
- Bo nie jest. - przyznał Charlie, kiedy przyglądał się w lustrze . - Mamo, nie wiem, co w niej bardziej uwielbiam, ale jest idealna. Ma wady, ale jak każdy. Ale nie potrafię przestać o niej myśleć. Naprawdę. Mam głowę zaprzątniętą tym, jak prezentować się przed nią jak normalny człowiek. W końcu widziałem jej przyjaciół. Jillan jest roztrzepana i gadatliwa, ale kiedy chce potrafi być poważna. Widziałem kampanię reklamową z nią, nie jest osobą, z którą warto zadzierać. A jej przyjaciel ... Pasują do siebie. Oboje dość poważni, opanowani, momentami mający napady śmiechu ... Charlie, nie myśl tak. Jest na razie twoją dziewczyną, jeśli jeszcze Cię nie rzuciła i nie chcesz tego zmieniać, prawda ?
- Wlazł na pudło z głośnikami na próbie ! - krzyknął Leo, a kobieta w UK zaśmiała się. Mój głupiutki synek. Dorasta. O Jezu ...
- Naprawdę cieszę się, że wrócił mój stary kochany Charlie. Jeśli to zasługa tej dziewczyny, musisz koniecznie zabrać ją ze sobą. Wybacz, musze kończyć, Troy domaga się spaceru. Kocham Cię !
- Ja Ciebie też kocham. Pozdrów Brooke i Troya. - po czym kobieta rozłączyła się, a Charlie z namysłem przeczesał palcami włosy, przyglądając się w lustrze, wiszącym na drzwiach szafy, zanim ktoś z impetem nie uderzył go w bark drzwiami ...
 
- Jasna cholera ! To nie ten pokój ! - ktoś zaklnął, zanim nie zobaczył skrzywionego blondyna, który trzymał  się za ramię. - Ups, przywaliłam Ci ? - chłopak jęknął, a postać westchnęła. Och, jaka szkoda. Już myślałam, że nic dzisiaj złego nie zrobię. Ale się myliłam.
- Ja nie rozumiem po polsku. - Charlie wymamrotał, a postać wywróciła oczami, zanim nie podniosła jego twarzy za podbródek, a oczy Charliego i Leo rozszerzyły się z zaskoczenia . Chwila moment ... Skądś kojarzę ... O jasna cholera, no nie !
- Angie ! - wykrzyknęli, kiedy dziewczyna uskoczyła jak oparzona. Ups, zmywam sie.
- Hej, nie bój się, nic wielkiego ... - Charlie uśmiechnął się delikatnie do swojej dziewczyny, która miała wiele oczy.  Co on się tak na mnie patrzy ?! Zboczeniec, Jezu ! Ratunku !
- Wariacie, nie podchodź ! - ostrzegła po angielsku z błyskiem w oku,a Charliego przymurowało.
- Angie to ja. Charlie. - powiedział zaskoczony, a dziewczyna pokręciła głową. O NIE,NIE, NIE, KOCHANIUTKI. TAK SIĘ NIE BĘDZIEMY BAWIĆ.
- Nie wiem, co zrobiłeś Angie, ale obiecuję Ci, że zamorduję Cię gołymi rękoma. - drzwi od pokoju otworzyły się na oścież i stanęła w nich ...
- Angie ?! - Brytyjczycy wytrzeszczyli oczy, widząc dwie takie same osoby, które spojrzały po sobie, zanim nie uściskały się. 
Ja pierdzielę. Chyba od tego uderzania drzwiami widzę podwójnie.
- Jezu, myślałam, że coś Ci ci gwałciciele zrobili. - Angie numer 1 westchnęła. Czyli żyje. Jak dobrze. Ups, chyba trochę ich zaskoczyłyśmy.  - Jak dobrze, że jesteś cała.
- To nie gwałciciele, tylko moi przyjaciele. - Angie numer dwa zaśmiała się, kiedy napotkała zaskoczone spojrzenia chłopców. Szybko podeszła do Charliego, którego uściskała mocno, ze śmiechem czochrając mu włosy. Och, Charls. Twoja mina ... bezcenna.
To musi być Angie. Nikt nie ma tak delikatnych dłoni i nikt nie działa tak na mnie jak ona.
- To w końcu ty jesteś Angie czy ta druga ? - Brytyjczyk się pogubił, kiedy jego dziewczyna wywróciła oczami dokładnie tak samo jak jej kopia, która mruknęła coś, z rękoma założonymi na piersi. Brytyjczyku, nawet gdyby mi zapłaci, nie chciałabym Ciebie. Co to to nie !
- Przepraszam za nią. Jest nieokrzesana. - Angie dotknęła ramienia chłopaka. - Mam nadzieję, że nie zrobiła nic groźnego, bo jej nie wybaczę.
- To ja nie wybaczę jemu, jeśli Cię skrzywdzi. - zagroziła Angie numer jeden, kiedy Charlie objął ramieniem Angie numer dwa.
To musi być Angie. Zdecydowanie. Rozpoznałbym ją wszędzie. Ale w takim razie, kim jest ta druga dziewczyna ?
- To ty jesteś moją dziewczyną czy ta druga ? - spytał, a dziewczyna uśmiechnęła się.
- Chyba ja, jeśli jeszcze mnie nie rzuciłeś. - Chłopak zaśmiał się, a dziewczyna, która stała obok niego, wspięła się na palce, aby pocałować go delikatnie w usta. Ich wargi rozwarły się, kiedy dziewczyna uśmiechnęła się do chłopaka i musnęła jego usta swoimi, po czym odsunęła się od niego.
Tak ... To musi być ona. Tylko ona może powodować uginanie sie nóg. Jest taka ... urocza. Zachwycająca. Mogę Cię jeszcze raz pocałować ?
Och matko ... czy ja sama z siebie ... pocałowałam go ?! Jezu ... O matko ...
- Ohyda. - Angie numer jeden jęknęła. - Naprawdę, musiałam na to patrzeć ?! - wykrzyknęła, a Angie numer dwa zaśmiała się, widząc zmieszanie i szok na twarzy Brytyjczyków.
Och, chłopcy, chłopcy ... Jeszcze was zadziwię. Obiecuję.
- Czas na małe wyjaśnienie. Usiądźmy może, bo nie chcę by ktokolwiek zemdlał w międzyczasie. - zaśmiała się.
 
- Więc, mnie znacie. - Angie numer dwa uśmiechnęła się z czułością do Charliego, z którym splotła delikatnie dłonie.  Co ja wyprawiam ? Jezu, przecież ... Och, cicho, zachowuj się jak normalna osoba, a nie stuknięta wariatka, która ma cholerną ochotę pocałować swojego chłopaka ...
Jest taka zawstydzona i zakłopotana, kiedy zakłada włosy za ucho. Zawsze tak robi. I uśmiecha się tak znacząco. Jest naprawdę śliczna.
Czy on musi wpatrywać się w nią jak Reksio na szynkę ?! Wrrr, jeśli coś jej zrobi ... Zamorduję. Obetnę członki. I dam kotom z ulicy na pożarcie.
Kim jest ta dziewczyna, idealna kopia Angie z drobnymi różnicami ? Czyżby to ... jej siostra ? Kurczę, jeśli tak, to Angie rzeczywiście miała rację. Różnią się charakterami. Zdecydowanie.
- Jestem Angie. Ta sama, którą widzieliście parę godzin temu. - dziewczyna spojrzała na swojego klona, który stał oparty przy ścianie i  w ramach prostestu nie siadał. - A to jest ... mój klon.
- Chyba ty jesteś moim. - Angie jeden wywróciła oczami, a Angie dwa zaśmiała się. Jasne, jasne, chciałabyś.
- Poznajcie moją siostrę bliźniaczkę - Martynę, ale częściej mówimy na nią Emma lub Elajza.- Leo gwizdnął ze zdumieniem, a Angie jeden zmroziła go wzrokiem.
A ty co gwiżdżesz ? Pociag Ci odjeżdża czy jak ?! Wrr, a podobno  Anglicy są sztywni. Nie doczekanie, ten sobie na wiele pozwala !
Ups, chyba ją trochę rozłościłem. Lubię rozłoszczone dziewczyny. Są bardziej ... zabawnie. Chociaż błyski w jej oczach mogą zwiastować mój koniec.
- Jest dość ... wybuchowa. - Angie normalna zaśmiała się. - Ale na pewno nie chciała Ci zrobić nic złego. - przytuliła Charliego, który uśmiechnął się do niej. Oczywiście, że chciała. Przecież was nie cierpi. Ech,Martyna. Nie mam pojęcia, co mam zrobić, abyś przestała ich tak traktować. Może niedługo jednak zaufasz im...
- Mam taką nadzieję, bo już się boję, co może zrobić. - Martyna a'la Emma a'la Elajza wywróciła oczami. No,no, nie schlebiaj mi blondynku . Swoją drogą ciekawa jestem, kim jesteś, oprócz oczywistego faktu, że jesteś z tego całego Bars and Melody ... Hmmm .... I czemu do cholery trzymasz moją siostrę za rękę ?! O nie, nie, nie, czas na poważną rodzinną rozmowę, Angie. BARDZO POWAŻNĄ.
- Jak mamy do Ciebie mówić ? - spytał zaciekawiony Leo, a klon Angie westchnął zniecierpliwiony. Durniu, najlepiej nie mów do mnie ...
Och, czuję, że się świetnie dogadamy. Widzę, że jest twardą sztuką. Ale nie ze stali. Skarbie, jeszcze będziesz wodzić za mną wzrokiem. Obiecuję Ci to.
- Jak chcecie. - mruknęła, a na twarzy ciemnowłosego pojawił się uśmiech. Jest wogóle nie podobna do siostry. Itryguje mnie. Zachowuje się jak świat należał do niej. Hmmm, zobaczymy księżniczko ...
- Podoba mi się Martyna, ale łatwiej mówi się Martina. - powiedział Leo, a dziewczyna wzruszyła ramionami, jakby to jak będzie się do niej zwracał, mało ją obchodziło. Ziom, mało mnie obchodzi, jak będziesz mówił, jeśli nie będziesz nic mówił.
Martyna, błagam zachowuj się. Oni mnie na razie lubią. I nie chcę tego zmieniać. Proszę ?
- Zostajesz na dłużej ? - spytał zaciekawiony Charlie, który gładził Angie po dłoni. No nie. Zabieraj te łapska od mojej siostry ! Angie, z tobą się rozliczę w pokoju albo w domu. A jeśli cokolwiek tknęłaś, jak nakotyki i alkohol  to obiecuję Ci, że nigdy tych" przystojniaczków" nie zobaczysz. Ale śmierdzieć, nie śmierdziałaś... Hmm.... Podejrzana sprawa.
- Tak się składa, że mam parę spraw do waszego organizatora, więc raczej jesteście zmuszeni na moje towarzystwo. - mruknęła, a chłopcy kiwnęli głowami z uśmiechami.
Zostanie ? Och, genialnie. Poznamy się bliżej. Muszę ją poznać bliżej.
- Miło więc Cię poznać, Martyno. Jestem ... - Charlie podniósł się łóżka, kiedy Martyna prychnęła jak kotka. Chłoptasiu, nie jestem debilką. Doskonale wiem, kogo widzę.
- Wiem, kim jesteś i obiecuję Ci, że jeśli tkniesz moją siostrę, to zniszczę twoją piękną twarzyczkę. - Charlie zastygł w bezruchu, a Angie zaśmiała się i przytuliła go mocno. Martyna, głupolu, on nic mi nie zrobi. To raczej ja go wystarczająco wiele razy zraniłam.
- Nie martw się, ona tylko żartuje. - powiedziała ze śmiechem, ale jej siostra pokręciła głową. Jestem bardzo poważna, siostrzyczko.
Och, ona grozi Charlsowi . Och, coraz bardziej mi się podoba. No, no, pokazuje pazurki !
- Skądże, mówię bardzo poważnie. Nie próbuj żadnych sztuczek, Angliku. - Charlie uniósł w obronnym geście ręce do góry.
O matko. Boję się jej. Zupełne przeciwieństwo Angie.
- Nie dziwię się, kiedy mówiłaś, że się różnicie jak ogień i woda. - powiedział ze zdumieniem, a siostry kiwnęły głowami.
- Ale nie wiem, jak mnie nie rozpoznałeś. - Martyna pokręciła głową. - Wyglądamy zupełnie inaczej. - chłopcy przyjrzeli jej się i musieli przyznać rację, szczególnie kiedy światło przestało padać pod takim  kątem i zobaczyli, że dziewczyna ma bardziej kasztanowo rude niż ciemny blond włosy, jaśniejsze oczy pomieszane z zielenią, więcej piegów zakrytych pod makijażem, dłuższe rzęsy. Była wyższa o jakiś centrymetr,dwa od siostry i miała włosy aż za łopatki, które miała związane byle jak w koka.
- Napatrzyli się ? - rzuciła ostro  nagle, a chłopcy mechanicznie kiwnęli głowami, kiedy ona parsknęła jak kotka.
Wiem, że jestem piękna, ale bez przesady. Dziury mi wypalicie na twarzy jak będzie się tak patrzeć.
Jest naprawdę ładna. Różni się trochę od Angie. Ale tak to - naprawdę ładna.
- Chodźmy, chyba czas zawiadomić Remo, że jesteś. - Angie odsunęła się z żalem od Charliego. - Wrócę niedługo, obiecuję, tylko zgubię ją gdzieś po drodze. - szepnęła mu do ucha ze śmiechem, zanim nie wyszła z bliźniaczką z pokoju tym samym zgranym, sprężystym krokiem.
 
Jakiś czas potem ...
- Naprawdę nie wiem, co w nim widzisz. Jest taki wrrrr, że szok. - Martyna opadła na swoje łóżko, kiedy siostra uśmiechnęła się do niej. Jillan z zaciekawieniem leżała na swoim posłaniu głową ku podłodze i machała  bosymi stopami w powietrzu.
Angie, jesteś stuknięta. Widzę te rozmarzenie na twoim ryjku ... Wrrr ... Przecież on się tylko Tobą zabawia !
Martyna zdecydowanie kocha chłopaków. Muszę coś zrobić, żeby przestała warczeć na nich jak dzikie zwierzę, bo ... ich stracę.
- Przystojniaczek. - rzuciła ciemnowłosa, a Martyna wywróciła oczami. A ta tylko o tym. No ja nie mogę.
- Wcale nie. Jest irytujący i jeśli raz Cię dotknie, to obiecuję, że zabiję zboka. - Angie zaśmiała się, kiedy czesała skołtunione włosy. Och, Emma, Emma ... Nie masz tego po mamie ani po ojcu. Chyba po babci.
- Dobrze, pani szeryf. - zaśmiała sie z Jill, a Martyna naburmuszyła się.
- Sądzisz, że to śmieszne ? Naukowcy udowodnili, że znani ludzie uwielbiają zabawy w biednymi sierotkami jak ty. A chłopom tylko jedno w głowie. - wywróciła oczami, kiedy siostra zachichotała. - Śmiej się, śmiej, zobaczymy, kto będzie miał rację.
- Kurczę, młoda, przesadzasz. - Jill zaśmiała się.  Serio, powinna zluzować majty i zacząć bawić się ! Życie to zabawa, a nie ciągły strach o pedofilię !
 - Nie widziałaś tego typka w akcji. - Martyna podniosła się na łokciach i wlepiła wzrok w siostrze, która nawet nie drgnęła i ze spokojem sprawdzała coś na laptopie.  Że co proszę ?! No zaraz go zabiję ! Parę dni zostawić Angie samą i już problemy. No ja nie mogę !
- Jakiej akcji ?! - Martyna krzyknęła, a Angie wywróciła oczami i spojrzała na nią.
 No bez przesady. Nie jestem jakaś wariatką, siostryczko. Nic złego nie robiliśmy. Tylko parę razy się pocałowaliśmy. I parę razy umarłam na zawał ... O matko ....
- Żadnej szczególnej. - Martyna założyła ręce na piersi, a Angie westchnęła.
- Oj no dobra. - westchnęła Angie . - Ale zapewne po tym pobiegniesz do niego i przywalisz, więc lepiej będzie jeśli zamknę pokój na klucz.
- Wyjdę przez balkon, a jeśli dotknął Cię w taki sposób, jaki myślę .... niech szykuje grób. A ten koleżka razem z nim.
- Leo ? - zdziwiła się Jillan. - A ten co Ci zrobił ?
To on ma tak imię ? Jezu, kiedyś uwielbiałam to imię, a przez tego palanta będzie mi się kojarzyć z nim ! Wrrr, pieprzony Anglik z pięknym oczami ! Że co ?! Martyna, o czym ty myślisz ?! On wcale nie ma ładnych oczu, tfu ! Jezu, przegrzał Ci się mózg. Zdecydowanie.
- Jest wkurzający, patrzy się na mnie cały czas. Wariat, nie człowiek. - Angie i Jillan zachichotały, a Martyna westchnęła, wiedząc, że siostra i jej przyjaciółka wyobrażają sobie nie wiadomo co. A prawda była taka, że nie cierpiała tej dwójki. Przecież są tacy okropni. Przystojni. Chwilka, Martyna, co ty gadasz ?! Że niby oni są ... Szczególnie ten ciemnowłosy .... Ja pierdzielę, mózgu chyba się przegrzałeś ! Oni są okropni ! Przystojni. Okropni ! Przystojni.
- No więc ? Dowiem się, co ten cały Lenetan zrobił ?!
- Pocałował mnie. - Martyna wywróciła oczami na słowa siostry, bo sama widziała, jak go całuje.Tyle to i  ja widziałam jak się patrzycie na siebie. Ohyda.  - I powiedział, że jestem cudowna. Tyle. - Angie wzruszyła ramionami.
- No i powiedział, że jest piękna, cudowna i powiedział, że jest jego dziewczyną. - Martyna poderwała się jak oparzona na te słowa. No nie. Zabiję idiotę ! Gołymi rękoma !
- Angie, tylko nie mów, że ... - jej siostra kiwnęła głową, a Martyna jęknęła i wyszła na balkon. Nie przyznaję się, że jest moją siostrą. A jutro załatwiam sobie operację plastyczną, aby nas nie mylili.
Och, uwielbiam ją denerwować ! To takie super uczucie !
- Ja pierdzielę ! - wydarła się głośno, aż ludzie na ulicy popatrzyli na nią. Angie i Jillan obserwowały to ze spokojem. - No kurwa nie mogę ! Moja siostra chodzi z jakiś dupkiem, którego prawie zabiłam ! Wrrr ! - Martyna odwróciła się do siostry, która była spokojna i uśmiechała się delikatnie.
Martyna, to nie morderca ani psychopata, tylko normalny, ciekawy człowiek, który jest mi potrzebny.
- Naprawdę nie mogłaś wybrać kogoś innego, tylko tego blondyna ?- jęknęła Martyna, a Angie pokręciła głową, kiedy podeszła do niej. Martyna, wiesz, że uwielbiałam go od tak dawna. Ale to nie jest teraz tylko idol. To człowiek,  przy którym czuję, że żyję. A zawsze szukałam takiej osoby.
- Kiedyś to zrozumiesz. - powiedziała z uśmiechem, a jej siostra wywróciła oczami. Wątpliwe.
- Jasne, szybciej krowy zaczną w kosmos latać. - Angie zaśmiała się i przytuliła siostrę, która po chwili wahania odwzajemniła uścisk.

 

2 komentarze: